piątek, 17 sierpnia 2012

Jeżeli celebryta nosi nitkę, to wiedz, że coś się złego dzieje

Szokowani w przeróżny sposób często uważamy, że wszystkie ekscentryczne zachowania gwiazd są zabawą i nie ma w tym znaczeń. Ale czy rzeczywiście? Potężny ezoteryczny związek religijny z USA namawia także i u nas, w Polsce, do publicznego pokazywania się z czerwoną nitką na nadgarstku…

O piosenkarce – skandalistce Madonnie ostatnio mówi i pisze się bardzo dużo. Przeciwnicy nazywają ją bluźnierczynią, osobą wyzutą z głębi, atakującą duchowość, nagą, płytką, dziwką. Racja, racja… . Niemniej, czy na pewno tylko o to chodzi? Czy jest to pusta bezmyślność, tanie epatowanie skandalem głupiutkiej blondynki, czy też w tym szaleństwie jest jakaś metoda? Co oznacza czerwona nitka na jej nadgarstku?
Jak Madonna wpakowała się w kabałę
Według polskiego słownika związków frazeologicznych: „wpakować się (wplątać się, wpakować kogoś, wplątać kogoś) w kabałę - mieć kłopoty; narazić się (kogoś) na szwank; wplątać się (kogoś) w trudną sytuację. (…) w języku potocznym słowo “kabała” zaczęło oznaczać sytuację niejasną, skomplikowaną, groźną.”

Kabała (heb. קבלה – otrzymywanie, przyjmowanie), jest dość poważnym zjawiskiem w judaizmie. W tym artykule nie chodzi o kabałę jako o pewien sposób interpretacji pism przez żydów, stosowany od starożytności w różnych nurtach jego duchowości, ale konkretny związek religijny, nazywany niekiedy „magią czerwonej nitki”, ponieważ jej zwolenników można poznać po czerwonej nitce, noszonej na lewym nadgarstku.
Madonna chętnie opowiada, w jaki sposób trafiła do Kabbalah Centre i w jakich okolicznościach oświeciła ją „prawda”, które może zmienić życie. Gwiazda popu opowiada więc o swoich wątpliwościach: „Szukałam czegoś. Zaczęłam praktykować jogę i wciąż szukałam odpowiedzi, jak żyć. Dlaczego tu jestem? Co tutaj robię? Dokąd zmierzam? Wiem przecież, że są jakieś ważniejsze cele w życiu niż robienie dużych pieniędzy i odnoszenie sukcesów, a nawet niż wychodzenie za mąż i zakładanie rodziny”. (…) „Byłam w ciąży z moją córką i poszłam na przyjęcie, gdzie usłyszałam kogoś mówiącego o kabale. To okazało się odpowiedzią na wszystkie moje pytania”.
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/kabala_2006.html
Jej wejście tam miało miejsce w 1996 roku, a publiczne manifestacje jej związków z tym ruchem trwały do deklaracji odejścia w połowie roku 2011. 15 lat, to, jak na zmienność światka lekkiej sztuki, to naprawdę długo. Stanowi to bardzo poważne tło jej działalności.
Gazety niekiedy informują o życiu religijnym Madonny, o ile zrobi ona coś spektakularnego: „Madonna przyleciała do Izraela 15 września, w wigilię święta Rosz Haszana. Zjawiła się z mężem Guyem Ritchie i kilkunastoma nowojorskimi VIP-ami, wśród których zauważono projektantkę mody Donnę Karan i byłą żonę Donalda Trumpa, modelkę Marlę Maples. Prywatny odrzutowiec piosenkarki, z powodu późnej pory, witało na lotnisku w Tel Awiwie tylko piętnastu fanów. Znacznie liczniejsza grupa towarzyszyła artystce podczas odwiedzin grobu biblijnej Racheli w Betlejem. Reporterzy zgodnie z zaleceniem organizatorów tej pięciodniowej wizyty byli ubrani na biało i nie robili notatek ani nie nadawali korespondencji. Bo też podróż Madonny do Izraela nie była zwyczajna. To nie gwiazda muzyki pop przyleciała na koncerty (notabene na początku roku trzy zapowiadane występy piosenkarki nie odbyły się ze względów bezpieczeństwa), tylko jako jedna z 2000 adeptów Centrum Kabały w Los Angeles odwiedzała święte miejsca w Izraelu. http://kultura.newsweek.pl/kabala-wedlug-madonny,19084,1,1.html
Co to takiego ta „kabała w którą wpakowała się” Madonna?
 Judaizm ma tę cechę, że bardzo trudno jest określić, co w zasadzie jest „ortodoksyjnym judaizmem”, nie było tam nigdy i nie będzie instytucji bezwzględnie orzekającej co jest ortodoksją. Nie ma i nie będzie jasności jak u katolików, że jest Papież, a w Watykanie kongregacja doktrynalna wydająca niepodważalne dokumenty. Każdy z nurtów judaizmu jest sygnowany jest przez rabina głoszącego tę naukę, a poprawność poglądów jest weryfikowana zawsze „według” jakiegoś autorytetu w czym są sprzeczności, większe i mniejsze szkoły, nurty.
Ktoś nie obeznany w tej onieśmielającej gmatwaninie, jak ja, chyba powinien poprzestać na wyłowieniu informacji, że to w co zaangażowała się Madonna jest głoszone przez rabina który nazywa się Michael Berg, urodzonego w 1973. Człowiek ten kieruje związkiem religijnym o angielskiej nazwie „Kabbalah Centre”,w którym dużą rolę odgrywa jego matka Karen Berg, ojciec Philip Berg (który podobno otrzymał klasyczne wykształcenie rabinackie, zanim poszedł własną drogą) i starszy brat  Yehuda Berg. Główna siedziba jest w Los Angeles w Kaliforni, w USA, Ich oficjalne strony internetowe to www.kabbalah.com i www.ukabbalah.com - uniwersytet kabalistyczny. Kabbalah Centre została założona w Stanach Zjednoczonych w 1965 roku.
W Polsce instytucja działa pod nazwą „Fundacja Centrum Kabbalah” http://www.centrumkabbalah.home.pl/  „Centrum Kabbalah jest organizacją non – profit o charakterze edukacyjnym z siecią 50 oddziałów na całym świecie. W Polsce Centrum Kabbalah działa jako Fundacja Centrum Kabbalah od 2004 roku. Zajmuje się badaniem, interpretacją i upowszechnianiem wiedzy o Kabbalah. Dzięki tej nauce, której pisemny przekaz sięga czasów starożytności, niezależnie od wyznawanej wiary, rasy, pochodzenia czy politycznych preferencji, stajemy się świadomymi budowniczymi otaczającej nas rzeczywistości a to znaczy własnego losu.” Fundacja wydaje książki np. „Moc Kabbalah”, „Czerwona Nitka. Potęga Ochrony”, „Możesz Zmienić Wszystko” są rozprowadzane przez internetową stronę Empik.

Można chyba uogólnić, że różnica w stosunku do tradycyjnych sposobów pojmowania kabały, a tego co robi Kabbalah Centre tkwi w tym, że to co tradycyjnie było uważane za wtajemniczenie dostępne bardzo zaawansowanym, Kabbalah Centre rozpowszechnia, tym, którzy płacą, niemal od razu, co bulwersuje tradycyjnych rabinów. Z wtajemniczenia uczyniono komercyjny uproszczony produkt, po który stosunkowo łatwo sięgnąć. Doktryna głosi zwierzchność kabały nad wielkimi religiami, chrześcijaństwem, buddyzmem, islamem, dużo mówi o symbolice światła, zdjęciu duchowych skorup „klippot” i otwarciu szóstego zmysłu, który jest bramą poznania 99% rzeczywistości, z której jako niewtajemniczeni znamy jedynie 1%. Wyznawcy wierzą w reinkarnację i astrologię, piją naenergetyzowaną wodę. Spośród różnych ksiąg uznawanych przez historyczne nurty kabalistyczne wybrali zwłaszcza jedną o nazwie „Zohar”.
Jak poważna jest to instytucja? „Uznane przez amerykańskie władze skarbowe za instytucję kościelną Centrum nie ma obowiązku składania CIT i nikt nie wie dokładnie, jakie są jego rzeczywiste dochody z opłat za nauczanie, za sprzedaż książek i dysków traktujących o Kabale, butelek napełnianych „uzdrawiającą” wodą oraz czerwonych nitek chroniących od uroków. Nie ulega jednak wątpliwości, że współczesny kabała-biznes rabina Berga jest jednym z bardziej intratnych przedsięwzięć naszego stulecia. Liczne naśladownictwa, niektóre prowadzone przez chasydów, inne stanowiące prywatną inicjatywę ogłaszających się w Internecie rabinów i pseudorabinów, nie dorastają mu do pięt. W centrali w Los Angeles Bergowie zatrudniają 75 pracowników, nie licząc wielu wolontariuszy, którzy odbierają telefony, sprzątają pomieszczenia i sprzedają literaturę kabalistyczną w handlu door to door. Filie Centrum Nauczania rozsiane są po wszystkich większych miastach Stanów Zjednoczonych, działają w Kanadzie, Meksyku i we Francji, a ostatnio również w najstarszej dzielnicy izraelskiego Sefadu. Przed trzema laty rabin Berg nabył za 4,5 mln dol. pomieszczenia biurowe w Tel Awiwie; mieści się tam ośrodek nadzorujący działalność firmy w czterech izraelskich miastach. Lokalny dyrektor rabbi Mosze Rosenberg twierdzi, że ma rocznie 10 tys. uczniów.
http://www.polityka.pl/swiat/analizy/1504202,1,moda-na-kabale.read
Czerwona nitka
Potrzebę czerwonej nitki motywują słowa z księgi Zohar „Osoba posiadająca Złe Oko niesie ze sobą destruktywną, negatywną moc, zwaną niszczycielem świata, ludzie powinni się przed nią chronić, nie zbliżać się do takiej osoby, by nie być przez nią zranionym” – Księga Zohar I, str. 68b.
http://www.centrumkabbalah.home.pl/madrosc/czerwona_nitka.html
Amuletem tej uproszczonej kabalistyki jest czerwona nitka nazywana „nicią Racheli”. Oryginalna, koncesjonowana nitka była owijana wokół grobu Racheli w Betlejem. Rozprowadzana jest zarówno pojedynczo, jak i w pakietach z naenergetyzowaną wodą i materiałami promocyjnymi jest istotnym źródłem dochodów centrów kabalistycznych. Można złośliwie powiedzieć, że w skrócie jej przekaz u naszego celebryty jest najprawdopodobniej następujący: „mam dużo pieniędzy i jestem w relacji z wielkimi gwiazdami szołbiznesu, ponadto jestem taki głęboki, że nie masz pojęcia jak”.
Strona internetowa promująca kabalistykę w języku polskim, nie związana bezpośrednio z ruchem religijnym rabina Berga http://kabbala.pl/ podaje bardziej zawoalowane wytłumaczenie: „Gdzie można kupić nić Rahaeli, czerwoną nitką i jak ją założyć? Potrzebny jest jakiś ceremoniał? Co do czerwonej nici, to powinieneś wiedzieć, że żaden tekst kabbalistyczny nie mówi o Naszym świecie, lecz o wewnętrznym – Duchowym, i każdy, kto próbuje za pomocą działań naszego świata zmusić do odreagowania świat Duchowy, będzie miał niepowodzenie w tym, i do tego może narobić sobie sporo kłopotów. Właśnie w ten sposób ta nauka weszła w ukrycie, gdyż ludzie zaczęli traktować wskazówki dosłownie, czyli odnosić je do materialnego świata. Zaś jeżeli usłyszałeś o czymś w miejscach innych niż to, wiedz, że niekoniecznie musi być to prawda, a pretekst do manipulacji naiwnym ludzkim umysłem, mam nadzieję, że odczujesz to wewnątrz. Ale żeby zaspokoić twoją ciekawość, to słowa „czerwona nić” mają odniesienie to określonych sfirot (duchowego obiektu), czyli raczej ograniczenia rozprzestrzenienia światła w sfirot, które mają pamięć o nieczystości. W ten sposób część duchowego obiektu nie otrzymuje świateł, ale również nie opuszcza się ku nieczystym siłom.

Strona internetowa wykonana Fundacji Kabbalah mówi nam coś konkretniejszego: „Czerwona Nitka -  ochrona przed złym okiem
Czerwona nitka (Red String) chroni nas przed wpływem złego oka. Złe oko jest bardzo potężną negatywną siłą. Odnosi się ono do nieprzyjaznych spojrzeń, które czasem kierowane są w naszym kierunku przez otaczających nas ludzi. Zazdrosne oczy i złe spojrzenia oddziaływają na nas powstrzymując nas od zrealizowania naszego pełnego potencjału w każdym aspekcie życia. Według Kabbalah potrzeba skonfrontowania się z tymi negatywnymi oddziaływaniami nie może być niedoceniana. Ludzie którzy tego nie doceniają i nie aktywują tarczy ochronnej poprzez pozytywne i proaktywne działania w końcu staną się ofiarami. Kabbalah naucza nas, że możemy usunąć te niechciane negatywne wpływy, a co więcej mamy potencjał aby na zawsze wymazać negatywność. Moc oka, z kabalistycznego punktu widzenia może być niezwykle potężnym instrumentem uzdrawiania oraz może być kanałem zniszczenia.
Rachel i czerwona nitka –  Czerwona nitka jest używana jako narzędzie ochrony od wieków. Technologia jej uzyskiwania, która została opracowana przez mędrców polega na tym że nić tę owija się na około grobu wielkiej pramatki Racheli w Izraelu. Po czym nić tę tnie się na kawałki i nosi się wokół lewego nadgarstka. W Kabbalah lewą rękę uznaje się za rękę przyjmującą zarówno na poziomie ciała jak i na poziomie duszy. Poprzez noszenie tej nitki na lewym nadgarstku, możemy uzyskać żywe połączenie z ochronnymi energiami otaczającymi grób Racheli. Pomaga to również w korzystaniu z  energii ochronnej w dowolnym czasie. Kabaliści wierzą, że poprzez szukanie światła świętych osób takich jak Rachela możemy użyć do pomocy ich moc. Rachel reprezentuje świat fizyczny w którym żyjemy. Jej największym pragnieniem jest chronić od zła i bronić wszystkie swe dzieci. Zakładając nitkę na lewym nadgarstku recytujemy Ana Becoach zamykając niejako jej energię ochronną w nas a to powstrzymuje energie negatywne zamierzające nam szkodzić.”
INSTRUKCJA – Dobrze byłoby, aby osoba która będzie zawiązywać ci czerwoną nitkę, była osobą którą kochasz, szanujesz, a idealnie byłoby gdybyś ją kochał albo miał z tą osobą najlepszy kontakt.
Oto instrukcja jak zawiązać czerwoną nitkę Racheli: 1. na nadgarstku lewej ręki zawiązujemy jeden luźny węzeł 2. potem związujemy jeszcze 6 węzłów, tak żeby całkowita liczba węzłów wynosiła 7. 3. po zakończeniu zawiązywania węzełków, osoba która nam nitkę związała wypowiada tekst BEN PORAT, który znajduje się na każdym opakowaniu Nitki. BEN PORAT to modlitwa skierowana przeciwko wpływom  złego oka.”
http://www.kabbalah.jaaz.pl/index.php?module=articles&action=view&id=99
Przyjmowanie kabały przez celebrytów
Z Kabbalah Centre według Wikipedii identyfikowały się w swoim czasie następujące znane osoby, lista ta oczywiście nie jest pełna i jest zmienna, bo ludzie przychodzą i odchodzą : Lindsay Lohan, Roseanne Barr , Sandra Bernharda, Anthony Kiedis, Ashtona Kutchera, Demi Moore , Mick Jagger , Jerry Hall , Lucy Liu , Pierre Lewis , Alex Rodriguez , Rosie O’Donnell, Naomi Campbell , Donna Karan , Elizabeth Taylor , Mischa Barton , Britney Spears , Paris Hilton, Nicole Richie , James Van Der Beek , Heather McComb. W Polsce z czerwoną nitką pokazywały się Maryla Rodowicz, Kayah, Aneta Kręglicka, Katarzyna Figura, Maria Wiktoria Wałęsa, Otylia Jędrzejczak, Agnieszka Maciąg.

Wątki tych nitek śledzą portale plotkarskie, w które fronda.pl rzadko się zapuszcza, niemniej dziś uczyni dla celów badawczych: zacytujmy np. http://www.kozaczek.pl/plotka.php?id=14469 - wiadomość z 24-02-09 „Maria Wałęsa jak Madonna” „Kiedy ostatnio Maria Wałęsa pojawiła się na premierze filmu w towarzystwie Edyty Herbuś i jej chłopaka, wszyscy mogli zobaczyć czerwoną nitkę przewiązaną wokół nadgarstka córki byłego prezedenta. Wałęsa studiuje kabałę. Swoich praktyk się nie wypiera ani nie wstydzi, uważa nawet, że ta “nauka” nie koliduje z wiarą chrześcijańską.- Dzięki niej mogę powiedzieć, że jestem spokojniejsza i bardziej zdystansowana. Wyraźniej widzę moją przyszłość, moje życie - tłumaczy Faktowi swe zainteresowanie kabałą Wałęsa. Maria Wiktoria znajduje także wdzięcznego słuchacza swych nauk w przyjaciółce – Edycie Herbuś, której ofiarowała symboliczną czerwoną nitkę. Tancerka ją nosi, ale zastrzega, że nie studiuje kabały. Prezent zaś nosi “na szczęście”. Wałęsa dołączyła w ten sposób do grona innych “fanek” kabały - Madonny, a na naszym rodzimym podwórku: Katarzyny Figury, Kayah czy Anety Kręglickiej.”

„Nić otrzymałam trzy lata temu na Florydzie od menadżera Madonny – zwierzyła się w jednym z wywiadów Maryla Rodowicz. Podczas tego pobytu wysłuchała wykładu guru Madonny Philipa Berga. Kiedy w czasie festiwalu w Sopocie zachorowała na gardło, Centrum Kabbalah podarowało jej dwie butelki cudownej wody (litr kosztuje ok. 18 złotych, dostępna jest jedynie przez internet). Ból ustąpił, ale Rodowicz twierdzi, że kabała wcale jej nie wciągnęła, bo nie traktuje jej jak religię, tylko jak filozofię życiową. Otylia Jędrzejczak bransoletkę otrzymała od koleżanki. Zapytana o nią, mówiła: “Jestem katoliczką. Chodzę do kościoła. Noszenie nitki podobno przynosi boże błogosławieństwo”. Poradnikdomowy.pl
„Kayah to jedna z największych artystek w naszym kraju (…) “Oddaje kilka procent swoich zarobków na kabalistów. Wierzy, że czerwona nitka zapewni jej dobrą energię i nie pozwoli jej i jej najbliższym zrobić krzywdy” – dodaje. (…) Kayah poświęciła dla sekty swój związek z Sebastianem Karpielem-Bułecką: “Odszedł, gdy zrozumiał, że dla Kaśki najważniejsza jest kabała”. Obecnie artystka nie chce się z nikim wiązać. Twierdzi, że w końcu odnalazła swoją drogę duchową i spokój.  Pomponik
Więcej przykładów i fotografie: http://radtrap.wordpress.com/2011/11/09/swiat-rozrywki-ciagnie-do-kabaly/
Porzucanie kabały przez celebrytów
W maju 2011 roku tabloidy powtarzały „Madonna porzuciła Kabałę”. Jej niechęć do sponsorowania tego wyznania miała się pojawić po aferze finansowej, kiedy zniknęły pieniądze na budowę ośrodka dobroczynnego na Malawi, na który przeznaczyła znaczne sumy
http://wyborcza.pl/1,76842,9382904,Madonna_oszukana_przez____kabale.html
Gwiazda, która od wielu była gorącą zwolenniczką kabały, na nowo zwraca się ku kościołowi katolickiemu. Choć na swoim koncie ma występy na krzyżu z koroną cierniową na głowie, piosenkarka liczy, że uda jej się powrócić na jego łono. Interesuje ją przede wszystkim Opus Dei. Według doniesień “Daily Mirror” Madonna spędziła niemal cały piątek w siedzibie Opus Dei w Londynie. Madonna zaczęła odkrywać inne religie. Zawsze intrygowało ją Opus Dei. Na razie nie jest członkinią, jest na etapie rozmów - mówi informator brytyjskiej gazety.”
http://www.plejada.pl/17,46670,news,1,1,madonna-rzuca-kabale,artykul.html
Pięknie by było, gdyby Madonna faktycznie zaczęła naśladować jedyną prawdziwą Madonnę, Najświętszą Maryję Pannę. Tak się jednak nie stało, bo coś nie widać tego nawrócenia…
Musi być coś czerwonego od uroku ?
Od dzieciństwa słyszałam w parku katoliczki kwilące nad wózeczkami. „Musi być coś czerwonego od uroku! Bo ktoś zauroczy takie śliczne dzieciątko” Czy mają świadomość że propagują żydowską magię, której wpływy istniały od dawna w naszej kulturze, zwłaszcza na ciemnych wsiach ?
>Natalia Kaniewska
Wypowiedź ks. dr. Bogusława Jaworowskiego – katolickiego egzorcysty o urokach. http://www.youtube.com/watch?v=f9yc_nTnzaI


Źródło:

czwartek, 16 sierpnia 2012

Antymason

"Quirico, Quirico, po coś tu przyszedł?" To pytanie będę stawiał sobie każdego dnia, ufam, że codziennie będę mógł na nie odpowiedzieć: Aby być świętym...
Kilka lat wcześniej takie samo pytanie postawił sobie jego przyjaciel św. Maksymilian. Kim był o. Quirico Pignalberi?
Jego ciche życie można zamknąć w słowach: "Do Jezusa przez Maryję". Jako dorastający chłopiec poznał masonerię i doświadczył jej działania.


Quirico Maria Pignalberi (11 lipca 1891 - 18 lipca 1982), franciszkanin. Urodził się we Włoszech, śluby zakonne złożył 8 grudnia 1913 r., zaś święcenia kapłańskie przyjął 10 sierpnia 1917 r. Przez większość swojego życia przebywał w Piglio, gdzie zajmował się kształtowaniem młodych zakonników jako mistrz nowicjatu. Zmarł w wieku 91 lat w opinii świętości. Do jego grobu przybywają liczni wierni.
Nauczyciel pewnego dnia poprosił go, by dopilnował porządku w klasie, nakazując, by dzieci pozostały na swoich miejscach. Kilka minut później w budynku usłyszano wystrzał z pistoletu. Dzieci wybiegły i znalazły martwego nauczyciela. Okazało się, że popełnił samobójstwo, gdyż nie chciał wykonać rozkazu loży masońskiej, która rozkazała mu zamordowanie króla Umberta I. Było to pierwsze bolesne doświadczenie w jego życiu. Do ostatnich chwil życia będzie powtarzał, że życie to walka z szatanem i masonerią.
Na studiach w Rzymie często wracał do wspomnień z dzieciństwa, tym bardziej że rok 1917 obfitował w jawne wystąpienia masonerii przeciw Kościołowi. To dlatego jako jeden z siedmiu kleryków zaangażował się i wstąpił do Rycerstwa Niepokalanej, organizacji, która ma za cel walkę z masonerią, obronę Kościoła i uświęcenie wszystkich pod opieką Niepokalanej.
Św. Maksymilian uważał go za "świętego". Tę opinię potwierdzili też przełożeni, którzy zaledwie 4 lata po święceniach kapłańskich polecili mu kształtowanie młodych zakonników. Jako mistrz nowicjatu miał wpływ na kształtowanie wielu. Nie czynił tego słowem, ale bardziej przykładem własnego życia. Uznawał zasadę, że na tym świecie trzeba się troszczyć "nie o ciało, ale o duszę, która jest nieśmiertelna".
Podobnie jak o. Maksymilian i o. Qui-rico napisał swój program życia, któremu pozostał wierny do końca. Czytał go raz w miesiącu, by przed Bogiem zdać rachunek ze swego życia duchowego. Zadziwiające są zbieżności jego regulaminu życia z tym, który ułożył w 1922 r. św. Maksymilian.
W lutym 1937 r. o. Kolbe go odwiedził. O. Quirico napisał o tym spotkaniu: "Przez trzy dni rozmawialiśmy o wzniosłych i świętych rzeczach". To jemu św. Maksymilian wyjawił swe prorocze słowa, że "na placu Czerwonym w Moskwie stanie figura Niepokalanej, ale zanim to nastąpi, będzie trzeba przejść przez trudne doświadczenia". Dyskutując, o. Quirico przeciwstawił się takim myślom o. Maksymiliana, który jednak zapewnił go, że "tylko przez męczenników rodzi się nowe życie". Słowa te sprawdziły się kilka lat później, podczas okupacji hitlerowskiej.
W 1979 r. o. Pignalberi spotkał się z papieżem Janem Pawłem II, który czule i serdecznie rozmawiał z nim, jako jedynym żyjącym świadkiem założenia 16 października 1917 r. Rycerstwa Niepokalanej. Spośród pierwszych członków Rycerstwa żył on najdłużej, bo aż 91 lat.
Pragnę zawsze pamiętać, że jestem pielgrzymem zmierzającym do nieba. Moim jedynym przewodnikiem jest Najświętsza Maryja Panna, moja jedyna Matka, Pocieszycielka i Orędowniczka. Zaś Najświętsze Serce Pana Jezusa kroczy przede mną, by wskazać mi drogę (o. Quirico Pignalberi, Regulamin życia).

Z korespondencji św. Maksymiliana do o. Quirico
Rzym, 27 listopada 1918 r.
Mój Drogi, nasza Niepokalana Władczyni raczyła określić, po roku oczekiwania wśród wątpliwości i niepewności z naszej strony, regulamin dla swoich rycerzy.
Lecz może Ojciec mnie zapyta, skąd wiem, że właśnie nasza najukochańsza Władczyni tak chce? Skąd? Z najpewniejszego źródła, z jakiego można poznać wolę Bożą, a zatem wolę naszej Pani i Matki najczulszej. Z wewnętrznego posłuszeństwa. A to wystarczy.
Nie tylko to, lecz wiem również z tego samego źródła, że nasze Rycerstwo ma się powiększać, również i wtedy, gdyby się znaleźli jacyś dobrzy ludzie świeccy. Co z tego wynika? Jeśli Ojciec ma dobrą okazję, może roztropnie i zgodnie z wolą właściwych Przełożonych robić zapisy.
Prosząc o modlitwę
brat Maksymilian
PS. Czy zechcemy odnowić swoje ofiarowanie 8 grudnia?

Kraków, 4 XI 1919
Powiedz mu (o. Quirico), że mamy tutaj organizację kapłanów członków MI, którzy przynajmniej raz w roku będą przesyłać sprawozdania ze swojej działalności dla MI i mogą przesyłać intencje o nawrócenie grzeszników oraz niekatolików, które potem składa się u stóp Niepokalanej, obejmując je intencją raz na zawsze. Może także i on czynić to samo wśród naszych kapłanów poza Kolegium.

Źródło:

środa, 15 sierpnia 2012

Nakręcono film o Cristeros!


Najnowszy film Deana Wrighta „Cristada” opowiada o powstaniu meksykańskich katolików przeciwko prześladowaniom wiary przez masońskie rządy prezydenta Plutarco Elíasa Callesa. Na mocy antyklerykalnych ustaw m.in. zamknięto szkoły katolickie i większość kościołów. Bunt wybuchł w 1926 roku i trwał 3 lata. Pociągnął za sobą 90 tys. ofiar. Rebelianci broniący swojej wiary przeszli do historii pod nazwą „Cristeros”. Ich zawołaniem było „Niech żyje Chrystus Król, niech żyje Niepokalana Matka Boska z Guadalupe!”.

Główną rolę w filmie odtwarza znany z antykomunizmu aktor Andy Garcia. W czasach kiedy Kościół Katolicki i niesione przez Niego wartości są wyśmiewane również przez samych katolików, cieszy fakt, że znajdują się ludzie gotowi kręcić takie filmy.
Polecamy tekst Andrzeja Solaka na temat Cristeros: cristeros1.w.interia.pl/crist/rekonkwista/poddani_chrystusa_krola.htm
Zwiastun filmu „Cristiada”:


Cristiada Movie Trailer (HD)


Źródło:
http://narodowcy.net

wtorek, 14 sierpnia 2012

Antyludzka znieczulica?


Kilka dni temu informowaliśmy o „narodowej tragedii” w Japonii spowodowanej śmiercią pandy w tokijskim ogrodzie zoologicznym. Publiczne opłakiwanie zdechłego niedźwiadka w dalekowschodnim kraju zostało u nas przyjęte raczej z rezerwą, a nawet rozbawieniem. Zwróćmy jednak uwagę, że również w naszym kraju są tacy, którzy do ochrony zwierząt przywiązują większą uwagę niż do ratowania ludzkiego życia.



