poniedziałek, 10 grudnia 2012

Stanisław Łukasik “Ryś” – żołnierz niezłomny


Przez lata nie wiedzieliśmy, gdzie zakopano doczesne szczątki bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego. Badania prowadzone przez ekipę IPN, kierowaną przez dr. hab. Krzysztofa Szwagrzyka, doprowadziły do ustalenia, że wśród 117 szczątków ekshumowanych z Łączki na Powązkach Wojskowych znajdują się także te kpt. Stanisława Łukasika “Rysia”. Daje to nadzieję, że ekipa IPN odnajdzie również szczątki Hieronima Dekutowskiego “Zapory” i innych zamordowanych wraz z nimi.


Bohater tego wspomnienia Stanisław Łukasik “Ryś” należy do pokolenia wychowanego w Polsce niepodległej. Wydaje się zaprzeczeniem tezy latami lansowanej przez komunistycznych historyków, jakoby opór stawiany po wojnie dyktaturze PPR – PZPR był wyrazem toczącej się w Polsce “walki klasowej”.

Urodził się 2 sierpnia 1918 r. w Lublinie, w rodzinie robotniczej – jego ojciec był robotnikiem kolejowym. Młody Łukasik wybrał drogę życiową będącą marzeniem wielu młodych ludzi w dobie dwudziestolecia międzywojennego, tj. zawodową służbę wojskową. Ukończył Szkołę Podoficerską dla Małoletnich w Koninie, uzyskując stopień kaprala. Służył w 23. pułku piechoty stacjonującym we Włodzimierzu Wołyńskim.

Wraz ze swoją jednostką uczestniczył w wojnie obronnej 1939 roku. Do niewoli nie poszedł, powrócił do rodziny mieszkającej w Motyczu (pow. Lublin) i jeszcze jesienią 1939 r. podjął konspiracyjną działalność niepodległościową. Początkowo działał w Związku Czynu Zbrojnego (jako komendant w gminach Bełżyce, Jastków, Konopnica, Wojciechów). Po wejściu ZCZ do Polskiej Organizacji Zbrojnej w końcu 1941 r. był członkiem tej struktury, z ramienia której organizował konspirację na znanych sobie terenach położonych na zachód od Lublina. Po scaleniu w 1942 r. POZ z Armią Krajową został podoficerem wyszkolenia I rejonu w Obwodzie AK Lublin-powiat i jednocześnie pełnił funkcję dowódcy rejonowego patrolu dywersyjnego. Dowodzony przezeń patrol prowadził m.in. akcje skierowane przeciwko niemieckiej administracji (niszczenie akt w urzędach gminnych).

W walce z dwoma okupantami

Gdy zimą 1943/1944 konspiracja akowska w rejonie Konopnicy i Motycza została zagrożona aresztowaniami i elewi kursu konspiracyjnej podchorążówki z tego terenu w obawie przed “wsypą” zdecydowali się na przejście “do lasu”, Łukasik stanął na czele grupy ochotników. Pierwszą akcję, na majątek pod zarządem niemieckim w Radawcu, wykonał z 19 na 20 stycznia 1944 roku. Dowodzony przez niego oddział bardzo szybko rozrastał się, osiągając w lipcu 1944 r. stan 126 żołnierzy. Grupa była silnie związana z terenem, na którym operowała. Jak oceniał historyk Lubelskiego Okręgu AK Ireneusz Caban, Stanisław Łukasik “Ryś”: “Był rzadkim przykładem dowódcy uwielbianego nie tylko przez swoich podkomendnych, ale i przez wiejską ludność cywilną, którą wspierał materialnie, chronił przed zagrożeniem i unikał niepotrzebnego narażania jej na represje niemieckie. Bardzo starannie przygotowywał wszystkie akcje bojowe”.

Gdy dowództwo Inspektoratu Lubelskiego AK próbowało dokonać “wymiany” komendanta oddziału na oficera (“Ryś” był wówczas tylko podoficerem – sierżantem), zamiar ten nie powiódł się. Nowy, nominalny dowódca, ppor. zaw. Adolf Kijowski “Antek”, widząc więź łączącą “Rysia” z żołnierzami, zachował się taktownie i rozsądnie. Nie wtrącając się do dowodzenia, ograniczył swą aktywność do reprezentowania oddziału przed przełożonymi.

Po utworzeniu w kwietniu 1944 r. zgrupowania Oddziałów Partyzanckich 8. pułku piechoty AK (OP 8) oddział “Rysia” stanowił V pluton tej jednostki (choć faktycznie dysponował siłą kompanii). Większość uzbrojenia oddziału pochodziła ze zdobyczy na Niemcach. V pluton OP 8. pp AK przeprowadził bowiem szereg udanych akcji przeciwko niemieckim siłom okupacyjnym, wśród których można wymienić m.in. ataki na zarządzany przez SS majątek Rury Jezuickie, posterunki wojskowe w majątkach Wrzelów i Zagłoba czy zasadzkę pod Kukawą k. Bełżyc. 28 lutego 1944 r. w zasadzce na drodze Bełżyce – Lublin pod Wojcieszynem oddział “Rysia” odbił z konwoju SS blisko 20 aresztowanych. W kwietniu 1944 r. wraz z innymi oddziałami osłaniał operację “Most I” (lądowanie alianckiego samolotu pod Bełżycami). Jedna z drużyn oddziału ochraniała pracę radiostacji Komendy Lubelskiego Okręgu AK.

“Ryś”, który w końcowym okresie okupacji został awansowany do stopnia podporucznika czasu wojny i odznaczony Krzyżem Virtuti Militari, miał ze swymi żołnierzami w ramach planu Odtwarzania Sił Zbrojnych wejść wraz z oddziałami “Jemioły” i “Nerwy” w skład I batalionu 8. pułku piechoty Legionów. Uczestniczył w koncentracji zgrupowania OP 8. pp w Polanówce i na ultimatum sowieckie musiał złożyć broń. “Ryś” uniknął wówczas zatrzymania, ale już w sierpniu 1944 r. został aresztowany przez NKWD. Zdołał jednak uciec z aresztu przy ul. Chopina w Lublinie. Znów musiał się ukrywać. Kontynuował konspiracyjną działalność niepodległościową.

Samoobrona przed terrorem

Wiosną 1945 r. z ludzi zagrożonych aresztowaniem, ściganych przez NKWD i UB, ponownie zorganizował oddział partyzancki liczący około 40 żołnierzy. Jednostka ta weszła w skład zgrupowania dowodzonego przez cichociemnego – Hieronima Dekutowskiego “Zaporę”. Operowała jednak zazwyczaj samodzielnie. Latem 1945 r., w okresie zarządzonej przez Delegaturę Sił Zbrojnych akcji “rozładowywania lasów”, zgrupowanie “Zapory” zostało rozformowane. Dowódcy podjęli próbę wyjazdu “na Zachód”, która się nie powiodła. Dość szybko powrócili na Lubelszczyznę i wznowili zbrojną działalność niepodległościową – teraz w ramach Lubelskiego Okręgu Zrzeszenia WiN. “Ryś” został wówczas jednym z najbliższych współpracowników komendanta “Zapory”. Podczas tego etapu swej służby podziemnej miał zostać awansowany do stopnia kapitana. Nadal dowodził oddziałem w sile około 40 ludzi operującym głównie w powiecie lubelskim i na terenach sąsiednich. Jesienią 1946 r. podporządkował sobie także działający pomiędzy Lubartowem i Puławami oddział Kazimierza Wodniaka “Szatana” (komendę przekazał Janowi Flisiakowi “Chłopickiemu”, a następnie Edmundowi Tudrujowi “Mundkowi”).

Ten ostatni etap walki “Zapory”, “Rysia” i ich towarzyszy broni świetnie charakteryzuje mec. Grzegorz Wąsowski z Fundacji “Pamiętamy” w jednym ze swych tekstów:

“W wymiarze ideowym była to dla nich nadal walka o wolność prowadzona pod sztandarami Armii Krajowej, o czym świadczą niektóre wewnętrzne dokumenty zgrupowania i liczne, współczesne świadectwa tych żołnierzy “Zapory”, którzy doczekali odzyskania wolności przez Polskę w 1990 r. Natomiast w wymiarze praktycznym była to niezmienna od początku 1945 roku samoobrona przed terrorem komunistycznym, w tym przed przeciwpartyzanckimi operacjami organizowanymi przez NKWD, UB, MO i KBW”.

