piątek, 4 stycznia 2013

Butelka Keshe, największa rewolucja cywilizacji czy wielkie oszustwo?


Na YouTube ukazał się bardzo ciekawy materiał niejakiego Joshua Thomasa na temat tzw. butelki Keshe. Autor podaje dokładną konstrukcję butelki, która jakby z niczego wytwarza prąd. O Mehranie T. Keshe i jego nowej teorii budowy materii już pisaliśmy na blogu, jednak mimo zapowiedzi świata to jeszcze nie zmieniło, a mass media uparcie milczą na ten temat. Dla wielu działania irańskiego wynalazcy są kolejną dezinformacją światowej mafii banksterskiej, mającą na celu przekonanie sporej grupy tzw. zwolenników konspiracji, że coś dobrego się dzieje.
Jednak faktycznie coś się dzieje wokół tego co robi Mehran Keshe. Poniższy film, z moim opisem po polsku, może posłużyć jako pierwsza dostępna ogólnie instrukcja do potwierdzenia działania reaktorów plazmowych na bazie teorii Keshe. Sam wynalazca wielokrotnie prezentował działanie tej butelki, jednak nigdy nie przedstawił dokładnie jej kontrukcji. Joshua Thomas to czyni i to w miarę dokładnie. Zapraszam do wykonania prób!



Keshe Plasma Generator ~ Breaking Laws of Physics ~ Infinite Energy http://www.youtube.com/watch?v=kkB2g7ai2bs
To samo bez wszystkich napisów: http://www.youtube.com/watch?v=6DHrlxXpR_s

Joshua Thomas: Właśnie zbudowałem generator na bazie reaktora plazmowego i w ten sposób udowodniłem wynalazek generatora energii Keshego (…) Całe nowoczesne społeczeństwo, technologia, wszystko co mamy zostało zaprojektowane i skonstruowane bez jakiejkolwike wiedzy o grawitacji i polach magnetycznych.
Rozumiemy w jaki sposób grawitacja działa, ale nie wiedzieliśmy skąd pochodzi i w jaki sposób jest generowana. Aż do tego momentu.

To jest reaktor plazmowy, który dowodzi prawdziwości konceptu reaktora Keshe. Pokażę wam dokładnie w jaki sposób go wykonać od A do Z (…)
Mamy 4 elektrody, i jeśli wypełnimy to roztworem, który utworzy plazmę w powietrzu powyżej, to powstanie prąd elektryczny.

Mam już roztwór pół filiżanki napoju gazowanego cytrynowo – lemonkowego, 1 łyżkę wodorotlenku potasu KOH, wymieszanego razem do momentu gdy cały związek potasu się rozpuści. Wlewamy to do butelki, ustawiamy zegar – jest to sekwencja wstępna, która uruchamia reaktor. Po 25 minutach wylewamy roztwór z butleki, któy wytworzył reakcję dynamiczną, możliwą do zmierzenia. Zostawmy (pustą butelkę) na kilka minut by się naładowała… Pokażę wam (drugą z butelek), która ma 3 miedziane elektrody.

Jest to fascynujące gdy się zdejmie nakrętkę z jednej z nich (tych butelek), a w środku przecież nie ma nic poza tymi elektrodami, a (pomiar) jest dowodem na prawdziwość konceptu. Widzimy, że miernik pokazuje napięcie 2,2  (w skali miernika 200 mV), co jest imponującym rezultatem. Teraz pojadę po kolegę na lotnisko i będę z powrotem za kilka godzin…

po 5 godzinach …
To są te butelki, które zostawiłem, przetestujmy je więc (miernikiem). No, nieźle (miernik pokazał 2,8). Ta (zwykła) butelka jest wypełniona elektronami, protonami i neutronami. Różnica pomiędzy tymi butelkami jest taka, że ta (z elektrodami) została wprowadzona w stan dynamicznych reakcji, atomy wodoru są zjonizowane przez co protony i elektrony oddzielają się od siebie, wokoło cyrkulując i ponownie się łącząc (w atomy). Dzieje  się tak kolejny i kolejny raz. To wszystko dzieje się wewnątrz tych butelek. Miernik pokazuje 59,9 – to najwyższy pomiar jaki miałem.

po kolejnych 4 godzinach i 5 piwach…
Wewnątrz tej butelki mamy galaktykę spiralną. Nasza Droga Mleczna ma 100,000 lat świetlnych średnicy. Patrząc na tę butelkę stwierdzamy, że jest ona pusta. Jeśli przestaniemy o tym myśleć, to w skali Plancka trzeba nawiązać do Energii Próżni zwanej też Energią Punktu Zerowego (Zero Point). Jasne jest, że w tej butelce jest wystarczająco dużo energii by zmienić nasz cały świat.

Minęło od początku 10 godzin i 30 minut…
Wciaż wytwarza energię (na mierniku jest 8,4) (…)

Po kolejnych 30 minutach….
W tej butelce jest wszechświat. Może to wygladać na oszołomstwo, ale nim nie jest.

Po 8 godzinach….
Nadal mamy prąd (4,0 na mierniku). Proszę, podzielcie się tą informacją z innymi (…) mówię wam, że przechodzimy z paradygmatu Braku do Nadmiaru. Czas więc na Pokój. Nie ma żadnego powodu by toczyć wojny…

Opis pod filmem:
W tym nagraniu wideo użyto butelki plastikowej by obalić prawa fizyki – to jest przyszłość. W jaki sposób?
Wewnątrz butelki są cztery miedziane druty (elektrody) nie mające z sobą kontaktu – są niezależne. Oznacza to, że wewnątrz butelki jest obwód otwarty. Zgodnie z obecną fizyką nie można zamknąć obwodu i generować prądu z powietrza wewnątrz pustej otwartej butelki.
Jednakowoż, zgodnie z nową teorią tworzenia grawitacji, „mamy do czynienia z nową fizyką w nauce”. Eksperyment łamie stare prawa fizyki i dowodzi prawdziwości nowego odkrycia, którym jest Generator Plazmowy Keshe’go.

Energia, która obraca naszą Drogę Mleczną, nasz Układ Słoneczny, a także Ziemię, jest tąsamą energią, która porusza elektrony wewnątrz tej butelki. Przez ten eksperyment pokazujemy tę uniwersalną energię, ponieważ w butelce znajduje się dosłownie miniaturowa galatktyka atomów obracająca się wokół miedzianego drutu (zamykając obwód i w ten sposób generując elektryczność).

Na koniec mam tylko jedno pytanie: dlaczego Joshua Thomas pokazał na końcu znak szatana?

Inne materiały n.t. M.T. Keshe:

Keshe Foundation – list do forumowiczów
Irańczyk Keshe: początek nowej ery ludzkości?
Mehran Keshe nie żartuje. Będzie pokój, albo wszyscy zginiecie.
Koniec NWO
Nauka i Technologia Nowej Ery – 13.11.2012 – Dionizy Pietroń (telewizja Janusza Zagórskiego)
Konferencja fundacji Keshe – Dionizy Pietroń

Źródło: http://www.monitor-polski.pl/butelka-keshe-najwieksza-rewolucja-cywilizacji-czy-wielkie-oszustwo/

czwartek, 3 stycznia 2013

Bardzo dziwne wydarzenie w kościele u Dominikanów w Jarosławiu.




Zdjęcie od OO. Dominikanów – obraz, z którego spadły korony

dniach bardzo wyraźny znak – znak detronizacji!
Kiedyś było tak:

20 sierpnia 1381 r. grupa pasterzy znalazła figurę Matki Boskiej trzymającej na rękach ciało zmarłego Chrystusa. Prosta figura wykonana przez nieznanego autora z drewna polnej gruszy zadziwiła pasterzy. Nie zastanawiając się długo zabrali ją i przenieśli do kościoła parafialnego w Jarosławiu. Jednak – jak podaje tradycja – w nocy, ku zdumieniu wszystkich, figura powróciła na miejsce skąd zabrali ją pasterze. Dla wszystkich był to znak, że tam ma pozostać. Na “wzgórzu pobożności” – jak nazwano to miejsce – zbudowano drewnianą kapliczkę, w której umieszczono figurę Matki Bożej, zapewne już wówczas nazwanej Bolesną. Stała się ona celem licznych pielgrzymek, według tradycji modliła się tu m.in. królowa Jadwiga przed bitwą pod Stubnem w 1387. Liczni pielgrzymi mieli doświadczać tutaj wielu cudów zdziałanych przez wstawiennictwo Matki Bożej



Widać wyraźnie, że figura jest umieszczona na tyle wysoko, że bez specjalnej drabiny żaden człowiek nie mógłby sięgnąć po korony. I widać też, że były one mocno osadzone na głowach wyrzeźbionych postaci. – link: http://www.ivrp.pl/viewtopic.php?t=14168
W piątek rano (tj. 28.12.2012 r.) w Bazylice Matki Bożej Bolesnej u Ojców Dominikanów w Jarosławiu, podczas odsłaniania cudownego obrazu Matki Bożej, spadły obydwie korony. Z Głowy Matki Bożej i z Głowy Jezusa.
Ojciec Dominikanin mówił do wiernych, że nie widzi ludzkiego wytłumaczenia, jak mogło do tego dojść. Te korony musiały być najpierw podniesione do góry, żeby mogły się odłączyć od obrazu. Nie były też ze sobą powiązane, złączone – więc co się stało, że obydwie Korony w tym samym czasie ?
Wiadomość jest od znajomej, która była naocznym świadkiem.
Komentarz ks. Stanisława Małkowskiego:
Pragnę zwrócić uwagę, że to wydarzenie miało miejsce w piątek – dzień, w którym wspominamy bolesną Mękę naszego Pana Jezusa Chrystusa oraz w Święto Młodzianków Męczenników, zamordowanych z rozkazu ziemskiego króla Heroda, który w nowonarodzonym Chrystusie nie chciał uznać Króla.
Proszę jeszcze zwrócić uwagę na obraz, który przedstawia nie Maryję z Dzieciątkiem na ręku ale Pietę – Matkę Bożą Bolesną trzymającą ciało Swego Syna po zdjęciu z Krzyża




wtorek, 1 stycznia 2013

Rozpoczynamy ostatni rok dominacji NWO

Z okazji Nowego 2013 roku składam Wam wszystkim najlepsze życzenia, abyśmy w kolejny Nowy Rok nie musieli dyskutować o tym jak przeciwstawić się przymusowym szczepieniom, abyśmy GMO wspominali tylko jako nieudaną próbę ludobójstwa za pomocą broni biologicznej, by nasze niebo było czyste od wszelkiej chemii, by żywność i woda nie zawierała trujących dodatków, by szpitale przestały być umieralniami, by było nas stać na normalne dostatnie życie…




Tych życzeń jest więcej, praktycznie wszytko co się obecnie dzieje jest bowiem na opak. Tak, mamy poważny problem z międzynarodową grupą psychopatów, która przejęła władzę w wielu krajach, z Polską włącznie. Ale i widać na horyzoncie jaśniejącą jutrzenkę lepszej przyszłości, przetrwaliśmy bezboleśnie Olimpiadę, a nawet „koniec świata”.
Opór społeczny wobec niecnych zamiarów wprowadzenia tzw. „rządu światowego” i realizacji przezeń depopulacji rośnie – jest nas coraz więcej w opozycji wobec tzw. NWO, nie dyskredytuje już pojęcie „teorii konspiracji”, „homofobii” czy „antysemityzmu”. Ich media tracą gwałtownie wpływ na nasze zachowania, „lemingi” bowiem powoli, ale skutecznie budzą się.

Czego możemy się spodziewać w Nowym 2013 roku?
Na pewno wzmożonego ataku ze strony globalnej mafii. Oni tak łatwo nie odpuszczą, bowiem mają wszystko do stracenia – jeśli wyjdą na jaw wszystkie ich zbrodnie, to nie będzie mowy o łasce. Na razie nie chcą jeszcze uciekać tymi swoimi UFO, gdzie bowiem znajdą środowisko, na którym mogli by żerować i zapokajać swoje chore zachcianki?

Rozkazy już zostały wydane, jest to widoczne dla kogoś kto uważnie obserwuje to co się dzieje w ustwodawstwie i polityce międzynarodowej.

Pierwszy atak pójdzie na największą przeszkodę we wprowadzeniu rządu światowego - USA. Już w pierwszych miesiącach 2013 nastąpią próby konfiskaty broni. Klimat jest już przygotowany, przez masakry – operacje fałszywej flagi i psy-op, zrealizowane przez najlepszych ekspertów globalnej mafii – głównie z Izraela, bo tam jest rotszyldowska baza światowego terroru.
To nie jest koniec, na pewno nastąpią kolejne masakry, by gangsterzy w garniturach polityków i bandyckie media miały odpowiedni grunt do prowadzenia wojny psychologicznej – siania psychozy strachu i zagrożenia. Tak nawiasem mówiąc, macki globalnej sitwy można zlokalizować i w Polsce obserwując kto promuje tę psychozę zagrożenia ze strony posiadaczy broni.
Amerykanie się jednak nie poddadzą, jak to zrobili Europejczycy po operacji Gladio, zrealizowanej przez te same rotszyldowskie służby, czy Australijczycy, którzy choć się bronili, to jednak przegrali tę batalię. Mało kto o tym mówi, a w Australii była to prawdziwa wojna, w której zginęły tysiące ludzi z „Krokodylem Dundee” na czele – nie chcieli oddać broni, więc ich brutalnie zamordowano.
W USA będzie jednak inaczej. Media niezależne o olbrzymim zasięgu, większym już niż media państwowe i tzw. „komercyjne”, takie jak Infowars, RBN czy Drudge Report, zjednoczyły swoje wysiłki w walce z próbami obalenia do końca Konstytucji USA przez rząd Obamy. Niewykluczone, że dołączy do nich część amerykańskiej armii, tak więc jedyną opcją dla Obamy będzie wezwanie międzynarodowych sił „pokojowych”. W USA może dojść do wielkiej, wyniszczającaj wojny, w której i nasi żołnierze mogą grać niechlubną rolę, jako że Polska jest całkowicie w rękach Wielkiego Syjonu. Pewnie po to zarządzono w Polsce i innych krajach ciche mobilizacje, na wypadek gdy będzie potrzebne mięso armatnie na pierwszy front w USA.

Wojna z Iranem zeszła na plan dalszy, syjonaziści nie mogą zrealizować planów podboju świata bez pacyfikacji USA. To stamtąd bowiem idzie główna opozycja w internecie, która niweczy ich plany na każdym froncie.
Niemożliwe jest nawet przeprowadzenie depopulacyjnych szczepień, gdyż coraz to pojawiają się demaskatorskie publikacje, co do roli szczepień jako broni biologicznej, a także innych metod realizowanego od kilkudziesięciu lat wielkiego ludóbójstwa.
Należy nadmienić, że ten blog także się opiera w dużej mierze na niezależnych publikacjach z USA.

Mają nawet problem z wprowadzeniem GMO, a co tu dużo mówić o masowych przymusowych szczepieniach. Czy się odważą to zrobić w naszym kraju, w Europie?… Raczej nie. Próby masowych szczepień w sytuacji kryzysu, który niebawem się zaogni, moze spowodować tylko gwałtowną reakcję obronną, na skutek której lampy w wielkich miastach zostaną uwieńczone zwłokami tych, którzy chcieli mordować ludzi szczepiąc.

Świetlana przyszłość jednak nastąpi, już ją widać coraz wyraźniej, w postaci tzw. „wolnej energii”. Przykładów generatorów darmowej energii jest coraz więcej. Pomijam już teorię, która może stać za istnieniem darmowej energii, która została ujawniona przez Mehrana Keshe. Tak, można mieć obawę, że jest on dezinformatorem, choć trudno wytłumaczyć dlaczego przygotowywał się przez kilkanaście lat do jej opublicznienia. Ale są przecież działające generatory oparte na kręcących się silnych magnesach, które są bardzo efektywne i mogą już konkurować z silnikami elektrycznymi, nie pobierając w ogóle energi z zewnątrz!
Darmowa energia może się stać największą bronią w walce z globalną mafią. Stracą oni bowiem całą przewagę, na której się opierają – w postaci kontroli społeczeństwa.

Dostęp do nieograniczonej energii oznaczać będzie naszą wolność. Jutrzenkę najprędzej zobaczymy w krajach niekontrolowanych jeszcze w pełni przez globalistów – w Afryce, w Ameryce Południowej, w niektóych krajach arabskich. Koniec NWO się zbliża, a naszym zadanie jest ten proces przyspieszyć.

Źródło:http://www.monitor-polski.pl/rozpoczynamy-ostatni-rok-dominacji-nwo/

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Ostatni numer



O szerokim kontekście wojny polsko-polskiej, współczesnej wieży Babel, gwiazdach na sztandarze UE oraz o „stronnictwie pruskim” i „stronnictwie ruskim” z prof. Romualdem Szeremietiewem rozmawia Wiesława Lewandowska. 

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Panie Profesorze, co się dzieje w naszym kraju? Nie dość, że tzw. normalni obywatele tracą orientację, to także elity polityczne pogubiły się w zamieszaniu, które w dużej mierze same wywołują. I nikt już właściwie nie wie, o co komu naprawdę chodzi... Skąd się bierze, Panie Profesorze ta dzisiejsza niezwykła nerwowość życia politycznego w Polsce, nazywana wojną polsko-polską? Z naszej zwykłej niesforności?

PROF. ROMUALD SZEREMIETIEW: – Tę „wojnę polsko-polską” należy rozpatrywać raczej jako fragment szerszego procesu politycznych zmian w świecie. Formuła ładu międzynarodowego, który ukształtował się po rozpadzie tzw. porządku jałtańskiego i bloku sowieckiego, wyczerpuje się w związku z nasilającymi się działaniami różnych ośrodków siły. Zabiegają o swoje interesy potężne państwa, ale też wpływowe grupy kapitałowo-gospodarcze, wielkie ponadpaństwowe firmy dysponujące często dochodem większym od PKB Polski. Minął również w Moskwie szok po rozpadzie Związku Sowieckiego i w rosyjskiej polityce coraz mocniej dają o sobie znać aspiracje imperialne Kremla.


– Rozpoczyna się nowe rozdanie geopolitycznej gry, która może nie skończyć się pokojowym remisem?

– Tak, ale na tę światową geopolityczną grę nakłada się jeszcze coś dla nas znacznie groźniejszego, a mianowicie kryzys tzw. cywilizacji zachodniej. Realizacja projektu Zjednoczonej Europy całkowicie odbiegła od początkowych założeń; wartości chrześcijańskie i etyka katolicka nie stanowią już fundamentu europejskiego społeczeństwa. Europa zapomniała, że gwiazdy na sztandarze unijnym to gwiazdy Maryjne. Oficjalne strony internetowe UE nie wspominają, że ojcowie założyciele Zjednoczonej Europy, „święci w garniturach” – Robert Schuman i Alcide de Gasperi, są kandydatami na ołtarze. Dzisiejsza Europa nie tylko odrzuca, ale wręcz aktywnie zwalcza wartości chrześcijańskie. Wielki gmach Unii buduje się niczym nowoczesną wieżę Babel, w której ludzie coraz mniej się rozumieją. Warto przypomnieć, że biblijny pierwowzór – wieża Babel zawaliła się, gdyż ludzie w swej pysze zlekceważyli to, co mówił Pan Bóg.

– Czy można postawić tezę, że europejska „wieża Babel” zawali się z tego samego powodu?

– Ostatnio premier Donald Tusk powiedział, że państwa unijne są od siebie odległe niczym planety w Galaktyce. Doszło do swoistego „pomieszania języków”. Cóż z tego, że wszyscy lepiej czy gorzej znają angielski, skoro nastąpiło zagubienie wartości. Europa nie postępuje tak, jak zalecał Jan Paweł II, i odcina się od korzeni chrześcijaństwa. Dlatego realnym zagrożeniem dla istnienia Europy, hołdującej obecnie jakimś quasi-wartościom, staje się islam – religia wciąż silna i ekspansywna. 

– I niestroniąca od udziału w wielkich politycznych rozgrywkach...

– Islam jest siłą, z którą świat musi się dziś bardzo liczyć, natomiast chrześcijaństwo ulega rozmiękczeniu, bywa słabe i bojaźliwe. Niestety, także w Polsce, kraju błogosławionych Jerzego Popiełuszki i Jana Pawła II. 

– Jan Paweł II bardzo nas przekonywał do UE i wiązał z nią swoje duchowe nadzieje...

– ...które, niestety, nie spełniły się. A teraz widzimy, że nie spełniają się także nasze strategiczno-polityczne oczekiwania. Projekt polskiej państwowości po 1989 r. został oparty na sojuszu z USA i członkostwie w NATO oraz na udziale w UE. Gdy prezydent Barack Obama ogłosił „reset” polityki USA z Rosją, wszystko się zmieniło.

– Ciosem było wycofanie się Stanów Zjednoczonych z budowania w Polsce tarczy antyrakietowej.

– Ameryka generalnie wycofuje się ze spraw europejskich, co dla Polski nie jest korzystne. Ostatnio w polskich mediach ogłoszono jako sukces obecność wojsk amerykańskich. Jest coś tragicznie humorystycznego w tym, że amerykański „garnizon” – 10 żołnierzy witała liczna polska delegacja rządowa z ministrem obrony na czele!

– Dlaczego Amerykanie „opuścili” Polskę?

– Polska po prostu przestała być ważna z punktu widzenia interesów Ameryki. USA czują się zagrożone rosnącą potęgą Chin. Chińczycy rozwijają swoje siły zbrojne (mają liczebnie największą armię świata). Nie dysponują jeszcze potencjałem, który mógłby zagrozić Ameryce, ale przecież robią postępy i to stanie się możliwe. No i jeszcze stały dylemat Ameryki – Bliski Wschód, gdzie z różnych powodów USA są gwarantem dostaw ropy dla Zachodu i... bezpieczeństwa Izraela wobec zagrożeń ze strony państw muzułmańskich, w tym głównie Iranu. Eksperci mówią wręcz o groźbie wybuchu trzeciej wojny światowej. Tymczasem Chiny obwieściły światu, że wesprą Iran, nawet gdyby miało to oznaczać wybuch wojny światowej.

– Świat jest dziś w napięciu, w jakim dawno nie był?

– Można tak powiedzieć. Stąd ta cała globalna gra, w którą także Polska jest uwikłana, może mieć dla nas przykre konsekwencje. USA, wobec zagrożenia ze strony Chin, zwróciły się ku Rosji jako potencjalnemu sojusznikowi. Amerykańscy eksperci uważają, że Chiny, rywalizując o światowe przywództwo, prędzej czy później zechcą sięgnąć po Syberię i jej surowce naturalne. Taki konflikt byłby, zdaje się, Amerykanom na rękę...

– Na czym konkretnie polega owo zwrócenie się Ameryki ku Rosji?

– Oczywiście, nie tylko na rezygnacji z budowy tarczy antyrakietowej w Polsce. Ameryka wspiera Rosję technologicznie, oferując pomoc w eksploatacji trudnych złóż syberyjskich (firma ExxonMobil podpisała z rosyjskimi firmami stosowne umowy). Waszyngton wyciszył konflikt między Zachodem (Kanada, Dania, Norwegia, Wielka Brytania) a Rosją, dotyczący eksploatacji złóż gazu w Arktyce. Widać wyraźnie, że Stanom Zjednoczonym zależy na tym, aby umacniać Rosję i zjednywać ją jako sojusznika.

– A Rosja przyjmuje to z pełną otwartością?

– Rosja prowadzi własną grę. Nie odrzucając ofert amerykańskich, stara się utrzymać jak najlepsze stosunki z Chinami i sprzedaje im broń z nadzieją, że wzmacniając Chiny, osłabia pozycję Stanów Zjednoczonych.

– Czy dziś można znów poważnie mówić o istnieniu rosyjskiego imperializmu?

– Imperializm rosyjski istniał, istnieje i zapewne będzie istniał zawsze. Kwestią pozostaje tylko, czy Rosja ma instrumenty do realizowania swoich imperialnych zamiarów. Moim zdaniem, znajduje się dziś w dość trudnej sytuacji.

– To pocieszające, przynajmniej dla jej najbliższych sąsiadów!

– Wręcz przeciwnie, to może być bardzo niebezpieczne.

– Dlaczego?

– Rosja jest mocarstwem jednowymiarowym, opierającym swoją potęgę na dochodach ze sprzedaży surowców energetycznych (ropa, gaz). To właśnie stawia ją w trudnej sytuacji. Wydobycie światowe tych surowców z tzw. łupków może obniżyć ceny i zredukować rosyjskie dochody, a może się też okazać, że Chiny sięgną po Syberię wcześniej, niż Rosja będzie miała siłę do jej obrony. Do tego Rosja ma coraz gorszą sytuację demograficzną – co roku o ok. 1 mln zmniejsza się liczba etnicznych Rosjan. Dlatego można sobie wyobrazić, że Kreml będzie się starał szybko rozbudowywać potencjał militarny, aby drogą konfliktu zbrojnego uzyskać pozycję w świecie, jakiej pokojową drogą nie udałoby się osiągnąć za 20-30 lat.

– I tak właśnie Polska może się znaleźć na rosyjskim celowniku?

– Na tym „celowniku”, sądząc po tym, jak Moskwa widzi zagrożenia, jesteśmy od dawna. Jednak idealnym dla Rosji scenariuszem byłby wybuch wojny na Bliskim Wschodzie i gdyby Chiny zaangażowały się w walkę ze Stanami Zjednoczonymi. Wtedy Rosja, znajdując się na uboczu konfliktu, mogłaby odzyskać tzw. bliską zagranicę i spróbować podporządkować sobie Europę Zachodnią, bo o tym najbardziej marzą na Kremlu. Dla rosyjskiej mocarstwowości niezbędny jest zachodni potencjał technologiczny. Stąd zabiegi o zjednanie Niemców.

– Do pewnego stopnia chyba dość udane?

– Nie do końca. Niemcy mają własne aspiracje i nie chcą podporządkowywać się Rosji. Moim zdaniem, ujawnia się coraz większa różnica interesów między Berlinem a Moskwą i rodzi się poważny konflikt.

– Co to oznacza dla Polski?

– Ciągle to samo – jesteśmy „między Niemcami a Rosją”!

– I ciągle jesteśmy mało znaczącym pionkiem w grze dwu wielkich partnerów?

– Polska dziś jest „pionkiem”, ale to pionek rozstrzygający.

– Co to znaczy?

– Prof. Zbigniew Brzeziński uważa, że w światowej polityce są tzw. kraje osiowe, czyli położone między konkurującymi ze sobą mocarstwami. Opanowanie takiego kraju osiowego przez jedno z mocarstw gwarantuje mu wygraną. Mocarstwa dążą więc do podporządkowania sobie krajów osiowych, co im się czasem udaje. Wydaje się, że obecnie Polska straciła dla USA walor „osiowy”, ale być może staje się takim krajem w przypadku Niemiec i Rosji. Pojawia się też pytanie: czyim wówczas „pionkiem” będzie Polska – niemieckim czy rosyjskim?

– Bo i sami Polacy też chętniej „otwierają okienko na zachodnią stronę”.

– To prawda. Używając odniesień do XVIII wieku, można powiedzieć, że mamy dziś w Polsce silne „stronnictwo pruskie”, jednakowoż np. w czasach saskich sytuacja była bardziej jednoznaczna niż obecnie, bo mieliśmy po prostu niemieckiego króla Augusta, elektora Saksonii, podczas gdy obecny premier RP miał tylko dziadka w Wehrmachcie.

– A współczesne „stronnictwo ruskie” jest chyba wyraźnie słabsze...

– Bo dziś Polska nie ma wielkich terytoriów na wschodzie, w związku z czym Rosja nie bardzo może budować w Polsce jakąś współczesną Targowicę, jak to kiedyś zrobiła caryca Katarzyna. To jednak nie oznacza, że można zlekceważyć wpływy niewidocznego „stronnictwa ruskiego”.

– Jako „kraj osiowy” jesteśmy skazani na potężnych sąsiadów. Pan Profesor jednak uważa, że obydwa te stronnictwa przesadzają w gorliwości i spolegliwości?

– Nie ma niczego zdrożnego w opieraniu polityki na sojuszach, jednak w takiej polityce nie wolno stawiać interesu sojusznika ponad własnym, narodowym. Tymczasem przedstawiciele naszego „stronnictwa pruskiego” nie znają umiaru. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski pojechał do Berlina i deklarował podporządkowanie Polski Niemcom. Ostatnio pojawiły się nawet głosy dowodzące, że Polska w 1939 r. popełniła błąd, odrzucając sojusz z Hitlerem! To bardzo niepokojący symptom. Niemcy są dziś naszym sojusznikiem w NATO i razem jesteśmy w UE, ale jak dotąd w sprawach dla Polski ważnych Niemcy kilka razy pominęły polskie interesy. Stosunki z Niemcami są więc politycznie bardzo poprawne, ale nie zawsze dla nas korzystne.

– „Stronnictwo ruskie” jest mniej politycznie poprawne?

– Jest lepiej zamaskowane. Podpowiada się Polakom, że z Zachodu płynie zgnilizna (w czym jest sporo prawdy), a w słowiańskiej Rosji dzięki Putinowi (!) umacnia się chrześcijaństwo i dlatego bliżej Polsce do Rosji. Obserwując, co się dziś w Polsce dzieje, trudno nie zakładać istnienia rosyjskiej agentury. Wciąż aktualne jest pytanie, które bardzo ostro stanęło, gdy PiS było u władzy: czy polskie tajne służby są rzeczywiście polskie? Zdaniem Bronisława Komorowskiego – który w rządzie Mazowieckiego był wiceministrem obrony odpowiadającym za utworzenie WSI – po 1989 r., gdy wyjechali oficerowie GRU, rosyjska agentura przestała istnieć. Może dlatego w Rosji pojawiały się teksty wychwalające Komorowskiego, a po objęciu przez niego prezydentury pisano, że wreszcie stosunki polsko-rosyjskie dobrze się ułożą.

– Taki podział na „stronnictwa” w samym obozie rządzącym to chyba najgroźniejszy przejaw wojny polsko-polskiej?

– Tak, i na tym w istocie, a nie na sporach PO z PiS, polega owa „wojna”. W miarę narastania rozbieżności między ościennymi mocarstwami – a, moim zdaniem, to się już dzieje – spotęguje się w Polsce wewnętrzna walka w obecnym obozie władzy. Już wiemy, że Komorowski chciałby na drugą kadencję zasiadać pod „żyrandolem”, a Tusk mówi głośno, że jest temu przeciwny. Dlatego niezwykle ważne było dla Polski stabilizujące sytuację zaangażowanie USA w Europie. 

– I „stronnictwo amerykańskie”?

– To bardziej skomplikowane. Byli, i pewnie są, politycy traktujący Stany Zjednoczone według wzorca obowiązującego w PRL; liderzy SLD np. pozycję wobec Moskwy zastąpili postawą stand-up w Waszyngtonie. Jeśli jednak mówimy o realizacji sojuszu z USA zgodnie z polskim interesem narodowym, to najbliższy tego był poprzedni prezydent śp. Lech Kaczyński i wspierający go PiS.

– Dziś chyba nikt już nie wątpi, że katastrofa smoleńska zdestabilizowała wewnętrznie i osłabiła Polskę.

– Bez wątpienia tak jest. Niezależnie od tego, co naprawdę stało się pod Smoleńskiem, dostrzegamy, że doszło do zlikwidowania polityków doceniających wagę sojuszniczych stosunków Polski z USA. W kwietniu 2010 r. zniknęła z polskiej polityki cała grupa ludzi, którzy mogliby realizować opcję proamerykańską.

– Czy Polska jakimś cudem może nie być jedynie pionkiem na geopolitycznej mapie?

– Może, bowiem Polacy ciągle mogą zbudować niezależny środkowoeuropejski ośrodek siły, choćby wspólnie z Węgrami. Jednak warunkiem tego jest pozbawienie władzy polityków stronnictwa pruskiego i ruskiego, czyli rządzącej dziś koalicji. Trzeba skonstruować samodzielną, niezależną politykę i wesprzeć ją realną siłą, odbudowanym Wojskiem Polskim. To nie jest łatwe, ale ciągle możliwe. Potrzeba tylko odwagi i mądrości elit, których w Polsce nam ciągle brakuje.