piątek, 28 września 2012

Grafen – technologiczny cud z Polski, który zrewolucjonizuje życie ludzi


Grafen to materiał, który w ciągu 10-15 lat zrewolucjonizuje nie tylko elektronikę, ale zmieni życie ludzi. W badaniach przodują polscy naukowcy, którzy jednak przez brak pieniędzy tułają się metrem po Warszawie, aby sprawdzać czy to, co uzyskują w eksperymentach, to grafen.

Komputerowa wizualizacja
Czym w ogóle jest grafen? To cud inżynierii materiałowej: pojedyncza warstwa atomów węgla, którą w 2004 r. odkryli Andre Geim i Konstantin Novoselov (nagrodzeni Noblem w 2010 r.) metodą zdzierania warstwy węgla z grafitu.
Twór bez grubości
- Taki dziwny twór, który de facto nie ma grubości – tłumaczył dyrektor ITME dr inż. Zygmunt Łuczyński.
Uzyskana przez noblistów struktura ma niebywałe właściwości – jest dwuwymiarowa, bo ma tylko jedną warstwę atomów, tworzących siatkę z sześciokątów. Jest do tego przeźroczysta – przepuszcza 98 proc. padającego światła. Wytrzymała – 100 razy bardziej niż stal. Przewodzi ciepło i prąd – z gigantyczną prędkością, nawet 200 razy szybciej niż w krzemie. A jednocześnie grafen jest giętki i rozciągliwy – nawet o 20 proc.

Wszystko to powoduje, że potencjalne zastosowania grafenu są ogromne. Jak mówi Onetowi dr inż. Włodzimierz Strupiński z Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych, grafen będzie wykorzystywany głównie w elektronice wysokich częstotliwości, optoelektronice, spintronice, elektronice elastycznej, nanokompozytach, w medycynie.
Nowe podejście do technologii
Dr Strupiński zwraca uwagę, że elektronika oparta na grafenie ogromnie przyspieszy (nawet kilkaset razy), a układy będą zminiaturyzowane i elastyczne. Możliwe też, że tańsza niż oparta na krzemie. ITME to przodujący w badaniach nad grafenem polski ośrodek naukowy, który opatentował własną metodę wytwarzania grafenu.
Można sobie wyobrazić np. urządzenie elektroniczne w postaci małej, elastycznej płytki nakładanej na gałkę oczną, która wyświetla obrazy. Albo zwijany, elastyczny telefon o niemal zerowej grubości.
- (Pojawią się) nowe rozwiązanie, które mogą dostarczyć formy dwuwymiarowe. Grafen jest pierwszym reprezentantem nowego łańcucha materiałów i nowego podejścia do technologii – mówi dr Strupiński.
Ogromne możliwości daje również niespotykana dotychczas wytrzymałość grafenowej siatki. Potencjalnych zastosowań materiału XXI wieku, jak określany jest grafen, jest multum: lotnictwo, auta hybrydowe, loty kosmiczne, etc.
Polacy z patentem na cały świat
Co stoi na przeszkodzie? Problemem było opracowanie metody taniego wytwarzania dobrego jakościowo grafenu, ale taką udało się opracować właśnie w ITME dzięki dr. Strupińskiemu, a następnie opatentować na cały świat.
Badania muszą jednak trwać, by skomercjalizowanie – czyli wprowadzenie do produkcji i przemysłu – grafenu stało się faktem. Wedle przewidywań Komisji Europejskiej może zająć to ok. 10 lat. Prace badawcze nad grafenem są bardzo kosztowne. Z zastrzykiem pieniędzy przyjdzie na początku października Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, które ogłosi wyniki konkursu w Programie Graf-Tech z pulą 60 mln zł.
Graf-Tech ma poślizg
Jak na razie jednak w NCBiR przedłuża się proces oceny wniosków o finansowanie konkretnych badań związanych z grafenem. Poprawnych formalnie wniosków było 20, a 13 odpadło już na wstępie. Ogłoszenie ich rankingu zaplanowano na początku października, czyli lada dzień.
- Opóźnienie wynika z wdrożonego po raz pierwszy mechanizmu oceny projektów przez aż pięciu recenzentów, w tym dwóch zagranicznych, a także ze względu na unikatowy charakter projektów – tłumaczy Paweł Kurzyński z NCBiR. Gdy centrum ogłosi w końcu ranking i podzieli pieniądze, to będzie to ważne wydarzenie.
60 mln zł, z czego tylko część trafi do ITME, to dużo? Na początek wystarczy. – Można dyskutować czy to dużo, czy mało – mówi Onetowi dr inż. Włodzimierz Strupiński z Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych w Warszawie. ITME to ośrodek naukowy, który w Polsce ma największe osiągnięcia w badaniach nad grafenem i w ramach konsorcjum z prywatnymi firmami, ubiega się o środki z Graf-Techu.
UE daje miliard euro na 10 lat
Krajowe środki to tylko część finansowania. Są i unijne, ale te zmniejszono, za to będą rozplanowane na wiele lat.
- W europejskim programie Flag Ship przez 10 lat rocznie na badania nad grafenem na być przeznaczana kwota 100 mln euro. Ostatnio nastąpiła jednak modyfikacja polegająca na tym, że zanim ten właściwy projekt ruszy, to przez 30 miesięcy będzie prowadzony mniejszy program z budżetem 54 mln euro – mówi nam dr Strupiński.
Decyzja co do sposobu wykorzystania tych pieniędzy ma zapaść na początku 2013 r. Tylko część puli trafi do Polski. To plany na przyszłość, a jak wygląda to teraz – czy aktualne finansowanie badań jest wystarczające? – Aktualne oczywiście – nie. Wszystko zależy, jakie propozycje złożone przez ITME, w ramach Graf-Tech, zostaną zaakceptowane. Jednakże, będą to fundusze tylko na badania – mówi naukowiec z ITME.
Potrzeby są ogromne
Poza pieniędzmi na same badania potrzebne są też i na nową aparaturę i – co trywialne – nowy budynek ITME, gdzie badania będzie można realizować. – Sam budynek wyposażony w odpowiednią infrastrukturę, to inwestycja rzędu 50 mln zł. Pierwsze inwestycje aparaturowe w ITME, finansowane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego są już zaplanowane. Wsparcia finansowego udzieliła też Agencja Rozwoju Przemysłu – dodaje.
Mimo skromnych środków Polacy – dzięki opatentowanej metodzie wytwarzania grafenu – wysunęli się na czoło peletonu badaczy zajmujących się grafenem. A tych na świecie nie brakuje. Jest jednak “ale”.
- Niewiele jest polskich ośrodków zajmujących się grafenem. Mam nadzieję, że dzięki programowi Graf-Tech szybko się to zmieni. Te, które pracują nad grafenem, jakościowo zajmują dobre pozycje na tle świata czy Europy. Tracimy raczej na zakresie i intensywności prowadzonych badań w stosunku do innych. Tylko z Hiszpanii do programu Flag Ship zgłosiło się 100 jednostek naukowo-badawczych i firm komercyjnych. Z Polski – z trudem uzbierało się ok. 30, przeważająca większość jeszcze bez żadnego dorobku w dziedzinie grafenu – mówi.
Samsung i IBM z grafenową technologią
Tymczasem na całym świecie, zarówno w ośrodkach naukowych jak i międzynarodowych firmach (Samsung, IBM), realizowane są projekty mające na celu wytwarzanie grafenu oraz jego praktyczne zastosowania. Przodują w tym Koreańczycy z Południa, bo Samsung na badania daje setki milionów dolarów i już udało mu się opracować układ krzemowo-grafenowy.
Z kolei IBM osiągnął w swoim pierwszym tranzystorze grafenowym prędkość 300 GHz (dzisiejsze procesory liczą 2-3 GHz). Maksimum dla grafenowych układów szacuje się na 1000 GHz. Polskie NCBiR zapowiada, że polskich badaczy nie zostawi bez środków. – Stoimy przed ogromną szansą uzyskania istotnego udziału polskich naukowców i przedsiębiorców w tych pracach (nad grafenem – red.). Nie możemy sobie pozwolić na to, aby z niej nie skorzystać – podkreśla Paweł Kurzyński z NCBiR.
A Polacy jeżdżą metrem na pomiary
Tymczasem jednak w ostatnich latach dotacja statutowa dla ITME w ostatnich latach spadła o 20 proc. – do 10 mln zł. A jak mówi niedawno szef ośrodka dr inż. Zygmunt Łuczyński, nawet na pomiary uzyskanego grafenu naukowcy muszą jeździć po Warszawie, bo nie mają odpowiedniego urządzenia na miejscu.
- Najbliżej mamy je w Śródmieściu, więc naszym ulubionym środkiem transportu jest metro – stwierdził, bo ITME mieści się na stołecznych Bielanach, niedaleko cmentarza w Wólce Węglowej. Najłatwiej stamtąd do centrum dojechać właśnie metrem.

czwartek, 27 września 2012

Ustawa o zapobieganiu chorobom zakaźnym jest niekonstytucyjna! Opinia wybitnego prawnika

Poniższą opinię otrzymałem od jednego z czytelników. Została ona wykonana przez jednego z najlepszych prawników z Warszawy i okolic. Jest to opinia częściowa, całościowa jest w przygotowaniu, ma być gotowa na listopad. Jak zauważycie, nie ma tu mowy o niekonstytucyjności  eksperymentów medycznych jakimi są szczepionki czy też o totalitarnych praktykach na jakie zezwala znowelizowana ustawa.
To co jest poniżej, jednak wystarczy do złożenia wniosku do Rzecznika Praw Obywatelskich by ta z kolei złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności nowelizacji ustawy z Konstytucją RP.
Sami tego nie możemy dokonać, ale RPO ma prawo. Jeśli stworzymy listę poparcia dla złożenia tego wniosku przez RPO, to pani rzecznik będzie miała dodatkowy bodziec to zrobić.
Jeśli tego nie zrobi, powinniśmy rozpocząć pikiety zarówno pod RPO, jak i pod budynkiem Trybunału Konstytucyjnego, a także pod Ministerstwem Zdrowia.
Pamiętajcie, od tego zależy nasze życie, nowelizacja ustawy jest stworzona pod kątem dokonania na naszym narodzie ludobójstwa. Mamy wystarczająco wiele dowodów na to, żę szczepionki są skażone i powodują bardzo poważne choroby, mamy przesłanki na to by podejrzewać, że za ich pomocą globaliści będą chcieli nas wysterylizować by wyludnić nasz piękny kraj, by przejąć jego surowce naturalne i to co wypracowaliśmy naszą ciężką pracą. Mamy przesłanki by podejrzewać, że mogą chcieć za pomocą szczepionek dokonać lobotomii – pozbawić nas uczuć wyższych lub instynktu samozachowawczego. Ujawnione nagraniami projekt Fun Vax w Pentagonie jest najlepszym dowodem na ludobójcze plany elit światowych.

Akcja masowych i przymusowych szczepień zbliża się wielkimi krokami. Już rozpoczęła się kampania promocyjna ludobójczych mediów, nazywających oponentów trucizn w szczepionkach „sektami”.  Ci bandyci występujący jako dziennikarze powinni w równym stopniu ponieść odpowiedzialność za to ludobójstwo, jak ci, którzy je wprowadzają i egzekwują. Ludobójstwo jest realizowane równolegle za pomocą różnego typu działań – bronią biologiczną o nazwie GMO i szczepionki, truciznami w postaci chemtrailsów czy też przez zatruwanie środków spożywczych (aspartam) oraz wody (fluor, chlor).
Poniższą opinię będzie bardzo trudno podważyć. Mam w ręku rękopis tej osoby i zapewniam Was, że nie jest to byle jaki prawnik.
W komentarzach proszę Was o uwagi tylko na ten temat. Inne będę usuwał. Na inne tematy macie Wolną Dyskusję poniżej i wcześniejsze artykuły.
Uwagi do ustawy z dnia 13 lipca 2012r. o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej.
1. Najpoważniejszą zmianą w ustawie jest zmiana brzmienia art. 2 pkt. 3, który definiuje co jest chorobą zakaźną.
Dotychczasowa definicja określała, że: „choroby zakaźne - choroby, które zostały wywołane przez biologiczne czynniki chorobotwórcze, które ze względu na charakter i sposób szerzenia się stanowią zagrożenie dla zdrowia publicznego”.
Nowe brzmienie definicji choroby zakaźnej; „choroba zakaźna – choroba, która została wywołana przez biologiczny czynnik chorobotwórczy;” pozwoli na dowolne określenie jako choroby zakaźnej każdej choroby wywołanej przez czynnik biologiczny. Mogą to być takie stany chorobowe jak alergie, zatrucia pokarmowe, ukąszenia przez różnego rodzaju insekty.
Taka możliwość zaliczenia do chorób zakaźnych w/w stanów chorobowych może rodzić w konsekwencji poddanie poszczególnych osób lub całych grup różnego rodzaju zabiegom i ograniczeniom przewidzianym w ustawie.
Dotychczasowe brzmienie definicji choroby zakaźnej zobowiązywało wszystkich – zarówno lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, jak i organy wszelkiej inspekcji sanitarnej do szczególnego zbadania i oceny każdego przypadku pod kątem zagrożenia dla zdrowia publicznego.
Jakie to będzie rodzić skutki mogą się wypowiedzieć kompletnie lekarze, w szczególności lekarze epidemiolodzy.
*)
Ta zmiana, otwierająca drogę do – w praktyce – dowolnego zaliczania stanów chorobowych do chorób zakaźnych, narusza art. 2 Konstytucji RP stanowiący, że „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”.
Z brzmienia art. 2 Konstytucji RP wynika cały szerego zasad dotyczących stanowienia (tworzenia) prawa. Funkcją zasad poprawnej legislacji jest zapewnienie prawidłowości prawu regulującemu stosunki między władzami publicznymi i obywatelami. Na czoło wysuwa się zagwarantowanie pewności i bezpieczeństwa prawnego obywatelom, dlatego też z tych zasad wynika zakaz stanowienia przepisów, które pozostawiają organom państwowym zbyt dużą swobodę oraz umożliwiają dowolność rozstrzygnięć.
Z zasad poprawnej legislacji wywodzi się zasada określoności prawa. Wymóg określoności odnosi się do relacji między państwem i obywatelami, adresatami danej regulacji, którzy mają prawo oczekiwać jej czytelności i przejrzystości. Niejasność przepisów jest wyrazem niedostatecznej troski ustawodawcy o podmiotowe traktowanie adresatów prawa, co odbiera im poczucie bezpieczeństwa prawnego i skutkuje utratą zaufania do państwa.
Z zasady określoności prawa wynika, że każdy przepis aktu prawnego, zwłaszcza dotyczący wolności i praw jednostki, przewidujący lub skutkujący możliwość stosowania wobec niej sankcji , nakazów lub ograniczeń, powinien być sformułowany w sposób poprawny, jasny i precyzyjny, zapewniający przewidywalność skutków jego stosowania.
Jasność oznacza klarowność i zrozumiałość dla adresatów, zaś precyzja winna gwarantować, że nałożone nim obowiązki będą sformułowane na tyle konkretnie, że ich treść będzie oczywista.
Zmiana brzmienia art. 2 pkt. 3 stworzyła w swej istocie „niedopowiedzenie prawodawcy” skutkujące regulacją niekompletną, uniemożliwiającą przekonujące ustalenie treści normy prawnej. Prowadzi to do chaosu i stwarza możliwość dowolnego interpretowania tego przepisu. Znaczenie poszczególnych terminw i pojęć ma szczególne znaczenia dla stosowania prawa.
2. Drugą zmianą w ustawie, która budzi wątpliwości, ale nie związane z konstytucyjnością, to zmiany w art. 27 skutkujące tym, że lekarze lub felczerzy dokonujący zgłoszenia podejrzenia lub rozpoznania zakażenia, choroby zakaźnej lub zgonów z tych powodów, nie prowadzą już rejestrów tych zgłoszeń do organów Sanepidu.
Co prawda zgłoszenie zawiera dane, które były umieszczane w rejestrze i winny się one znajdować w odpowiednim organie Sanepidu (do kórego zostały zgłoszone). Mogą jednak zaistnieć sytuacje, gdy w wyniku błędów nie będzie możliwe ustalenie prawdy obiektywnej w konkretnych, osobowych przypadkach.
3. Jeśli chodzi o stosowanie środków przymusu bezpośredniego, to w brzmieniu art. 36 ust. 2 nie widzę nic co by można podważyć. Moim zdaniem nastąpiło dookreślenie stosowania tego środka. Tak jak w poprzednim brzmieniu tego przepisu o zastosowaniu środka przymusu bezpośredniego decyduje lekarz lub felczer, którzy co jest nowe i nie budzi zastrzeżeń – określają jego rodzaj. A także osobiście nadzorują jego wykonanie przez osoby wykonujące zawody medyczne.
Poprzednie brzmienie „decyduje lekarz lub felczer udzielający pomocy” było nieostre. Niekoniecznie taki lekarz lub felczer musiał być obecny przy osobie wobec której stosowano środek przymusu bezpośredniego. Teraz stosowanie tego środka może się odbywać tylko przy osobistym nadzorze lekarza lub felczera. Poprzedni przepis nie niósł kto na zlecenie lekarza lub felczera te środki miał stosować. Teraz przepis mówi wyraźnie – „osoby wykonujące zawody medyczne”.
To by było na tyle jeśli chodzi o moje spostrzeżenia odnośnie zmian w ustawie. Wszelkie pozostałe problemy wynikają ze zmiany w ustawie, o której napisałem w powyższym punkcie 1. Ta nowa definicja choroby zakaźnej otwiera drogę do manipulowania szczepieniami i innymi działaniami związanymi ze zwalczaniem – zakażeń i chorób zakaźnych.
      Moim zdaniem daje to możliwość organom Sanepidu i koncernom farmaceutycznym manipulowania zdrowiem zarówno poszczególnych osób, jak i całego społeczeństwa.
05.09.2012r.
*) To co się natomiast od razu kojarzy ze skutkami tej okrojonej definicji, to - w przypadku zaliczenia do choroby zakaźnej choroby wywołanej przez biologiczny czynnik chorobotówrczy – możliwość zastosowania wobec osoby lub osób dotkniętych taką chorobą przewidzianych w ustawie działań, poczynając od szczepień ochronnych, a kończąc na stosowaniu środków przymusu bezpośredniego i ograniczenia wolności.
=====================================================
dodatkowe materiały:

środa, 26 września 2012

Amorth Gabriele - Nowe wyznania egzorcysty

 APOSTOLSTWO PAULISTÓW W POLSCE
Przekład: Władysława Zasiura

@ Edizioni Dehoniane, Roma 1992

@ Edycja Świętego Pawła, 1998

ul. Siwickiego 7, 42-221 Częstochowa






POSZUKlWANY JEST EGZORCYSTA

Kiedy w czerwcu 1986 r. kard. Ugo Poletti postawił

mnie u boku o.Candido Amantini, abym służył mu

pomocą w wykonywaniu posługi egzorcysty, otworzył

się przede mną nowy świat, wcześniej zupełnie

nieznany. Proszę nie myśleć, że główne wrażenia

pochodziły od krańcowych przypadków, dziwnych

fenomenów, w które wierzy się ty1ko po ich

zobaczeniu. Najsilniejszym i najtrwalszym wrażeniem

dla neo-egzorcysty było przebywanie w kontakcie ze

światem cierpiących, bardziej na duszy niż na ciele.

Światem osób, które przychodzą do kapłana z

zaufaniem i gotowością na skorzystanie z jego posługi,

potrzebujący pomocy i rady.

W większości przypadków zadaniem egzorcysty jest

pocieszanie i oświecanie, aby usunąć fałszywe obawy

lub i błędne zachowania (takie, jak zwracanie się do

czarowników, kartomantów i tym podobnych) i

zbliżenie dusz do Boga poprzez umożliwienie im

podjęcia na nowo życia wiary, modlitwy, uczęszczania

na Mszę św. i przystępowania do sakramentów,

zdecydowanego zbliżenia się do Słowa Bożego.

W mojej długiej już służbie kapłańskiej nie miałem

nigdy wcześniej tak wielu okazji, aby przybliżać do

Boga, do Kościoła tak wiele pojedynczych osób lub

całych rodzin.

9

Większość cierpiących nie potrzebuje egzorcyzmów,

ale szczerego nawrócenia.

Wciąż odkrywałem, jak wielka i ciągle wzrastająca

jest dzisiaj potrzeba egzorcystów i jak, niestety,

nieadekwatna jest odpowiedź i przygotowanie ludzi

Kościoła. To na tych dwóch problemach zatrzymam

się w rozdziale wprowadzającym. Wpierw jednak

muszę przypomnieć jeszcze inny fakt, dla mnie

niesłychanie znaczący, który nagle pogłębił moją

wiedzę w tej dziedzinie, otwierając mi możliwość

kontaktów nie tylko na poziomie krajowym.

W końcu września 1990 r. ukazała się moja książka

"Wyznania egzorcysty". Nie myślałem, że zyska taką

popularność. Po kilku dniach spotkałem pewnego

pięćdziesięcioletniego kapłana. Zatrzymał mnie, by mi

powiedzieć: "Przeczytałem ojca książkę jednym

tchem. Zapewniam, że to, co ojciec napisał, to

wszystko są rzeczy, o których nikt nigdy mi nie

mówił". Następnie otrzymałem całą serię listów, które

podniosły mnie na duchu, albowiem pochodziły od

innych egzorcystów. Wszyscy deklarowali całkowite

poparcie dla mojej książki. I rozpoczęła się długa seria

recenzji i wywiadów: telewizja, radio, prawie

wszystkie największe czasopisma, zwłaszcza świeckie.

W 1991 r.

Włoszech, poświęciło mojej książce serię audycji, od

12 lutego do 24 września, umiejętnie prowadzonych

przez o.Livio. Nie trzeba mówic, że była to

najskuteczniejsza droga popularyzacji książki i myśli

w niej zawartych. Dodam wielką ilość konferencji,

listów, spotkań, które pozwoliły mi lepiej poznać

również te dwa problemy, które chciałbym tu pokrótce

przedstawić.

Dlaczego potrzeba egzorcystów jest dziś tak nagląca?

Czy możemy powiedzieć, ze szatan jest bardziej

rozhukany w naszych czasach niż w przeszłości? Czy

możemy powie-

10

dzieć, że przypadki diabelskiego opętania i innych

mniejszych szkodliwych chorób są dziś częstsze niż

kiedyś?

Wciąż kierowano do mnie tego typu pytania i moja

odpowiedź na nie jest twierdząca. Racjonalizm, ateizm

głoszony ludziom, korupcja pochodząca z

konsumpcyjnego świata zachodniego spowodowały

zastraszający upadek wiary .

Gdy tylko upada wiara, natychmiast wzrasta zabobon

-to stwierdzenie stanowi matematyczny pewnik.

Wzrost zabobonu jest dzisiaj podsycany także przez

inne czynniki. Kino, telewizja, radio, gazety, służą

często nie tylko rozpowszechnianiu pomografii, ale

również magii, spirytyzmu, okultyzmu, rytów

wschodnich. Ponadto niektóre tłumne zjazdy, nagrania

płytowe, dyskoteki, rozpowszechniają zakamuflowane

wiernym to, co jest zgodne z wolą Bożą i to, co jest jej

przeciwne, jak magia, sztuka czarnoksięska, itp.

Pismo św. jest bardzo precyzyjne w tym względzie, a

na kartach Biblii znajdujemy bardzo mocne słowa

kierowane przeciw tym grzechom. Pomyślmy tylko o

liście przedstawionej w Księdze Powtórzonego Prawa

(Pwt 18,10-12), w której piętnuje się zabobonne

praktyki, potępiając je:

"Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to

czyni".

Ale wielu dzisiejszych moralistów nie umie już

odróżnić dobra od zła; nie uczą już tego, co jest

grzechem śmiertelnym, a co nim nie jest. Dlatego

wierni nie słyszeli nigdy o podobnych zakazach.

Wystarczy przeczytać ostatnie słowniki teologii

moralnej pod hasłem zabobon: nie znajdzie się już nic

przekonującego'.

Próbowałem pytać wielu kapłanów, wybranych z

różnych roczników, czy i jak zgłębiali te argumenty w

trzech traktatach teologicznych, które wymieniłem.

Usłyszałem tylko w odpowiedzi, że o tych rzeczach

nigdy nie słyszeli. Aby zaradzić temu poważnemu

brakowi, należy zacząć od reformy programów

studiów w seminariach i uczelniach katolickich.

Obok luk w studiach teologicznych i braku

bezpośredniego doświadczenia, tłumaczących słabe

przygotowanie kapłanów, należy wymienić

rozpowszechnianie błędów doktrynalnych, głoszonych

bezpośrednio przez niektórych teologów i biblistów.

Sś błędy, które poddają w wątpliwość samo istnienie

szatana i jeszcze bardziej jego działalność. Błędy te,

prezentując się jako "zmodernizowane interpretacje",

dochodzą do zanegowania samego uwalniania od

szatana dokonywanego przez Chrystusa, traktując

14

je jako zwykle uzdrowienie. Przeciwko takim błędom

podniósł się wyraźnie głos autorytetu kościelnego.

Dnia 26 czerwca 1975 r. na łamach L'Osservatore

Romano został opublikowany dokument na temat

demonologii, który potem został dołączony do

oficjalnych dokumentów Stolicy Apostolskiej(2).

Przytoczyłem najważniejsze jego fragmenty w książce

"Wyznania egzorcysty".

Owoc tej potrójnej przyczyny: braków w studiach i

nauczaniu, braku jakiejkolwiek praktyki

egzorcyzmów, błędów doktrynalnych, tłumaczy nam

przynajmniej w części sytuację narodu włoskiego,

który zwraca się do magów i wyjaśnia nam

niedowierzające postawy duchownych.

Nie przestaną powtarzać, że chodzi o sytuację

obiektywną, w części niezawinioną, wobec której stają

dziś ludzie Kościoła. Kapłani w czasie studiów

seminaryjnych nie otrzymali odpowiedniego

przygotowania co do istnienia szatana, na temat jego

działalności, sposobu walczenia z nim, przyczyn, z

jakich można popaść w choroby diabelskiego

pochodzenia.

To wszystko dlatego, ponieważ w programie studiów

teologicznych zaniedbuje się nauczania teologii

dogmatycznej, teologii duchowości, teologii moralnej,

dotyczącego tego tematu.

Kapłani w większości nie dokonywali nigdy

egzorcyzmów i nie asystowali przy egzorcyzmach.

Często natomiast ulegają wpływom pewnych prądów,

głoszonych przez teologów i bliblistów, którzy nie idą

już za zdrową doktryną Kościoła dotyczącą istnienia i

działania diabła, uważaną przez nich za przestarzałą,

godną ery Średniowiecza.

Oto dlaczego ludzie nie znajdują już w Kościele ani

nauczania, ani zrozumienia, ani pomocy, a nawet

prostego wysłuchania. I nic dziwnego, że zwracają się

do magów.

15

Ukazały się również wymowne i przerażające

statystyki dotyczące teologów włoskich. Nazywam je

statystykami przerażającymi, bo w istocie dochodzi się

do takiego wniosku po ich przestudiowaniu: jedna

trzecia teologów nie wierzy w istnienie szatana; dwie

trzecie wierzy teoretycznie, ale nie wierzy w jego

działalność praktyczną i nie bierze jej pod uwagę w

działalności duszpasterskiej.

W tych warunkach pozostaje bardzo mało miejsca dla

tych, którzy wierzą i podejmują odpowiednie kroki.

Stanowią oni wyjątki; muszą działać pod prąd, są

często wyśmiewani i budzą sprzeciw innych.

Doszedłem do takich wniosków, opierając się na

statystykach przygotowanych w Niemczech

Zachodnich w 1974 r. i opublikowanych również w

Concilium (3/1975, s. 112). Dodaję statystyki

opublikowane w Diavoli, demoni, possessioni [Diabły,

złe duchy, opętania3. Te dane znajdują potwierdzenie

w wielu artykułach teologów i mojej osobistej wiedzy.

W dodatku do tego rozdziału publikuję przyczyny, dla

jakich jeden z najbardziej znanych teologów

francuskich nie zgadza się z wieloma innymi.

Przytoczone statystyki odnoszą się do teologów, ale

ich wpływ na współczesną mentalność duchowieństwa

jest ewidentny. Nie zostały przeprowadzone badania

dotyczące bezpośrednio księży, ale wierzę, że rezultaty

4

byłyby bardzo podobne. Pozwala na takie

przypuszczenie obserwacja codziennej praktyki.

Niektórzy zdziwili się lub zgorszyli, ponieważ w

mojej książce "Wyznania egzorcysty" przytoczyłem

wypowiedzi niektórych biskupów. Zarzut to zaiste

kuriozalny, gdyż tam gdzie są egzorcyści, są

widocznie biskupi wrażliwi na te problemy. Trudno tu

więc o jakieś generalizowanie.

16

Powtórzę tylko niektóre częstsze wypowiedzi: "Ja z

zasady nie mianuję egzorcystów"; "Wierzę tylko w

parapsychologię"; "Chciałbym wiedzieć, kto wam

nakładł do głowy tych głupstw". Egzorcyzmuję

chlopca, którego odrzucił jego biskup: nie chciał go

widzieć, nie chciał wspominać o egzorcyście, oskarżył

rodziców, którzy nalegali, by im pomógł, mówiąc: "To

wy jesteście opętani".

W moich kontaktach z biskupami zawsze spotykałem

się z wielką uprzejmością, nawet jeśli nie znalazłem

później konkretnego poparcia. A jednak nigdy się nie

zniechęciłem. Jednemu z biskupów powiedziałem:

"Jesteście następcami apostołów z nominacji. Ale to

od was zależy, czy będziecie ich naśladowcami. Jeśli

nie odprawiacie egzorcyzmów, nie działacie tak, jak

oni działali". Z innym byłem bardziej zdecydowany.

Zaproponowałem mu: "Proszę powiesić na drzwiach

kurii biskupiej dużą kartkę z napisem: «W tej diecezji

nie odprawia się egzorcyzmów, ponieważ nie wierzy

się w obietnice Pana, że w Jego imię możemy

wypędzać złe duchy. Kto chce egzorcyzmów, niech

zwróci się do anglikanów lub innych odłamów

chrześcijańskich, które wierzą w słowa Pana i

odprawiają egzorcyzmy»".

Usłyszałem wtedy obietnicę: "Przemyślę ten

problem". Wierzę, że w następnym rozdziale znajdą

się podstawy do przemyślenia.

orędzia, rock satanistyczny i tym podobne.

Najbardziej widoczne konsekwencje tych działań

bywały już ujawniane przez policję, gdy niektóre

ekscesy doprowadzały do zbrodni. We wszystkich

gazetach zachodnich najpoczytniejszą rubryką jest

horoskop, co w prostej linii prowadzi do ugruntowania

zabobonu. We Włoszech kładzie się cieniem sprawa

legalizacji aborcji i narkomania: dwie plagi często

kojarzone ze złem satanistycznym.

30 października 1991 r. Trzecia Sekcja Karna Sądu

Kasacyjnego wydała sentencję, w której stwierdza, że

działalność jasnowidzów, magów i im podobnych jest

legalnym źródłem zarobków, podległym podatkowi

dochodowemu, tak jak grafologia, astrologia,

dyscypliny paranormalne.

Wynika to z tego, iż ponad dwanaście milionów

Włochów zwraca się do magów, czarownic,

chiromantów, kartomantów, itp. Niełatwo jest dokonać

obliczeń statystycznych, ale takie właśnie dane,

uważane za najbardziej prawdopodobne, zostały

opublikowane na zjeździe w Perugii (1-3 marca 1991

r.), którego temat brzmial: Magia, nowe

11

religie i ezoteryzm we Włoszech. Dodajmy do tego

rozwój sekt satanistycznych i powiedzmy równiez, ze

ludnosc nie ma żadnej ochrony ani ze strony państwa

(przytoczymy w dodatku zdanie pewnego lekarza), ani

ze strony Kościoła.

Chciałbym, aby te dwanaście milionów Włochów

zamiast do magów zwracało się do kapłanów. Trzeba

jednak zdawać sobie sprawę, że wiara tych ludzi

zredukowana jest do słabego światełka. Według badań

statystycznych, promowanych przez tygodnik

Famiglia Cristiana i miesięcznik Jesus, tylko 34%

Włochów wierzy w istnienie szatana.

Czasopismo Vita Pastorale w styczniu 1992 r.

opublikowało interesujący artykuł uczonego Armando

Pavese, w którym mówi się między innymi, że

działających okultystów jest ponad 100.000, i że są

prawdziwymi zawodowcami, o wypróbowanym

doświadczeniu; kapłanów jest mniej niż 38.000 i na

tym polu są prawdziwymi analfabetami. Do kogóż

wjęc mają się zwracać wszyscy zagubienj we

współczesnym świecie?

W dodatku do pierwszego rozdziału przytoczę

przykład, na jakie cierpienia narazeni są wierni

poszukujący egzorcysty. Okazuje się, że trudno być

nawet wysłuchanym z tym minimum zrozumienia,

które miłość chrześcjjańska zakłada! Stajemy wobec

ignorancji njeusprawiedliwionej, nad którą chciałbym

się zatrzymać przez chwilę, tak jak zatrzymałem się

nad sytuacją ludności zwracającej się do magów.

Jest to drugi temat tego rozdziału.

Od nieokreślonej liczby dziesięcioleci egzorcyzmy

zostały prawie wyeliminowane w świecie katolickim,

w przeciwieństwie do tego, co dzieje się w niektórych

wyznaniach protestanckich.

Nje sądzę, bym mówił coś ofensywnego w odniesieniu

do biskupów, jeśli stwierdzą jeden rzeczywisty fakt:

prawie całość episkopatu katolickiego nigdy nie

odprawiała

12

egzorcyzmów i nigdy nie asystowała przy

egzorcyzmach.

Dlatego tym trudniejsza jest wiara w pewne fenomeny,

w które nawet my, egzorcyści, nie uwierzylibyśmy,

gdybyśmy ich nie zobaczyli.

Prawdą jest, że Pismo św. wyraża się jasno w tym

względzie. Istnieje także konkretne nauczanie i

praktyka w całej historii kościelnej, są pewne

dyspozycje Prawa Kanonicznego. Jednak wbrew

praktyce wieków przeszłych i wbrew nauczaniu

Kościoła wzniesiono mur wokół egzorcyzmów,

doprowadzają do ich praktycznej eliminacji (mówią w

ogólności; kilku egzorcystów zawsze istniało).

Równocześnie wobec nauczania Pisma św. wyrósł mur

milczenia lub jeszcze gorzej, błędnej interpretacji

niektórych teologów i niektórych biblistów.

Kapłani, z których wywodzą się również biskupi,

powinni być poinstruowani w tej materii, studiując

trzy gałęzie teologii.

Teologia dogmatyczna, mówiąc o Bogu Stworzycielu,

powinna uczyć również o istnieniu aniołów, istnieniu

szatana i o tym, co Pismo św. i nauczanie Kościoła

mówią nam na ten temat.

Teologia duchowości, jakkolwiek jest podzielona,

poucza tak o zwykłym działaniu szatana czyli o

pokusach, jak i o działaniu nadzwyczajnym, które

prowadzi do różnego rodzaju chorób diabelskich, aż

do opętania. I to tu właśnie podaje się środki zaradcze,

łącznie z egzorcyzmami.

Popatrzmy na przykład na znane traktaty, wciąż

aktualne, Tanquereya i Royo Marina. Nieudolna nauka

teologii duchowości spowodowała również duże straty

w prawdziwym kierownictwie duchowym.

Teologia moralna powinna uczyć także na temat

wszystkich grzechów przeciwko pierwszemu

przykazaniu, wśród których umieszcza się zabobon;

powinna ukazywać

13

  Radio Maryja , słuchane w całych



Zgubny wpływ niektórych gatunków muzyki.

Różni pisarze katoliccy np. Piero Mantero w książce

Satana e lo stratagemma della coda czy Corrado

Balducci w Adoratori di Satana ostrzegali już przed

zgubnymi konsekwencjami rocka satanistycznego.

Przytocztę niektóre fundamentalne fragmenty z

czasopisma Lumiere et Paix (maj-czerwiec 1982 r., s.

30).

Działa w Stanach Zjednoczonych, rozszerzone później

na skalę międzynarodową, stowarzyszenie WICCA

Ma ono wielu członków, posiada trzy wytwórnie

płytowe, a każda płyta pochodząca z tych wytwórni

ma za cel przyczyniać się do demoralizacji i

dezorganizacji wewnętrznej psychiki ludzi młodych.

Czlonkowie WICCA praktykują satanizm i sami

poświęcają się szatanowi.

Każda ze wspomnianych płyt opisuje dokładnie stany

duszy, które odpowiadają uczniom szatana, i zaprasza

słuchaczy do oddawania mu chwały, sławy, czci.

Sławna grupa, Rolling Stones, mająca zwolenników na

całym świecie, także należy do sekty satanistów z

rejonu San Diego.

Muzycy tej grupy rozpowszechniają w wielu

piosenkach te same idee co wykonawcy z kręgów

WICCA, ponieważ są osobami praktykującymi kult

szatana.

Bardzo znana jest również inna organizacja Carry

Funkell, która produkuje podobny typ muzyki.

Wszystkie te stowarzyszenia i organizacje stawiają

sobie przede wszystkim za cel popularyzowanie

nagrań mających prowadzić młodych do satanizmu,

czyli do kultu szatana.

Nagrania poświęcone szatanowi opierają się na

czterech zasadach:

1. Mają specyficzny rytm, nazywany beat, który

skłania do naśladowania ruchów charakterystycznych

dla stosun-

76

ków seksualnych. Nagle słuchacze czują się

wciągnięci w pewien rodzaj szaleństwa. To dlatego

zanotowano wiele przypadków historii

spowodowanych przez ciągłe słuchanie takich nagrań.

Jest to rezultat podrażniania instynktu seksualnego

przy pomocy beat, o którym mówiliśmy.

2. W kompozycjach muzycznych używana jest

określona intensywność dźwięku, wybrana z

rozmysłem dla osiągnięcia sily 7 dB,

przewyższających tolerancję systemu nerwowego.

Wszystko jest dokładnie zaplanowane: kiedy - ktoś

poddaje się tej muzyce przez pewien czas, narasta

w nim pewien typ depresji, buntu, agresji. Nie zdając

sobie z tego w pełni sprawy, słuchacz dochodzi do

stwierdzenia: "Tak naprawdę, to ja nie zrobiłem nic

złego: słuchałem tylko muzyki przez cały wieczór" (w

ten sposób myśli również wielu rodziców i

wychowawców, zupełnie niedoświadczonych na tym

polu). Jest to natomiast przewidziana i dobrze

25




zaplanowana metoda do osiągnięcia konkretnego

rezultatu: doprowadzenia słuchaczy do stanu

zamieszania i nieporządku, który popycha ich do

szukania realizacji - beat, czyli rytmu, którego słuchali

przez cały wieczór.

W ten właśnie sposób dochodzi się również do

rekrutacji nowych adeptów satanizmu, a jest to

końcowy cel, jaki stawiają sobie autorzy

wspomnianych kompozycji.

3. Trzecią regułą jest przekazanie sygnału

podprogowego. Chodzi o przekazanie sygnału bardzo

wysokiego, nie dającego się usłyszeć, sygnału

naddźwiękowego, który działa na podświadomość.

Jest to dźwięk ogłuszający, - rzędu okolo 3000

kilocykli na sekundę, którego nie można przechwycić

własnymi uszami, właśnie dlatego, że jest ponad

dźwiękowy. Wyzwala on w mózgu pewną substancję,

której efekt działania jest dokładnie taki sam jak

narkotyków. Słuchacz otrzymuje narkotyk naturalny,

wyprodukowany przez mózg w następstwie tych

bodźców,

77

które zostały przekazane, nie zdających sobie z tego

sprawy. W pewnym momencie czujemy się dziwnie.

Ten osobliwy stan prowadzi człowieka do

poszukiwania prawdziwego narkotyku lub do brania

wyższych dawek, jeśli już ktoś jest uzależniony.

4. Istnieje również czwarty element: rytualna

konsekracja każdej płyty w czasie czarnej mszy.

Zanim płyta zostanie wprowadzona na rynek, zostaje

poświęcona szatanowi poprzez szczególny rytuał,

który jest prawdziwą formą czarnej mszy.

