wtorek, 19 lutego 2013

Prawda o rodzinie "obraża" homoseksualistów


Amerykańskie organizacje zrzeszające homoseksualistów wystosowały do prezydenta Baracka Obamy petycję z żądaniem zaklasyfikowania Kościoła katolickiego jako „grupy siejącej nienawiść”. Powodem wystosowania petycji jest konsekwentne nauczanie Kościoła katolickiego na temat natury małżeństwa i rodziny. Obrońcy rodziny nie mają wątpliwości, że akcja ma „ewidentnie polityczny cel”, jakim jest zamknięcie ust krytykom homoseksualizmu.


Zdaniem Petera Sprigga z Family Research Council (Rada Badań nad Rodziną) w Waszyngtonie, treść petycji ujawnia „leżący u jej podstaw projekt”, którego celem nie jest zwyczajne przeciwdziałanie przemocy, ale „piętnowanie jakiejkolwiek dezaprobaty dla homoseksualizmu” i „uciszenie” osób i instytucji głoszących prawdę o naturze rodziny i seksualności człowieka. Nie ma on wątpliwości, że celem stygmatyzacji instytucji, która ze względów moralnych sprzeciwia się próbom redefinicji małżeństwa jest wyeliminowanie Kościoła katolickiego z debaty publicznej.

Pod zainicjowaną w Internecie w dzień Bożego Narodzenia petycją do 3 stycznia br. podpisało się 1640 osób. Aby była rozpatrzona musi ją poprzeć do 24 stycznia 25 tys. osób.

Wściekłość amerykańskich homoseksualistów wzbudziło bożonarodzeniowe orędzie Papieża Benedykta XVI do Kolegium Kardynalskiego, w którym - ich zdaniem - Ojciec Święty „poniżał osoby homoseksualne i im uwłaczał”.

Uzasadniając swoje postulaty odnośnie Kościoła katolickiego, homoseksualiści wytoczyli przeciwko Papieżowi najcięższą artylerię. „Używając nienawistnego języka i dyskryminacyjnych uwag, Papież namalował portret, na którym geje są przedstawiani jako obywatele drugiej kategorii. Papież Benedykt powiedział, że geje zakładający rodziny stanowią zagrożenie dla społeczeństwa, a geje rodzice odbierają godność dzieciom. Papież insynuuje również, że gejowskie rodziny składają się z podludzi, ponieważ nie są one godne w oczach Boga” – skarżą się autorzy petycji, którzy wezwali administrację Obamy do uznania Kościoła katolickiego za „grupę siejącą nienawiść”, z zastosowaniem kryteriów określonych przez Southern Poverty Law Center i Anti-Defamation League - organizacji zrzeszających dewiantów seksualnych w USA.

Jednak powiedzieć o petycji, że – jak to ujął Peter Sprigg - „wypacza” słowa Papieża, to o wiele za mało. Petycja po prostu nie zawiera ani słowa prawdy o nauczaniu Benedykta XVI. Ojciec Święty nie tylko w swoim orędziu nie posługuje się słownictwem, które mogłoby wzbudzić do kogoś nienawiść lub kogoś obrażać ale w ogóle, nawet pośrednio słowem nie wspomina o homoseksualistach. W bożonarodzeniowym przemówieniu do kardynałów Benedykt XVI po prostu bronił chrześcijańskiego rozumienia seksualności i „autentycznej postaci rodziny, składającej się z ojca, matki i dziecka”. Tyle i, jak się okazało, aż tyle.

Ojciec Święty obala głoszone współcześnie poglądy na temat płci nie jako danego nam „pierwotnego faktu natury” i „cielesnej tożsamości, jako elementu określającego istotę ludzką”, lecz jako „roli społecznej, jaką sami sobie wybierzemy”. Wyjaśnił, że komplementarność mężczyzny i kobiety jest częścią „istoty ludzkiego stworzenia”, stojąc u podstaw natury człowieka i rodziny. I to właśnie wywołało furię homoseksualnego lobby.

Petycja jest więc nie tylko kłamliwa ale – jak trafnie zauważył Sprigg - „ma wyraźnie polityczny cel” – zastraszyć i zamknąć usta każdemu, kogo uzna się za przeciwnika. W tej sytuacji postuluje on aby dokonać jasnego rozróżnienia pomiędzy moralnym sprzeciwem wobec aktów homoseksualnych, a przemocą wobec osób o skłonnościach homoseksualnych. - Takie stygmatyzowanie może więc być niebezpieczne – powiedział Sprigg, dodając, że jak na ironię opatrzenie etykietą „grupa siejąca nienawiść” może faktycznie wywołać nienawiść jednakże wobec grupy, która zostanie tak określona.

Na poparcie swojej tezy Peter Sprigg przypomniał incydent z sierpnia ub. roku, kiedy 28-letni mężczyzna wtargnął do siedziby Family Research Council, wyrażając najpierw ustnie dezaprobatę dla działalności tej instytucji, a następnie zaczął strzelać do ochrony. Jest on przekonany, że atak ten nie był przypadkowy – wcześniej Family Research Council została określona przez Southern Poverty Law Center jako „grupa siejąca nienawiść”.

Po tym groźnym incydencie prezes Family Research Council, Tony Perkins powiedział, że takie lekkomyślne stygmatyzowanie osób czy instytucji może wywołać w uzbrojonym napastniku przekonanie, że użycie broni wobec takiej osoby czy grupy jest w pełni usprawiedliwione.

W kontekście całej sytuacji Peter Sprigg odwołał się do idei podkreślającej znaczenie możliwości pokojowego wyrażania swoich poglądów. Sugerowanie, że organizacje takie jak Kościół katolicki i Family Research Council są nienawistne tylko z powodu ich poglądów na temat seksualności człowieka generuje niebezpieczne nieporozumienie - powiedział.


Krzysztof Warecki, CNA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz