czwartek, 26 lipca 2012

Czy szatan zna nasze myśli?

Często nurtuje nas pytanie, czy szatan zna nasze myśli. W Biblii nigdzie nie znajdziemy takiego miejsca, które wskazywałoby na możliwość poznania naszych myśli przez szatana.
Jan Kasjan mnich, teolog i asceta wliczany w poczet Ojców Pustyni i Kościoła w swoim dziele “Konferencje z Ojcami” tak pisał na ten temat:
Duchy nieczyste nie mogą znać naszych myśli. Mogą się tylko domyślać na podstawie widzialnych oznak lub badając nasze skłonności, nasze słowa albo rzeczy, ku którym zwraca się nasza uwaga. Natomiast to, czego nie wyraziliśmy zewnętrznie, co pozostaje w głębi naszych dusz, jest dla nich zupełnie niedostępne. Nawet owe myśli, które one same nam podsuwają, nasze przyzwolenie na nie, reakcja, którą w nas wywołują, z powodu samej istoty naszej duszy nie mogą być im znane (…), poznają je jedynie poprzez nasze ruchy i zewnętrzne przejawy.”
“Nikt nie wątpi, że duchy nieczyste znają jakość naszych myśli, wnioskują o niej jednak na podstawie zewnętrznych i uchwytnych zmysłami przejawów, tzn. na podstawie usposobienia, słów, uczynków i skłonności. Z cała pewnością jednak nie mogą poznać myśli, które nie opuściły jeszcze wnętrza naszej duszy. Podobnie ma się rzecz z pokusami: złe duchy nie widzą naszej duszy, nie mogą więc poznać, czy i w jaki sposób zostały one przyjęte, innymi słowy, nie mogą zauważyć naszego wewnętrznego poruszenia, tego, co dokonuje się we wnętrzu duszy, podpatrują zatem to, co zdradzają zewnętrzne czynności człowieka. Jeżeli wiec, na przykład, podsunęły mnichowi myśl o jedzeniu i widzą, że uważniej przygląda się słońcu za oknem, sprawdzając dokładniej godzinę, wiedzą, że pokusa łakomstwa została przez niego przyjęta. Podobnie z pokusa nieczystości: gdy mnich nie usiłuje zasłonić się przed strzałą pożądliwości, a później, gdy żądza ogarnia jego ciało, nie broni się jak powinien przeciw nieczystym podszeptom, doskonale wiedzą, że pocisk pożądliwości utkwił już we wnętrzu jego duszy.
Także wtedy, gdy pobudzają mnicha do smutku, gniewu i złości, jego gestykulacja i emocje zdradzają im, czy grzeszne podszepty dotarły do jego serca. Gdy widza na przykład, ze zawrzał po cichu, niecierpliwie westchnął, poczerwieniał lub zbladł na twarzy, łatwo domyślają się, ku jakiemu grzechowi będzie się skłaniał. Wiedzą bowiem doskonale, że najbardziej pociąga nas ta wada, która ledwie podpowiedziana, wywołuje natychmiast jakiś potwierdzający czy zezwalający ruch czy gest ciała.
Nic więc dziwnego, że w ten sposób potęgi duchowe dowiadują się o stanie duszy, skoro każdy rozsądny człowiek potrafi to samo odczytać z postawy, wyrazu twarzy i innych znaków zewnętrznych. O ile więc trudniej pomylą się w tym względzie istoty, które, duchowe z natury, są bardziej przenikliwe i bystre od ludzi?
Przykład, jak duchy nieczyste poznają ludzkie myśli.
Zauważcie, że podobnie czynią złodzieje, którzy podczas głębokiej i ciemnej nocy pragną dowiedzieć się, co znajduję się w domach, do których się zakradli. Otóż, biorą oni drobne ziarenka piasku i rzucają nimi ostrożnie, aby z tych odgłosów poznać wartościowe przedmioty, których nie mogą dojrzeć wzrokiem. Wiadomo bowiem, że każdy metal odpowiada innym tonem na uderzenie spadającego piasku. W ten właśnie sposób, złodzieje doskonale wszystko poznają po wydawanym głosie. Również złe duchy, chcąc wybadać skarbiec naszego serca, rzucają weń, niby ziarenkami piasku, rożnymi szkodliwymi podszeptami, a skoro tylko zauważą jakieś poruszenie ciała, od razu wiedzą, niczym po dźwięku wydobywającym się z ciemnych zakamarków mieszkania, co kryje się we wnętrzu człowieka.”
/Jan Kasjan, Konferencje z ojcami, 7/
Ks. dr Marian Piątkowski w “Zarysie katolickiej demonologii” tak opisuje, co mogą, a czego nie mogą złe duchy.
“Przenikając materię intuicyjnie, aniołowie wiele doskonalej od nas poznają ją i jej prawa, dlatego mogą przewidzieć pewne wydarzenia w świecie materialnym, jakich my nie potrafimy przewidzieć, np. trzęsienie ziemi. Nas szczególnie interesuje na ile mogą znać człowieka. Na pewno wiele lepiej od nas znają nasze ciało, stąd mogą na przykład znać i przewidzieć pewne ukryte choroby, których objawy nam się jeszcze nie ujawniły. Mogą poznać treść naszych wyobrażeń i rodzaj naszych uczuć, ponieważ jedno i drugie ma ścisły związek z ciałem. Nie mogą natomiast w sposób naturalny i pewny poznać tajemnic duchowych, myśli i pragnień, które nie są uzewnętrznione, a zależą od wolnej woli, a tym bardziej tajemnic łaski. Tylko Bóg zna tajniki ludzkich serc. Aniołowie mogą je poznać, jeśli je w jakiś sposób uzewnętrznimy, albo, zdaniem niektórych, jeśli wyrazimy im zgodę na ich poznanie. Dobrze jest pozwolić na to swojemu Aniołowi Stróżowi, on bowiem nigdy nie wykorzysta tej wiedzy na naszą szkodę, a tylko dla większego dobra.
Analogicznie poznają nas złe duchy, chociaż być może w sposób przez Boga ograniczony. Z naszych doświadczeń z opętanymi wiemy, że w przypadku całkowitego oddania się diabłu przez pakt, może on mieć możność znajomości najgłębszych spraw duchowych człowieka i wywierać bardziej bezpośredni wpływ także na ludzkie myślenie. Dobrze jest prosić Boga, by zasłaniał przed złymi duchami nasze myśli i zamiary uzewnętrznione, aby nie mogły przygotować się na przeciwdziałanie.
Aniołowie dobrzy i źli nie poznają ze swej natury rzeczy przyszłych zależnych od naszej wolnej woli. My sami zresztą niekiedy nie wiemy, co uczynimy w najbliższej czy dalszej przyszłości i nieraz zmieniamy decyzje. Tę wiedzę ma tylko Pan Bóg. Duchy czyste (aniołowie oraz demony) mogą niektóre nasze decyzje przewidywać jako prawdopodobne na podstawie wiedzy o naszych skłonnościach, predyspozycjach psychicznych i o tym jak w podobnych sytuacjach postępowaliśmy w przeszłości.”
/Ks. dr Marian Piątkowski, Kim jest nasz nieprzyjaciel i jak on działa. Zarys katolickiej demonologii./
Również księdzu Pawlukiewiczowi zostało zadane pytanie “Czy szatan zna ludzkie myśli?“. Ksiądz odpowiada jednoznacznie, szatan nie zna naszych myśli, szatan zna nasze uczynki, słyszy nasze słowa, jest genialnym psychologiem, bardzo dużo o nas wie, jest bardzo inteligentną osobą duchową, dużo może o nas wywnioskować, ale w głębi serca coś możemy przed nim ukryć. W głębię serca ma tylko wgląd Pan Bóg.



Źródło:

środa, 25 lipca 2012

Metoda "oświrconych"

Korporacyjny szef aż przebiera kopytami na myśl ile ogłupiałych owiec wpada w kierat z którego bez pomocy Boga nie jest możliwe uwolnienie. Początek jak zwykle cudowny, ale jak owca przyglądnie się sobie, okaże się, że jest ogołocona - oby tylko materialnie, ale eksperci korporacyjni opanowali nie tylko, jak obedrzeć ze skóry, lecz jak pożreć żywcem serce.

wtorek, 24 lipca 2012

Arka Noego

Modny dziś ewolucjonizm nazywa człowieka homo sapiens sapiens, w/g mnie bardziej pasuje przyrównanie do robo-zakupowca, a jak akurat tych dwóch czynności nie robi to resztę swojego cennego czasu przeznacza na bezproduktywną (żeby nie napisać głupawą rozrywkę. Oświeceni zadbali także o wykształcenie swoich przyszłych niewolników, aby dać im pseudo wykształcenie by pozostawili swój zdrowy rozsądek na rzecz łatwej do przełknięcia medialnej papki. Film stara się udowodnić "oczywistą, oczywistość", że Arka Noego istniała.



poniedziałek, 23 lipca 2012

Homoseksualne ikony na Facebooku

Facebook wprowadził nowe ikony dla użytkowników pozostających w zalegalizowanych związkach homoseksualnych. Dla pederastów ikony z dwoma mężczyznami, dla lesbijek zaś z dwiema kobietami. Wcześniej istniała tylko jedna ikona z mężczyzną i kobietą symbolizująca prawdziwe małżeństwo.

Od teraz w osiach czasu ludzi, którzy na Facebooku są w związku „małżeńskim” z osobą tej samej płci wykorzystywane są nowe „postępowe” ikony.
W lutym ubiegłego roku, portal społecznościowy ulegając różnorodnym lobby promującym zachowania dewiacyjne wprowadził dwa kolejne rodzaje związków, które można ustawić w profilu: związek partnerski i konkubinat.
To już kolejny raz kiedy Facebook opowiada się po stronie sodomitów. Kiedy z inicjatywy Krucjaty Młodych i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Archidiecezji Warszawskiej miała mieć miejsce modlitwa wynagradzająca za ten grzech, administracja serwisu usunęła informację o planowanym publicznym różańcu w Warszawie. Więcej czytaj tutaj.

Źródło: www.pch24.pl


niedziela, 22 lipca 2012

Zbudował żonie gniazdo na ziemi

Oto potęga prawdziwej miłości. Zakochany bociek postąpił wbrew bocianie naturze i zamiast na wysokim słupie zbudował gniazdo na ziemi. A wszystko dlatego, że jego partnerka po ciężkim wypadku nie potrafi latać.



Zakochana para poznała się w lecznicy dla zwierząt doktora Andrzeja Fedaczyńskiego w Przemyślu na Podkarpaciu. Ona trafiła z połamanym skrzydłem, on z ciężkim zatruciem. Choć ptaki były bardzo wycieńczone i miały małe szanse na przeżycie, dzielnemu lekarzowi udało się je uratować. Przez kilka miesięcy dochodziły do siebie i podczas rehabilitacji tak bardzo wpadły sobie w oko, że się w sobie zakochały.
„ Miłość bociania jest wielka” zaznacza doktor Fedaczyński.” Ptaki są do siebie bardzo przywiązane i jak się wiążą, to zostają ze sobą już na całe życie”.
Kiedy okazało się, że pani bocianowa nie będzie mogła nigdy latać, jej partner, który odzyskał pełną sprawność, całkowicie się jej poświęcił. Zimę spędził w Polsce, nie odleciał do ciepłych krajów. A teraz zaczął budować gniazdo. Znosi patyki, układając solidną konstrukcję wprost na gruncie, aby jego żona nie musiała się męczyć.
A pani bocianowa aż klekoce ze szczęścia. Ich nowy dom z dnia na dzień coraz bardziej się powiększa. Za kilka tygodni powinny pojawić się w nim pisklęta.
Nietypowa para już się stała wielką atrakcją w okolicy. Ludzie oglądają poczynania ptaków z niedowierzaniem. Nikt przecież nigdy nie widział bociana gniazdującego na ziemi jak kaczka.
Wiele wskazuje na to, że nowatorskie rozwiązanie przemyskich boćków przyjmie się wśród innych par. Bo w lecznicy jest więcej chorych ptaków, w tym także takich, które od kilku lat nie latają. Do tej pory nie zakładały gniazd. Widząc poczynania zakochanej pary, zaczęły ją naśladować i też zabrały się za budowę gniazd wprost na ziemi.

http://gazetawarszawska.com


Źródło: