środa, 26 września 2012

Amorth Gabriele - Nowe wyznania egzorcysty

 APOSTOLSTWO PAULISTÓW W POLSCE
Przekład: Władysława Zasiura

@ Edizioni Dehoniane, Roma 1992

@ Edycja Świętego Pawła, 1998

ul. Siwickiego 7, 42-221 Częstochowa






POSZUKlWANY JEST EGZORCYSTA

Kiedy w czerwcu 1986 r. kard. Ugo Poletti postawił

mnie u boku o.Candido Amantini, abym służył mu

pomocą w wykonywaniu posługi egzorcysty, otworzył

się przede mną nowy świat, wcześniej zupełnie

nieznany. Proszę nie myśleć, że główne wrażenia

pochodziły od krańcowych przypadków, dziwnych

fenomenów, w które wierzy się ty1ko po ich

zobaczeniu. Najsilniejszym i najtrwalszym wrażeniem

dla neo-egzorcysty było przebywanie w kontakcie ze

światem cierpiących, bardziej na duszy niż na ciele.

Światem osób, które przychodzą do kapłana z

zaufaniem i gotowością na skorzystanie z jego posługi,

potrzebujący pomocy i rady.

W większości przypadków zadaniem egzorcysty jest

pocieszanie i oświecanie, aby usunąć fałszywe obawy

lub i błędne zachowania (takie, jak zwracanie się do

czarowników, kartomantów i tym podobnych) i

zbliżenie dusz do Boga poprzez umożliwienie im

podjęcia na nowo życia wiary, modlitwy, uczęszczania

na Mszę św. i przystępowania do sakramentów,

zdecydowanego zbliżenia się do Słowa Bożego.

W mojej długiej już służbie kapłańskiej nie miałem

nigdy wcześniej tak wielu okazji, aby przybliżać do

Boga, do Kościoła tak wiele pojedynczych osób lub

całych rodzin.

9

Większość cierpiących nie potrzebuje egzorcyzmów,

ale szczerego nawrócenia.

Wciąż odkrywałem, jak wielka i ciągle wzrastająca

jest dzisiaj potrzeba egzorcystów i jak, niestety,

nieadekwatna jest odpowiedź i przygotowanie ludzi

Kościoła. To na tych dwóch problemach zatrzymam

się w rozdziale wprowadzającym. Wpierw jednak

muszę przypomnieć jeszcze inny fakt, dla mnie

niesłychanie znaczący, który nagle pogłębił moją

wiedzę w tej dziedzinie, otwierając mi możliwość

kontaktów nie tylko na poziomie krajowym.

W końcu września 1990 r. ukazała się moja książka

"Wyznania egzorcysty". Nie myślałem, że zyska taką

popularność. Po kilku dniach spotkałem pewnego

pięćdziesięcioletniego kapłana. Zatrzymał mnie, by mi

powiedzieć: "Przeczytałem ojca książkę jednym

tchem. Zapewniam, że to, co ojciec napisał, to

wszystko są rzeczy, o których nikt nigdy mi nie

mówił". Następnie otrzymałem całą serię listów, które

podniosły mnie na duchu, albowiem pochodziły od

innych egzorcystów. Wszyscy deklarowali całkowite

poparcie dla mojej książki. I rozpoczęła się długa seria

recenzji i wywiadów: telewizja, radio, prawie

wszystkie największe czasopisma, zwłaszcza świeckie.

W 1991 r.

Włoszech, poświęciło mojej książce serię audycji, od

12 lutego do 24 września, umiejętnie prowadzonych

przez o.Livio. Nie trzeba mówic, że była to

najskuteczniejsza droga popularyzacji książki i myśli

w niej zawartych. Dodam wielką ilość konferencji,

listów, spotkań, które pozwoliły mi lepiej poznać

również te dwa problemy, które chciałbym tu pokrótce

przedstawić.

Dlaczego potrzeba egzorcystów jest dziś tak nagląca?

Czy możemy powiedzieć, ze szatan jest bardziej

rozhukany w naszych czasach niż w przeszłości? Czy

możemy powie-

10

dzieć, że przypadki diabelskiego opętania i innych

mniejszych szkodliwych chorób są dziś częstsze niż

kiedyś?

Wciąż kierowano do mnie tego typu pytania i moja

odpowiedź na nie jest twierdząca. Racjonalizm, ateizm

głoszony ludziom, korupcja pochodząca z

konsumpcyjnego świata zachodniego spowodowały

zastraszający upadek wiary .

Gdy tylko upada wiara, natychmiast wzrasta zabobon

-to stwierdzenie stanowi matematyczny pewnik.

Wzrost zabobonu jest dzisiaj podsycany także przez

inne czynniki. Kino, telewizja, radio, gazety, służą

często nie tylko rozpowszechnianiu pomografii, ale

również magii, spirytyzmu, okultyzmu, rytów

wschodnich. Ponadto niektóre tłumne zjazdy, nagrania

płytowe, dyskoteki, rozpowszechniają zakamuflowane

wiernym to, co jest zgodne z wolą Bożą i to, co jest jej

przeciwne, jak magia, sztuka czarnoksięska, itp.

Pismo św. jest bardzo precyzyjne w tym względzie, a

na kartach Biblii znajdujemy bardzo mocne słowa

kierowane przeciw tym grzechom. Pomyślmy tylko o

liście przedstawionej w Księdze Powtórzonego Prawa

(Pwt 18,10-12), w której piętnuje się zabobonne

praktyki, potępiając je:

"Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to

czyni".

Ale wielu dzisiejszych moralistów nie umie już

odróżnić dobra od zła; nie uczą już tego, co jest

grzechem śmiertelnym, a co nim nie jest. Dlatego

wierni nie słyszeli nigdy o podobnych zakazach.

Wystarczy przeczytać ostatnie słowniki teologii

moralnej pod hasłem zabobon: nie znajdzie się już nic

przekonującego'.

Próbowałem pytać wielu kapłanów, wybranych z

różnych roczników, czy i jak zgłębiali te argumenty w

trzech traktatach teologicznych, które wymieniłem.

Usłyszałem tylko w odpowiedzi, że o tych rzeczach

nigdy nie słyszeli. Aby zaradzić temu poważnemu

brakowi, należy zacząć od reformy programów

studiów w seminariach i uczelniach katolickich.

Obok luk w studiach teologicznych i braku

bezpośredniego doświadczenia, tłumaczących słabe

przygotowanie kapłanów, należy wymienić

rozpowszechnianie błędów doktrynalnych, głoszonych

bezpośrednio przez niektórych teologów i biblistów.

Sś błędy, które poddają w wątpliwość samo istnienie

szatana i jeszcze bardziej jego działalność. Błędy te,

prezentując się jako "zmodernizowane interpretacje",

dochodzą do zanegowania samego uwalniania od

szatana dokonywanego przez Chrystusa, traktując

14

je jako zwykle uzdrowienie. Przeciwko takim błędom

podniósł się wyraźnie głos autorytetu kościelnego.

Dnia 26 czerwca 1975 r. na łamach L'Osservatore

Romano został opublikowany dokument na temat

demonologii, który potem został dołączony do

oficjalnych dokumentów Stolicy Apostolskiej(2).

Przytoczyłem najważniejsze jego fragmenty w książce

"Wyznania egzorcysty".

Owoc tej potrójnej przyczyny: braków w studiach i

nauczaniu, braku jakiejkolwiek praktyki

egzorcyzmów, błędów doktrynalnych, tłumaczy nam

przynajmniej w części sytuację narodu włoskiego,

który zwraca się do magów i wyjaśnia nam

niedowierzające postawy duchownych.

Nie przestaną powtarzać, że chodzi o sytuację

obiektywną, w części niezawinioną, wobec której stają

dziś ludzie Kościoła. Kapłani w czasie studiów

seminaryjnych nie otrzymali odpowiedniego

przygotowania co do istnienia szatana, na temat jego

działalności, sposobu walczenia z nim, przyczyn, z

jakich można popaść w choroby diabelskiego

pochodzenia.

To wszystko dlatego, ponieważ w programie studiów

teologicznych zaniedbuje się nauczania teologii

dogmatycznej, teologii duchowości, teologii moralnej,

dotyczącego tego tematu.

Kapłani w większości nie dokonywali nigdy

egzorcyzmów i nie asystowali przy egzorcyzmach.

Często natomiast ulegają wpływom pewnych prądów,

głoszonych przez teologów i bliblistów, którzy nie idą

już za zdrową doktryną Kościoła dotyczącą istnienia i

działania diabła, uważaną przez nich za przestarzałą,

godną ery Średniowiecza.

Oto dlaczego ludzie nie znajdują już w Kościele ani

nauczania, ani zrozumienia, ani pomocy, a nawet

prostego wysłuchania. I nic dziwnego, że zwracają się

do magów.

15

Ukazały się również wymowne i przerażające

statystyki dotyczące teologów włoskich. Nazywam je

statystykami przerażającymi, bo w istocie dochodzi się

do takiego wniosku po ich przestudiowaniu: jedna

trzecia teologów nie wierzy w istnienie szatana; dwie

trzecie wierzy teoretycznie, ale nie wierzy w jego

działalność praktyczną i nie bierze jej pod uwagę w

działalności duszpasterskiej.

W tych warunkach pozostaje bardzo mało miejsca dla

tych, którzy wierzą i podejmują odpowiednie kroki.

Stanowią oni wyjątki; muszą działać pod prąd, są

często wyśmiewani i budzą sprzeciw innych.

Doszedłem do takich wniosków, opierając się na

statystykach przygotowanych w Niemczech

Zachodnich w 1974 r. i opublikowanych również w

Concilium (3/1975, s. 112). Dodaję statystyki

opublikowane w Diavoli, demoni, possessioni [Diabły,

złe duchy, opętania3. Te dane znajdują potwierdzenie

w wielu artykułach teologów i mojej osobistej wiedzy.

W dodatku do tego rozdziału publikuję przyczyny, dla

jakich jeden z najbardziej znanych teologów

francuskich nie zgadza się z wieloma innymi.

Przytoczone statystyki odnoszą się do teologów, ale

ich wpływ na współczesną mentalność duchowieństwa

jest ewidentny. Nie zostały przeprowadzone badania

dotyczące bezpośrednio księży, ale wierzę, że rezultaty

4

byłyby bardzo podobne. Pozwala na takie

przypuszczenie obserwacja codziennej praktyki.

Niektórzy zdziwili się lub zgorszyli, ponieważ w

mojej książce "Wyznania egzorcysty" przytoczyłem

wypowiedzi niektórych biskupów. Zarzut to zaiste

kuriozalny, gdyż tam gdzie są egzorcyści, są

widocznie biskupi wrażliwi na te problemy. Trudno tu

więc o jakieś generalizowanie.

16

Powtórzę tylko niektóre częstsze wypowiedzi: "Ja z

zasady nie mianuję egzorcystów"; "Wierzę tylko w

parapsychologię"; "Chciałbym wiedzieć, kto wam

nakładł do głowy tych głupstw". Egzorcyzmuję

chlopca, którego odrzucił jego biskup: nie chciał go

widzieć, nie chciał wspominać o egzorcyście, oskarżył

rodziców, którzy nalegali, by im pomógł, mówiąc: "To

wy jesteście opętani".

W moich kontaktach z biskupami zawsze spotykałem

się z wielką uprzejmością, nawet jeśli nie znalazłem

później konkretnego poparcia. A jednak nigdy się nie

zniechęciłem. Jednemu z biskupów powiedziałem:

"Jesteście następcami apostołów z nominacji. Ale to

od was zależy, czy będziecie ich naśladowcami. Jeśli

nie odprawiacie egzorcyzmów, nie działacie tak, jak

oni działali". Z innym byłem bardziej zdecydowany.

Zaproponowałem mu: "Proszę powiesić na drzwiach

kurii biskupiej dużą kartkę z napisem: «W tej diecezji

nie odprawia się egzorcyzmów, ponieważ nie wierzy

się w obietnice Pana, że w Jego imię możemy

wypędzać złe duchy. Kto chce egzorcyzmów, niech

zwróci się do anglikanów lub innych odłamów

chrześcijańskich, które wierzą w słowa Pana i

odprawiają egzorcyzmy»".

Usłyszałem wtedy obietnicę: "Przemyślę ten

problem". Wierzę, że w następnym rozdziale znajdą

się podstawy do przemyślenia.

orędzia, rock satanistyczny i tym podobne.

Najbardziej widoczne konsekwencje tych działań

bywały już ujawniane przez policję, gdy niektóre

ekscesy doprowadzały do zbrodni. We wszystkich

gazetach zachodnich najpoczytniejszą rubryką jest

horoskop, co w prostej linii prowadzi do ugruntowania

zabobonu. We Włoszech kładzie się cieniem sprawa

legalizacji aborcji i narkomania: dwie plagi często

kojarzone ze złem satanistycznym.

30 października 1991 r. Trzecia Sekcja Karna Sądu

Kasacyjnego wydała sentencję, w której stwierdza, że

działalność jasnowidzów, magów i im podobnych jest

legalnym źródłem zarobków, podległym podatkowi

dochodowemu, tak jak grafologia, astrologia,

dyscypliny paranormalne.

Wynika to z tego, iż ponad dwanaście milionów

Włochów zwraca się do magów, czarownic,

chiromantów, kartomantów, itp. Niełatwo jest dokonać

obliczeń statystycznych, ale takie właśnie dane,

uważane za najbardziej prawdopodobne, zostały

opublikowane na zjeździe w Perugii (1-3 marca 1991

r.), którego temat brzmial: Magia, nowe

11

religie i ezoteryzm we Włoszech. Dodajmy do tego

rozwój sekt satanistycznych i powiedzmy równiez, ze

ludnosc nie ma żadnej ochrony ani ze strony państwa

(przytoczymy w dodatku zdanie pewnego lekarza), ani

ze strony Kościoła.

Chciałbym, aby te dwanaście milionów Włochów

zamiast do magów zwracało się do kapłanów. Trzeba

jednak zdawać sobie sprawę, że wiara tych ludzi

zredukowana jest do słabego światełka. Według badań

statystycznych, promowanych przez tygodnik

Famiglia Cristiana i miesięcznik Jesus, tylko 34%

Włochów wierzy w istnienie szatana.

Czasopismo Vita Pastorale w styczniu 1992 r.

opublikowało interesujący artykuł uczonego Armando

Pavese, w którym mówi się między innymi, że

działających okultystów jest ponad 100.000, i że są

prawdziwymi zawodowcami, o wypróbowanym

doświadczeniu; kapłanów jest mniej niż 38.000 i na

tym polu są prawdziwymi analfabetami. Do kogóż

wjęc mają się zwracać wszyscy zagubienj we

współczesnym świecie?

W dodatku do pierwszego rozdziału przytoczę

przykład, na jakie cierpienia narazeni są wierni

poszukujący egzorcysty. Okazuje się, że trudno być

nawet wysłuchanym z tym minimum zrozumienia,

które miłość chrześcjjańska zakłada! Stajemy wobec

ignorancji njeusprawiedliwionej, nad którą chciałbym

się zatrzymać przez chwilę, tak jak zatrzymałem się

nad sytuacją ludności zwracającej się do magów.

Jest to drugi temat tego rozdziału.

Od nieokreślonej liczby dziesięcioleci egzorcyzmy

zostały prawie wyeliminowane w świecie katolickim,

w przeciwieństwie do tego, co dzieje się w niektórych

wyznaniach protestanckich.

Nje sądzę, bym mówił coś ofensywnego w odniesieniu

do biskupów, jeśli stwierdzą jeden rzeczywisty fakt:

prawie całość episkopatu katolickiego nigdy nie

odprawiała

12

egzorcyzmów i nigdy nie asystowała przy

egzorcyzmach.

Dlatego tym trudniejsza jest wiara w pewne fenomeny,

w które nawet my, egzorcyści, nie uwierzylibyśmy,

gdybyśmy ich nie zobaczyli.

Prawdą jest, że Pismo św. wyraża się jasno w tym

względzie. Istnieje także konkretne nauczanie i

praktyka w całej historii kościelnej, są pewne

dyspozycje Prawa Kanonicznego. Jednak wbrew

praktyce wieków przeszłych i wbrew nauczaniu

Kościoła wzniesiono mur wokół egzorcyzmów,

doprowadzają do ich praktycznej eliminacji (mówią w

ogólności; kilku egzorcystów zawsze istniało).

Równocześnie wobec nauczania Pisma św. wyrósł mur

milczenia lub jeszcze gorzej, błędnej interpretacji

niektórych teologów i niektórych biblistów.

Kapłani, z których wywodzą się również biskupi,

powinni być poinstruowani w tej materii, studiując

trzy gałęzie teologii.

Teologia dogmatyczna, mówiąc o Bogu Stworzycielu,

powinna uczyć również o istnieniu aniołów, istnieniu

szatana i o tym, co Pismo św. i nauczanie Kościoła

mówią nam na ten temat.

Teologia duchowości, jakkolwiek jest podzielona,

poucza tak o zwykłym działaniu szatana czyli o

pokusach, jak i o działaniu nadzwyczajnym, które

prowadzi do różnego rodzaju chorób diabelskich, aż

do opętania. I to tu właśnie podaje się środki zaradcze,

łącznie z egzorcyzmami.

Popatrzmy na przykład na znane traktaty, wciąż

aktualne, Tanquereya i Royo Marina. Nieudolna nauka

teologii duchowości spowodowała również duże straty

w prawdziwym kierownictwie duchowym.

Teologia moralna powinna uczyć także na temat

wszystkich grzechów przeciwko pierwszemu

przykazaniu, wśród których umieszcza się zabobon;

powinna ukazywać

13

  Radio Maryja , słuchane w całych



Zgubny wpływ niektórych gatunków muzyki.

Różni pisarze katoliccy np. Piero Mantero w książce

Satana e lo stratagemma della coda czy Corrado

Balducci w Adoratori di Satana ostrzegali już przed

zgubnymi konsekwencjami rocka satanistycznego.

Przytocztę niektóre fundamentalne fragmenty z

czasopisma Lumiere et Paix (maj-czerwiec 1982 r., s.

30).

Działa w Stanach Zjednoczonych, rozszerzone później

na skalę międzynarodową, stowarzyszenie WICCA

Ma ono wielu członków, posiada trzy wytwórnie

płytowe, a każda płyta pochodząca z tych wytwórni

ma za cel przyczyniać się do demoralizacji i

dezorganizacji wewnętrznej psychiki ludzi młodych.

Czlonkowie WICCA praktykują satanizm i sami

poświęcają się szatanowi.

Każda ze wspomnianych płyt opisuje dokładnie stany

duszy, które odpowiadają uczniom szatana, i zaprasza

słuchaczy do oddawania mu chwały, sławy, czci.

Sławna grupa, Rolling Stones, mająca zwolenników na

całym świecie, także należy do sekty satanistów z

rejonu San Diego.

Muzycy tej grupy rozpowszechniają w wielu

piosenkach te same idee co wykonawcy z kręgów

WICCA, ponieważ są osobami praktykującymi kult

szatana.

Bardzo znana jest również inna organizacja Carry

Funkell, która produkuje podobny typ muzyki.

Wszystkie te stowarzyszenia i organizacje stawiają

sobie przede wszystkim za cel popularyzowanie

nagrań mających prowadzić młodych do satanizmu,

czyli do kultu szatana.

Nagrania poświęcone szatanowi opierają się na

czterech zasadach:

1. Mają specyficzny rytm, nazywany beat, który

skłania do naśladowania ruchów charakterystycznych

dla stosun-

76

ków seksualnych. Nagle słuchacze czują się

wciągnięci w pewien rodzaj szaleństwa. To dlatego

zanotowano wiele przypadków historii

spowodowanych przez ciągłe słuchanie takich nagrań.

Jest to rezultat podrażniania instynktu seksualnego

przy pomocy beat, o którym mówiliśmy.

2. W kompozycjach muzycznych używana jest

określona intensywność dźwięku, wybrana z

rozmysłem dla osiągnięcia sily 7 dB,

przewyższających tolerancję systemu nerwowego.

Wszystko jest dokładnie zaplanowane: kiedy - ktoś

poddaje się tej muzyce przez pewien czas, narasta

w nim pewien typ depresji, buntu, agresji. Nie zdając

sobie z tego w pełni sprawy, słuchacz dochodzi do

stwierdzenia: "Tak naprawdę, to ja nie zrobiłem nic

złego: słuchałem tylko muzyki przez cały wieczór" (w

ten sposób myśli również wielu rodziców i

wychowawców, zupełnie niedoświadczonych na tym

polu). Jest to natomiast przewidziana i dobrze

25




zaplanowana metoda do osiągnięcia konkretnego

rezultatu: doprowadzenia słuchaczy do stanu

zamieszania i nieporządku, który popycha ich do

szukania realizacji - beat, czyli rytmu, którego słuchali

przez cały wieczór.

W ten właśnie sposób dochodzi się również do

rekrutacji nowych adeptów satanizmu, a jest to

końcowy cel, jaki stawiają sobie autorzy

wspomnianych kompozycji.

3. Trzecią regułą jest przekazanie sygnału

podprogowego. Chodzi o przekazanie sygnału bardzo

wysokiego, nie dającego się usłyszeć, sygnału

naddźwiękowego, który działa na podświadomość.

Jest to dźwięk ogłuszający, - rzędu okolo 3000

kilocykli na sekundę, którego nie można przechwycić

własnymi uszami, właśnie dlatego, że jest ponad

dźwiękowy. Wyzwala on w mózgu pewną substancję,

której efekt działania jest dokładnie taki sam jak

narkotyków. Słuchacz otrzymuje narkotyk naturalny,

wyprodukowany przez mózg w następstwie tych

bodźców,

77

które zostały przekazane, nie zdających sobie z tego

sprawy. W pewnym momencie czujemy się dziwnie.

Ten osobliwy stan prowadzi człowieka do

poszukiwania prawdziwego narkotyku lub do brania

wyższych dawek, jeśli już ktoś jest uzależniony.

4. Istnieje również czwarty element: rytualna

konsekracja każdej płyty w czasie czarnej mszy.

Zanim płyta zostanie wprowadzona na rynek, zostaje

poświęcona szatanowi poprzez szczególny rytuał,

który jest prawdziwą formą czarnej mszy.

Jesli parę razy zadaliście sobie trud przeanalizowania

słów niektórych piosenek (słów, które czasami są

ukryte i dadzą się uchwycić jedynie przy słuchaniu

płyty do tyłu, w kierunku odwrotnym),

zorientowaliście się, że główne tematy są zawsze takie

same: bunt przeciwko rodzicom, przeciwko

społeczeństwu, przeciw temu wszystkiemu, co istnieje.

Do tego dochodzi wyzwolenie wszystkich instynktów

seksualnych, możliwość stworzenia państwa

anarchicznego, aby doprowadzić do powszechnego

zwycięstwa szatana. Istnieją również hymny

bezpośrednio poświęcone szatanowi. Wystarczy wziąć

na przykład piosenkę





"Hair", aby znaleźć w niej


cztery części poświęcone kultowi szatana.

Po tym, co powiedzieliśmy, kto ośmieliłby się

zanegować niebezpieczeństwo wpływu Złego, który

ma wielu wspólników na drodze buntu i nienawisci?

Czytamy w Księdze Apokalipsy: "I rozgniewał się

Smok na Niewiastę, i odszedł rozpoczął walkę z resztą

jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i

mają świadectwa Jezusa" (Ap 12,17



·

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz