wtorek, 21 sierpnia 2012

Non Serviam

Romuald Gładkowski – Non Serviam Toronto 1987 Nadesłał p. PiotrX Celem wydania niniejszej broszury jest ostrzec, szczególnie młodzież, przed niebezpieczeństwem, które powstaje w wyniku zadawania się z jakąkolwiek grupa okultystyczną, niezależnie od tego, jak niewinnie i atrakcyjnie wygląda. Taka zabawa pożera przede wszystkim duszę człowieka i najczęściej nie ma od niej odwrotu. Czy to będzie kółko teozoficzne, wolnomyślicielskie, medytacyjne z ćwiczeniami joga, sekta świadków Jehowy, czy Loża Kopernik (czcząca słońce?), skutek przebywania tam jest ten sam: umysł człowieka, nastawiony do życia pozytywnie, stopniowo przyjmuje stosunek negatywny, staje się coraz to mniej zdolny dostrzegać zło i coraz bardziej ulega nieznanemu panu.
Za podpisanie cyrografu zawsze się boleśnie płaci, a co gorsze, szykuje się dla siebie wieczne potępienie. Wszystkie organizacje okultystyczne działają dla celu politycznego, który nie jest znany ogółowi ich członków. Przynależność do sekty wyzwala ślepy, zaraźliwy fanatyzm, który często prowadzi do bezsensownego samopoświęcenia się. Obłęd w gromadzie jest zaraźliwy. Sprzyja dziełu rewolucji, gdyż tam, gdzie emocje górują nad rozumem, jest łatwo wprowadzić między lud “magnum delirium”. Sekty posiadają charakter międzynarodowy i dążą do zniszczenia wszelkich uczuć patriotycznych i narodowych. Gdyby intencje sekt naprawdę miały służyć dla dobra ludzkości, jak to głoszą manipulowane przez nie środki masowego przekazu, to nie byłoby powodu, aby się konspirować i posługiwać tajnymi przysięgami oraz stopniami wtajemniczenia. “Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu” (św. Mateusz 5;15), jak to głosił Pan Jezus w czasie kazania na górze. Członkowie sekt posługują się sloganami “tolerancji” i “antysemityzmu”, aby paraliżować wszelką opozycję. Dzięki fałszywie pojętej “tolerancji” i “miłości”, którą już postawiono przed “sprawiedliwością”, idą ludzkie zastępy na służbę do Wielkiego Budowniczego Wszechświata – lub prościej, na służbę do Lucyfera. Na osnowie nakazu kochania każdego Żyda, tępi się wszelką działalność ugrupowań patriotyczno-narodowyeh, przypisując im łatkę zwolenników faszyzmu, pomimo, iż narodowcy stoją w największej opozycji do wszelkich “-izmów”; jak, dla przykładu, nazizm, faszyzm, komunizm, socjalizm, internacjonalizm, trockizm i… antysemityzm. Istota narodu nie tkwi ani w rasie, ani w języku. I Sokrates uważał, że jest się Grekiem nie przez pochodzenie, ale przez wychowanie. Przyjaźń lub wrogość narodów wywodzi się zazwyczaj z kwestii cywilizacyjnych. Jedynie Żydzi i Niemcy kwestię rasy postawili na pierwszym planie. Informacje podane w niniejszej broszurze mogą, na pierwszy rzut oka, wyglądać jak baśń z “Tysiąca i jednej nocy”; gdyż ani Wolna Europa o tym nie mówiła, ani paryska “Kultura” o tym nie pisała, nie czytało się o tym w “Tygodniku Powszechnym” i nikt nie wspomniał o poruszonych tu sprawach na lekcjach historii w szkole. Tego rodzaju informacje historyczne mogą przeciętnego czytelnika szokować i budzić wątpliwości w ich prawdziwość. Na to nie ma rady. Przeciętność zawsze wybiera łatwiznę, czyli to, co zostało podsunięte pod nos. Stąd tak duże nakłady inwestycyjne na propagandę. Dają one stokrotny plon. Propaganda stała się nadzieją wszelkich ruchów wywrotowych. Nieraz człowiek się zastanawia, iż tak wielu “walczy z komunizmem”, i na Zachodzie, i na Wschodzie, tak wielu walczy o niepodległość Polski, wrzuca grosik do skarbonek pod kościołami “na walczące podziemie”‘,, na “skarb narodowy”, a sytuacja Polski od zakończenia drugiej wojny światowej się nie poprawia. Dlaczego? Może lektura niniejszej broszury da częściową odpowiedź na powyższe pytanie. Dałby miłosierny Pan Bóg, aby tak było. Każdy człowiek odpowiada sam za siebie i sam powinien wyciągać wnioski. Radzimir Grzmiwój WOJNA Z CZASEM. Podstawą religijnego kultu w starożytnym pogaństwie było boskie państwo, które opierało się na teologii ciągłości, tj. na odrzuceniu poglądu, iż to, co nas otacza, zostało stworzone, że ma swój początek, i koniec. Dochodziło wiec do deifikacji państwa, a to oznaczało, iż nie podlegało ono żadnym prawom ludzkim, że nie krepowała go żadna moralność. Państwo, które rości pretensje do posiadania decydującego głosu w wymiarze sprawiedliwości, jest państwem demonicznym. Nie jest w stanie zapewnić ani poszanowania dla prawa, ani porządku. Staje się tyranem, który skupia uwagę na adoracji człowieka. Zatem, zakaz uprawiania pogańskiego okultyzmu, szczególnie w Europie z wieków średnich, miał na celu nie tylko uchronić człowieka przed wypaczonymi praktykami moralnymi, ale również ograniczyć zakres władzy politycznej; a więc, był próbą obrony człowieka przed zmorą państwa-molocha, państwa z przywróconą do życia teologią ciągłości, z i religią na wskroś polityczną. W państwie, w którym wszystko zostaje upaństwowione, ludność traci zainteresowanie w utrzymaniu państwa przy życiu, ponieważ stało się dla niej katem. Wówczas, ludzie o wyższych wartościach