Jesli parę razy zadaliście sobie trud przeanalizowania

słów niektórych piosenek (słów, które czasami są

ukryte i dadzą się uchwycić jedynie przy słuchaniu

płyty do tyłu, w kierunku odwrotnym),

zorientowaliście się, że główne tematy są zawsze takie

same: bunt przeciwko rodzicom, przeciwko

społeczeństwu, przeciw temu wszystkiemu, co istnieje.

Do tego dochodzi wyzwolenie wszystkich instynktów

seksualnych, możliwość stworzenia państwa

anarchicznego, aby doprowadzić do powszechnego

zwycięstwa szatana. Istnieją również hymny

bezpośrednio poświęcone szatanowi. Wystarczy wziąć

na przykład piosenkę





"Hair", aby znaleźć w niej


cztery części poświęcone kultowi szatana.

Po tym, co powiedzieliśmy, kto ośmieliłby się

zanegować niebezpieczeństwo wpływu Złego, który

ma wielu wspólników na drodze buntu i nienawisci?

Czytamy w Księdze Apokalipsy: "I rozgniewał się

Smok na Niewiastę, i odszedł rozpoczął walkę z resztą

jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i

mają świadectwa Jezusa" (Ap 12,17



·

wtorek, 25 września 2012

Znikające pszczoły: teraz gdy już wiemy, kto to zrobił, dowiedzmy się czym BAYER ma zamiar je zastąpić?


Poinformujcie znajomych, którzy hodują pszczoły, to ważna dla nich  informacja!!! W świetle najnowszych wyników badań okazuje się, że choroba pszczoły miodnej – CCD – to kompletna lipa. Zamieszczamy część artykułu – w rozszerzeniu pod podanym niżej linkiem są rozważania o charakterze biochemicznym, które rzucają wiele przesądów na ten temat na kolana. 



Można dojść do jednoznacznego wniosku, że zatrucie pszczół jest powiązane z masowym stosowaniem składnika pestycydów Clothianidin, pochodzącym z nasion kukurydzy” – Niemiecki Federalny Instytut Rolnictwa

Zespół naukowców złożony z pracowników the Columbia University Mailman School of Public Health, Pennsylvania State University, the USDA Agricultural Research Service, University of Arizona oraz 454 innych badaczy stwierdził ważny związek pomiędzy wirusem izraelskiego paraliżu pszczół (Israeli Acute Paralysis Virus (IAPV))  a zespołem masowego ginięcia pszczoły miodnej (colony collapse disorder (CCD)).Od 2007 r. media donosiły o dramatycznym pomorze pszczół w Europie i Ameryce Północnej. Od 50% do 90% populacji pszczół po prostu zniknęło, zostawiając ule i zmuszając rolników do żądania wszczęcia dochodzenia w sprawie określenia tego przyczyny.

Najpierw proces dziesiątkowania dotyczył tylko pszczoły miodnej, potem także trzmiele zaczęły zanikać. Trzmiele są odpowiedzialne za zapylanie szacunkowo ok. 15 % wszystkich upraw w USA, wartych 3 mld $, szczególnie tych, jakie uprawia się pod szkłem: pomidory, papryka, truskawki. Kryzys w końcu otrzymał nawet swoją nazwę: CCD, zespół masowego ginięcia pszczoły miodnej.

CCD jest “fałszywą chorobą!”

Najbardziej rozpowszechnioną teorią w tej sprawie, oprócz roztocza varroa mite (Varroa destructor) lub promieniowania fal telefonów komórkowych, było przekonanie, że wirus – podobny do AIDS — zainfekował pszczoły.

Grupa naukowców z Edgewood Chemical Biological Center i z University of California San Francisco zidentyfikowała zarówno wirusa, jak też pasożyta, jakie stoją prawdopodobnie za tymi nagłymi wymarciami koloni pszczoły miodnej. Stosując nową technologię zwaną Zintegrowany System Wykrywania Wirusów (Integrated Virus Detection System (IVDS)), przeznaczoną do celów wojskowych do szybkiego prześwietlania próbek pod kątem występowania w nich patogenów, naukowcy ECBC w zeszłym tygodniu wyizolowali patogeny wirusowe oraz pasożyta, jaki może okazać się odpowiedzialny za pomór pszczół.


Źródło: Stop Syjonizmowi







poniedziałek, 24 września 2012

Udowodniono nadużycia w agencjach pośrednictwa pracy


To, o czym mówiło się nieoficjalnie, zostało wreszcie wykazane przez kontrole okręgowych inspektoratów pracy. Agencje pośrednictwa zatrudnienia między innymi zaniżały wynagrodzenia, jak i pobierały od pracowników haracz za pośrednictwo.


Agencje pośrednictwa pracy, których w Polsce działa około 3,5 tysiąca często wykorzytsują dramtycznie ciężką sytuację na rynku i zwielokrotniają swe zyski obietnicami bez pokrycia, niewypłacaniem należnego wynagordzenia i koniecznością uiszczenia tzw. opłat manipulacyjnych.

W województwie mazowieckim wykryto kilkanaście nadużyć, za które ukarano winnych zaledwie mandatami. W Strzelcach Opolskich agencja Eu-Staff zwerbowała do pracy w niemieckiej przetwórni wędlin 30 pracowników, mamiąc ich wizją zarobków rzędu 3-5 tysięcy złotych; tymczasem po powrocie do kraju jednorazowo otrzymali oni jedynie 200 euro. Grupa 50 mężczyzn z Legnicy wysłana przez pośrednika do budowy kliniki uniwerysteckiej w niemieckim mieście Essen została oszukana wizją cotygodniowej wypłaty za nadgodziny w pracy, dodatkową pulą pieniędzy na zakwaterowanie i wyżywienie.

To zaledwie kilka przykładów odnotowanych nadużyć. By nie dać się zwieść należy więc skontrolować, czy dana agencja wpisana jest do rejestru tych podmiotów, zweryfikować czy warunki na umowie są identyczne z tymi o których pracownik dowiedział się w rozmowie czy też sprawdzić, że ma ona podpisaną umowę z przedsiębiorstwem zagraniczmym.
na podstawie: Nowy Obywatel

Źródło: Autonom.pl