Niestety, „antyludzka” mentalność już dawno dotarła do naszego kraju. Politycy debatują nad skuteczniejszą ochroną zwierząt. Media przepełnione są komentarzami dotyczącymi dozwolonej długości łańcucha, na którym wolno trzymać psa, właściwymi wymiarami klatek dla kur czy „humanitarnymi” sposobami na zabijanie karpia. O dzieciach z Zespołem Downa mordowanych w polskich szpitalach w tzw. medialnym mainstreamie nie ma ani jednego słowa.

Nie trzeba jednak śledzić wydarzeń na ulicy Wiejskiej ani włączać telewizora aby zorientować się, że coraz większa grupa Polaków pozostaje obojętna na tragedię najmłodszych. Nieocenionych doświadczeń i obserwacji może nam w tym temacie dostarczyć portal Facebook. Bardzo często możemy na nim zobaczyć tzw. łańcuszki, czyli informacje bądź obrazy masowo udostępniane przez ogromną liczbę użytkowników serwisu. Co jakiś czas na tablicach wielu znajomych możemy ujrzeć lamenty i protesty przeciwko okrutnie potraktowanemu zwierzakowi. Powstają organizacje i komitety domagające się ukarania sprawców tych przestępstw. Kliknięcie przycisku „lubię to” zajmuje jedynie sekundę, więc zdjęcia zmasakrowanych zwierząt często goszczą na ekranach milionów użytkowników Facebooka.

Szybko można zauważyć, że te same osoby, które oburzają się na każdy przypadek pobicia psa i muszą podzielić się tym faktem ze wszystkimi swoimi znajomymi, w żaden sposób nie włączają się w akcję obrony życia człowieka. Gdy po Facebooku krąży akcja poparcia dla inicjatyw ochrony niewinnych dzieci, tak chętnie wciskane „lubię to” pod apelem o zwiększenie kar za maltretowanie zwierząt, nagle staje się ostatnim miejscem, w którym można umieścić kursor myszki.

Może to świadczyć jedynie o ogromnej znieczulicy, która zapanowała w mentalności ludzi. Nikt nie powinien być oczywiście zwolennikiem bezmyślnego okrucieństwa wobec zwierząt. Cywilizacja śmierci postawiła jednak na głowie hierarchię wartości. Wydawałoby się, że w momencie usunięcia Boga z życia prywatnego i publicznego, zdegenerowany świat na piedestał wyniesie człowieka. Większym szacunkiem i troską cieszą się w nim jednak zwierzęta. Jak bowiem inaczej nazwać sytuację, w której polscy parlamentarzyści zaostrzają przepisy dotyczące kar za złe traktowanie zwierząt, a w kilka miesięcy później godzą się na zabijanie w świetle prawa niepełnosprawnych dzieci? Czym innym jak znieczulicą jest internetowa aktywność tych, którzy płaczą po zabitym psie a pozostają obojętni na tragedię setek chorych dzieci, którym odbiera się prawo do życia?

Smutek po śmierci pandy nie jest zły sam w sobie. To raczej normalna reakcja tych, którzy opiekowali się zwierzątkiem lub śledzili jego narodziny. Patologią jest natomiast jednoczesna obojętność na losy tych, którym powinna przysługiwać szczególna ochrona. Każdego roku w Polsce „legalnie” zabijanych jest kilkaset dzieci – tylko dlatego, że są chore. Jeśli nie potrafisz, drogi obrońco praw zwierząt, dostrzec tego problemu, to najwyższy czas zacząć zmieniać świat od siebie, a nie od schroniska dla psów i kotów.

Marcin Musiał
Pch24.pl
ZA 

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Inwigilacja - Oni cię widzą, kamery są wszędzie




Kiedy zastanawiasz się nad inwigilacją społeczeństwa przez władze, pamiętaj też, że śledzi ona obywateli tak po prostu. W XXI wieku nie wymaga to już wysyłania w miasto kosztownych hord tajnych agentów – na każdym ważniejszym skrzyżowaniu są kamery.
Kamery w walce z terroryzmem
Modelowym miastem, gdzie nadzór służy do walki z przestępczością, jest Londyn. Rozbudowa systemu nadzoru w stolicy Wielkiej Brytanii spowodowana była zagrożeniem terrorystycznym ze strony Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA). Na początku lat 90. XX wieku centrum miasta zostało otoczone antyterrorystycznym pierścieniem – systemem ulicznych i drogowych posterunków, które miały rejestrować telewizyjnie wszystkie samochody wjeżdżające do centrum, zwalniające na specjalnie umieszczonych drogowych przeszkodach (szykanach).

Ogólnoświatowa wojna z islamskim terroryzmem rozpoczęta na wielką skalę po 11 września 2001 i poczucie ciągłego zagrożenia przestępczością przyspieszyły tylko rozbudowę systemu nadzoru. W tej chwili w Londynie jest około 7500 kamer systemu bezpieczeństwa, a roczne płace policjantów obsługujących ten system to koszt ponad czterech milionów funtów. Brytyjskie kamery są częstym obiektem krytyki, gdyż pomimo olbrzymich kosztów – na ich instalacje w całym kraju państwo wydało ponad 200 milionów funtów – tylko w niewielkim stopniu przyczyniły się one do zwalczania przestępczości. Statystyki mówią, że obrazy z jednej na dziesięć (albo 1 na 1000, w zależności od tego, kto jest autorem statystyki) kamer przyczyniają się do rozwikłania jakiegoś przestępstwa, a w raporcie brytyjskiego Home Office stwierdzono, że wpływ kamer na zmniejszenie przestępczości jest pomijalny.
Monitoring stolicy
Dla odmiany w Warszawie, według danych warszawskiego Zakładu Obsługi Systemów Monitoringu, jest 419 kamer, a obrazy z nich trafiają m.in. do specjalnej komórki w Komendzie Stołecznej Policji i są też na bieżąco oglądane przez operatorów ZOSM, którzy zgłaszają policji rocznie około dziesięciu tysięcy incydentów. Warszawskie kamery obserwowane są na bieżąco, w odróżnieniu od kamer brytyjskich, które obserwowane są wyrywkowo, a zapisy są sprawdzane dopiero, kiedy w polu obserwacji zostaje popełnione przestępstwo.
Kamery na drodze
Powyższa statystyka nie obejmuje kamer, których nie lubią kierowcy: nie chodzi tylko o zwykłe fotoradary – na trasach szybkiego ruchu instaluje się tak zwane radary odcinkowe. Te przebiegłe urządzenia niekoniecznie wykorzystują radar jako taki: na początku odcinka pomiarowego kamera robi pojazdowi zdjęcie, komputer zapisuje godzinę i odczytuje numer rejestracyjny, a informacje te zapisywane są w bazie danych. Podobna procedura zachodzi na końcu odcinka, a jeśli komputer stwierdzi, że odcinek pomiarowy (o znanej długości) przejechany został w zbyt krótkim czasie jak na dozwoloną prędkość – z bazy CEPiK pobierane są dane właściciela wozu i automatycznie wystawiany jest mandat. Podobne bramki odczytujące i zapisujące numery rejestracyjne stoją też na granicach państwowych.
Kamery są tez w sklepach, centrach handlowych czy bankomatach. Nie wszystkie nagrania są monitorowane na bieżąco, ale w razie potrzeby władze mogą uzyskać dostęp do ich zapisów. Liczba prywatnych kamer nie jest znana.
Coraz lepsza jakość obrazu z kamer
Wiadomo za to, że warszawski ZOSM stopniowo przechodzi na monitoring w jakości HD, ale to nie koniec możliwości ulicznych kamer. Powoli do użycia wchodzą kamery rozpoznające twarze, a nawet rozpoznające ludzi po wzorze tęczówki oka – i to z kilkunastu metrów. Już niedługo policjant obserwujący przez miejski monitoring to, co się dzieje na ulicy, od razu będzie mógł obejrzeć kartotekę delikwenta, na którego patrzy kamera – jeśli wcześniej miał on zatarg z prawem. Aktywiści walczący o naszą prywatność zaproponowali już rozwiązanie rodem z cyberpunku – oczy można zasłonić cyberpunkowymi okularami przeciwsłonecznymi, a rysy twarzy zmienić za pomocą geometrycznego makijażu czy może nawet chirurgii plastycznej – bo przecież podczerwone kamery mogą widzieć nawet poprzez zasłaniające twarz chusty i maski.
Samoloty szpiegowskie
Nowym zagrożeniem dla prywatności są kamery latające – drony obserwacyjne. Do użytku wprowadziła je amerykańska armia, ale rozpoznanie za pomocą dronów coraz częściej stosują policje i służby specjalne. Drony to zdalnie sterowane aparaty latające – niewielkie samoloty albo wielowirnikowe śmigłowce, które unoszą w powietrze kamerę i sprzęt do transmisji wideo. Niewidoczny na tle nieba dron może godzinami śledzić wybraną osobę, sterowany przez operatora siedzącego wygodnie w biurowym fotelu. Zamiast wysyłać w teren agentów ryzykujących zgubienie figuranta albo bycie rozpoznanym przez wroga, dron unosi się w powietrzu nad głowa śledzonego i skrzętnie zapisuje wszystkie widziane obrazy.
Drony są drogie, ale poza kosztami nie ma żadnych ograniczeń w dostępie do tej technologii, można więc prędzej czy później oczekiwać, że za osobnikami podejrzanymi, niewygodnymi czy po prostu niepasującymi do norm społecznych podążą miniaturowe samoloty szpiegowskie.

Źródło: