poniedziałek, 4 lutego 2013

Jędrzej Giertych: DRUGA SPRAWA DELIKATNA: RENESANS PIŁSUDCZYZNY


W czasie rokowań pokojowych wersalskich w 1919 roku, amerykańskie i brytyjskie, żydow­skie grupy nacisku starały się popchnąć amery­kańskiego prezydenta Wilsona i rząd brytyjski w kierunku nieprzyjaznym Polsce.





















W okresie międzywojennym Żydzi stanowili w Polsce opozycję nieprzyjazną Polsce i narodo­wi polskiemu.

Dzisiaj Żydzi, jako zorganizowana, odrębna siła narodowa w Polsce nie istnieją. Ale nadal trzeba się liczyć z ich rolą, jako czynnika Polsce nieprzyjaznego i w świecie, i także i w Polsce.
Po pierwsze Żydzi są z niezrozumiałych po­wodów niechętnie usposobieni do Polski i pro­wadzą w świecie wielką, antypolską propagan­dę. Między innymi w sposób oszczerczy i naj­zupełniej bezpodstawny oskarżają oni naród polski o współwinę w wymordowaniu Żydów przez Hitlera i zupełnie ignorują fakt, że w Pol­sce pomaganie Żydom było przez Hitlera kara­ne śmiercią winowajcy wraz z całą jego rodziną i że pomimo tego wielu Polaków pomagało Ży­dom, powodując się miłością chrześcijańską i zostało za to wraz z rodzinami wymordowa­nych.
Po wtóre, pozostała w Polsce, jako pozosta­łość po dawnej społeczności żydowskiej, a obok garści Żydów wierzących i także obok Żydów rzeczywiście spolszczonych (często ochrzczonych), liczna klasa ludzi żydowskiego pochodze­nia, zewnętrznie i językowo także spolszczo­nych, ale obcych Polsce duchem, nienawidzących polskich tradycji, polskiej kultury i wyznawanej przez większość Polaków religii, ateistów i ko­smopolitów. Wyrazem ich wpływu jest KOR, są także niektóre ośrodki liberalno-masońskie. Klasa ta jest w życiu Polski zjawiskiem wysoce szkodliwym i destrukcyjnym. A jest ona całkiem liczna.
Rzecz ciekawa, że do klasy tej należą też i niektórzy Polacy, pożenieni z Żydówkami. Je­den z moich znajomych, w jednym z krajów zachodniej Europy, usłyszał z ust takiego Pola­ka oświadczenie treści mniej więcej następują­cej: „Uważam się za członka społeczności ży­dowskiej, żona moja jest Żydówką. I dzieci mo­je należą w sposób bezsporny do społeczności żydowskiej. Ja jestem Polakiem czystej krwi, ale przez żonę i dzieci związany jestem ze społe­cznością żydowską, do której już teraz nieodwo­łalnie należę”. Jest to zapewne wypadek wyjąt­kowy. Ale pewnie takich wyjątkowych wypad­ków jest więcej. A poza tym — pewnie są wy­padki pośrednie, gdy Polak ożeniony z żydówką nie uważa się za członka społeczności żydows­kiej, ale jednak jest z tą społecznością rozlicz­nymi węzłami związany.
Z drugiej strony sprawiedliwość każe wyznać, że istnieje wiele osób pochodzenia żydowskie­go, niektóre z nich nawet będące rasowo Żyda­mi czystej krwi, które zrosły się z polskością całkowicie, przejęły się polskim patriotyzmem i polską kulturą i które zasługują na to, by je uważać za całkowitych, prawdziwych Polaków. Jeśli się ich od polskości odtrąca — czyni się im krzywdę.
+
Na zakończenie powiem jeszcze jedno. Żydzi są w całym świecie potężną, szeroko wpływami swoimi rozgałęzioną, zbiorową siłą, która re­prezentuje dążenie do obalenia przeważającej ro­li chrześcijaństwa w świecie.
Naród polski pod pewnymi względami przypomina tę siłę żydows­ką — będąc jej przeciwieństwem. Dlatego jest tak bardzo w świecie zwalczany i szkalowany; także i dlatego został w końcu XVIII wieku poddamy rozbiorom(*) przy aplauzie całego ówcze­snego „filozoficznego” obozu w świecie — i dla­tego tak łatwo został zdradzony w Jałcie: dlate­go, że wrogowie chrześcijaństwa w całym świecie widzą w nim czołowy bastion chrześcijańs­twa i gorąco pragną jego unicestwienia.
Obiór polskiego Papieża zarówno wzmocnił tę rolę i znaczenie polskiego narodu w duchowym i po części także i politycznym zmaganiu w świecie, jak tę rolę w szczególniejszy sposób unaocznił. Na inny sposób, jesteśmy w świecie narodem podobnie ważnym, jak Żydzi. Walczymy o wiel­kie idee — a mianowicie o zwycięstwo Kościoła i wiary. Tak jak Żydzi walczą o unicestwienie tego Kościoła i tej wiary.
Prowadząc naszą walkę o narodowe istnienie, musimy zdawać sobie z tego sprawę, że musimy bronić się nie tylko przeciwko wrogom zagra­żającym nam geograficznie i politycznie, ale przeciwko całemu, wielkiemu obozowi w skali światowej, nieprzyjaznemu nam ideowo. Obo­zowi temu przewodzą Żydzi, zarówno ci, co stanową światowy obóz kapitalistyczny, jak i ci, co głoszą antychrześcijańskie, przeważnie lewi­cowe teorie wywrotowe.
DRUGA SPRAWA DELIKATNA: RENESANS PIŁSUDCZYZNY
Godnym uwagi faktem dzisiejszego życia pol­skiego jest renesans piłsudczyzny. Jest to fakt wysoce dla Polski szkodliwy — i trzeba mu się przeciwstawić.
Wielu Polaków — także i tych, co prawdę o Piłsudskim znają — nie może tej potrzeby zrozu­mieć. Powiadają oni, że spór o rolę Piłsudskie­go jest sprawą przebrzmiałą i że nie należy tra­cić energii na objaśnianie ogółowi Polaków isto­ty tego sporu. Ale muszą oni lepiej tę sprawę przemyśleć. Sprawa roli Piłsudskiego jest wciąż aktualna, gdyż Piłsudski stanowi po dziś dzień sztandar dla poczynań wiodących Polskę do katastrofy. Wrogowie Polski posługują się Piłsudskim po to, by szerzyć w Polsce propagandę działań dla Polski szkodliwych, a służących celom antypolskim.
Odrodzenie się w Polsce „legendy Piłsudskiego” ma, to prawda, jedną przyczynę samorzutną: jak wiadomo, Piłsudski reprezentował w narodzie polskim orientację antyrosyjską, a Rosja swoim postępowaniem wobec Polski zasłużyła sobie na zniecierpliwienie i nienawiść szerokich kół polskiego społeczeństwa. Ludzie nie znający nowożytnej historii wyobrażają sobie Piłsudskiego jako człowieka, który prowadził większej miary politykę polską, zwróconą frontem przeciwko Rosji i chcą go w tym naśladować. Najlepiej tę samorzutną postawę co prymitywniejszych przedstawicieli młodego polskiego pokolenia ilustrują słowa pewnego młodego Polaka w rozmowie z jednym z moich przyjaciół, „Jestem za Piłsudskim, bo on bił Ruchów”. Ale główną przyczyną wyrośnięcia w Polsce w ostatnich czasach przekonania o wielkości i rzekomej zasłudze Piłsudskiego jest propaganda. A propaganda ta ma źródła antypolskie.
Wielką propagandę przeprowadzono w Polsce w okresie dyktatury Piłsudskiego i piłsudczyków w latach 1926-1939; prowadzono ją przy pomocy fałszowania prawdy historycznej przez  szkoły, przez sposób urabiania poglądów żołnierzy i oficerów, oraz przez konfiskaty wydawnictw głoszących prawdę. Dalszy ciąg tej propagandy uprawiany był później w dużych odłamach szeregów AK oraz w ośrodkach emigracyjnych, uzależnionych od obcych środowisk i obcych rządów. Propaganda ta miała źródło w inspiracji obozu proniemieckiego i także w inspiracji angielskiej. To ta propaganda sprawiła, że Polska prowadzała przed rokiem 1939 politykę stawiającą sobie za cel obalenie systemu wersalskiego, co się wyraziło przede wszystkim w przyłożeniu ręki do zagłady Czechosłowacji i w zadaniu tej Czechosłowacji ciosu śmiertelnego, czego dalszym rezultatem stało się osamotnienie Polski oraz kampania wrześniowa i nowy rozbiór.

Ale rzeczą ciekawą jest to, że propaganda na rzecz Piłsudskiego jest w istocie w dużym stopniu tolerowana, a nawet popierana także i przez rządy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. W ciągu 38 lat istnienia tej Rzeczypospolitej Piłsudski traktowany jest wprawdzie, jako przeciwnik dążeń, którym ta Rzeczpospolita służy, ale jako przeciwnik, którego wielkość jest uznawana. Dmowski był w ciągu tych 38 lat zabijany milczeniem; nie wolno było o nim mówić nic, lub prawie nic.

Natomiast Piłsudski to był wódz Polski antykomunistycznej i antyrosyjskiej, o którym mówiło się, jako o niebezpiecznym wrogu. I wskutek tego szerokie zastępy tych, któ­rzy przeciwstawiali się rządom komunistycznym oraz których nauczono nienawidzić Ro­sji, wychowywane były w przekonaniu, że Pił­sudski jest tym Polakiem, który wyraża ich wła­sne uczucia i dążenia. Co więcej, w pewnym za­kresie tolerowano także i niektóre poczynania propagandowe pozytywne obozu stronników Piłsudskiego. Głoszono o Piłsudskim różne in­formacje — niektóre prawdziwe, a niektóre wys­sane z palca — które stwarzały jednostronny i fałszywy dodatni obraz jego postaci.


Celem tych wszystkich kampanii jest dążenie do umieszczeń a Polski w sposób nieodwo­łalny w politycznym obozie antyrosyjskim, do popchnięcia Polski — jeśli to możliwe — do zbrojnego konfliktu z Rosją i do przeciwsta­wienia się wszelkim próbom zorganizowania się niezależnej opinii publicznej polskiej, świado­mej rzeczywistych, grożących Polsce niebezpie­czeństw. Dla tych poczynań, ze swej istoty wro­gich Polsce i mających źródło w ośrodkach po­litycznych i propagandowych antypolskich, oso­ba Piłsudskiego jest znakomitym hasłem i sztan­darem. Dobrze zamaskowana i kryjąca się za pozorami dążeń patriotycznych propaganda an­typolska posługuje się Piłsudskim do rozszerze­nia w Polsce błędnych wyobrażeń o tym, co Pola­cy powinni teraz robić, a przede wszystkim dla uzasadnienia poglądu, że Polska koniecznie po­winna wdać się w nową, samobójczą wojnę z Rosją poprzedzoną nowym powstaniem, równie klęskowym, jak powstania 1830, 1863 i warszaw­skie 1944 r., ale równie bohaterskim. Piłsudski jest tu traktowany, jako wzór i przykład, którego trzeba wychwalać i za którym trzeba iść. Pił­sudski jest więc propagowany i podnoszony ja­ko prorok polityki, która ma poprowadzić Pol­skę ku nowym katastrofom i ku unicestwieniu, a za to w interesie Niemiec i potęg anglosas­kich. Przeciwstawianie się więc propagandzie na rzecz „legendy Piłsudskiego” nie jest tylko akademicką walką o historyczną prawdę, ale jest koniecznym postulatem politycznym, mia­nowicie postulatem zwalczenia niebezpiecznego elementu destrukcyjnej, niszczącej Polskę pro­pagandy, wiodącej ku szkodliwym politycznym działaniom.
Prawdę o Piłsudskim trzeba koniecznie znać.

Istotną rolą historyczną Piłsudskiego było zadanie dopomożenia Niemcom do zwycięstwa w ich dążeniu do zapanowania nad Europą, a może nad światem. Już w XIX wieku Niemcy sformułowali sobie pogląd, że nie mogą dopuś­cić do tego, by mieli toczyć wojnę na dwa fronty, przeciwko Francji i Rosji równocześnie. Aby do takiej ewentualności nie dopuścić, tacy poli­tycy jak Bismarck i marszałek Waldersee uważa­li, że Niemcy muszą wywołać w Królestwie Kongresowym polskie powstanie, zwrócone przeci­wko Rosji. Powstanie to sprawi, że Rosja, zaję­ta tłumieniem tego powstania pozostanie na pewien czas bezczynna w wojnie przeciwko Nie­mcom, a może nawet, na tle solidarności z Niem­cami w sprawie polskiej zmieni front i przej­dzie na stronę niemiecką. Dzięki temu Niemcy będą mogli całą swoją siłą zwrócić się przeciw­ko Francji i tę Francję w krótkim czasie po­bić. Wojna byłaby się dzięki temu zakończyła w ciągu kilku miesięcy pełnym niemieckim zwycięstwem.

Piłsudski, przy niemieckim poparciu, organi­zował w dniach 6-16 sierpnia 1914 roku próbę wywołania w Kielecczyźnie polskiego powsta­nia, co mu się jednak nie udało, gdyż naród polski stał w tej wojnie niezachwianie w obozie antyniemieckim.

Gdyby zdołał był takie powsta­nie na spodziewaną przez Niemców skalę wy­wołać, byłby Niemcom zapewnił pełne zwycię­stwo. Być może osiągnąłby wtedy swój cel zbu­dowania pod niemiecką opieką małego polskie­go państewka, wykrojonego z części Królestwa Kongresowego. Jest jednak równie możliwe, że Niemcy pozbyliby się go, jako narzędzia już im niepotrzebnego i że żadnej, nawet najmniejszej Polski zbudować by mu nie pozwolili, a przy­wróciliby sojusz antypolski „trzech czarnych orłów”, którego podstawą byłoby się stało od­danie się carskiej Rosji pod faktyczny niemiecki protektorat.

Plany te zostały przekreślone przez postawę narodu polskiego, który nie dał się użyć za na­rzędzie niemieckiej strategii. Oświadczeniem po­sła Jarońskiego z dnia 8 sierpnia 1914 roku w parlamencie rosyjskim naród polski — cały, a nie tylko żyjący w zaborze rosyjskim — oświad­czył, że Polska w zaczynającej się wojnie stoi po stronie antyniemieckiej. Ziemia kielecka, w któ­rej Piłsudski usiłował wywołać powstanie, przeciwstawiła się temu powstaniu z całą stano­wczością. („I szliśmy tak osamotnieni” — gło­siła później legionowa, obsypująca naród polski wyzwiskami piosenka). W drugiej bitwie grun­waldzkiej, w sierpniu 1914 roku, wojska rosyjs­kie, złożone z polskich rezerwistów bijących się z Niemcami o Polskę a nie o Rosję, zostały po­bite. (Rosjanie — z powieściopisarzem Sołżenicynem na czele — uważają tę bitwę za z rosyj­skiego punktu widzenia bezsensowną i szkodli­wą.) Ale aby to zwycięstwo osiągnąć, Niemcy wycofali dwa korpusy i jedną samodzielną dy­wizję z frontu francuskiego, co spowodowało, że zabrakło im tych formacji w bitwie nad Marną i bitwa ta, w dniach 7-10 września, zos­tała przez Francję wygrana. To rozstrzygnęło o tym, że w końcu Niemcy musieli pierwszą wojnę światową (przegrać.
Po raz drugi Niemcy usiłowali użyć Piłsudskie­go na przełomie lat 1916 i 1917. Widząc, że idą ku klęsce, postanowili przymusowo zmobi­lizować milion polskich rekrutów w okupowa­nej przez siebie części zaboru rosyjskiego, stworzyć z nich armię rzekomo polską, powie­rzyć tej armii strzeżenie części wschodniego frontu i dzięki temu móc przerzucić milion żoł­nierzy niemieckich na front zachodni i wojnę na froncie zachodnim jednak wygrać. Aby taki program wykonać, potrzebowali współdziałania jakiejś grupy Polaków. W tym celu ogłosili (ak­tem cesarzy niemieckiego i austriackiego z 5 listopada 1916 roku) utworzenie polskiego pań­stewka z części Królestwa Kongresowego, które to państewko miało im dać tytuł formalny do przeprowadzenia poboru na obszarze przez nich okupowanym. Piłsudski był jednym z tych, którzy okazali poparcie temu niemieckiemu pro­gramowi i gotowi byli dopomóc do stworzenia polskiej armii po niemieckiej stronie w wojnie. Od 14 stycznia do 2 lipca 1917 roku, a więc przez blisko pół roku, zasiadał on w mianowa­nej przez Niemców Tymczasowej Radzie Sta­nu i był w tej Radzie kierownikiem Komisji Wojskowej. Współdziałał on z niemieckim generał-gubernatorem Besełerem, wyznaczonym na wodza naczelnego tej przyszłej „polskiej” ar­mii, choć spierał się z nim na temat szeregu szczegółów wykonawczych. Okazało się to jed­nak Niemcom w końcu niepotrzebne. Wybuch rewolucji w Rosji sprawił, że Niemcy porzucili projekt .skierowania dużej „polskiej”1 armii prze­ciwko Rosji i przestawili się na zawarcie z Ro­sją pokoju. Piłsudski stał się dla nich niewygod­ny, aresztowali go więc i internowali w twierdzy w Magdeburgu.
Po raz trzeci Piłsudski odegrał rolę niemiec­kiego narzędzia w chwili zakończenia pierwszej wojny światowej. Niemcy już w marcu 1918 ro­ku zawarli pokój z Rosją. Pod koniec lata te­goż roku doszli jednak do wniosku, że wojny na zachodzie nie wygrają i że też i na zacho­dzę muszą zawrzeć pokój, i to taki, który sta­nowić będzie wobec państw zachodnich kapi­tulację. 3 października 1918 roku utworzony został w Niemczech rząd pod premierostwem księcia Maksymiliana Badeńskiego, którego za­daniem było zawarcie pokoju z państwami za­chodnimi. Poglądem tego rządu było, że pokój ten nie ma dotyczyć wschodniej Europy: tam już nie ma wojny, bo pokój został już 3 marca zawarty w Brześciu Litewskim. Niemcy gotowe są wycofać swoją okupację z zajętych obszarów Francji, wycofać ją z Belgii, oddać Francji za­braną jej w roku 1871 Alzację i Lotaryngię, od­dać zachodnim aliantom swoje kolonie zamor­skie, oddać Wielkiej Brytanii swoją flotę wojen­ną, ale odmawiają aliantom zachodnim prawa wtrącania się do spraw polskich i innych w za­sięgu frontu wschodniego.
Niemcy uważali jednak, że muszą przeorga­nizować ustanowiony przez siebie w erze poko­ju brzeskiego porządek w Królestwie Kongreso­wym, nie pasuje on bowiem do nowej sytuacji. Pomyślana jako twór monarchiczny, mianowa­na przez cesarzy, niemieckiego i austriackiego, trójosobowa Rada Regencyjna w Warszawie po­winna być zastąpiona zorganizowanym przez Niemców rządem lewicowym. Użyli do tego Piłsudskiego. Na polecenie rządu niemieckiego, wciąż jeszcze w okresie rządów cesarskich, nie­miecki dyplomata Harry Kessler odwiedził Pił­sudskiego w twierdzy magdeburskiej, zwolnił go z internowania i przywiózł do Berlina i tam zawarł z nim pakt ustny, oparty na złożonym przez Piłsudskiego słowie honoru, którego mo­cą Piłsudski zobowiązał się, że jeśli obejmie w Warszawie władzę, to nie będzie żądał „ani ca­la” zaboru pruskiego (przyjmie coś z zaboru pruskiego tylko, jeśli alianci zachodni mu to na­rzucą „jako prezent”) oraz że Polska pod jego władzą będzie krajem „neutralnym”, to znaczy że przekreślone zostaną osiągnięcie Dmowskie­go, że Polska uznana została za państwo należą­ce do antyniemieckiej koalicji. (Niedopowiedzia­ną konsekwencją tego zobowiązania było, że Polska nie będzie uczestniczyć w konferencji pokojowej). Po zawarciu w d. 9 listopada 1918 roku w Berlinie tego paktu, Niemcy — wciąż jeszcze rząd cesarski — wysłali Piłsudskiego wieczorem tegoż dnia w towarzystwie niemiec­kiego oficera łącznikowego, pociągiem specjal­nym do Warszawy, gdzie przybył on 10 listo­pada. W następnych dniach mianowana przez Niemców Rada Regencyjna przekazała mu swą władzę i rozwiązała się. Piłsudski przyjął tytuł Naczelnika Państwa i ogłosił, że obejmuje wła­dzę o charakterze dyktatorskim. Objął także władzę nad wojskiem, jako wódz naczelny. Było to zarówno stworzeniem konkurencji dla fakty­cznego rządu emigracyjnego, którym był Ko­mitet Narodowy Polski w Paryżu, jak i dla dowó­dztwa armii polskiej po stronie koalicji (armia ta tzw. armia Hallera, liczyła 90.000 żołnierza we Francji oraz duże formacje w Rosji — Haller był mianowany polskim wodzem naczelnym już 4 października — podczas gdy tzw. Polska Siła Zbrojna, utworzona przez Niemców w Warsza­wie, a wywodząca się z dawniejszych Legionów Piłsudskiego, a obecnie oddana najpierw Radzie Regencyjnej, a potem Piłsudskiemu, liczyła 9000 żołnierza) jak wreszcie dla istniejących już ośro­dków polskiej niepodległości w Krakowie, wol­nym już od 30 października, w Przemyślu, Cie­szynie, Lublinie i Kielcach, wolnych od 31 paź­dziernika, oraz w walczącym od 1 listopada o swą wolność Lwowie.
Cała operacja była tak zręcznie przeprowa­dzona, że robiła wrażenie polskiej rewolucji, zwróconej przeciwko mianowanej przez Niem­ców Radzie Regencyjnej — a tymczasem była w istocie operacją zmanipulowaną przez Niemców i w ich interesie.
Tak więc Niemcy osadzili Piłsudskiego u wła­dzy w Warszawie — za cenę uzyskania od nie­go zrzeczenia się zaboru pruskiego. Ośrodek rządowy Piłsudskiego następnie utrzymywał aż do 15 grudnia 1918 roku stosunki dyplomatycz­ne z Niemcami, podkreślając tym, że Polska do koalicji antyniemieckiej nie należy. Trzeba było potem prawie nadludzkich wysiłków ze strony Dmowskiego, by to odrobić i miejsce Polski w obozie koalicyjnym, a tym samym prawo Polski do uczestniczenia w konferencji pokojowej, oraz w traktacie wersalskim utrzymać.
Piłsudski sprzeciwiał się idei Polski zjedno­czonej z trzech zaborów i pracował nad tym, by Polska była maleńkim państewkiem, wykro­jonym tylko z zaboru rosyjskiego. Najdobitniej przyznał to przedstawiciel Piłsudskiego w Lon­dynie w latach wojennych, a potem polski mi­nister spraw zagranicznych z jego ramienia po przewrocie majowym, August Zaleski, w rozmo­wie w roku 1932 z włoskim ambasadorem w Warszawie Vinutelli-Rey’em: „W czasie wojny, obaj, marszałek Piłsudski i on, należeli do grupy która zadowoliłaby się o wiele mniejszą Polską, utworzoną wyłącznie kosztem Rosji”. (Archi­wum brytyjskiego Foreign Office, raport bry­tyjskiego ambasadora Erskine, Nr 371, 16313 N. 5590. Przedrukowane przez T. Piszczkowskiego w książce „Anglia a Polska 1914-1939”, na astr. 350).
Piłsudski zwalczał następnie powstanie poz­nańskie lat 1918/1919, sprzeciwiał się odsie­czy Lwowa, przeciwstawiał się przyłączeniu do Polski nie tylko zaboru pruskiego, ale także Lwowa i Galicji Wschodniej, oraz Ziem Wscho­dnich wraz (wbrew szeroko rozpowszechnionym, błędnym wyobrażeniom odmiennym) z Wilnem, nie dopuścił do przyłączenia do Polski Dyneburga wraz z południowym pasem polskich Inflant, oraz powiatu Iłłuksztańskiego, a także sku­tecznie przeszkodził odzyskaniu przez Polskę (od Węgier) polskiego Spiszu.
Polska została odbudowana nie przez Piłsuds­kiego, lecz wbrew polityce Piłsudskiego. Zosta­ła odbudowana polityką Dmowskiego, który zorganizował naród polski w latach przedwo­jennych do udziału w wojnie przeciwko Niem­com, a potem przyczynił się do tego, że Niem­cy zostały pobite, przyczynił się w wybitnym stopniu do tego, że Rosja aż do 1917 roku ucze­stniczyła w wojnie i utrzymywała wschodni front, a przede wszystkim, który sformułował ideę, że trzeba dążyć do zbudowania prawdzi­wie niepodległej Polski zjednoczonej, obejmują­cej trzy zabory, a nie tylko do pozornie niepodległego Królestwa Kongresowego, będącego sa­telitą niemieckim i który o taką Polskę stoczył zwycięsko wielką walkę dyplomatyczną i poko­nując opór przede wszystkim polityki brytyjs­kiej, doprowadzi do ustanowienia „systemu wersalskiego”, zastępującego dotychczasowy porządek terytorialny europejski, ustanowiony przez wojnę siedmioletnią, przez rozbiory Pols­ki i przez kongres wiedeński.
Polityka Piłsudskiego i jego politycznego na­stępcy Becka, zmierzająca do obalenia syste­mu wersalskiego, (który to cel osiągnęła, umoż­liwiając Hitlerowi rozbiór Czechosłowacji), zni­szczyła, i przynajmniej na pewien czas, dzieło Dmowskiego, doprowadzając Polskę do ponow­nego rozbioru.
Piłsudski był w istocie rewolucjonistą rosyjs­kim. Nienawidził on polskiego narodu, nazywał go „narodem idiotów” i mówił o sobie, że nie jest Polakiem, lecz Litwinem, a w pewnej roz­mowie (ze Stefanem Badenim) powiedział, że Polska „jest hańbą Europy i trzydziestomilionową plamą na ludzkości”. W rozmowie z ro­syjskim politykiem Sawinkowem w czerwcu 1920 roku powiedział, że „on myśli, że Rosja stanie się (…) federacją (. . .) i że do tego związku narodów swobodnie się przyłączą Fin­landia i Polska”. A więc jego celem na dalszą metę nie była niepodległość Polski, choćby jak najmniejszej, lecz było przekształcenie Rosji w federację, której jednym z członków byłby tak­że niewielki twór polityczny polski, utworzo­ny początkowo przy pomocy niemieckiej i pod niemiecką opieką.
Henryk Sienkiewicz tak oto określił organi­zację bojową Piłsudskiego „Zaszczepiliście Pol­sce chorobę i nic więcej. (. . .) Wy jesteście tylko krzykiem nienawiści. (. ..) Choćbyście chcieli uczynić coś polskiego, to nie zdołacie, albowiem w was samych nie ma nic polskiego. Szkoła, którąście przeszli, nie odjęła wam, bo nie mogła odjąć, języka ale urobiła wasze umy­sły i dusze w ten sposób, że jesteście nie Polaka­mi, lecz Rosjanami, nienawidzącymi Rosji. (. . .) Wy jesteście złym kwiatem obcego ducha. (…) Nosicie w sobie zatratę i Polskę łączycie z za­tratą. W waszej partii są niechybnie ludzie po­święcenia i dobrej wiary, ale ślepi, którzy w swej ślepocie służą, komu innemu, niż myślą”. (Sien­kiewicz, powieść „Wiry”, tom I, tr. 184-187).
Nie jest także prawdą, że Piłsudski odegrał jakąś większą rolę wojskową. Legiony założo­ne w 1914 roku przez władze wojskowe austria­ckie po likwidacji prób powstańczych Piłsuds­kiego w Kielecczyźnie (Piłsudski został w tych Legionach najpierw dowódcą pułku, a potem dowódcą jednej z brygad), liczyły w kulminacyj­nym momencie swego rozwoju liczebnego 22.000 żołnierza, podczas gdy wojska polskie utworzone z inicjatywy Dmowskiego po stronie alianckiej liczyły: armia Hallera we Francji 90.000 żołnierza (w czym 20 000 samych tylko ochotników z Polonii amerykańskiej), oraz for­macje wojskowe w Rosji z górą 40.000 żołnie­rza. Armia powstańcza poznańska liczyła 93.686 żołnierzy, nie licząc terytorialnej rezerwy Stra­ży Ludowych w sile 130.000 żołnierzy. Liczne formacje w Krakowskiem, we Lwowie, w połu­dniowym Królestwie — wiele tysięcy.

Nie jest prawdą, że Piłsudski dowodził armią polską w bitwie warszawskiej w sierpniu 1926 roku. Bitwą tą dowodził i bitwę tę wygrał faktyczny wódz naczelny, formalnie szef szta­bu, generał Rozwadowski(**)

Piłsudski nie wierzył w możność osiągnięcia zwycięstwa i dlatego w dniu 12 sierpnia 1920 roku złożył na ręce premiera Witosa na piśmie dymisję ze stanowiska wodza naczelnego. Wyjechał następnie do żony pod Kraków. Bitwa, przygotowana i dowo­dzona przez generała Rozwadowskiego toczyła się w dniach 14-16 sierpnia i była bitwą zwy­cięską. Sowiecki wódz, Tuchaczewski (później­szy marszałek) wydał w dniu 17 sierpnia rozkaz generalnego odwrotu.
Piłsudski powróciwszy spod Krakowa udał się do Puław i objął dowództwo grupy uderze­niowej, przygotowanej przez generała Rozwado­wskiego nad rzeką Wieprz. Grupa ta, wedle pla­nów gen. Rozwadowskiego, miała w czasie to­czącej się bitwy warszawskiej uderzyć na flankę frontu sowieckiego. Byłoby to spowodowało całkowite unicestwienie tego frontu. Piłsudski opóźnił wymarsz tej grupy. Wyruszył w pochód dopiero 16 sierpnia, gdy bitwa warszawska by­ła już ukończona. Grupa ta maszerowała przez dwa dni w próżni i dopiero w nocy 17 na 18 sierpnia nawiązała kontakt z nieprzyjacielem. Odegrała mimo to dużą rolę strategiczną, odci­nając odwrót dużej części cofających się wojsk nieprzyjacielskich. Byłaby jednak odegrała o wiele większą rolę, biorąc — w myśl rozkazów generała Rozwadowskiego — udział w samej bitwie warszawskiej. Przegrana przez Tuchaczewskiego bitwa byłaby się wtedy stała zupełnym zniszczeniem jego armii.


Piłsudski nie wierzył w możliwość zwycięs­twa w bitwie warszawskiej i dlatego złożył do­wództwo, by nie ponosić odpowiedzialności za klęskę. Stanął na czele trzech armii 9 dywizji; nad Wieprzem i koło Puław, bo chciał by one wzięły udziału w bitwie. Chciał on po klęsce Rozwadowskiego pod Warszawą wycofać je ko­leją dęblińską do Częstochowy i potem, jako dowódca niesplamiony poniesioną pod Warsza­wą klęską włączyć się tymi dywizjami w nowy front antybolszewicki, zorganizowany po spo­dziewanej (polskiej klęsce przez Niemcy i An­glię.
Ale Rozwadowski bitwę warszawską wygrał. Dane było potem Piłsudskiemu uczestniczyć w pościgu za nieprzyjacielem i w zamykaniu mu drogi odwrotu, a wreszcie — wkrótce potem — w bitwie nadniemeńskiej.
Prawdę o Piłsudskim i jego roli w historii trzeba znać.
(*) podkreślenie redakcji
(**) http://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Rozwadowski
Share

Źródło: http://gazetawarszawska.com






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz