poniedziałek, 26 listopada 2012

Co potrafią setki kamer przy polskich drogach?




Nadchodzą ciężkie czasy dla polskich kierowców. Począwszy od 2013 roku budowa dróg ekspresowych i autostrad wyraźnie zwolni. Wciąż przyspiesza jednak program tworzenia systemów, obserwujących poczynania podróżujących. Trwa proces montażu trzystu nowych fotoradarów przez ITD, ale to jeszcze nie koniec. Przy drogach przybywa kamer, które mogą dowiedzieć się o nas o wiele więcej.


Elektronika wkracza również na drogi. Poruszając się trasami krajowymi, coraz częściej spotkamy wycelowane w jezdnię kamery. Urządzenia te, montowane są na rozpostartych nad drogami bramownicach, wiaduktach, kładkach dla pieszych i - jak się okazuje - nie są tak niewinne, jak można byłoby sądzić. Bez udziału policji, automatycznie, są w stanie wykryć szereg przewinień. Stosowane w Polsce kamery, w zależności od modelu, odczytują numer rejestracyjny przejeżdżających samochodów, ustalają jego markę i kolor, potrafią punktowo lub odcinkowo zmierzyć prędkość, z jaką porusza się pojazd. Odpowiednio ustawione przydrożne kamery potrafią wykryć także jazdę bez zapiętych pasów bezpieczeństwa, kierowcę rozmawiającego przez telefon komórkowy, a także przejazd przez skrzyżowanie na czerwonym świetle.
Wszystko to brzmi w uszach kierowców dość przerażająco. Na szczęście setki, a może i tysiące kamer nie są połączone w jeden system. Wiele z nich działa jednak w ten sam sposób, dzięki wspólnemu oprogramowaniu, stworzonemu przez Instytut Budowy Dróg i Mostów oraz firmę Neurosoft. Jak dowiedzieliśmy się, nawet autorzy tego rozwiązania nie są w stanie określić, ile kamer wspieranych przez Inteligentny System Kompleksowej Identyfikacji Pojazdów działa w Polsce. Około sześćdziesięciu jest wykorzystywanych do prac naukowych, ale nikt nie prowadzi rejestrów, dotyczących liczby urządzeń wykorzystywanych przez firmy i instytucje, które zakupiły to oprogramowanie. - Naszymi klientami była policja oraz Inspekcja Transportu Drogowego, a także szereg małych podmiotów, jak na przykład właściciele płatnych parkingów - mówi Michał Karkowski z konsorcjum, które stworzyło ISKIP.

(fot. Piotr Myszor)
Jak wykorzystywane są dane, uzyskiwane z kamer? W Europie Zachodniej już od dawna wykorzystuje się je dla dobra kierowców. – Cały system regulowania ruchu i kontrolowania jego natężenia w Paryżu i wokół niego opiera się właśnie na kamerach i odpowiednim oprogramowaniu – dodaje Karkowski. – Program rozpoznaje tablicę i „śledzi” pojazd, dzięki czemu może określić, jakie jest jego tempo i gdzie znajdują się punkty zwalniające zmotoryzowanych. Przy takiej wiedzy można przykładowo na bieżąco zmieniać długość cyklu ulicznych świateł i w ten sposób rozładować ruch w najbardziej zakorkowanych miejscach. A jak jest w Polsce?

W system informatyczny, współpracujący z kamerami, wyposażyła się Inspekcja Transportu Drogowego, która wykorzystuje go do lepszego identyfikowania przeładowanych samochodów ciężarowych.
O to, czy informacje z przydrożnych kamer są wykorzystywane do karania kierowców, zapytaliśmy też policję. W oficjalnej odpowiedzi Piotr Bieniak z zespołu prasowego Komendy Głównej Policji stwierdził jedynie, że policja nie posiada takiego sprzętu.
Nie można jednak wykluczyć, że z czasem mundurowi zaczną używać takich kamer do wyłapywania przypadków popełniania niektórych przewinień. Karanie kierowców za przekroczenie prędkości jest raczej wątpliwe - przeznaczony do tego celu sprzęt musi być dopuszczony przez Główny Urząd Miar. Jeśli jednak chodzi o jazdę bez zapiętych pasów bezpieczeństwa lub rozmowę przez telefon komórkowy, będzie to jak najbardziej możliwe. W końcu podobne środki - a dokładniej, cyfrowy aparat fotograficzny, od kilku miesięcy do łapania rozmawiających przez komórki i jeżdżących bez pasów, wykorzystuje śląska drogówka.

tb/mw/tb


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz