piątek, 26 października 2012

MUZYKA POP I OKULTYZM


Pamiętacie jeszcze piosenkę Leonarda Cohena "First we take Manhattan"? Piosenka zaczyna się od słów:
Mój wyrok brzmiał: dwadzieścia lat znużenia Tak karzą tych co system zmienić chcą Powracam niosąc zemstę i zniszczenie Najpierw wziąć Manhattan, potem Berlin wziąć Prowadzi mnie do szturmu znak na niebie I piętno które muszę nosić wciąż Prowadzi piękno śmiercionośnej broni Najpierw wziąć Manhattan, potem Berlin wziąć
Podmiot liryczny w tej piosence mówi o przemyśle rozrywkowym w który nie potrafił się wpasować lub też okazał sie inny od jego wyobrażeń. Utwór, który był singlem zapowiadającym płytę "I'm your man" z 1988 roku wydaje się być ostrzeżeniem i wyzwaniem w kierunku głównych "mózgów" rozrywki.
Jaki zatem jest ten przemysł rozrywkowy? Co chce osiągnąć? Jakie środki wykorzystuje? Poniżej znajdziecie jeden z przykładów pochodzący ze współczesnej muzyki popularnej opracowany przez vigiliant citizen.

Wraz ze swoim nowym albumem Beyonce zaprezentowała swoim fanom nowe alter-ego o imieniu Sashy Fierce. Piosenkarka zapewnia, że to nowe wcielenie jest bardziej rozrywkową, wyzywającą i agresywną jej częścią. Prawdą natomiast jest, że to stwierdzenie  jest wersją przeznaczoną dla globalnej publiczności. Natomiast prawdziwe, ukryte ezoteryczne znaczenie tej przemiany  jest prezentowane za pomocą symboli otaczających nowe alter-ego i jest o wiele głębsze: Sasha Fierce jest symboliczną reprezentacją artystki, która oddała się diabłu aby osiągnąć sukces.
Mam kogoś innego, kto przejmuje pałeczkę kiedy jest czas na prace lub kiedy jestem na scenie. Alter-ego, które stworzyłam w pewien sposób ochrania mnie i to, kim naprawdę jestem.
"Dobra" Beyonce z różańcem.
 
"Zła" Beyonce pokazująca rogi.
Główny motyw albumu "I am…Saha Fierce" bazuje na dwoistości pomiędzy religijną Beyonce a demoniczną Sashą Fierce. To duchowe rozdwojenie daje się wyczuć w piosenkach, zdjęciach i teledyskach. Zauważcie na powyższych zdjęciach chrześcijański krzyż u dobrej Beyonce przeciwstawiony rogom utworzonych za pomocą rąk. Piosenki z tej płyty takie jak "Ave Maria" czy "Halo" nasuwają oczywiste duchowe skojarzenie i mogą być interpretowane zarówno jako utwory religijne jak tez ody do jej szańskiego właściciela. Osoba Sashy Fierce, która jest zaprezentowana jako osobna istota, kiedy nie nosi okularów przeciwsłonecznych, wtedy zawsze ma ostry makijaż oczu symbolizujący jej zwodniczą naturę.
Zdjęcia ze strony Beyonce
Zanim przejdziemy do  dokładniej analizy, przyjrzyjmy się głównemu zdjęciu zaprezentowanemu na stronie beyonce.com. Znakomicie prezentuje ono cel tego artykułu.

Pojazd Bahometa.
Sasha Fiere ma na sobie metalową tarcze na której bardzo wyraźnie widać głowę Bahometa także widocznego na emblemacie satanistów.

Głowa Bahometa jest jedynym elementem zdjęcia pokazanym w kolorze- pokazuje to wagę tego symbolu. Kolejna głowa Bahometa jest usytuowana tuż nad pierwszą, co nadaje temu jeszcze większe znacznie. "Strój" Sashy jest dodatkowo przystrojony stylowymi lusterkami wstecznymi i motocyklowymi rączkami zmieniając ją w pojazd Bahometa. Ten sam strój był poprzednio użyty w jednym z teledysków Georga Michela. Ktoś najwidoczniej pomyślał, że będzie odpowiedni dla Sashy Fierce. W wywiadach Beyonce opisuje swoje występy jako Sasha Fierce jak przeżycie rodem z "Egzorcysty".
Kiedy jestem na scenie jestem agresywna i silna i nie boje się mojej seksualności. Barwa mojego głosu jest inna, jestem nieulękła. Jestem po prostu inną osobą

Inny sposób na wyrażenie tego to to, że pozwoliła ona się opętać…


Narodziny Sashy Fierce
Sasha Fierce narodziła się kiedy zrobiłam "Crazy in Love". Ludzie, którzy mnie wtedy spotkali oczekiwali, że będę taka cały czas, ale ta osoba jest tylko do użytku scenicznego. Beyonce, People Magazine, November 18th, 2008
Dlaczego Beyonce tak mówi? Jakim cudem wcielenie może się narodzić podczas takiej piosenki jak "Crazy in Love", która nie ma nic wspólnego z Sashą Fierce? Odpowiedź tkwi w teledysku.

Teledysk opowiada historie narodzin Sashy Fierce przez zobrazowanie drogi Beyonce w kierunku tej transformacji. Poprzez użycie symbolicznych scen widzimy Beyonce najpierw idącą w kierunku pędzącego samochodu ( z Jay- z  na tylnym siedzeniu). Kierowca jego jest istotą, która już przejęła Jay-z. Beyonce rozpuszcza włosy przygotowując się do wejścia na scenę w celu rozpoczęcia inicjacji, którą symbolizują jej erotyczne ruchy taneczne. Potem zbiera wynagrodzenie za sprzedanie swojej duszy.  Jest nim sława i pieniądze. Następnie jest naśladowana przez młode dziewczyny kopiujące jej taniec. W scenie finałowej Beyonce siedząc na tylnym siedzeniu samochodu zostaje dosłownie wysadzona w powietrze przez Jay-z nazywającego siebie w tej piosence "Młodym". Jak wiecie, Jay-z młodym nie jest, ale w tej piosence jest on uznawany za "Młodego", bo odrodził się niedawno w ciemności. Po eksplozji, wyglądając seksownie lecz diabolicznie, dosłownie znikąd przy Jay-z pojawia się Sasha Fierce. W swoich wersach Jay-z odnosi się do Beyonce jako "Młodej B", ponieważ ona właśnie się odrodziła.

1. Beyonce na scenie udaje rytuał inicjacji seksualnej.
2. Błysk fleszy symbolizuje sławę i pieniądze

3. Młode dziewczyny naśladują ją.
4. Zamknięta na tylnim siedzeniu.
5. Eksplozja samochodu reprezentuje śmierć dawnej Beyonce (była przecież na tylnim siedzeniu).
6. Znikąd pojawia się Sasha Fierce.
Teledysk "Diva"
"Diva" zaczyna się ujęciem skierowanym na manekiny w bagażniku samochodu. Reprezentują one "marionetki" które wynoszą na piedestał i naśladują Sashe Fierce. Ta przechodzi obok nich obojętnie. Ma na sobie okulary, dosłownie będące żaluzjami ukrywającymi jej oczy- symbolizują one, że nie mamy do czynienia z Beyonce, a mistyfikacją. Po wyjściu z magazynu (w którym tańczyła nerwowo, zachowywała się wyuzdanie i śpiewała o próżnych rzeczach, takich  jak materializm) wokalistka podpala samochód. W ten sam sposób w jaki Jay-z podpalił samochód w "Crazy in Love" (zabijając Beyonce aby mogla się narodzić Sasha Fierce), ona podpala inny, wypełniony bezmózgimi manekinami które uwiodła za pomocą swoich podstępnych sztuczek.
Dlaczego Sasha Fierce jest ubrana jak robot?
Występ, który dała Beyonce podczas rozdania nagród BET w 2007 roku zawierał dużo symboliki. Ubrana w strój robota Sasha budzi się po naładowaniu elektycznością. Niżej link do występu- wystarczy obejrzeć początek.
http://www.youtube.com/watch?v=6do7xqU0pIM
Występ został zainspirowany przez film "Metropolis" z 1927 roku, w którym robot-kobieta ożywa.
Odtworzenie sceny z "Metorpolis" ma duże znaczenie. Film opowiada o społeczności podzielonej na dwie oddzielne klasy   – "inteligencje" i "robotników", którzy nie mogą się ze sobą porozumiewać. Maria, młoda kobieta z klasy robotniczej mająca pewne poważanie wśród swoich wyzyskiwanych współpracowników zostaje porwana przez klasę rządzącą.  Zostaje zaprowadzona do laboratorium szalonego naukowca, który stworzył robota mogącego zewnętrznie się do niej upodobnić. Scena powyżej ilustruje transformacje robota w Marie, która to,  kontrolowana przez naukowca,  zacznie później rewoltę wśród robotników.  Odwrócony pentagram widoczny za robotem symbolizuje przejście Marii na stronę zła. Jest zaprojektowana, aby wywoływać najgorsze zachowania w człowieku; prowokować przemoc, pożądanie, pasje, korupcje. Robot jest demoniczną i  seksualnie wyzywająca wersją Marii, która kończy występując w nocnym klubie w Metropolis. Jej hipnotyzujący taniec powoduje takie podniecenie, iż dochodzi do bojek pomiędzy obecnymi tam mężczyznami.

Diabelski robot, a za nim pentagram.



Czy właśnie dlatego zdecydowaliśmy się pokazać Beyonce jako Marie z "Metropolis"? Aby używać jej wyglądu zewnętrznego by szerzyć diabelskie idee wśród klasy "robotniczej"?
"Dobra" Beyonce i nieprzyjemnie wyglądająca Sasha Fierce
Podsumowanie
Jestem pewna, że dostane wiadomości od zmieszanych ludzi zastanawiających się dlaczego ja wszędzie "widzę diabła" czy coś w tym stylu. Ci ludzie nie rozumieją kilku podstawowych prawd, które nie są oparte na ślepej wierze tylko na faktach: wytwórnie płytowe takie jak Columbia Records są właścicielami wizerunku takich gwiazd jak Beyonce czy Rihanna. Te koncerny są w posiadaniu kilku potężnych ludzi, którzy częściej niż wcale są wprowadzani do okultystycznych bractw. Oni wierzą  w siłę umysłu, duchy, czarną i białą magie, opętania, rytuały i istoty zamieszkujące nieziemskie sfery. Innymi słowy, jeśli nie wierzycie w wymiar duchowy, ONI WIERZĄ. Dlatego też te analizy mają wiele sensu dla nich i oni wiedzą, że przeciętny Janek nie myśli w takich samych jak oni wymiarach…przeważnie dlatego, że od dziecka był uczony aby być ślepym na tego typu rzeczy.
Tak jak wszystko na świecie nauki ezoteryczne mają dużą rozpiętość od tych dobrych po skrajnie diabelskie. Mogą wynosić waszą świadomości na wyżyny wiary lub też sprawić, że staniecie się niewolnikami złośliwych duchów.  Powiedziawszy to, wydaje się, że istnieją jakieś świadome starania aby wystawiać populację na tego typu negatywne obrazki poprzez wykorzystywanie różnych mediów. Platon wierzył, że muzyka ma tak wielkie działanie na duszę człowieka, że popularne utwory powinny być ostrożnie wybierane.
Jeśli więc Platon, jeden z najlepszych zachodnich filozofów wierzył, ze muzyka odgrywała aż tak dużą role w tworzeniu idealnego społeczeństwa, czy w takim razie możecie sobie wyobrazić efekt negatywnych przesłań na dzisiejsze społeczeństwo? Jeśli nawet większość populacji zdaje sobie sprawę ze znaczenia pierwszego poziomu przesłań filmów i muzyki, to jednak wierzy się, że ukryte idee i symbole oddziałują na zbiorową świadomość. Na skutek tego ludzie wiodą płytkie życia, próbując zaspokoić coraz większą pustkę poprzez zaspokajanie najbardziej prymitywnych potrzeb. Innymi słowy, zgubione dusze mogą być łatwo kontrolowane i manipulowane.

Źtiódło: www.fronda.pl









czwartek, 25 października 2012

Manga i anime


Obecność TV w życiu dzieci i młodzieży jest faktem o dużym znaczeniu. Przekaz płynący z telewizyjnego ekranu jest w stanie oddziaływać na myśli, wolę, uczucia i wyobraźnię odbiorcy, przekształca do głębi zakres ludzkich doświadczeń. Dzięki niemu zmienia się wizja świata, a także rozumienie samego człowieka. Telewizja oddziałuje również w wymiarze społecznym, co wiąże się bezpośrednio z problemem tzw. kultury masowej1. Dlatego warto przyjrzeć się, z jakimi treściami obcują dzieci oglądające telewizję. 
W ciągu kilku ostatnich lat ogromną popularność zdobyły japońskie kreskówki i komiksy, które określa się zwrotami anime i manga. Bardzo często rodzice, wychowawcy i nauczyciele podchodzą do tych filmów i komiksów bezkrytycznie, nie zdając sobie sprawy, jakie są wartości i wzorce w nich preferowane.

Geneza mangi i anime


     Manga to japoński komiks, który jest jedynym w swoim rodzaju stylem rysowania komiksu. Tematyka, sposób kadrowania (niezwykle dynamiczny), projekty postaci i przedmiotów oraz kolorystyka, czyli klasyczna biel i czerń - to wszystko składa się na niepowtarzalną całość. Wpływ na mangę miał również komiks amerykański i europejski - stąd właśnie manga zaczerpnęła charakterystyczne "dymki" z tekstami. Za twórcę współczesnej mangi uważa się Osamu Tezuka, pracownika wytwórni Walta Disneya w latach 60. XX wieku. Japońska sztuka rysowania komiksu jest odmienna od szkoły europejskiej i amerykańskiej, wiele jest w niej elementów starojapońskich. To Osamu Tezuka wprowadził bardzo charakterystyczny sposób przedstawiania postaci. Jego pomysłem była drobna twarz, wielkie oczy, zadarte noski oraz wyeksponowane atrybuty płci pięknej. Dziewczęta ubrane są bardzo często w wyzywające kostiumy, kontrastujące z dziecięcymi rysami twarzy. Jest to jedna z najłatwiej rozpoznawalnych konwencji mangi2.
     Istnieją różne odmiany mangi np.: shonen manga, shojo manga, bishonen manga, gakuen mono manga, jidaigeki - są one przeznaczone dla każdej grupy wiekowej, społecznej i zawodowej3.
      Termin anime oznacza japoński film rysunkowy, który powstaje bardzo często na podstawie mangi, i obecnie jest bardzo popularny na świecie. Znajduje odbiorców na trzech rynkach: telewizyjnym, np. wieloodcinkowe seriale (Czarodziejka z księżyca, Drgon Ball, Wojownicy zodiaku, Pokemon, Kapitan Jastrząb); filmów wideo z nośnikami cyfrowymi; kinowym wysokobudżetowym (Księżniczka Mononoke, Pokemon). 
     Dzieła, które powstają pod patronatem mangi, znajdują się na swoistych "listach przebojów", otrzymują nagrody, wyróżnienia. Niektóre uznawane są przez znawców tematu za "absolutną klasykę" w mangowym świecie. Kryterium takiej klasyfikacji jest liczba sprzedanych egzemplarzy zarówno komiksów, jak i filmów oraz ich atrakcyjność pod względem tematyki oraz techniki wykonania. 
     Niestety, wszystkie filmy i komiksy zawierają sporą dozę emocji negatywnych. Treścią większości jest rywalizacja, podstęp i walka. Wiele z nich preferuje głupotę i agresję. 
     Japońskie kreskówki są tak brutalne, że nie można ich nawet porównywać z pełnymi przemocy kreskówkami amerykańskimi. A rzekomo głębokie treści, ciekawe scenariusze czy "sztuka" animacji to spotkanie z okultyzmem, demonologią i New Age. 
     Dla dziewcząt zostały także przygotowane filmy i komiksy w bardziej kwiecistym, "romantycznym stylu" i najczęściej przedstawiają miłosne historie. Nie stroni się tam od ukazywania niemoralnych relacji między bohaterami, są więc "trójkąty" i "czworokąty rodzinne", jak również opowieści dotyczące zakochanych w sobie młodzieńców.

Skutki pedagogiczne

     W komiksach i filmach przedstawia się zniekształcony ideał miłości i seksualności, kształtuje się fałszywy i zniekształcony obraz małżeństwa i rodziny, a związki homoseksualne ukazuje się jako coś normalnego i pożądanego. Tego rodzaju postępowanie obniża i stępia wrażliwość moralną młodego człowieka. Propaguje się wzory hedonistyczne, życie łatwe i bez wymagań, słowem: bierz i używaj, wszystko ci się należy. Występuje tu również pomieszanie dobra i zła. Dobrzy bohaterowie walczą ze sobą tymi samymi metodami, co źli. Wszystko jest rozmyte. Dobro w charakterze magii przywołuje złe moce. Zła czarownica ma postać anioła, natomiast postać tradycyjnie wyobrażająca diabła spełnia dobre czyny. W tych filmach wkracza się w świat stworzony przez inną, skrajnie odmienną kulturę. Dziecko oglądając omawiane filmy koduje w podświadomości podawane treści jako własne, przetworzone w wyniku przeżywania obrazu i doznań z nim związanych. Są one później odbierane jako bliskie, a tym samym wiarygodne, odbiorca się po prostu z nimi oswoił. Wiele z tych filmów zawiera "okultystyczne i satanistyczne" przesłanie, np. "Wojownicze Żółwie Ninja"4, "Dragon Baal", "Czarodziejki z księżyca". Jak wielki wpływ na dzieci ma ten rodzaj treści, ukazała projekcja słynnego filmu anime "Kieszonkowy potwór", znanego w Polsce jako "Pokemon", w Tokio, w grudniu 1997 roku. Dzieci, które oglądały ten film w ciemnym pomieszczeniu traciły przytomność, wpadały w histerię, płakały. Przyczyną była seria przeplatanych krótkich niebiesko-czerwonych błysków zawartych w jednym z odcinków. W 800 przypadkach niezbędna była hospitalizacja z powodu utrzymujących się objawów epilepsji5. 
     A wszystko zaczęło się w Japonii od gry Nintendo (gra telewizyjna) i Game Boy (kieszonkowa zabawa elektroniczna), w roku 1995. Cała historia tej przygodowo-strategicznej gry obraca się wokół stworzonek zwanych pokemonami. Zabawa polega na wyłapywaniu rozrzuconych po świecie ponad 150 pokemonów. W dalszej części gry zadaniem gracza jest trenowanie złapanych potworków, bo są to stworzenia dziko żyjące, czasami wręcz niebezpieczne. Reklama informuje dzieci, że jeśli dobrze zajmą się swoimi wychowankami, te będą im posłuszne, a nawet mogą się stać ich przyjaciółmi. Wytrenowane potworki wystawiane są przez swoich trenerów do obwarowanych szczegółowymi zasadami sportowych pojedynków, które odbywają się na Pokemon Arenach, znajdujących się na całym świecie. Gracz występuje w imieniu dziesięcioletniego chłopca o imieniu Ash, którego celem jest stanie się najlepszym trenerem pokemonów na świecie i zdobycie tytułu mistrzowskiego Ligi Pokemon. Twórcy gry, zachęceni jej sukcesem, zrealizowali serial telewizyjny oparty na tym samym pomyśle. Rynek został zasypany gadżetami, pojawiły się komiksy, karty wraz z całym systemem karcianym opartym na świecie "Pokemona", maskotki, koszulki, plakaty, książki i wiele innych przedmiotów związanych z ta grą. 
     Czym w takim razie są pokemony? To dziwaczne, wręcz przerażające stworzenia. Pokemony zastępują zwierzęta: jedne są łagodne i przyjacielskie, do innych lepiej nie podchodzić zbyt blisko, gdyż mogą być agresywne, a jeszcze inne owładnięte są myślą o podboju świata i wyniszczeniu całego gatunku ludzkiego. Większość kieszonkowatych potworków jest połączeniem rozmaitych zwierząt i roślin, w ten sposób tworzą galerię nierzeczywistych okazów. Na początku było ich 150 (w liczbie tej nie uwzględniono różnych form ewolucji tego samego osobnika), po filmie pełnometrażowym liczba ich wzrosła do 249! Na skutek nasycenia rynku kartami dochody zaczęły się zmniejszać, trzeba było więc nowych bodźców (film pełnometrażowy) i nowych potworków. Do głosu doszedł więc biznes i towarzysząca mu reklama, nie biorąca pod uwagę dobra dziecka6.
     Pokemon to nie tylko serial o młodym chłopcu i jego mistrzu, trenującym dziwne, często bardzo agresywne stworzonka, ale wręcz multimedialna reklama przygotowana specjalnie dla dziecięcych klientów. Od kilku lat kreskówka ta pomaga sprzedawać miliony egzemplarzy gier, naklejek, przytulanek itp. To w zasadzie nie serial, ale forma ukrytej psychomanipulacji7. Producentowi nie zależy na zaspokajaniu rzeczywiście istniejących potrzeb, lecz na kreowaniu nowych, a cały wysiłek sprowadza się do uzasadnienia i konieczności posiadania bezużytecznego gadżetu. Reklamowany i sprzedawany jest więc nie tyle sam produkt (zabawka, film, gra, komiks) ile moda na niego, emocjonalna otoczka związana z posiadaniem "wyznacznika prestiżu", a w końcu "podświadomy" przymus (wytworzony poprzez nacisk grupy rówieśniczej), nakłaniający do zdobycia wymarzonego obiektu. W efekcie dziecko traci rozeznanie we własnych emocjach i potrzebach, bowiem zwraca uwagę przede wszystkim na to, co sądzą (poddawani takiej samej manipulacji) jego koleżanki i koledzy. Opisane postępowanie kształtuje u dzieci postawę konsumpcyjną: najpierw w odniesieniu do przedmiotów, a następnie do osób i relacji. Wszystko zaczyna być podporządkowane momentalnej zachciance, chwilowemu kaprysowi, lub przelotnej modzie. Intencją producenta nie jest to, żeby kupujący polubił zdobyty przedmiot i przywiązał się do niego, ale raczej to, żeby polubił samą procedurę kupowania. Pokemon musi być wystarczająco atrakcyjny, żeby skusić do zakupu. Osiąga się to poprzez promocje, atrakcyjność ta jednak nie trwa długo, ponieważ produkt charakteryzuje się bylejakością i bezsensownością. Na skutek tego łatwo i szybko można go porzucić na rzecz nowego monstrum w przyszłym sezonie8.
     Manga oferuje nam również bajki osadzone w klimatach białej magii, gdzie mamy do czynienia z przemiłymi czarownicami, zawsze gotowymi pomóc nam się wydostać z tarapatów. "czarodziejki z księżyca" są spadkobierczyniami niesamowitych mocy, a pobyt na ziemi jest tylko etapem w ich życiu, podczas którego doskonalą się i zyskują doświadczenie. Noszą one dziwne amulety, talizmany, nieustannie walczą z antybohaterami. W świecie mangi zło i dobro utożsamiają się ze sobą. Nie istnieje więc podział na dobrych i złych bohaterów, bo jak mówi jeden z bohaterów mangowej bajki: "Nic nie jest albo białe albo czarne. W każdym tkwi połączenie tych kolorów. Nie ma więc wyraźnego dobra, nie ma jednoznacznego zła". Treść wielu anime i manga jest kontrowersyjna, wykorzystuje i łączy w szokujący sposób symbole chrześcijańskie z kabałą, hinduizmem, mitologią grecką, np.: "Neon Genesis Evangelion", jest nową ewangelią na nowe stulecie. I choć autorzy twierdzą, że to tylko puste nazwy, że zostały wykorzystane, by okrasić całość mangowej fikcji, jest to nieprawda. Wprowadzają one młodego człowieka w groźny dla naszej kultury synkretyzm. W tym serialu wykorzystuje się np. muzykę klasyczną, którą jest z reguły tłem do scen przedstawiających śmiertelną walkę. Przy utworach Hoendla pt.: "Mesjasz", "Alleluja" odbywa się zagłada dużej liczby ludzi. Obszerna literatura na temat oddziaływania telewizyjnych obrazów przemocy dowodzi, że oglądanie telewizji ma wyraźny wpływ na wzrost agresywności u dzieci i młodzieży. Wyjaśnia to zjawisko desensytyzacji, czyli znieczulenia. Bodźce często powtarzane przestają być stymulujące, zanika reakcja fizjologiczna normalnie im towarzysząca. Następuje zobojętnienie na tego typu sceny, które muszą być coraz bardziej wstrząsające, żeby wywołać reakcję. Widzowie pod wpływem częstego oglądania scen przemocy nabierają przekonania o ich normalności i reagują na nie obojętnie9.
     Japońskie kreskówki przedstawiają postawy zachowań agresywnych, które są wzorcami w formowaniu agresywności najmłodszego pokolenia. Wśród obrazów przemocy najczęściej występują bohaterowie, którzy walczą wykorzystując wschodnie szkoły walki. Niezwykle często pokazują gniew, złość na twarzy albo w ruchach ciała. Może to wywoływać wrażenie, zwłaszcza u młodych widzów, że wściekłość i sięganie po przemoc jest czymś normalnym. Filmy te pełne są agresji słownej (wrzaski, krzyki, przekleństwa, obraźliwe odzywki), a także ataków agresji fizycznej, np. ciosy zadane nogą, bicie, zabijanie. Postacie występujące w filmach oraz przesłania nie są wyraziste, nie porządkują świata, lecz wprowadzają do niego zamęt. Świat współczesnych bajek stanowi odwzorowanie świata dorosłych i to nie tego rzeczywistego, ale kreowanego przez reklamę i kolorowe magazyny. Wielu z baśniowych bohaterów wzorowanych jest na kreowanych przez tę kulturę idolach. 
     Komiksy, filmy i gry o mangowej treści stają się wzorem negatywnych "bohaterów". Obrazy, którymi dysponują te środki, posiadają potężny wpływ na ludzką świadomość, formację intelektualną i moralną. Zasady obowiązujące w wirtualnym świecie gry, podobnie jak w filmach, nie zawsze przekładają się na prawdę i sprawiedliwość, znacznie częściej na liczbę pokonanych lub zabitych. W ten sposób może się kształtować niebezpieczny nawyk eliminowania przeciwnika, który przeszkadza, irytuje lub się nie podoba. W grach i filmach obowiązują zasady "innego świata", zwykle obcej mentalnie i kulturowo rzeczywistości, pojawia się niekiedy sytuacja zacierania się i rozmycia granic pomiędzy rzeczywistością a fikcją. Może to skutkować przeniesieniem nawykowych reakcji agresywnych do realnego świata, wówczas walka traktowana będzie jako obowiązująca i naturalna norma. 
     Filmy i komiksy japońskie przekazują polskim odbiorcom wartości, które są zaprzeczeniem dobra, prawdy i bezpieczeństwa. Skutki wychowawcze tych filmów i komiksów nie wymagają komentarza. Specjaliści mówią także o swoistym zjawisku "przedwczesnego zawezwania", czyli nakłanianiu do uczestnictwa w formach aktywności przeznaczonych dla osób dorosłych. Przykładem może być naśladowanie przez młodsze pokolenie ulubionych bohaterów, idoli, o ukształtowanej i niekiedy kontrowersyjnej osobowości, gustach i preferencjach także seksualnych, wdrażając w ten sposób dzieci do niepożądanych wzorów i stylów zachowania10. Długotrwałe obcowanie z analizowanymi treściami może doprowadzić do uzależnienia i identyfikowania się z nimi, a także do negatywnych zmian w osobowości. Dziecko oderwane od kultury w ogóle i kultury swojego narodu łatwo stanie się marionetką w rękach mediów. Dlatego warto zastanowić się nad skutkami obcowania z przedstawionymi powyżej treściami.

Małgorzata Więczkowska

PRZYPISY: 
1. A. Godonek, O języku telewizji, s. 81, w Media w kulturze, Lublin 2000.
2. Historia mangi, s. 14 n.; w "Kawaii" 1999 nr 1.
3. Szerzej na ten temat w: M. Więczkowska, Japońska manga i jej skutki pedagogiczne, s. 120-129; w: W. Strykowski (red.), Media a edukacja, Poznań 2000; M. Więczkowska, W magicznym świecie pokemonów. s. 24-29, "Sekty i Fakty" nr 2/2001.
4. A. Zwoliński, Bezdroża zła, Kraków 1999, s. 93n.
5. D. Zarębska-Piotrowska, Media - nowe uzależnienie, "Aida" 1999 nr 4, s. 12; Zakazać Pokemona!, "Gazeta Wyborcza" dodatek łódzki, 8 marca 2001 r., Epileptyczny potwór, "Dziennik Bałtycki", 17 grudzień 1997 r.
6. M. Ziemnicki, Pokemon czyli kieszonkowy potwór, s. 103-108; Kompedium "Kwaii" nr 2/2000.
7. Zakazać Pokemona! "Gazeta Wyborcza" dodatek łódzki, 8 marca 2001, s. 2.
8. B. Dobroczyński, Pikachu pokaż rogi, Tygodnik Powszechny nr 11, 18 marca 2001 r., s. 5.
9. M. Braun-Gałkowska, Zabawa w zabijanie. Oddziaływanie przemocy prezentowanej w mediach na psychikę dzieci, Warszawa 2000, s. 37n.;
10. D. Zarębska-Piotrowska, op. cit. s. 10.





Źródło: www.wychowawca.pl

środa, 24 października 2012

Kamera w każdym domu może być wkrótce wymogiem uzasadnianym bezpieczeństwem dzieci

sxc.hu
Zmiany społeczne zachodzące w wyniku upadku podstawowych wartości powodują, że wciąż dochodzi do przypadków mordowania dzieci. Co zabawne ostatnie wydarzenia są szeroko komentowane w mediach, które oczywiście nie zauważają swojej roli w stworzeniu nowego łatwego w manipulacji człowieka. Dramat z Pucka jest szczególnie dobrym przykładem niszczącego wpływu, jaki państwo wywiera na rodziny.



Państwo jest największym wrogiem rodziny. To przez fiskalizm rządu posiadanie dzieci stało się drogim luksusem a nie objawem normalności. Większość ludzi nie sięga pamięcią wstecz aż tak daleko, ale sytuacja, w której ojciec nie jest w stanie zarobić na rodzinę, bo musi oddać więcej niż połowę swoich zarobków na rozmaite podatki, z których utrzymywana jest dwumilionowa rzesza urzędników nie są czymś oczywistym i normalnym.

Biurokracja zniszczyła już Starożytny Rzym, zniszczy i naszą cywilizację. Odbywa się to na wielu płaszczyznach, ale jedna z najbardziej szokujących to aktualny i planowany wpływ na rodzinę. Śmierć dwójki dzieci zabranych przez urzędników od "za biednej"  matki jest dramatycznym symbolem całkowitej kompromitacji systemu. Jest to też potwierdzenie, że ani my ani nasze dzieci nie jesteśmy wolni tylko stanowimy własność rządu. Tylko tak można wytłumaczyć takie przymusy jaj obowiązkowe szczepienia czy zwyczaj zbierania dzieci od rodziców i umieszczanie ich w niesprawdzonych rodzinach zastępczych,   wkrótce zapewne jednopłciowych.

W socjalizmie zwykle jest tak, że gdy dochodzi do jakiegoś zjawiska rodzącego problem pojawia się od razu specjalny urząd do jego pokonania, ale oczywiście ta bohaterska walka jest skazana na niepowodzenie, bo gdyby dany urząd usunął problem, do którego został powołany straciłby rację bytu. Gdy kilka lat temu doszło do kilku wypadków polskich autobusów natychmiast powołano Urząd Dozoru Technicznego,   który stał się kolejną służbą mundurową polującą na kierowców. Istnieje duże ryzyko, że socjaliści powołają teraz jakiś "urząd do spraw nie krzywdzenia dzieci".

Zresztą już teraz istnieją pewne mechanizmy mające na celu prowadzenie śledztw urzędniczych przeciwko wytypowanym rodzinom. Dzieje się to na podstawie rozmów z dziećmi w szkołach. Prowadzone są specjalne bazy danych podejrzanych rodziców. Wystarczy nie szczepić dziecka by się na niej znaleźć. Uprawnienia, jakie ustawa daje urzędnikom z Ośrodków Pomocy Społecznej już teraz przerażają. Praktycznie każdemu z rodziców można odebrać dziecko pod rozmaitymi pretekstami. Oczywiście wyrywanie dzieci z rodzin nie jest oficjalnie żadnym barbarzyństwem przypominającym zachowania Nazistów tylko tłumaczone jest, jako "operacja konieczna dla dobra dziecka".

Jak wygląda dobro dziecka widzieliśmy w Pucku i o dziwo nikt nie widzi problemu w urzędniczych zrachowaniach w tej całej sprawie. W mediach funkcjonuje po przekaz, że coś trzeba zrobić z takimi zagrożeniami dla dzieci. Wspomina się nawet o starym pomyśle ze Szkocji gdzie już w 2007 roku zaproponowano montowanie kamer CCTV w domach, które będą klasyfikowane, jako zagrożone agresją względem dzieci.

Nie można wykluczyć tego, że możliwość odebrania dzieci będzie stosowany przez władze w stosunku do niepokornych rodziców. Pomysł wyposażania mieszkań rodziców w państwowe kamery telewizji przemysłowej już dzisiaj tak nie szokuje jak kiedyś i to jest chyba najbardziej wstrząsające, że zmiany postrzegania tego, co wolno władzy względem nas przesunęły się już tak daleko, że tylko semantyka powoduje, że nie nazywamy tego totalitaryzmem.



Źródło:  http://www.heraldscotland.com/put-cctv-in-addicts-homes-to-protect-children-1.86...
Za: http://zmianynaziemi.pl

wtorek, 23 października 2012

Niewiasta winna zniewieścienia



Mężczyźni coraz częściej traktują kobiety w sposób grubiański i wulgarny. Choć nie wolno tego w żaden sposób usprawiedliwiać, należy zadać sobie pytanie, czy części winy za taki stan rzeczy nie ponoszą same kobiety?

Od dłuższego czasu słyszy się utyskiwanie na źle wychowanych, grubiańskich czy zwyczajnie chamskich mężczyzn. Samce, które nic nie robią, leżą, żłopią piwo a ich największą aktywnością fizyczną jest wzmożona praca kciuka na pilocie od telewizora – takie oto „wyroby mężczyznopodobne”, zdaniem feministek, zaludniają Polskę i cały wszechświat. Ci z Polski są do tego obleśni bo noszą wąsy, piją wódkę i mówią językiem zaledwie ocierającym się o polszczyznę. Choć znajdzie się w tym stereotypie ziarenko, ba, czasem całkiem spore ziarno prawdy, jest on tak prawdziwy jak większość tego typu intelektualnych dróg na skróty, nie wspominając nawet, że jest mocno krzywdzący wobec niejednego mężczyzny.
Co nie zmienia faktu, iż oburza obraz młodych mężczyzn czy kawalerów dobiegających wieku męskiego, którzy traktują kobiety w sposób daleki od rycerskości. Czy jednak tylko oni, jako nosiciele tych godnych pożałowania postaw, winni być napiętnowani?
Otóż zdecydowanie nie! Wina leży też po stronie kobiet.
Zacznijmy od początku. Jaki przekaz otrzymuje młody człowiek od swej hipertroskliwej mamusi? Komunikat nader klarowny: Nie trudź się, mamusia się tym zajmie. Trudno się więc dziwić, że rodzic jawi się młodzieńcowi jako ktoś między niewolnikiem, bankomatem i kuchenką mikrofalową. Jak kuriozalny jest obraz rodziców niosących za swymi wyrośniętymi pociechami tornistry. Choć ostatnio możemy zaobserwować swoisty boom walizkowy. Podejrzewam, iż to sami rodzice, czy dziadkowie stoją za tą zmianą, wszak taką zaopatrzoną w kółka walizkę łatwiej jest transportować i nie narazić się na problemy z kręgosłupem.
W szkole nie lepiej, na straży dobrego imienia syna, troskliwa mamusia gotowa iść na wojnę z dyrekcją, nauczycielem, katechetą. Rodzic nie zauważa, że lista tych, których kontakt z synalkiem stanowi wyzwanie porównywalne ze spotkaniem z apokaliptyczną bestią, staje się podejrzanie długa. No przecież on jest taki dobry i grzeczny! Wszyscy się na niego uwzięli! Cyniczny młodzieniec już wie, że praktycznie wszystko mu wolno, a ponoszenie konsekwencji jest dla frajerów. Jeśli młodzieńca dopadnie głód, jest mamusia, jeśli się ubrudzi, jego ubrania w magiczny sposób stają się czyste i wyprasowane.
Kapryszące nastolatki to produkt takich właśnie postaw. Jeśli tak odchowany młodzieniec postanowi nawiązać bliższe kontakty z przedstawicielkami płci pięknej, trudno odeń wymagać, by nie przenosił nabytych wzorców zachowań na koleżanki. Co tam szarmanckość, co tam rycerskość, niech służy! Od tego przecież one są. Zresztą postawa rycerska systematycznie obśmiewana przez feministki jako wyraz „maczyzmu” powoli schodzi ze sceny. Czy można przepuścić kobietę w drzwiach nie narażając się na zarzut samczej hegemonii? Powitalne ucałowanie ręki od dawna jest przedstawiane jako staromodne i seksistowskie. Przykłady można by mnożyć. Z tego typu zachowaniami walczą ruchy feministyczne, te same które biadolą nad męskim szowinizmem. Walka o równouprawnienie przynosi efekty.
Feministyczna propaganda atakując jako staromodne wzorce zachowań proponuje nieprzystający do męskiej natury wizerunek zniewieściałego wiecznego chłopca, który nie podejmuje – oprócz kredytu – żadnych zobowiązań. Nie mącą jego egoistycznego dobrego samopoczucia troski tak przyziemne i po feministycznemu podejrzane jak rodzina czy opieka nad starzejącymi się rodzicami.
Agresja młodych dziewczyn, ich wulgarność czy szerząca się wśród nich przemoc to swoisty rykoszet „mądrości” feministycznych. Kobieta, która ciągle musi rywalizować z mężczyzną, podejmie tę walkę także na płaszczyźnie zachowań patologicznych. Mężczyzna ma naturalną skłonność do rywalizacji. Chcąc ją zaspokoić podniesie rękawicę zapominając, że ma do czynienia z kobietą. A to czasem w kontekście zachowań prezentowanych przez płeć piękną nie stanowi wyzwania.
W ten sposób została ukształtowana spora część męskiego gatunku. To konglomerat cech maminsynka i wystraszonego giermka. Drogie Panie, jeśli trafiłyście na przedstawiciela takiego gatunku, same wiecie gdzie kierować „podziękowania”.
Łukasz Karpiel
http://www.pch24.pl
Gajowy zauważa, iż język młodych polskich dziewczyn, często elegancko ubranych i sprawiających na pierwszy rzut oka dobre wrażenie, niewiele odbiega wulgarnością od ich męskich rówieśników. Nie chodzi tu o jakieś momenty zdenerwowania czy stressu – wulgaryzmy są używane jako przecinki w zdaniach. Trudno potem wymagać dla siebie szacunku. – admin.


poniedziałek, 22 października 2012

Włochy wycofują zabójcze szczepionki na grypę, w Polsce nagonka na szczepienia


W wiadomościach Polsatu i kilku gazetach mainstreamowych (Rzeczpospolita) na czołowych stronach ukazała się kilka dni temu informacja, że włoskie ministerstwo zdrowia właśnie zablokowało dostawę 65 tysięcy dawek szczepionki na grypę Inflexal V.  Wzmianki prasowe są krótkie i niekompletne. A właściwie to dezinformujące. Bowiem jak podał Reuters, chodzi nie o 65 tysięcy dawek, a o 2,36 miliona! Kontrola jakości wykazała, że dwie spośród 32 partii było „wadliwych”.  Producentem jest Crucell, szczepionkowy oddział firmy Johnson & Johnson.  2,6 miliona to ok. 1/5 zapotrzebowania Włoch na szczepionki na grypę, a więc jest to znaczna ich część.

Nikt jednak nie wspomina o badaniach The Cochrane Collaboration, niezależnej organizacji skupiającej 28,000 badaczy w ponad 100 krajach, która w 2010 roku przeprowadzła dogłębną analizę szczepionek na grypę, wykazując, że są one całkowicie nieskuteczne!  Badań The Cochrane Collaboration nie wolno ignorować, jest to bowiem jedna z najbardziej wpływowych pozarządowych organizacji międzynarodowych w dziedzinie badań zdrowotnych. Jest partnerem w Światowych Zgromadzeniach Zdrowia i ma znaczenie w uchwałach podejmowanych przez Światową Organizację Zdrowia.
Jak pisaliśmy kilka dni temu (Kolaps imperium szczepionkowego), The Cochrane Collaboration zadała cios, który powinien być decydujący dla przyszłości szczepionek na grypę, choć nie tylko – badania kwestionują w ogóle wartość szczepionek jako prewencji przed epidemiami. Przez 2 lata starannie ukrywano te wyniki, dopiero dzięki dociekliwości amerykańskiego dziennikarza Jona Rappaporta sprawa wyszła na światło dzienne.
Co może być przyczyną wycofania szczepionek Inflexta V? „Wadliwość” oznacza, że są szkodliwe. Przyczyną nie może być ich „nie działanie”, bowiem jak dowiedi badacze The Chorane Collaboration, żadne szczepionki nie działają. Mogą co najwyzej nie szkodzić. W tym przypadku jest jednak inaczej, mamy powody by się obawiać, że szczepionki są zabójcze.  Powinno spotkać się to od razu z reakcją polskiego rządu, który w trybie natychmiastowym powinien zablokować wszelkie szczepienia na grypę i nie tylko.
Przypomnijmy historię sprzed 5 lat, gdy na polskich bezdomnych testowano szczepionki na ptasią grypę, oficjalnie kilkanaście osób zmarło, a ofiar mogło być nawet 350 (Zrobili z bezdomnych króliki doświadczalne). Oskarżono tylko lekarzy i pielęgniarki, którzy przecież mieli odgórne zalecenia. Nie podano kto wydał te zalecenia, a wyników śledztwa nie można nigdzie znaleźć. Czy w takiej sprawie nie powinna być powołana sejmowa komisja śledcza?!  Zob. też: Testowali szczepionki na bezdomnych.
Jeszcze gorsza afera wybuchła w 2009 roku, gdy większości krajów świata wmówiono szczepionki na świńską grypę. Było to jawne ludobójstwo, bowiem firma Baxter celowo skaziła śmiertelnym wirusem ptasiej grypy 72 kilogramów materiału szczepionkowego i rozesłała go do 16 laboratoriów celem powielenia. Czeski laborant wykrył, że materiał szczepionkowy zabija fretki, a więc jest śmiertelny i dla ludzi. Ma miejsce zdarzenia wysłano jedynie weterynarzy i sprawę starannie zatuszowano. Gdyby nie odważny Czech, w 2009 roku mogło być miliony ofiar. WHO by twierdziła, że jest to pandemia, a kolejne szczepienia mogły by ilość ofiar zdziesięciokrotnić.
Ta historia nie była szeroko publikowana w mainstreamowych mediach światowych. Polska jest wyjątkiem, tu media informowały o aferze ujawnionej przez Jane Burgermeister - po artykule w NIE oraz Angorze, dołączyły nawet TVN, Superstacja i in. Blokada jest na pewno wynikiem potęgi lobby farmaceutycznego. W Polsce, dzięki zdecydowaniu minister Ewy Kopacz i niewątpliwie działaniu służb zawdzięczamy, że w ogóle nie było szczepień. Zaoszczędziliśmy też setki milionów dolarów, nie kupując niebezpiecznych szczepionek.
Teraz okazuje się, że po szczepieniach na świńską grypę ludzie ciężko chorują. Np. Die Welt podał, że tylko w jednym roku na narkolepsję poszczepionkową zachorowało w Niemczech 50,000 osób (50,000 GERMANS NOW SUFFER FROM NARCOLEPSY). Natomiast media finansowane przez psychopatów oczywiście lansują tezę, że ludzie chorują, bo się nie zaszczepili.
Polskę nawrócono jednak na „właściwe” tory. Jest na razie jedynym obok Szwajcarii krajem w Europie, gdzie szczepienia są przymusowe i obowiazowe. Wbrew Konstytucji, wbrew obowiązującemu prawu. Faszyzm szczepionkowy, to nic innego jak ludobójstwo. Ludobójcami są tu wszyscy posłowie, którzy zaklepali bezprawną ustawę oraz wszystkie osoby promujące neibezpieczne dla życia szczepienia. Powinni oni zostać rozliczeni za to, podobnie jak zbrodniarze nazistowscy w Norymberdze.
Na koniec ostrzeżenie dla bandytów szczepionkowych: opór społeczeństwa polskiego się dopiero rozpoczyna. Zacznijcie tylko przymusowe, niezgodne z Konstytucją i prawem międzynarodowym szczepienia, a zobaczycie niedługo jak wygladają ulice i tłumy wściekłych ludzi z wysokości słupów latarnianych.
Zob. też:
Źródło: http://www.monitor-polski.pl