Proces przy drzwiach zamkniętych

Oddział WiN dowodzony przez “Rysia” działał do kwietnia 1947 r., kiedy to na rozkaz dowództwa większość partyzantów zakończyła walkę i ujawniła się. Wśród tych, którzy stanęli przed komisjami amnestyjnymi, nie było jednak ani “Zapory”, ani “Rysia”. Stanisław Łukasik wraz ze swym legendarnym dowódcą i grupą towarzyszy broni zamierzali przedostać się na Zachód. W wyniku zdrady zostali jednak we wrześniu 1947 r. aresztowani na punkcie kontaktowym w Nysie. Przewiezieni do Warszawy, przeszli ciężkie śledztwo w MBP i zostali skazani na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie podczas procesu toczącego się w listopadzie 1948 roku.

Składowi sędziowskiemu przewodniczył Józef Badecki (“morderca w todze” – skazał m.in. rtm. Witolda Pileckiego). Wyroki śmierci 15 listopada 1948 r. otrzymali: mjr cichociemny Hieronim Dekutowski “Zapora”, kpt. Stanisław Łukasik “Ryś”, ppor. Jerzy Miatkowski “Zawada” – adiutant “Zapory”, ppor. Roman Groński “Żbik”, ppor. Edmund Tudruj “Mundek”, Arkadiusz Wasilewski “Biały” i Tadeusz Pelak “Junak”. Jedynie sądzony z nimi kpt. Władysław Siła-Nowicki dzięki interwencji siostry Feliksa Dzierżyńskiego uniknął kary śmierci i został skazany na wieloletnie więzienie.

Zarówno w toku ciężkiego śledztwa, jak również procesu “Zapora”, “Ryś” i ich towarzysze niedoli nie załamali się. Zapewne z tego powodu proces grupy “Zapory” toczył się przy drzwiach zamkniętych. Kapitan Zdzisław Broński “Uskok”, który w tym czasie kontynuował partyzancką walkę, nawiązując do losu aresztowanych “zaporczyków”, w swym pamiętniku zanotował pod datą 1 grudnia 1948 roku:

“Z jak najwyższym uznaniem należy ocenić postawę aresztowanych. Był to bodajże jedyny z poważniejszych procesów, w którym nie udało się komunistom opluwać sądzonych przez samooskarżenie. Z tego powodu nie robili nawet rozgłosu z rozprawy. Niewątpliwie naszym bohaterom przez rok czasu nie oszczędzano prób zmierzających do zrobienia szmaty z człowieka, a jednak pozostali ludźmi!”.

Skazani na przełomie stycznia i lutego 1949 r. podjęli brawurową próbę ucieczki z więzienia MBP przy ul. Rakowieckiej. Wyskrobali otwór w suficie celi i tą drogą zamierzali przedostać się na dach więzienia, a stamtąd – na wolność. I tym razem nie dopisało im szczęście, zostali bowiem wydani przez jednego ze współtowarzyszy niedoli – więźnia skazanego za przestępstwo pospolite.

Major cichociemny Hieronim Dekutowski “Zapora”, kpt. Stanisław Łukasik “Ryś” i pięciu wymienionych wyżej oficerów i żołnierzy AK-WiN (“Zawada”, “Mundek”, “Żbik”, “Biały” i “Junak”) zostali zamordowani strzałem w tył głowy “w majestacie” komunistycznego prawa 7 marca 1949 roku. Do końca zachowali godną postawę. Ostatnie słowa komendanta “Zapory” brzmiały, że jeszcze “przyjdzie zwycięstwo, jeszcze Polska nie zginęła”. Egzekucję nadzorowali wiceprokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej mjr Stanisław Cypryszewski i naczelnik więzienia przy ul. Rakowieckiej kpt. Alojzy Grabicki. Obecny był ppłk Marek Charbicz (lekarz) i płk Michał Zawadzki (ksiądz). Bohaterów Polski podziemnej zabijał st. sierż. Piotr Śmietański.

Ostatni żołnierz z oddziału “Rysia” – Tadeusz Szych “Biały” – zginął 27 października 1955 r., powieszony w więzieniu w Chełmie Lubelskim “na mocy wyroku” sądu komunistycznego.

Dr Kazimierz Krajewski, Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej IPN w Warszawie
http://naszdziennik.pl


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz