piątek, 9 listopada 2012

Egzorcysta ojciec Gabriel Amorth stosuje bardzo mocne słowa wobec tych, którzy ignorują Medziugorje, wielką fortecę przeciwko szatanowi!

Najbardziej znany egzorcysta świata, ojciec Gabriele Amorth, stosuje mocne słowa wobec tych, którzy ignorują Medziugorje.


Ojciec Gabriele Amorth jest uznawany za jednego z czołowych egzorcystów Rzymu. Jest również najbardziej znanym katolickim egzorcystą na świecie. Ludzie z całego świata przychodzą do niego z prośbą o pomoc w pokonaniu ucisku satanistycznego, innymi słowy, do walki z diabłem we wszystkich jego różnorodnych działaniach przeciwko ludzkości.
Urodził się w 1925 roku. Ma obecnie 86 lat i  należy do Towarzystwa Świętego Pawła, Zgromadzenia zakonnego założonego przez Jakuba Alberione w 1914 roku znanego z dużej aktywności w komunikacji masowej. O. Gabriele przez wiele lat był zaangażowany w media, i redagował czasopismo  „Mother of God” („Matka Boga”). O. Gabriel jest absolwentem prawa, jak również posiada tytuł naukowy z teologii.
Po tym jak został autorem licznych książek i esejów o Maryi Dziewicy, zdobył tytuł eksperta w mariologii, został nominowany jako członek Papieskiej Międzynarodowej Akademii Maryjnej. Ale kiedy powierzono mu rolę egzorcysty w diecezji rzymskiej, jego czas został całkowicie zagospodarowany przez jego nową posługę. W dzisiejszych czasach uważany jest jako czołowy ekspert na świecie,  w sprawie problemów dotyczących szatana i jego złego działania na rzecz człowieka. Jest on lekarzem par excellence, zajmującym się  chorobami spowodowanymi przez zło, “chirurgiem”, który wie jak je wykorzenić, walczyć z nimi i zapobiegać ich powstawaniu.
W wywiadzie udzielonym dla  Renzo Allegri, który został opublikowany w “Posłańcu Św Antoniego,” dziesięć lat temu, o. Amorth  stwierdza:
“Nigdy nie myślałem, że będę powołany przez Kościół do przeprowadzenia tak trudnej misji. Ugo Poletti przysłał mi mandat, gdy był wikariuszem diecezji rzymskiej i przewodniczącym Włoskiej Konferencji Biskupiej (CEI). Na szczęście, na początku byłem pomocnikiem jednego z największych egzorcystów, który kiedykolwiek istniał, ks. Candido Amantiniego, świętego człowieka, którego proces beatyfikacyjny miał być otwarty. Był egzorcystą w Rzymie przez trzydzieści sześć lat i był niesamowitym nauczycielem “.
Renzo Allegri pisze: “Trudno umówić się na spotkanie z o. Amorthem, zwłaszcza gdy nie ma on wolnej chwili. W tym wywiadzie udało mu się poświęcić kilka godzin w czwartek rano, ale nawet podczas naszej rozmowy, otrzymywał telefony od ludzi z całego świata, którzy potrzebowali jego pomocy.  To niesamowite – mówi – zobaczyć, jak wiele osób poszukuje egzorcysty, a niestety niewielu jest kapłanów, którzy są w stanie im pomóc. Przez kilka stuleci Kościół przeoczył posługę egzorcyzmu “.
 ”Przemawia z determinacją. Jego wiara jest niezachwiana, oparta na Piśmie Świętym i nauczaniu Kościoła. Posiada głęboką znajomość omawianych tematów, opartą na wieloletnim doświadczeniu: <> “
 Dla o. Amortha, diabeł jest bardzo realny. We włoskim dzienniku La Republika powiedział,  że diabeł to „czysty duch, niewidzialny. Ale objawia się poprzez bluźnierstwa i ucisk osoby, którą opętał. Może on pozostać w ukryciu, mówić w różnych językach, przemienić się, lub wydać się przyjemnym. Czasami robi sobie ze mnie żarty. “
 Ojciec Amorth powiedział, że czasami potrzebował sześciu lub siedmiu pomocników, aby przytrzymać osobę opętaną. Opętani często wyli, krzyczeli, jak i wypluwali gwoździe lub kawałki szkła – które przetrzymywał w torbie. “Dosłownie wszystko może  wydobyć się z ust opętanych – kawałki żelaza długości palca, ale także płatki róż.”
Miał nadzieję, że każda diecezja będzie miała swojego stałego rezydenta egzorcystę. W Prawie kanonicznym każdy kapłan może wykonywać egzorcyzmy, ale w praktyce są one realizowane przez kilku wybranych przeszkolonych  w obrzędach egzorcyzmów. Ojciec Amorth był jednym z watykańskich urzędników, którzy ostrzegali, że JK Rowling w Harrym Potterze dokonała “fałszywego  podziału między magią czarną i białą.” Odnośnie zaś do filmu „Egzorcysta” z 1973 r., o. Amorth uważa, że chociaż jest on miejscami przesadzony, to zasadniczo przedstawia on „dokładny” obraz opętania.
 W swoim czasie o. Amorth poznał  Medziugorje. On nazwał to miejsce “wielką fortecą przeciw szatanowi.” We wrześniu 2011 r.  wypowiadał się dla Radia Maryja, o orędziu Najświętszej Maryi Panny,  z 25 sierpnia 2011 roku, kiedy to powiedziała:
“Drogie dzieci! Dziś wzywam was, abyście się modlili i pościli w moich intencjach, bowiem szatan chce zniszczyć mój plan. Zaczęłam tu od tej parafii i wezwałam cały świat. Wielu odpowiedziało, ale jest wielu [ludzi], którzy nie chcą ani usłyszeć ani przyjąć mojego wezwania. Dlatego wy, którzy powiedzieliście TAK bądźcie silni i zdecydowani. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie. “
 “Jak gorzkie, jak gorzkie było ostatnie orędzie Matki Bożej z Medziugorja w dniu 25 sierpnia. Wielu z nich odpowiedziało, ale istnieje ogromna liczba tych, którzy nie chcą słuchać lub przyjąć Jej wezwania” o. Gabriele Amorth pierwszy skomentował.
“Popatrz teraz, to jest bardzo frustrujące, ta równowaga.  Ponad trzydzieści lat! Ponad trzydzieści lat! Teraz, jeśli to poganie, nie słuchają słów Matki Bożej, to mogę zrozumieć. Ale jeśli jesteś chrześcijaninem, to jest niewybaczalne. Bądź chrześcijaninem!”
“Ewangelia jest taka oczywista. Mówi nam, jak odróżniać! Po owocach poznacie drzewo! Już trzydzieści lat, jak Medziugorje dało  nam owoce, które są ostatecznie wspaniałe! Spowiedzi, nawrócenia, powołania, łaski wszelkiego rodzaju! Przez ponad trzydzieści lat!”- przypomniał egzorcysta we włoskim Radio Maryja.
“W Starym Testamencie, Bóg wysłał proroków, aby ostrzec przed zdradą narodu żydowskiego. Teraz, po to by ostrzec przed zdradą ludu chrześcijańskiego, również kapłanów, Bóg zsyła nam Jego Matkę! To już trzydzieści lat! Czy to możliwe, że ludzie nadal nie słyszą? A co do tych, którzy uważają siebie za inteligentnych mówiąc, że poczekają na zatwierdzenie przez Kościół? Są głupcami! ” – powiedział o. Gabriel Amorth.
W innym filmie  „Egzorcysta – Moje spotkanie z Gabrielem Amorthem” Dominika Tarczyńskiego, ojciec Amorth wypowiada się na temat jednego z głównych wezwań Matki Bożej jak również wezwań biblijnych – modlitwy i postu:

Źródło: http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com: 

czwartek, 8 listopada 2012

Almolonga - Miasto Cudów


Dwadzieścia pięć lat temu w gwatemalskim mieście Almolonga rządziło ubóstwo i pogaństwo. A obecnie ponad 90 procent mieszkańców to świadomi chrześcijanie. Oto zdumiewająca historia przemiany dokonanej modlitwą.

Przed i po: te dwa proste słowa często używane są gdy mówi się o Almolonga, mieście w zachodniej Gwatemali. Miejscowa ludność mówi o dwóch erach: okres przed przyjściem Bożej mocy, co stało się w połowie lat 70 oraz okres po, kiedy 90 procent spośród 19000 mieszkańców zostało narodzonymi na nowo chrześcijanami.

Przed duchowym odnowieniem Almolonga była nękana przez strach, biedę, choroby, bałwochwalstwo i alkoholizm. Dzisiaj miasteczko jest nazywane ,,Miastem Cudów" z powodu radykalnych zmian, jakie zaszły wśród zamieszkujących je Indian Quiche, którzy są potomkami Majów. Niektórzy przywódcy chrześcijańscy mówią, że Almolonga jest najlepszym przykładem przemiany, jakiej może dokonać w społeczeństwie modlitwa wstawiennicza i głoszenie ewangelii.



OGRÓD WARZYWNY
Jadąc do Almolonga z Guatemala City zachwycić się można wspaniałymi odcieniami zieleni żyznych pól rozciągających się w dolinie. Nawet przed rozpoczęciem pory deszczowej, kiedy większa część Gwatemali jest ciągle sucha, Almolonga kwitnie. Dlatego dolina ta nosi przydomek ,,Warzywny ogród Ameryk"

BAŁWOCHWALSTWO I PIJAŃSTWO
Nie zawsze jednak tak było. Około 25 lat temu wspólnoty chrześcijańskie były małe i słabe, pola nie uprawione, a miasteczko było znane z ciągłego pijaństwa. Indianie czcili metrowego bożka z gliny zwanego Maximon, który jest patronem wielu gwatemalskich miast i górskich osad.
Kult Maximona często jest łączony z alkoholem, tytoniem i niemoralnością seksualną. Jego czciciele regularnie całują jego podobiznę lub klękają przed nim i umieszczają u jego stóp butelki z alkoholem aby zyskać jego przychylność. Kapłan ofiarowuje bożkowi zapalone cygara, a następnie nabiera pełne usta wódki i spluwa na ludzi, którzy przyszli po błogosławieństwo. Po wielu wiekach takich praktyk religijnych, mieszkańcy Almolonga byli duchowymi jeńcami w demonicznym więzieniu. Jednakże mury tego więzienia zaczęły się chwiać w 1974r.

MODLITWA I WYZWOLENIE
Tak jak i inne historyczne duchowe przebudzenia, cud w Almolonga rozpoczął się w sercu pewnego oddanego Bogu człowieka. Mariano Riscajche, obecnie pastor w kościele El Calvario, był typowym młodym mieszkańcem Almolonga, który zanim poznał żyjącego Boga szukał ochrony i błogosławieństwa Maximona. Kiedy oddawał swoje życie Chrystusowi, Riscajche usłyszał Boży głos: ,,Wybrałem Cię abyś mi służył".

Nagle biblijne obietnice stały się realne, a Riscajche rozpoczął swój wzrost w wierze. Jego palącym pragnieniem było widzieć ludzi przychodzących do Chrystusa i znajdujących duchową wolność. Krok po kroku, członkowie jego rodziny nawracali się do Chrystusa. Chociaż nie służył już Maximonowi, Riscajche regularnie spotykał się z demonicznymi głosami kiedy modlił się z ludźmi, którzy tego chcieli. Zwykle kiedy Riscajche wyrzucał demony z ludzi, kazał im wypowiadać swoje imię. Opętani najczęściej wypowiadali ,,Maximon". Wyrzucanie demonów nie tylko przynosiło uwolnienie jednostkom, ale ciemne demoniczne chmury nad miastem zaczęły się przerzedzać.
Początkowe dni duchowej walki w Almolonga były ciężkie. Ludzie, którzy chcieli by modlono się o ich uwolnienie, byli czasami rzucani przez nieznaną siłę o ziemię. Czasami kaszleli krwią, krzycząc imię złego ducha. Jednak wspólnota Riscajche, świadoma uczestnictwa w walce na śmierć i życie, trwała mocno w modlitwie, a imię Jezus zwyciężało w bitwie.
Obecnie Riscajche i inni wierzący w Almolonga modlą się i  poszczą przez trzy dni w każdym tygodniu -- w poniedziałki, środy i piątki. Ich celem jest założenie wspólnot w pobliskich miejscowościach i zdobycie terenów Maximona dla Chrystusa.

KAPŁAN MAXIMONA ODNAJDUJE JEZUSA
Były kapłan Maximona, Jose Albino Tazej, należy do grona mieszkańców Almolonga, którzy niedawno odnaleźli Jezusa. Jego życie to wymowny symbol zadziwiającej zmiany, która kształtuje od nowa całą miejscową kulturę.
Przed swoim nawróceniem Tazej zwykł opuszczać swoją rodzinę na 8 do 10 dni aby pić i oddawać się czarom. Często pozostawiał swoją rodzinę bez środków do życia.
Pomimo tego ludzie przychodzili do Tazeja aby zapewnił im zdrowie, powodzenie w interesach lub przepowiedział przyszłość. Im bardziej oddawał się Maximonowi, tym głębiej popadał w alkoholizm. Pewnej nocy, po miesiącu ciągłego picia, zawołał do Boga aby go zbawił.
Kiedy obudził swoją rodzinę aby podzielić się z nimi nowiną o swoim nawróceniu, jego bliscy spalili wszystkie bożki i przybory służące do czarów. Następnego dnia Tazej udał się w góry aby pościć i spotkać się z Bogiem. Kiedy miejscowe wspólnoty zobaczyły jak ten dobrze znany niewolnik czarów przychodzi do Chrystusa, zwiększyły swoje wysiłki modlitewne.

Przemawiając z przekonaniem, najstarsza córka Tazeja -- Francisca krzywi się i ścisza głos kiedy wspomina jak wraz z rodzeństwem klękała przed posągiem Maximona, składając mu ofiarę z alkoholu i zapalając świece. Jednakże szybko zmienia temat, by mówić o Jezusie i z radością przyznaje, że Bóg zmienił wszystko 24 lata temu.
,,Zanim przyjęliśmy Chrystusa nie mieliśmy pieniędzy, nie dojadaliśmy, nasz dom był w opłakanym stanie i nosiliśmy ubrania porzucone przez innych -- mówi Francisca. -- Mój ojciec zaczął szukać Boga i pościć. Założył własną firmę i zaczął uczciwie pracować. Obecnie Bóg dał nam dom, mały sklepik i spokojnego, ciężko pracującego, pobożnego ojca."

PRZEŚLADOWANIE CHRZEŚCIJAN
Kiedy autorytet Maximona został zagrożony, niektórzy ludzie zaczęli prześladować świeżo nawróconych chrześcijan z miasteczka. Niektórzy kupcy nie sprzedawali żywności chrześcijanom. Czarownice zakłócały nabożeństwa w kościołach.
Wierzący cierpieli prześladowania przez lata, lecz jedno wydarzenie zachowało się wyraźnie w pamięci Riscajche'a. Został zaatakowany przez sześciu mężczyzn, którzy związali mu ręce za plecami i kopniakami wybili przednie zęby. Następnie jeden z nich wepchnął w jego usta pistolet.
Riscajche modlił się o ochronę kiedy usłyszał trzask spustu. Broń nie wypaliła. Przestraszeni Bożą interwencją napastnicy uciekli. Od tamtych dni w Almolondze ilość przestępstw wyraźnie zmalała, mówią miejscowi chrześcijanie.

ZAMKNIĘTE WIĘZIENIA I BARY
Komendant policji w Almolonga, Donato Santiago nie ma obecnie zbyt wiele pracy. Często można go spotkać odpoczywającego w cieniu przy tętniącym życiem bazarze warzywnym. Uzbrojony w gwizdek, ten spokojny wierzący obserwował jak w przez 25 lat Duch Święty zmieniał jego miasto.
,,Zamykaliśmy w więzieniu 20 do 30 osób w każdym miesiącu," wspomina policjant. ,,Podczas walk pijaków zbierały się tłumy. Wydawało się, że nie mogę odpocząć. Często budzono mnie w środku nocy abym był rozjemcą w rodzinnych kłótniach. Mieliśmy wtedy cztery więzienia i było to za mało aby pomieścić wszystkich więźniów."
W pewnym momencie liczba przestępstw osiągnęła taki poziom, że każdej nocy zatrudnialiśmy dwunastu cywili aby pomagali nam w patrolowaniu ulic. Obecnie, zmienione serca i postawy dają w efekcie rekordowo niską liczbę przestępstw. Zapytaliśmy Santiago co spowodowało zmianę.
,,Słowo Boże -- odpowiada policjant. Ludzie nawrócili się, zmienili swoje zwyczaje i porzucili pijaństwo. Dzień po dniu dołączali do wspólnoty kolejni, ponieważ widzieli zmianę jaka miała miejsce w życiu chrześcijan. Przestępstwa i picie to obecnie dla ludzi strata czasu i pieniędzy."
,,Ostatnie więzienie w Almolonga zostało zamknięte dziewięć lat temu. Zostało odrestaurowane i nazwane Halą Honoru i jest obecnie miejscem uroczystości weselnych, przyjęć i spotkań miejscowej ludności.
Także niewiele barów pozostało w mieście. W 1974 prosperowały 34 knajpy; obecnie są tylko trzy. Pozostałe bary zostały zamienione na sklepy o nazwach takich jak Małe Jeruzalem czy Jahwe Jireh. Bar otwarty kilka lat temu został zamknięty po trzech miesiącach, kiedy jego właściciel spotkał Chrystusa. Obecnie jest on członkiem chrześcijańskiej grupy muzycznej.

MARIA
Wszystkie opisane powyżej cuda przemian są uderzające, ale największe wrażenie robi historia Marii, poważanej w mieście 86-letniej seniorki, która sprzeciwiała się Ewangelii przez dziesięciolecia. Kobieta ta, uosobienie opornych tradycji czcicieli wizerunku Maximona, odnalazła w zeszłym roku nowe życie w Jezusie.

źródło: Joel News
Tłumaczył Marcin Grabiński

Źródło: http://www.wiatr.media.pl


środa, 7 listopada 2012

Kolejni obrońcy życia pod sąd

Przed sądem stanie pan Mariusz i Kinga – prolajferzy z Warszawy.
Zdaniem policji “wywołali zgorszenie” bo pokazali czym jest aborcja. Rozstawili wystawę “Wybierz Życie”.
Pan Mariusz – na Woodstoku, gdzie przecież wszystko jest takie święte i nieskalane… A Pan Mariusz przyniósł brzydkie zdjęcia i gorszył niewinną młodzież. Więc policja odwiozła go na sygnale na komisariat.
Kinga wywiesiła zdjęcia w Warszawie, przy ogrodzeniu kościoła. No to ją wezwali ją i postawili zarzuty.
Pornografia, przemoc, wandalizm, satanizm na ulicach – jest okej. Prawda o aborcji – nie okej.
Pan Mariusz i Kinga stają przed sądem jak zboczeńcy za publiczne zgorszenie.
Nieważne, że w obu przypadkach wystawy były całkowicie legalne.
Nieważne, że za te same zdjęcia już sześć razy różne sądy w Polsce wydawały wyroki uniewinniające.
Nieważne, że zdjęcia są legalnie i szeroko używane przez obrońców życia na całym świecie.
Nieważne, że eksperci psycholodzy orzekli, że wystawa jest bezpieczna nawet dla dzieci.
Nieważne, że plakaty pokazują niekarany w Polsce proceder aborcji.
Nieważne, że Sędzia Trybunału Konstytucyjnego mówi, ze policja złamała prawo zatrzymując prolajferów na Przystanku Woodstock.
Nieważne, nieważne, nieważne – bo przecież nie o to chodzi, żeby to miało sens, tylko żeby pognębić obrońców życia.
Do tej pory procesy przeciw wystawie “Wybierz życie” wytaczali lewaccy prowokatorzy: działacze, politycy, ideolodzy.
Teraz prolajferów na sygnale odwozi na komisariat policja. W dwóch miastach, ale prawie jednocześnie, policja stawia im zarzuty. Pomimo okazanych przez nich pozwoleń na wystawę i sześciu wyroków uniewinniających z sześciu sądów w Polsce.
Przypadek?
Pisałam ostatnio o procesie wytoczonym Tomaszowi Terlikowskiemu. Teraz do “przeczołgania” wytypowano Fundację Pro – ze ścisłej czołówki najbardziej aktywnych, odważnych i skutecznych organizacji obrony życia w Polsce.
Oczywiście, że to było do przewidzenia. Fundacja Pro zorganizowała nie tylko wystawy “Wybierz życie” (ponad 200 w miastach i miasteczkach Polski), ale też marsze dla życia, zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem całkowitej ochrony życia (ponad 600 tys. podpisów), liczne pikiety i działania prawne.
Fundacja Pro działa. Fundacja Pro przeszkadza.
Dlatego dziś trzeba stanąć murem za Fundacją Pro.
Proszę Państwa o…
Modlitwę – proszę o nią szczególnie pielgrzymów dochodzących w najbliższych dniach na Jasną Górę.
Głos przeciw łamaniu prawa - protest telewizji Razem.tv.
Wsparcie dla Fundacji Pro przez darowiznę (można odpisać od podatku) i/lub przekazując 1% podatku.
Propozycje innej pomocy lub po prostu dobre słowodane kontaktowe Fundacji.

Joanna Najfeld

Źródła informacji o sprawie
Relacja z zatrzymania na Przystanku Woodstock (Fundacja Pro) – Przeciwnicy aborcji bezprawnie zatrzymani przez policję na Przystanku Woodstock
Relacja filmowa Razem.tv z zajścia (Fundacja Pro/Razem.tv) – Na Przystanku Woodstock za obronę życia stawiają zarzuty – relacja razem.tv
Konferencja prasowa Fundacji Pro na temat zajścia (Fundacja Pro) – Po Woodstocku dryfujemy w kierunku państwa policyjnego
Relacja filmowa z konferencji prasowej (Fundacja Pro/Razem.tv) - Konferencja prasowa zatrzymanych podczas Woodstocku – relacja filmowa
Kinga Małecka – Prybyło o postawionych jej zarzutach (Fundacja Pro/Razem.tv/Gosc.pl) - Policja: mnie się nie podoba, więc traficie pod sąd (Polecam obejrzeć cały film, nie trwa długo.)
Tekst o zarzutach dla Kingi (Nasz Dziennik) – Policję prawda gorszy
Tekst o aresztowaniu na Woodstock (Nasz Dziennik) -  Nie spodobał się im plakat obrońców życia

Źródło:
mamproces.pl

Jak "światło" - czasem poraża... - admin.

Korporacyjne przejęcie nauki i niszczenie wolności



Gdy bogate firmy posiadające politycznie powiązanych lobbystów zaczęły finansować swe własne badania naukowe i wypaczać zaczęły ich rezultaty na własną korzyść, znaleźliśmy się w poważnych tarapatach. W związku z przechwyceniem nauki w ręce korporacji dokonywane przez nas wybory, nasze prawa i wolności są obecnie w fazie procesu ich ustawicznego niszczenia.   


autentycznym “wieku rozumu” nauka byłaby pomocna w przedstawianiu jasnych odpowiedzi na nurtujące nas problemy, a opinia publiczna miałaby możność wzięcia udziału w otwartej, uczciwej debacie co do oddzielenia spraw dobrych i złych, jakie przenikają do polityki. Zamiast tego, interesy korporacyjne użyły swej skorumpowanej, śmieciowej nauki, lobbystów, pokazywania się wśród członków rządu oraz machin od PR do robienia nam wody z mózgu, a czasem nawet wzbudzania sztucznego przerażenia po to, żeby debata publiczna była oderwana od spraw istotnych, żeby ją wypaczyć w potrzebnym im kierunku, a na porządku dziennym znalazły się kampanie świadomej manipulacji informacją i rozsiewania dezinformacji.

Teatrzyk debat “naukowych” często odgrywany jest przed publiką, która z otwartymi z wrażenia ustami i zjadliwością zaczyna dzielić się między sobą, a ten proceder stał się już normą, szczególnie gdy zagrożone zostają czyjeś wielkie profity. Żądza korporacyjna prowadzi do wytworzenia się debaty o zupełnie sztucznym charakterze, w jakiej naukowcy i różne grupy, którzy nie popierają poszczególnych korporacyjnych stanowisk w określonej kwestii, są przedstawiani w taki sposób, aby wyglądali na takich, którzy promują dogmaty naukowe oparte na własnym interesie, własnym egoizmie, słowem na nie oglądaniu się na otaczający ich świat.

Dlatego nie ma co się dziwić, że opinia publiczna czasami jest pozostawiana samej sobie w stanie silnego zamieszania. Nawet jeżeli ciężar wiarygodnych dowodów naukowych jest przytłaczający i nie zostawia pola do polemik, wszechpotężne korporacje i grupy interesów są przygotowane na to i dysponują rozwiniętymi narzędziami do tworzenia stanu dwuznaczności i kontrowersji poprzez techniki swoich spin-doktorów. Pomyślcie o minionych latach, gdy kompanie tytoniowe tworzyły specjalny zestaw narzędzi do wpływania na opinię publiczną. Oczywiście mając pełny dostęp do ogromnych funduszy pomocowych.

ExxonMobil dał 2,9 mln $ dla grup amerykańskich w celu ustawiania przez nie środków dezinformacji opinii publicznej w sprawie zmian klimatycznych, a the American Enterprise Institute (AEI) prawdopodobnie zaoferował naukowcom strumień pieniędzy, aby publikowali artykuły krytyczne względem Międzynarodowemu Panelowi w sprawie zmian klimatycznych oraz opublikowanemu przez to ciało w 2007 r. studium badawczego tego zagadnienia. AEI otrzymało 1,6 mln $ od Exxon. Kilka lat temu, the American Petroleum Institute, jaki zrzesza m.in. ExxonMobil, Shell, BP, zachęcało swych członków, aby ci wysyłali pracowników na demonstracje przeciw prawu o zmianach klimatycznych, jakie stawiało przed nimi zadania inwestowania w większym stopniu w odnawialne źródła energii.

Jakiekolwiek są zalety związane z dowodem na istnienie zmian klimatycznych, cel takich kampanii to oszukanie opinii publicznej poprzez stworzenie wrażenia poważnych wątpliwości co do istnienia powszechnej kontestacji proponowanego kierunku politycznego. Pieniądze mówią. Opinia publiczna słucha.

Kolejną nieźle już zużytą taktyką stosowaną do rozchwiania opinii publicznej jest działanie, jakie wprowadzają wielkie kompanie starające się obalić przekonanie, że istnieje pewien rodzaj spisku albo grupy pozbawionej jakichkolwiek skrupułów, jaka działa przeciw nim, a przez analogię w szerszym rozumieniu, przeciw ludności w ogóle. Np. ci, którzy mówią, że organizmy modyfikowane genetycznie stanowią zagrożenie dla zdrowia albo środowiska, są negowane i podrywa się do nich zaufanie powołując się na argument, że mają ideologiczną chętkę na upieczenie swojej pieczeni przy jednym ogniu, co polegać ma na atakowaniu korporacji w bezzasadny sposób, podczas gdy te korporacje chcą tak naprawdę tylko wyrwać od ludzi masowe zyski.

“Eksperci” think-tanków wynajętych przez dobrze zaopatrzone w finanse korporacji są często prezentowani na ekranach naszych telewizorów, aby forsować publicznie punkt widzenia oparty na metodologii nauki śmieciowej. Nauka stała się rodzajem gry w football; jej działanie na opinię publiczną ma znaleźć ofiarę korporacji, jakie nie silą się nawet na pozory działania dla zaspokojenia interesu publicznego.

Gdy ideologia korporacyjna zawodzi to zawsze fajnie jest wiedzieć, że istnieje jeszcze jakieś staromodne bajanie, na którym można polegać. Np. WikiLeaks przemyca sensacyjną wiadomość, że GMO było forsowane wśród państw Europejskich przez ambasadora USA we Francji, który knuł spisek z innymi urzędnikami amerykańskimi, aby stworzyć „potencjalną listę celów odwetowych” na wypadek, gdyby pojawił się ktoś, kto spróbuje regulować sprawy związane z GMO.

Żywność, zbiory zbóż i rak

Przejęcie przez korporacje dziedziny nauki doprowadziło do wielu strasznych, lecz wysoce dochodowych praktyk. Sprawa idzie znacznie dalej niż reklamowanie przemysłu korzystającego z szachrajskiej nauki w celu skłonienia publiki do zakupu kremu przeciwdziałającego starzeniu się, suplementu diety, który ma redukować poziom tłuszczu czy też produktu, jaki ma mieć wpływ na cudowne wypięknienie. Weźmy problemy oparte na amerykańskim agro-biznesie, gdzie celem korporacji jest kontrola dostaw żywności, co skutkuje ponad 250 tysiącami zgonów zadłużonych farmerów indiańskich z powodu samobójstw, którzy zostali ogłupieni albo zmuszeni do zakupu kosztownego materiału siewnego rok za rokiem od jednego scentralizowanego podmiotu korporacyjnego.

Mając poparcie wyselekcjonowanych odkryć, szarlatańskiej nauki, kontakty polityczne i spin-doktorów, potężne korporacje wzięły w swe łapy na łaskę i niełaskę farmerów, którzy dalej już nie mogli uzyskiwać plonu ze swoich pól i obsiewać ich po swojemu.

Przekonywanie farmerów, aby pozbyli się przez wieki wypróbowanych metod produkcji może mieć dobry wpływ na poziom zysków oraz wykazywanie marginalnych strat na papierach bilansowych rozsyłanych akcjonariuszom spółek, lecz ma mało wspólnego, gdy idzie o badanie poziomu zgonów oraz strach o przyszłość.

Weźmy również pod uwagę szczepienia na sezonową grypę, wpływ pestycydów na środowisko, zniszczenie populacji pszczoły miodnej albo farmaceutyki psychiatryczne. Albo popatrzmy na przemysł rakowy. Pomimo masowych publicznych kampanii prześwietleniowych i całych dekad badań naukowych często finansowanych przez te same kompanie lekowe, jakie czerpią zyski z zarządzania problemem raka niż wykorzenianiem tego problemu oraz całej dyskusji skupionej na znalezieniu środków leczniczych, statystyki zachorowalności na raka wciąż wzrastają.

W 2009 r. pojawił się film dokumentalny “The Idiot Cycle”, w jakim stwierdzono, że największymi w świecie winowajcami zachorowań na raka są Bayer, BASF, Dow, Dupont, Monsanto, Syngenta, Novartis, Pfizer, a także wielu innych pomniejszych. Pada tam zarzut, że producenci artykułów chemicznych zarabiają na wytwarzaniu produktów wywołujących raka, potem zaś te same firmy inwestują w przynoszące wielkie zyski środki lecznicze na raka.

Na domiar złego, część z tych firm obecnie rozwija działy wytwarzające genetycznie modyfikowaną żywność, jaka nigdy nie została dostatecznie przetestowana pod kątem jej długofalowych skutków zdrowotnych, w tym wpływu na powstawanie raka. Napór tej choroby jest znacznie częstszy niż był 15 czy 20 lat temu.

Gilles-Eric Seralini, prof. biologii molekularnej na Uniwersytecie w Caen we Francji, mówi że jest to absurd, aby tylko 3 miesiące wystarczyły do przeprowadzenia wszystkich niezbędnych testów dla dopuszczenia na rynek kukurydzy GMO i to w ponad 12 krajach na raz. Po przeanalizowaniu surowych „wyników badawczych” Monsanto, prof. i jego zespół odkrył wśród wielu różnych powikłań zdrowotnych, również uszkodzenie nerek i zmiany fizjologiczne prowadzące do powstania stanu przedcukrzycowego wśród szczurów, jakie jadły kukurydzę GMO od firmy Monsanto. A to tylko efekt trzy-miesięcznego jedzenia takiego pokarmu.

W USA produkty zwierzęce oraz mleczarskie są bardzo mocno skażone szeroką gamą hormonów, pestycydów oraz innych kancerogenów przemysłu chemicznego, przy czym część z nich niesie za sobą bardzo ważne czynniki ryzyka zaszczepienia się w organizmie samopowtarzalnego się w kolejnych pokoleniach typu raka – raka jąder u mężczyzn, raka piersi u kobiet oraz białaczki u dzieci. Stosowanie hormonu wzrostu IGF1 w mleku wiązane było w badaniach z występowaniem odmian raka piersi, prostaty i okrężnicy.

Przy takiej ilości hormonów, antybiotyków, dodatków do żywności, konserwantów i zabarwiaczy, sztucznych słodzików, aluminium, siarki i polepszaczy smaku, a także metali ciężkich, jakie dodawane są to tego, co jemy, czy może być zaskoczeniem, że zaczynamy chorować?

Ciężka anemia, trwałe uszkodzenie mózgu, choroba Alzheimer’a, demencja, zaburzenia neurologiczne, problemy z rodzeniem dzieci, zmniejszenie zdolności intelektualnych, osłabienie systemu odpornościowego, zaburzenia zachowań, nowotwory, nadpobudliwość oraz niezdolność uczenia się to tylko część chorób związanych z naszym jedzeniem. Tak, jak wcześniej papierosy i cały przemysł tytoniowy, starania w celu „udowodnienia” tego skandalicznie wręcz oczywistego związku zajmie dziesiątki lat, ponieważ oszustwo i kłamstwa zostały zaprezentowane jako „nauka” przez korporacje uwikłane w wytwarzanie żywności.

Jednocześnie, zajmijmy się rozbojem na gruncie farmaceutyków…tak, przemysłem, jaki wydaje więcej pieniędzy na lobbying wśród polityków, niż jakikolwiek inny, a także więcej na marketing swej podróbki cudu, niż na same prace badawcze w swej własnej dziedzinie, jest przemysł farmaceutyczny. Ten sam przemysł zaangażowany jest w wytwórczość wszelkiej maści trujących chemikaliów i dodatków, jakie znajdują drogę wejścia w skład naszej żywności. W książce „Skorumpowani do szpiku kości”, naukowiec, dr Shiv Chopra mówi o swych licznych bataliach stoczonych z rządem kanadyjskim, który świadomie dopuścił na rynek niebezpieczne leki, umożliwił wprowadzenie niszczycielskich zabiegów agrotechnicznych w rolnictwie oraz dopuścił do stosowania rakotwórczych pestycydów, a wszystkie skutki tych decyzji odbijają się na zawartości naszego jedzenia. Chopra dowodzi, że istnieje współzależny i zgrany ze sobą wysiłek wielu korporacji, aby osłabić, a potem leczyć ludzkość, i że zamieszani w to są skorumpowani urzędnicy rządowi, którzy współuczestniczą w rozboju mającym na celu przeogromne korzyści.

Big Pharma ma amerykańską instytucję Food and Drugs Agency w kieszeni i traktuje produkcję żywności w przemyśle chemicznym za rzecz dochodową, choroby będące skutkiem wytwarzania tej żywności oraz samo istnienie „opieki zdrowotnej” zapewnianej przez przemysł chemiczny traktuje jako sposobność do zarobienia gigantycznych pieniędzy. Po co więc dostarczać środków zapobiegania chorobom, gdy można je wytwarzać, a potem robić na tym kasę? Rząd usankcjonował wpychanie nam lekarstw na siłę w imieniu prowadzonej przez korporacje farmaceutyczne „opieki zdrowotnej”, w tej sytuacji aż się prosi o pytanie – jaka jest wobec tego cena ludzkiego życia?

Pomimo tego, zwyczajną taktyką biurokratyczno-urzędniczą jest indywidualizacja spraw zdrowotnych poprzez doradzanie ludziom, aby zmienili swe przyzwyczajenia i zachowanie. Wskutek zaakceptowania strategii „obwiniaj ofiarę” odwraca się uwagę od codziennych praktyk wielkich korporacji, które podają na tacy opinii publicznej nowotwory oraz chory sposób na zdrowie, co stanowi ich pierwszoplanowe działanie.

Tak – nauka ma wielkie znaczenie, tak samo jak priorytety

Największym wyzwaniem dla zwykłego człowieka jest uzyskać autentycznie demokratyczną kontrolę nad nauką.

Największym wyzwaniem, jakie stoi przed nauką jest próba odzyskania pewnego rodzaju niezależności od tych, którzy rozporządzają potężnymi interesami. Dobrze znany filozof nauki, Paul Feyerabend zajmował się analizą takich kwestii w pełnej rozciągłości wiele juz lat temu. Biorąc pod uwagę wzrastającą władzę obecnych korporacji, zagadnienie jest aktualnie bardziej niepokojące i wymagające szybkich działań, niż kiedykolwiek wcześniej.

Taka kontrola nad nauką sprawowana przez nie ponoszące odpowiedzialności przez nikim korporacje-państwa same w sobie ostatecznie prowadzi również do zadania serii uporczywych pytań odnoszących się do zagadnienia naszych priorytetów oraz w jaki sposób mamy zamiar wykorzystywać technologię.

Co można powiedzieć o “demokracji” lub nawet ludzkości, gdy ludzie mogą usiąść i oglądać próbę wysłania lotu kosmicznego z Indii na księżyc, gdy w tym samym czasie nie zwraca się zupełnie uwagi na miliony ludzi o setki zaledwie kilometrów od siebie żyjących w najgorszych dających się wyobrazić warunkach? Gdzie jest ten „postęp” i „wiek rozumu” w świecie, gdzie ludzie używają zaawansowanej technologii wojennej, aby zabijać w imię pokoju albo niszczyć ekologię planety w imię zwiększania zysków? Herbert Marcuse zakładał w swych dziełach, że zdolności technologiczne społeczeństwa są bez porównania większe niż były kiedykolwiek wcześniej, co oznacza, że zdolności elity władzy do zdominowania reszty społeczeństwa są większe niż wcześniej. Opisywał również naukę jako „rozum instrumentalny”, w ramach której rozum może być idealnie wykorzystany jako instrument tłumienia potencjału natury (i ludzi). A zatem dziwne się staje, jak zauważył Marcuse, jak ta dyscyplina naukowa, wielki projekt „Oświecenia”, stała się nawet potężniejsza i mniej oświecona niż kiedykolwiek była sama religia w zwalczaniu wolności myśli i czynu oraz poprzeplatana na wskroś mieszaniną rzeczywistości i mitu.

Amerykański socjolog, Robert Merton stwierdził kiedyś, że normy podstawowe nauki zakładają z definicji przeprowadzanie eksperymentów i badań, jakie nie są uwikłane w przeróżne interesy, że z tych norm wynika wspólna własność odkryć naukowych oraz poddawanie przedstawionych wyników zorganizowanej, rygorystycznej procedurze sprawdzającej wewnątrz naukowej społeczności.

Zasadnicze dla tak pozytywnego poglądu na naukę jest to, że nauka powinna być używana jako instrument służący publicznemu dobru, a nie jako ideologia mająca za zadanie usprawiedliwianie interesów elit albo po to, żeby namieszać ludziom w głowach, wykorzystać ich i kontrolować. W zaawansowanym kapitalizmie w oczywisty sposób nie o to przecież chodzi.

Źródło: Stop Syjonizmowi
Za: http://nwonews.pl

wtorek, 6 listopada 2012

Kto chce zabić w sobie Jana Pawła II ?


Czas na ukazanie mechanizmu*.

Swego czasu w jednym z postów w gajówce pisałem:
„jeżeli my Polacy oddamy im teraz Papieża Jana Pawła II to po Narodzie Polskim i Polsce.”
DLACZEGO?
Otóż przypomnijmy sobie w jaki sposób doszło do ograbienia Narodu Polskiego z dóbr materialnych. Jak to się stało, że bez oporu, bez jednego wystrzału wyzbyliśmy się całego majątku Narodu Polskiego na rzecz innych nacji.   


Otóż zasadniczo wszystko leży w sferze świadomości (ducha). Tu jest początek, a zarazem i koniec.
Wszyscy Polacy wiedzieli, że przed II w.ś. była własność prywatna obok państwowej, a po wojnie przeszła komuna, wszystko upaństwowiła i wszystko co dalej powstawało w PRL było w takiej czy innej formie państwowe.
W międzyczasie od 1980 r. urabiano masowo świadomość, że wszystko co powstało za PRL to barachło.
Po 1989 r. ogłoszono wolność, wolny rynek, a zaraz za tym, że każdy będzie kapitalistą, że wszystko co powstało w Polsce za PRL jest do kitu (w ostatecznym przekazie, że nie ma czego bronić). To, że dobra materialne (zakłady, przedsiębiorstwa, itp.) są do kitu walono na przeróżne sposoby w dzień i w noc – i nadal się to czyni.
Za wabia służyła Ameryka – że będzie się żyło ludziom dostatnio i nowocześnie, a na dokładkę Wałęsa obiecywał II Japonię. Zaś za straszak Rosja i Białoruś.
Zamiast ratować ten majątek po PRL, udoskonalać go podpatrując u innych dobre rozwiązania i pozostawić go w rękach Polaków, oddano go ciepłą rączką w obce ręce.
Dziś po 23 latach skutek tego już znamy. Bez oporu Polacy oddali swój narodowy majątek w obce ręce, a do tego wybierając ciągle tych co sprytnie ich podprowadzili, a potem realizowali oddawanie majątku Polaków w obce ręce.
———
Teraz po śmierci Jana Pawła II
- Jego wcześniejszym wykorzystywaniu, a nie Jego słuchaniu –
przyszła pora na realizację ograbienia Polaków ze sfery stricte duchowej.
Zastosowany jest identyczny mechanizm psycho-manipulacji, jak wyżej skrótowo podano w stosunku do sfery materialnej.
W tym przypadku bazuje się na II Soborze Watykańskim potępiając go w czambuł, a Mszę Świętą nazywając pogardliwie ‘Novusem’- (odpowiednik sfery materialnej okresu PRL,) Wskazuje się przy tym dla kontrasu okres przedsoborowy nazywając go Tradycją – (odpowiednik czasów Polski przed II w.ś.).
Bractwo Św. Piusa X służy za wabia – (odpowiednik Ameryki w sferze materialnej).
Straszakiem jest wieczne potępienie tych co pozostają wierni Bł. Janowi Pawłowi II – (odpowiednik straszaka Rosją i Białorusią).
Dawana jest recepta: zniszczyć, wyrównać z ziemią wszystko to co jest związane z II Soborem Watykańskim (w szczególności zniszczyć Bł. Jana Pawła II), zamiast wspólnymi siłami ratować KK w łączności z Papieżem – (odpowiednik w sferze materianej: zniszczyć, wyrównać z ziemią, oddać w ręce obcych wszystko to co PRL pozostało).
Końcowe efekty realizacji tego scenariusz w sferze duchowej i wiary będą dokładnie takie same, jak w przypadku sfery materialnej Polski i Polaków.
Kluczem do zrealizowania tego scenariusza jest Bł. Jan Paweł II, którego należy teraz w oczach Polaków zohydzić
– w czym to przoduje niejaki JO u p. Maruchy pisząc wprost:
„Trzeba Wyrzec sie Modernistycznej Tolerancji, Trzeba Wystapic z sekty Jana Pawla II. Trzeba ZABIĆ w sobie Jana Pawla II.”
A to wszystko po to, aby Polacy odrzucili dla odbudowania swej Ojczyzny wszystko to, co w Jego nauczaniu jest związane z obroną rodziny i człowieczeństwa. Z drugiej strony natomiast, aby obcy mogli nadal (już po Jego śmierci) posługiwać się Janem Pawłem II wedle ich aktualnych potrzeb i kształtować wedle ich życzeń i dla ich potrzeb świadomość Polaków.
W ramach tego w/w scenariusza (realizowanego świadomie czy też nie świadomie)
- w przededniu liturgicznego wspomnienie bł. Jana Pawła II http://www.swzofia.warszawa.opoka.org.pl/kal2012/pazdziernik12.htm
perfidny atak na osobę bł. Jana Pawła II przypisując Jemu wręcz bluźniercze tezy – mające w pierwszej wersji być wprost fragmentem dzieła kard. Karola „Osoba i czyn”, a potem po zmianie mających wynikać z treści tego dzieła.
Na podsumowanie tegoż wszystkiego – po analizie zamieszczanych w dłuższym okresie treści, jak i po treści dyskusji po dniu 21.10.2012, w której czynny udział wziął również p. Gajowy Marucha – uprawnione jest przypomnienie starego porzekadła:
„kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada”
W tym przypadku przez długi czas i wytrwale pod Janem Pawłem II kopano nie dołek, nie dół, ale dużą i głęboką jamę, w którą wpadł nie kto inny tylko sam p. Gajowy Marucha.
Józef Bizoń.
==============================
Jeśli nie znacie mgr inż. Józefa Bizonia, to polecam reportaż:
*komentarz monitor-polski: Za tekst odpowiedzialny jest autor. Zamieszczam go gdyż czuję iż dzięki czujności komentujących także na tym blogu, udaremniona została kolejna próba zrobienia z bł. Jana Pawła II Antypolaka i rasisty. Nie wiem czy sam Marucha brał w tym świadomy udział, z jego działalności sądzę raczej, że został wmanewrowany. Uważajmy więc na mącicieli i manipulatorów!

Źródło: http://www.monitor-polski.pl

poniedziałek, 5 listopada 2012

Zaginione sekrety Tesli


Największą bolączką naszych czasów są kurczące się rzekomo zapasy surowców i rosnące ryzyko ogromnego wzrostu cen energii. Efektem ewentualnego wzrostu cen będzie ogromny kryzys, który doprowadzić może do cofnięcia się naszej cywilizacji o setki lat wstecz. Naukowcy gorączkowo poszukują alternatywnych rozwiązań lecz może zostały one odkryte już dawno temu?


Niewielu jest naukowców równie fascynujących i tajemniczych jak Nicola Tesla. Ten urodzony 10 lipca 1856 roku serbski naukowiec stał się synonimem genialnego, lecz niedocenionego wynalazcy, o którego odkryciach świat postanowił zapomnieć. Wokół owoców jego badań, podobnie z resztą jak i jego historii narosła ogromna liczba teorii, domysłów i niedomówień.


Młody Tesla już w szkole wyróżniał się inteligencją i wybitnymi umiejętnościami technicznymi, po skończeniu politechniki w Grazie przez krótki okres czasu pracował w Budapeszcie by ostatecznie przenieść się do Francji, gdzie podjął pracę w Continental Edison Company. Praca dla CEC była początkiem budzącej wiele kontrowersji znajomości z innym słynnym wynalazcą Thomasem A. Edisonem, który szybko zwrócił uwagę na zdolnego, serbskiego inżyniera, który wkrótce po przybyciu do Stanów Zjednoczonych dostał za zadanie podniesienie wydajności elektrowni należących do Edisona. Po roku czasu Tesla podniósł ich wydajność o blisko 50% sugerując przy tym, że jest  stanie podnieść ją jeszcze bardziej, warunkiem jest jednak przejście elektrowni na prąd zmienny. Z niewiadomych oficjalnie przyczyn Edisonowi pomysł ten nie przypadł do gustu i nie tylko zwolnił Teslę, ale też nie zapłacił mu obiecanego wynagrodzenia w wysokości 50 tysięcy dolarów wymawiając się, że kwota ta miała być jedynie "amerykańskim żartem". 

Okres po zwolnieniu przez Edisona należał do bardzo ciężkich w życiu Tesli, ostatecznie jednak udało mu się znaleźć inwestorów (Western Union Telegraph), którzy sfinansowali założenie Tesla Electric Light Company.    Do pierwszych zadań firmy Tesli było opracowanie zasilania dla sieci telegraficznych Western Union. Sieci te miały się oprzeć na proponowanym już wcześniej Edisonowi wykorzystaniu prądu zmiennego, który o można było transportować na odległe dystanse przy znacznie niższych kosztach. Wkrótce jednak Tesla popadł w konflikt ze swoim byłym pracodawcą, który próbował zdyskredytować nową technologię. Sprawa zakończyła się porozumieniem, na mocy którego Tesla zmuszony był sprzedać swój patent. 

W kolejnych latach Teslę pochłonęły badania nad elektromagnetyzmem, podczas których opracował między innymi specjalną cewkę, którą później wykorzystał Giullermo Marconi do konstrukcji radia. Same fale radiowe były z resztą wykorzystywane przez Teslę do skonstruowania pierwszego robota sterowanego za pomocą fal radiowych. 

Istotne są jednak inne, o wiele bardziej tajemnicze aspekty badań Tesli, o których niestety wiemy bardzo niewiele. Jest to związane z faktem, że według relacji jego siostrzeńca, Savy Kosanovicia z pokoju wynalazcy zniknęły wszystkie notesy i dokumenty pełne jego zapisków. Kosanović miał przyjść do mieszkania dzień po śmierci wuja, być może więc ktoś okazał się szybszy i uprzednio zdążył zabrać z pokoju hotelowego, w którym zmarł Tesla wszystkie najciekawsze materiały. W ostatnich latach życia był on bowiem zafascynowany zagadnieniem powszechnej i darmowej energii. Jeszcze w 1931 roku w Brooklyn Eagle pisał: "Ujarzmiłem promienie kosmiczne i sprawiłem, by służyły jako napęd (...). Ciężko pracowałem nad tym przez ponad 25 lat, a dziś mogę stwierdzić, że się udało". Dlaczego pomimo, że od publikacji minęło ponad 80 lat, my wciąż nie wiemy co naprawdę udało się Tesli odkryć?

Serbski uczony przez lata obsesyjnie wręcz poszukiwał metod pozyskiwania energii prosto z kosmosu, uważał on, że skoro energia elektryczna jest obecna wszędzie wokół nas i jej ilości są nieograniczone to ludzie mogą wykorzystać ten potencjał i tym samym zupełnie uniezależnić się od paliw kopalnych. Podobnie rzecz miała się z inną opracowaną rzekomo przez niego technologią, mianowicie promieniami śmierci. Tesla miał odkryć specjalny rodzaj cewki, który umożliwiał koncentrację energii w jednym punkcie a następnie skierowanie jej w wybranym kierunku czyniąc tym samym ogromne zniszczenia z dużego dystansu. 

Kto chciał jego śmierci?

W związku z technikami nad jakimi miał pracować serbski uczony pojawiły się teorie, że za jego nagłą śmiercią w 1943 roku mogły stać osoby trzecie. Pierwszymi podejrzanymi wydawać by się mogli zapewne przedstawiciele rządu USA, z którymi miał wówczas współpracować Tesla, ale teoria ta wydaje się mieć jedną podstawową wadę - jeśli wynalazca faktycznie współpracował z amerykańskim wywiadem to tym samym nie potrzebowali oni dostępu do wyników jego badań. Nie istnieją doniesienia mówiące cokolwiek na temat tego, że Tesla próbował chować się przed rządem USA, przeciwnie poruszał się on swobodnie po całym terytorium kraju. Pamiętajmy jednak, że trwała wojna, a dostęp do nowych technologii mógł zaważyć na jej losach. Kto wie zatem, czy przypadkiem za kradzieżą dokumentów Tesli nie mogli stać Niemcy lub Rosjanie? 

Z resztą morderstwo to tylko teoria, w końcu Tesla w chwili śmierci liczył sobie 87 lat.

Mit szalonego naukowca

Pomimo swojego ogromnego wkładu w rozwój nauki Nicola Tesla stał się również pierwowzorem negatywnego wizerunku szalonego naukowca, który przy pomocy stworzonych przez siebie promieni śmierci dąży do przejęcia władzy nad światem (lub też tego świata zniszczenia). Istnieją nawet teorie mówiące, że stereotyp ten powstał celowo, tylko po to by zdyskredytować wielkie osiągnięcia Tesli i jego odkrycia dotyczące darmowej energii. Nawet jeśli to prawda to podobne działania zakończyły się zupełnym fiaskiem, jego dorobek naukowy jest wciąż badany i choć nie wiemy kto wszedł w posiadanie najważniejszych notatek Tesli to jednak kto wie czy wkrótce nie pojawi się informacja o odkryciu nowych, darmowych źródeł energii. Wspomnijmy wówczas kto pierwszy pragnął podobnych technologii dla całej ludzkości. 

Na zakończenie warto dodać, że z inicjatywy właścicielu serwisu komiksowego Oatmeal.com ruszył projekt crowdfundingowy, którego celem jest sfinansowanie budowy muzeum Tesli w jego dawnym laboratorium mieszczącym się w stanie Nowy Jork. Internautom udało się do tej pory zebrać na ten cel blisko 850 tysięcy dolarów 

Nie zamierzam dać satysfakcji owym, ograniczonym, zazdrosnym indywiduom, które próbują udaremnić me wysiłki. Nie są oni dla mnie niczym więcej, niż zarazkami jakiejś obrzydliwej choroby. Świat nie jest gotowy na mój projekt.

Nicola Tesla