duchowych zaczynają stronić od życia publicznego, gdyż składa się ono z samych potworności. Marnują się najlepsi obywatele, a karierę robią miernoty. Do głosu dochodzi biurokracja, gdyż biurokracji wymaga wszelki etatyzm. Biurokracja jest w stanie strawić wszystko, a z czasem, Bogu dzięki, nawet samą siebie. Starożytny Rzym mógł zapanować nad Egiptem, czy Grecją, bez większych trudności, ponieważ ludność tych krajów wolała przyjąć obce panowanie, aniżeli żyć w nieustannej trwodze, powodowanej tyranią faraonów, czy też greckiej demokracji. W starożytnej Grecji do głosu doszedł medytacyjny aprioryzm prawniczy. Nikt nie był pewny jutrzejszego dnia, nikt nie był pewny czy uda mu się zapewnić byt własnym dzieciom. Co jakiś czas, zamożniejszych obywateli skazywano na śmierć, lub na wygnanie, a ich dzieci czekał okrutny los bycia zadeptanymi przez woły. Mieli wiec Grecy tego dosyć. Państwo greckie musiało przestać istnieć. Człowiek wybiera takie działanie, które z jego punktu widzenia będzie najlepsze by poprawić swoją sytuacje. Rzym był dla Greków wybawcą, wiec go przyjęto z ulgą na sercu. Mając to na uwadze, odpowiedzialne rządy krajów katolickich nie mogły lekkomyślnie dopuścić do rozpanoszenia się sekt neopogańskich, które zawsze prowadzą do rozkładu państwowości. Cywilizacja łacińska nie przewidziała miejsca dla pogan. Stąd tak duża nienawiść ze strony neopogan do epoki Średniowiecza i do wszystkiego co zbudował katolicyzm. Religia chrześcijan jest religią czasu, a podstawową cechą świata chrześcijańskiego jest koncepcja liniowości historii: niepowtarzalna przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Czas posiada charakter liniowy. Nie cofa się do tyłu. Nigdy! Jest całkowicie w rękach Boga”. Co więcej, jest środkiem, przy pomocy którego wypełniają się Boskie plany. Historia również nie idzie wstecz. Nie można jej też zatrzymać. Każde wydarzenie historyczne niesie za sobą konsekwencje; podobnie jak każde postępowanie człowieka. Każda decyzja, jaką człowiek podejmuje, jest przypieczętowana konsekwencjami w przeciwnym bądź razie nie byłoby powodów do działania. Człowiek podejmujący decyzje natury moralnej jest w pełni za nie odpowiedzialny. Z tego względu, powinien otrzymać prawo do moralnego wyboru, prawo do wyboru pomiędzy dobrem a złem. Człowiek, który posiada prawa, posiada również obowiązki. Powiedzmy, prawo do życia nakłada na człowieka obowiązek prowadzenia życia w sposób zgodny z moralnością. Wolność sumienia nakłada na człowieka obowiązek mądrego myślenia i życia w sposób odpowiedzialny tak przed Bogiem, jak i przed narodem, rodziną, otoczeniem. Życie ludzkie nigdy nie będzie doskonałe i człowiek zawsze będzie dążył do zmian. Posiadanie wszystkiego, czego człowiek pragnie, oznaczałoby kres jego życia na ziemi. Wówczas nie miałby, powodów by dalej żyć. Potwierdzają to liczne samobójstwa wśród ludzi opływających w dostatku. Każdy aktywny człowiek usiłuje zmienić swoją przyszłość. Z punktu widzenia człowieka, przyszłość zawsze będzie wymagała korekty. Każde ludzkie działanie staje się historią, wyłącznie historią. Nigdy druga, podobna sytuacja się nie nadarzy. Co więcej, nie ma gwarancji, że podobne postępowanie da w przyszłości podobny wynik. Wolnej woli człowieka nie da się ująć statystycznie. Nie ma ścisłego powiązania pomiędzy światem materii a światem ducha. Nie da się przewidzieć, z prawdopodobieństwem jeden, jak człowiek może postąpić w określonej sytuacji. Człowiek może ulec silnym wpływom dziedzicowa i wpływom środowiska, w którym przebywa, jednak te wpływy nie są decydującymi w jego postępowaniu i w kształtowaniu osobowości. To moralność decyduje o postępowaniu człowieka, a nie program społeczny! Po okresie nadużywania dogmatu o wolności i godności człowieka, w celu zniszczenia cywilizacji łacińskiej, przystąpiono do prób zniszczenia autonomii człowieka, do zniszczenia jego prawa do zachowania godności i wolności osobistej. Do filozofii wprowadzono agnostycyzm, a do polityki anarchizm. Przystąpiono do lansowania poglądu, że zło społeczne jest spowodowane przez rygory moralne, że należy zniszczyć wszelkie instytucje społeczne, religijne i polityczne poprzez rewolucje zakrojoną na skalę światową. Poczęto głosić, że jedynie dzięki rewolucji może nastąpić powrót człowieka do idyllicznego życia na łonie natury. Wszelkie programy powrotu do “prymitywizmu”, czy “na łono natury” są oszukiwaniem siebie samego. Również wszelkie próby, by ożywić przeszłość przedchrześcijańską, są z góry skazane na niepowodzenie. Jezus Chrystus, nasz Odkupiciel, już przyszedł na świat, a Jego Kościół stał się faktem nieodwracalnym. Tak wiele trudu zadawano sobie w okresie Renesansu, by przywrócić do życia pogańskie instytucje. Nic z tego nie wyszło. Nie tak dawno temu, do pogaństwa usiłowali powrócić hitlerowcy, wiążąc wschodni mistycyzm z magią. Był to również daremny wysiłek; mimo, iż pociągnął za sobą miliony istnień ludzkich. Pogaństwa nie zrekonstruowano. Nie może być powrotu do przeszłości! Jednak, próby są nadal ponawiane i będą ponawiane. Będzie to miało miejsce dopóty, dopóki szatan będzie się panoszył wśród ludzi, jak długo będzie istniał grzech. Szatan usiłuje zaprzeczyć liniowości czasu, ponieważ bieg czasu przypięczętowuje jego marny los, przypomina mu, że jest skazany na wieczną klęskę: “Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!” (św. Mateusz 25 ;41) . Zatem, zaprzeczając liniowemu biegowi czasu, zaprzecza się nadejściu Sądu Ostatecznego. Tym należy tłumaczyć, iż wszystkie okultystyczne sekty, tak wschodnie, jak i zachodnie, usiłowały i nadal usiłują zaprzeczyć liniowości czasu, a tym samym, zaprzeczyć rzeczywistości. Ich celem jest zniszczyć czas. U nich nie ma przyszłości. Przyszłość jest dla nich jedynie retoryką. Dla nich istnieje jedynie “TUTAJ I TERAZ”. Człowiek upadły, może znaleźć wiele powodów, by mógł wierzyć, że jest w stanie uchronić się przed Sądem Ostatecznym. Form ucieczki przed konsekwencjami czasu jest wiele. Jedną z nich jest próba nadania człowiekowi boskiego charakteru; doktryna, że każdy może zbawić się bez Boga, doktryna człowieka nauki, pana technologii. Podobnemu celowi służy doktryna ewolucji. Inną próbą odrzucenia ograniczeń czasowych jest karmiczna doktryna reinkarnacji, jako swoistego rodzaju ewolucji osobowej. Mami się ludzi, że osiągną zbawienie drogą wielokrotnego powrotu na ziemię. Taką próbą może też być rytuał wspólnoty-komuny, ponieważ tam, gdzie wszystko jest równe, wszystko jest nieważne. Podobne zadanie spełnia zbiorowa asceza. Również astralna projekcja jest próbą przekroczenia barier czasu i przestrzeni. To wszystko prowadzi do jednego skutku: do niewiary w Boga, a wiary w diabelskie moce! Żaden poważniejszy ruch społeczny nie jest w stanie przetrwać bez wypracowanej religijnej filozofii życia. Odnosi się to również do najwyszukańszych form satanizmu, okultyzmu, mistycyzmu, które wchodzą w skład głównych religii w historii rodzaju ludzkiego. Człowiek pragnie odnaleźć utracony sens życia. Pragnie powrócić do utraconego raju, do złotej ery. Często człowiek zadaje sobie pytanie: dlaczego musi umrzeć? Jednocześnie pragnie uwolnić się od tej niedoskonałości. O ile utraci nadzieję na możliwość powrotu do nieśmiertelności, to wówczas gorączkowo poszukuje możliwości ucieczki przed śmiercią. Jedną z jej form jest pogrążanie się w magii. Poprzez magię święty mąż plemienia może umożliwić współplemieńcom uczestnictwo w kreacji. Rekonstruując wydarzenia kreacji, człowiek usiłuje wytłumaczyć, dlaczego śmierć znalazła się na tym świecie. Żywi nadzieję, iż nastąpi niepowtarzalne magiczne wydarzenie, nastąpi odkrycie magicznej formuły, która przywróci mu utracony raj, a tym samym i nieśmiertelność. Na problemy życia zaczyna wówczas patrzeć metafizycznie, a nie moralnie i etycznie. Naiwnie zaczyna odwoływać się do tajemnych mocy, a więc, wstępuje do synagogi szatana. To, że główne religie Wschodu, czy też żydowska kabała, są wytapetowane czarownikami, mistykami i monistycznymi bankrutami, nie powinno budzić zdziwienia. Ci, którzy poszukują mocy poza Bogiem, czasami ją znajdują. Jednak, ich nadzieje, że będą w stanie odnaleźć sens życia z pominięciem Boga, nigdy nie mogą być spełnione, ponieważ sensu życia nie da się odnaleźć w człowieku, jako hipotetycznej mierze wszystkich rzeczy; co jest pierwszą zasadą humanizmu, od czasów starożytnych, poprzez Renesans, do dni naszych. Kulturalne i rytualne próby usunięcia czasu przejawiały się w pełnych chaosu festiwalach, jak starożytne saturnalia i bachanalia, czy też noworoczne karnawały. Towarzyszyły im rytualne orgie o dużej rozpiętości gwałtu. Orgia jest próbą powrotu do “ciemności”, próbą odtworzenia pierwotnego chaosu, i jako taka, poprzedza proces kreacji, poprzedza obecność porządku we wszechświecie. W czasie tego rodzaju uroczystości, usuwano wszelkie normy rozgraniczające dobro od zła. Fakt stworzenia świata jest sam w sobie wrogiem człowieka autonomicznego, gdyż potwierdza istnienie Boga i nadejście Sądu Ostatecznego. Ci, którzy buntują się przeciwko normom etycznym, nadal odczuwają ciężar rzeczywistości. Usiłują więc schronić się w wyszukanie chaotycznym świecie. Łudzą się nadzieją, iż chaos da im ucieczkę przed ich Stwórcą i Panem, przed Jego karzącą ręką. Bezsensowność życia prowadzi do perwersji. Adoracja Bachusa, Ozyrysa, czy boga niszczyciela Sziwa, była pełna okrucieństw, krwawych obrzędów i nierządu. Była to forma buntu przeciwko harmonii świata stworzonego przez Boga, a więc, była buntem przeciwko Bogu. Lubujący się w okrucieństwach i krwiożerczy Sziwa jest odpowiednikiem biblijnego Molocha. Nic w tym dziwnego, że sianie strachu jest głównym motywem w obrzędach Hindusów. Indyjscy fakirzy są odpowiednikiem europejskich wolnomularzy. Posługują się podobnymi symbolami. Bóg Sziwa często był symbolizowany jako święty byk. Jednak, najpopularniejszą formą przedstawiania tego bożka była linga, gładki kamień o phallicznym kształcie, najczęściej wykonany z białego marmuru. Podobną “kolumienkę.” upodobała sobie masoneria. Klasycznym przykładem może być pomnik Washingtona w stolicy USA. Przy okazji warto nadmienić, że tak powszechnie używany przez masonów trójkąt równoboczny w starożytności symbolizował Bachusa i Ozyrysa. Zatem, rewolucyjni burzyciele “tronów i ołtarzy ” mają wyjątkowo podły rodowód. Oświecenie, masońska iluminacja, jest symbolizowana jako kundalini, jako potęga węża, jako siła seksu. Orgie i rewolucje przedstawiają sobą chaos, permanentny zanik ograniczeń moralnych i wszelkich wymogów etycznych. Poprzez orgię wyraża się wolę całkowitego zniszczenia przeszłości. W lożach iluministów wprowadzono orgie seksualne, “w imię wolności”, głównie po to, aby z czasem przenieść je do zamków i miast na terenie całej Francji i tym samym przygotować grunt dla “wielkiej rewolucji” z 1789 roku. Rewolucja niszczy wszelkie rzeczy stworzone. Wola zniszczenia wszelkich ograniczeń, które są wynikiem kreacji, chęć zniszczenia przeszłości, stanowi sedno wszelkich religii demonicznych, wszelkiej magii. W świecie czarnoksiężników dominują impulsy czysto rewolucyjne. Magia podmienia praworządność rytuałami bez znaczenia, których nigdy nie zmienia. Jak pod rządami komunistów. Chaos, wprowadzany rytualnie, uderza w ograniczenia narzucone przez prawo, które należało wprowadzić jako środek obronny przed degeneracją człowieka, która się wytworzyła w ciągu wieków. Lansowana przez szamanów etyka sytuacyjna jest próbą rytualnego potwierdzenia lepszego sposobu życia, formą społecznego odrodzenia. Postęp jest tam dziełem przypadku, zamiera. Kulturowość posiada tam charakter ekstatyczny, a nie intelektualny. Zatem, prymitywność ludów jest dziełem czarnoksięstwa, a nie odwrotnie, jak to nieraz się mniema. Patrzenie w przyszłość, charakterystyczne dla świata chrześcijańskiego, jest nieobecne wśród pogańskich kultur. Prymitywne kultury nie przywiązują wagi do ziemskiego czasu. Dla nich przyszłość istnieje obecnie. Okres przebywania w transie jest tam rzeczą najważniejszą. Ich brak zainteresowania przyszłością spowodował, że zastygły w rozwoju, że nie były w stanie wyzwolić się z objęć prymitywizmu; ponieważ dla nich postęp, dobrobyt, oszczędzanie na później itp., nie przedstawiają żadnej wartości. Koncentracja na bezczasowości usuwa rutynę codziennych zajęć, troskę o jutro, praworządność. Czarnoksięstwo uśmierca kulturę. Przykładem mogą być szczepy australijskie i afrykańskie. Nie dostawy mleka i mąki mogły wydźwignąć je z nędzy, ale praca chrześcijańskich misjonarzy. Dokonywane przez czarowników cuda, czy też wywoływane zjawiska nadprzyrodzone, nie posiadają charakteru altruistycznego. Celem ich jest budzić zdziwienie i strach wśród współplemieńców. Brak pierwiastka dobroczynności jest typowy dla czarnej magii. Tam nie może być rozwoju. Czarna magia jest nastawiona na zniszczenie wszelkich podstaw postępu społecznego. Utworzony przez szarlatanów system społeczny, w którym trzyma się w strachu jednego człowieka przed drugim, niszczy wszelką możliwość uporządkowanego podziału pracy. Strach przed czarną magią jest przenikliwy. Chroniczna obawa, iż może ona być użyta przeciwko ludziom twórczym, przedsiębiorczym, powoduje, że człowiek jest zmuszony kryć przed otoczeniem swoje uzdolnienia, musi ukrywać źródła swojego powodzenia. Wszelki sukces jest wówczas przypisywany szczęściu, czy też przeznaczeniu, a więc siłom bezosobowym. Nikt nie ma odwagi by pokazać cokolwiek co mówiłoby innym, że mu się dobrze powodzi. Wszelkie inowacje są tam rzeczami unikalnymi, gdyż odstępstwa od prymitywnego stylu życia grożą wzrostem wrogości wśród otoczenia. Obowiązuje tam równanie do dołu. Jest to wyraźnie widoczne w systemie socjalistycznym, gdzie wrogość do człowieka została zinstytucjonalizowana. Socjaliści uważają, że czynnik ekonomiczny jest najważniejszy w życiu człowieka, że człowieka można kształtować za pomocą bodźców ekonomicznych. Torując drogę komunizmowi, socjaliści wierzą, że dostatek uczyni ludzi bardziej urabialnymi. Stąd, przed dojściem do władzy, obiecują wszystkim zamożność. Gdy władza przejdzie w ich ręce, zapalają zielone światło dla świata czarnej magii. Ekonomia socjalizmu jest demoniczną filozofią zamiany kamieni w chleb. Wywodzący się z okultyzmu socjalizm nie może być systemem racjonalnym. Nie jest w stanie rozwinąć oszczędnej produkcji, ponieważ zaprzecza ograniczonym możliwościom człowieka, które są skutkiem grzechu. W systemie społecznym opartym na okultyzmie, człowiek posiada minimalne szanse by móc osiągnąć sukces ekonomiczny. Nie ma też możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym, dzięki któremu mógłby uzyskać nadzieję na rozwój i polepszenie swojego bytu. W świecie niestabilności moralnej (tyle tam “okresów błędów i wypaczeń”) staje się niemożliwym aby móc, na przestrzeni czasu, oddzielić złe rezultaty od dobrych, a tym samym, skutki od przyczyn. Obowiązująca tam etyka sytuacyjna czas sprowadza do chaosu; czyli, do tego samego, co usiłowano uzyskać w pradawnych kulturach prymitywnych, rozpaczliwie starających się uwolnić od skutków liniowości czasu. Pogańska koncepcja cykliczności historycznego rozwoju, z rzekomo nieuniknionymi cyklami wzlotów i upadków, nie pozostawia miejsca dla długotrwałego postępu. Bez nastawienia na przyszłość, prymitywne kultury nie osiągają wewnętrznej dynamiki, tak pomocnej w społecznym rozwoju. Ludzie nie troszczą się tam o przyszłość, gdyż jest ona poza ich kontrolą. Wydarzenia i rzeczy im się przytrafiają. Oni ich nie tworzą. Na co dzień kierują się impulsami, gdyż nie potrafią utrzymać się w dyscyplinie. Nie są w stanie poświecić się dla satysfakcji w przyszłości. Żyją z dnia na dzień, ponieważ nie ma dla nich przyszłości. Pracują na tyle, na ile to jest konieczne aby utrzymać sie przy życiu. Przeskakują od jednego zajęcia do drugiego, nie mając najmniejszego zainteresowania w wykonywanej pracy. Ich pierwsze potrzeby, a w szczególności zaspokojenie potrzeby seksualnej, dominują nad wszystkim innym. Coś, czego nie można skonsumować natychmiast, nie przedstawia dla nich żadnej wartości. Nie mając ciągłości historycznej, dla ludów prymitywnych przyszłość historyczna jest bez znaczenia. Cykliczność historyczna, mit reinkarnacji, pomaga im uciec przed odpowiedzialnością wobec przyszłych pokoleń. W tak zorganizowanym społeczeństwie, nauka staje się rzeczą niemożliwą, gdyż regularności otaczającego nas świata są tam zdławione przez moce demonów. Wobec braku nauk społecznych, nie może się wytworzyć żaden program społeczny, czy polityczny. Program działania może powstać jedynie z krytyki, a ta nie jest dopuszczana do głosu. Każdy tryumf filozofii satanizmu zadawał śmierć kulturze i gospodarności. Jest tak zawsze, gdy władze przejmą ludzie nastawieni na teraźniejszość Nic w tym dziwnego, że socjalizm jest uosobieniem martwoty, skoro jego twórca, Karol Marks, był satanistą. W systemie społecznym, który nie jest w stanie zrodzić współzawodnictwa, konkurencji, czas nie ma znaczenia. Ludzie tam nie dyskutują pomiędzy sobą swoich planów prywatnych. Są zamknięci w sobie. Wspólnota celów, narodowość, jest prawie nieobecna w społeczeństwie opanowanym przez szarlatanów. Osobowość człowieka nie jest w stanie rozwijać się przy obecności demonizmu, którego celem jest manipulować współplemieńcami poprzez ścisłą elitę. Rytuał, a nie badanie regularności w świecie, jest prawem kultur prymitywnych. Dobrym przykładem mogą być Indie, czy tzw. trzeci świat. Konsekwencje wynikające z zarażenia się filozofią Wschodu mogą być katastrofalne. Otwiera ona dusze i umysły ludzi dla monizmu, zbiorowego ascetyzmu, jogizmu, mistycyzmu i magii. Wschód już przybył do Europy i Ameryki. Może to doprowadzić do kulturalnej stagnacji, do zniszczenia chrześcijańskiej zapobiegliwości człowieka i jego poczucia odpowiedzialności za siebie. Ascetyzm jest sprawą osobistą. W zbiorowości staje się filozofią otrzymać coś za nic. Istotą magii jest posiąść moc i władze, ale niemal za darmo. W świecie magii, czarnoksiężnicy, czy sekretarze partii, mogą być zastąpieni co najwyżej przez generałów, przez siłę policyjno-wojskową. Rządy szamanów przechodzą w ręce wojskowych despotów. Ta zasada obowiązuje wszędzie: niezależnie od tego, czy jest to świat “trzeci”,”drugi”, czy “pierwszy”. Przekazanie władzy żołnierzom podczas pokoju jest niczym innym jak urządzaniem wyprawy na współobywateli. Przedłużające się rządy wojskowych demoralizują ludzi całkowicie. W takiej rzeczywistości, gdyby mieszkańcom wspólnot, zdominowanych przez magię, dano wszystkie skarby świata, nie będą w stanie wyjść z nędzy. Wszelkie wysiłki, zmierzające do udzielenia pomocy ekonomicznej systemom demonicznym, przyczyniają się do trzymania w ciemnocie i nędzy wielkich połaci kuli ziemskiej, a przy okazji, prowadzą do zubożenia świata postępu, świata chrześcijańskiego, gdyż ta pomoc odbywa się jego kosztem. Najmądrzejsze traktaty starożytnej filozofii, włącznie z tymi, które posiadały pierwiastki szlachetne, nie były w stanie wyrwać świata z objęć mocy ciemności. Doprawdy, źle musiało być z ludzkością, skoro w tym właśnie okresie Pan Bóg zdecydował się posłać na ziemię Jezusa Chrystusa, założyciela wielkiej rodziny chrześcijan. Cieszące się Bożym błogosławieństwem chrześcijaństwo poczęło promieniować na cały świat. Nie wspierał go wielki kapitał, nie miało oparcia na filozofii encyklopedystów, nie miało etatowych ekspertów i intelektualistów, nie stała za nim armia. Pierwszymi chrześcijanami byli ludzie “brudni”, tzn. ludzie, którzy żyli z pracy rąk swoich, ludzie prości i biedni; jak rybacy, zbiegli galernicy, czy niewolnicy. Ludzie ci, za sprawą Ducha Świętego, byli w stanie wstrząsnąć sumieniem zdeprawowanego świata. Jezus Chrystus położył nacisk na pokorę, podjął się publicznego głoszenia prawdy. Jego nauka była dostępna dla wszystkich – co stanowiło nie lada precedens w spoganiałym świecie, pełnym tajnych stowarzyszeń i teokratycznego kultu, w świecie trzymającym ludzi w chronicznym strachu. Przemawiając do ludzi, Chrystus wielokrotnie podkreślał: “Nie bójcie się!”. Ludzkość nie znała prostszej i szczerszej doktryny obcowania z Bogiem. Pan nasz dokonał wielkiego przełomu w relacji Bóg-człowiek. Chrześcijaństwo dopuściło człowieka przed oblicze Boga w sposób bezpośredni. Jest to stosunek osobisty. Większość ludów posiada gromadny stosunek do Boga. Nawet Żyd modli się do Boga jako Żyd, a nie jako osoba. Pomimo tryumfu nauki Chrystusowej, życie chrześcijan nie było łatwe. Od pierwszych dni chrześcijaństwa, gnoza podążała za nim jak zły duch. Co chrześcijanin zbudował, ku chwale Bożej i dla pożytku człowieka, gnoza usiłowała zniszczyć. Jej form działania było wiele. Jednak, najwięcej szkód w chrześcijańskim świecie uczynił luteranizm. Zrodził on niezliczoną ilość sekt, które odeszły od matki-Kościoła. Poczęły z Kościołem walczyć. Od czasów Marcina Lutra (1483-1546), licząca setki lat jedność świata chrześcijańskiego stała się teorią. W walce o duszę człowieka, gnoza i kabała poczęła odnosić sukcesy. Doprowadziło to do smutnej sytuacji po Soborze Watykańskim II, kiedy nastała moda na szaleńczy synkretyzm. Szatan przystąpił do finałowego natarcia. Świat konspiracji ponownie pokazał rogi. Martwota zaczęła stukać do drzwi. Każda elita, każda grupa ludzi wybranych, “błogosławionych”, wprowadza nowych członków drogą kolejnych, coraz to głębszych wtajemniczeń. Naród nie jest zorganizowany na zasadach konspiracji, więc ludzie wybrani muszą być pasożytami. Elita musi być karmiona przez tych, którzy zgodzili się być “brudni” w imię produktywności, w imię zabiegów o chleb powszedni. Konspiracja może być chwilowym rozwiązaniem w okresie prześladowań, ale nie jest wzorcem dla zorganizowania narodu. Weźmy, dla przykładu, system komórek w komunistycznej partii, który jest skuteczny w trzymaniu z dala szpiegów, ale nie jest dobrą formą organizacji, gdyż nie może skutecznie oprzeć się zakonspirowanemu złu. Nikt nie wie kto kontroluje i kieruje systemem komórek partyjnych. Taka struktura prowadzi do moralnej ślepoty. Działa się tam “po linii”, na rozkaz z góry. W rezultacie, rok po roku, lojalność członka partii powoli przesuwa się w kierunku utajnionej wierchuszki, a oddala się od zasad moralnych. Dochodzi do tego, że zaczyna się mówić: “my” i “oni”. Nie na tym polega jedność narodowa. Pokusa bycia członkiem konspiracji jest wielka. Przystępuje się do niej z nadzieją, że będzie można otrzymać coś za nic. Ponadto, gdyby owianej tajemnicą elicie mutantów udało się dostąpić do wiedzy absolutnej, posiąść tajemnice świata, widzieć światło i wieczność, zrozumieć prawa energii itp., to wówczas grzech i jego skutki mogłyby być usunięte, gdyż konspirator stałby się panem kreacji. Jednym słowem, byłoby to gnostyczne zbawienie człowieka poprzez wiedzę. W rzeczywistości, wiedza tajemna, udostępniana wewnątrz tajnych stowarzyszeń, jest wiedzą nieuniknienie destrukcyjną. Powoduje zagładę tych, którzy jej poszukują i tych, którzy myślą, że ją odnaleźli, źródła wiedzy tajemnej muszą być kłamliwe, niezależnie od tego czy wychodzą od komunistów, czy też od magów z czarnej Afryki. Wiedza sekretów i wtajemniczeń, jak powiedzmy alchemia, jest wiedzą ezoteryczną, staje się procedurą natury religijnej. Nie ma nic wspólnego z nauką, która charakteryzuje się otwartością, podziałem pracy naukowej i powtarzalnością doświadczeń przy badaniu regularności praw w przyrodzie. Nauka bada rzeczywistość, natomiast magia chce ją zmienić. Powiedzmy, alchemia, zwana nauką hermetyczną, pragnie odkryć kamień filozoficzny, substancję umożliwiającą zamianę metali w złoto, a także, usiłuje odkryć złoto pitne, zwane również eliksirem długowieczności, które w magiczny sposób przedłużyłoby życie człowieka, a w najgorszym przypadku, pozwoliłoby zachować na starość cechy okresu młodości. Czyli, jest to próba korekty świata stworzonego przez Boga. Czy należy się dziwić, że Marcin Luter był zwolennikiem alchemii? Nie. Zakorzeniona w gnozie alchemia miała oświecić umysł człowieka, miała doprowadzić go do wyższej świadomości, co jest celem wszystkich grup okultystycznych. Człowiek w objęciach czarów i zabobonu nie może być twórczy. Udaje się do buszu. Nie zmienią tej prawdy wszelkie próby stworzenia nowej ery, czy “nowego świata”. Byłby to powrót do starych tradycji filozofii hermetycznej, byłby to powrót do magii Renesansu. Paradoks, są już tacy, co usiłują pójść wstecz przy pomocy techniki komputerowej. Celuje w tym współczesna sekta “Braterstwa Białego” (White Brotherhood). Powiązanie techniki komputerowej z magią, a nauki z tzw. wyższą świadomością, nie może funkcjonować. Elityzm jest tutaj rzeczą nieuniknioną. Wśród grup radykalnych, usiłujących budować nową erę, erę pochrześcijańską, do których należy również ruch wyzwolenia kobiet [1], “wyższa świadomość” stała się czymś w rodzaju talizmanu. Mniemają, że są już blisko posiadania wiedzy absolutnej i uda im się zainaugurować erę nowej religii, erę humanizmu; a to jest zaproszeniem dla alchemii, magii i najrozmaitszej odmiany okultyzmu. Skoro wiedza daje potęgę, uganiają się za wiedzą, szczególnie za wiedzą techniczną, by móc w oparciu o nią kierować innymi. Jak w magii, czarnoksięstwie i okultyzmie, tak i w mesjanistycznym humanizmie kontrola nad umysłem ludzkim jest głównym tematem działania. Dąży się do wypracowania doskonałej techniki manipulowania człowiekiem. Usiłuje się wtargnąć do jego wnętrza, by odebrać mu tym samym siłę woli i pozbawić odpowiedzialności za swoje postępowanie. Laureat nagrody Nobla, profesor psychologii na Uniwersytecie w Harvard, B.F. Skinner, umocnił pogląd, iż człowiek nie posiada charakteru, że jest całkowicie urabialny, a słowo “człowiek” posiada znaczenie wyłącznie laickie. Wszechświat zredukował do materii i ruchu, a umysł człowieka wyobraził sobie jako ruch określonych części ciała. Lansowana przez niego “deontotologia” w naukowy sposób usiłuje wyzwolić człowieka od poczucia obowiązku i honoru. Skinner uważa, iż raz na zawsze należy wyzbyć się patriotyzmu, wiary i odwagi, że należy wyzbyć się poczucia, grzechu. Uważa, że skoro środowisko czyni człowieka takim, a nie innym, człowiek nie odpowiada za swoje uczynki. Jednym słowem, jest to kolejna próba psychologicznej ucieczki przed Sądem Ostatecznym, jest to powrót do teorii Marcina Lutra, który odpowiedzialność za postępowanie człowieka zrzucił na barki Boga i szatana. Według Lutra, Bóg i szatan zmagają się o to, który z nich będzie człowiekiem kierował. Idealna teoria dla ludzi lubiących się “odnawiać”. Humaniści pragną kontrolować swoją przyszłość stopniowo wiążąc się z kosmosem w nowej ewolucji. Jest to cel, który zbliża do siebie chaldejskich astrologów, hinduskich mistyków, pogańskich magów oraz naukowców i filozofów orędujących teorii ewolucji. Pragną stać się bogami przy pomocy zabiegów ewolucyjnych. Jest to, przede wszystkim, domaganie się władzy absolutnej. Jeżeli człowiek jest częścią zamkniętego wszechświata, to poza nim nie ma instancji wyższej, do której można byłoby się odwołać. Doktryna ewolucji i doktryna determinizmu wiążą ze sobą darwinistów, okultystów, mistyków nowej ery i pozostałe ruchy antychrześcijańskie, gdyż bezosobowe moce ewolucji czynią z człowieka króla kreacji. Podstawowym tematem działania u humanistów, okultystów, teozofów i wszelkich sekt zajmujących się sprawami świata ducha, stał się skompromitowany historycznie synkretyzm. Wydaje im się, że jedna uniwersalna religia jest rozwiązaniem dla wszystkich problemów człowieka i stanowi podstawę w budowie mesjanistycznego rządu ogólnoświatowego. Ludzie mają być zjednoczeni politycznie i duchowo. Usiłuje się czerpać korzyści tak z cywilizacji azjatyckiej, jak i europejskiej, nie przywiązując wagi do najistotniejszej sprawy, a mianowicie, że to, co posiada człowiek Wschodu, jest przekleństwem. O ile chrześcijańska doktryna człowieka upadłego jest natury etycznej, to indyjska ma charakter metafizyczny. Filozofia buddyzmu i indyjskiego monizmu jest zaprzeczeniem rzeczywistości, jest iluzją. Indyjski mistyk usiłuje uciec od rzeczywistości drogą manipulacji ciałem: a wiec, poprzez ascetyzm, libertynizm, medytacje, pustelniczy tryb życia i całkowite pogrążenie się w ćwiczeniach ciała. Powiedzmy, celem ćwiczeń joga, tak popularyzowanych obecnie na Zachodzie, nawet w ramach działalności katolickich parafii (?), jest uwolnić człowieka od pełnej świadomości istnienia, dopomóc mu przekroczyć bariery rzeczywistości. Mistycy tybetańscy głoszą, że cały świat i wszystkie jego zjawiska są jedynie fantazją zrodzoną w ludzkiej wyobraźni. Aby wyzwolić sie od tej “fantazji’, lansują ćwiczenia oddechowe joga, telepatie, szybkie chodzenie, lewitacje. i ascezę. Tybet stał się krainą demonów, magii i czarnoksięstwa. Dzięki niewinnie wyglądającym ćwiczeniom joga człowiek wkracza w świat okultyzmu. Cyniczna rewolucja antykulturalna, z lat sześćdziesiątych XX wieku, przywróciła do łask wegetarianizm, monizm filozoficzny, mistycyzm religii Wschodu, pogrążyła człowieka w bagnie chemikalii. Odrodziła się wiara w reinkarnacje, spirytyzm i wszelkiej odmiany guślarstwo. Zrodziło się przeświadczenie, że dobrobyt jest rzeczą samoistną, że dzięki wysoko rozwiniętej technologii i pieniądzom produkowanym z niczego można skutecznie reperować ekonomie. Zapomniano o Bogu. Tego rodzaju transformacja religijna prowadzi nieuniknienie do transformacji kulturalnej. Natychmiast wrócił do łask relikt starożytnego pogaństwa – opilstwo. Ponadto, rozbudowano i udoskonalono technikę wprowadzania się w stan zamroczenia. Do alkoholu dołączono narkotyki, medytacje monotonne zawodzenie, czy też podskakiwanie w rytm antykulturalnego bitu i rocka. Tego rodzaju formy wprowadzania się w stan halucynacji redukują możliwości człowieka w ocenie własnego postępowania, są psychologiczną ucieczką przed rzeczywistością, formą religijnego buntu, ucieczką przed poczuciem odpowiedzialności przed Bogiem. Jest niemożliwym by móc połączyć świat magii i guseł ze światem chrześcijańskim. Są one ze sobą w stanie wojny. Świat okultyzmu powinien pozostać tam, skąd przyszedł, a wiec w buszu. Zmaterializowany człowiek z końca XX wieku nie wierzy w Boga, ale zaczyna wierzyć w złe duchy, w demony i czary! Okultystyczna odmiana humanizmu staje się kolejną propozycją dla wzrastającej liczby byłych materialistycznych humanistów, którzy utracili wiarę, w materializm, ale nie utracili wiary w humanistyczną religie. Zamiast powrócić do Boga, wolą wierzyć w zielonego człowieczka z kosmosu, czy w latające talerze. Wiara w stwory kosmiczne nie jest rzeczą nową. Sięga do czasów starożytnych. Ponadto, odkrycia Mikołaja Kopernika (1473-1543), powiązane z platońską ideą obfitości, zrodziły wiarę w wielość światów. Wierzył w nie czarownik Giordano Bruno (1548-1600), a Karol Fourier (1772-1837), francuski socjalista, wierzył nawet, że planety są istotami żywymi i utrzymują ze sobą stosunki płciowe. To właśnie Fouriera wychwalał pod niebiosa Fryderyk Engels (1820-95), współtwórca idei komunizmu. Wszystko razem wzięte, jest kolejną manifestacją gnozy, samozbawienia poprzez wiedzę, i próbą ucieczki przed Sądem Ostatecznym. Humaniści, podobnie jak alchemicy, nie koncentrują swojej uwagi na codziennej pracy szarego człowieka, czy na gromadzeniu zdobyczy nauki, ale na radykalnie nieciągłych wydarzeniach, które mają zgotować człowiekowi nowy świat. Niektórzy nazywają je permanentną rewolucją. Dla mutacji porzucili ideę postępu. Z tym, że nie będą to mutacje przypadkowe. Będą one świadomym tworem nowej elity iluminowanych. Twórcy nowej ery traktują ludzkość jako twór obojnaczy: jednocześnie męski i żeński (unisex). Wyraźny powrót do symbolicznej religii pogan. Jest to najistotniejszy składnik w alchemii: Wschód i Zachód. Dawniej, zjednoczenie przeciwieństw miało wytworzyć kamień filozoficzny, a dzisiaj, ma zapewnić powrót do utraconego raju, do złotej ery. Z tego też względu, ludzkość jest zmuszana do zjednoczenia. Stąd rozlega się nawoływanie do ekonomicznego komunizmu, do obalenia struktur hierarchicznych, do utworzenia jednej, wielkiej wspólnoty. Do tego ma doprowadzić stroniący od moralności komunizm polityczny, który obiecuje apogeum szczęścia w każdej dziedzinie życia ludzkiego. Rozlega się nawoływanie do tworzenia ery proletariatu, do tworzenia tysiącletniego humanistycznego pokoju. Człowiek ma w niej stać się sędzią Bożego świata. Sam będzie decydował co jest dobre, a co złe. Drogą procesów rewolucyjnych ma zbudować raj na ziemi. Jest to kolejna utopia. Kiedykolwiek człowiek zapragnął być nieskończenie twórczy, czynił wokół siebie więcej spustoszenia niż dobra. Świat rewolucji jest światem zamkniętym. Pragnie rządzić przyszłością, przesądzać o losach ludzkości, a nawet wszechświata, i dla tego celu jest gotów odwołać się do spirytystyki, magii, astrologii, do nieczystych mocy, do okultystyki. Prowadzi to do zdławienia wolności człowieka i jego osobowego charakteru. Niestety, znowu do głosu dochodzi pogląd, iż doskonalenie człowieka będzie zależało nie od jego własnej woli, czy od woli Bożej, ale od programu społecznego. Żydowskie zamiłowanie do planowania na siłę usiłuje opanować świat ducha. Współczesnego człowieka próbuje się otaczać formułkami postępowania, które każą mu się zachowywać podobnie do mrówek, czy pszczół. Usiłuje się z ludzi zrobić coś w rodzaju insektów, bowiem insekty posiadają wysoką wydajność produkcyjną. Człowieka pragnie się ukształtować poprzez determinizm środowiskowy, dając mu “pozytywne wsparcie”, które ma go uchronić od wahań spowodowanych wyrzutami sumienia. Ludzi próbuje się traktować jak zwierzęta, na przekór ostrzeżeniom słynnego Iwana Pietrowicza Pawłowa (1849-1936), aby tego nie robić. Dla twórców Powszechnego Imperium masowa hodowla ludzi jest bardzo atrakcyjna, jest pokusą nie do odparcia. Nawet “Lord rozumu”, Bertrand Russell (1872-1970), też laureat nagrody Nobla, moczył co dzień w morskiej wodzie swojego syna Johna, usiłując dać mu przez to “pozytywne wsparcie”, chcąc go “uwarunkować”. W rezultacie, nieszczęśliwy chłopiec dostał pomieszania zmysłów. Po tym nieudanym eksperymencie, pacyfista Russell oświadczył, iż jego syn stał się ofiarą kompleksów generacji powojennej, odczuwającej konsekwencje pierwszej wojny światowej. Angielski logik i filozof nie miał na tyle odwagi wewnętrznej, by przyznać, iż popełnił błąd, że wyrządził synowi olbrzymią krzywdę, ponieważ na człowieku nie da się eksperymentować jak na zwierzętach. Począwszy od okresu Oświecenia, pojawiła się grupa filozofów, która przyjęła pogląd, że człowiek jest dziełem środowiska, a jego rozwój, tak duchowy jak i fizyczny, będzie mógł być kształtowany poprzez zmianę otoczenia, w oparciu o zbadane przez naukę niezmienne prawa natury. Pomysł ten okazał się poronionym, ponieważ nauka nie jest w stanie wartościować. Daje człowiekowi jedynie pomocnicze informacje w ocenie wartości. Ludzkich pasji, sentymentów, emocji i upodobań nie da się pomierzyć, nie da się. skodyfikować. W tym zakresie nauka jest bezradna.. Duchowa część życia człowieka posiada charakter jakościowy, a nie ilościowy. Nauka nie jest w stanie przewidzieć przyszłości człowieka, ponieważ nie można przewidzieć jak człowiek postąpi. Wartościowanie odbywa się w ludzkiej świadomości, a ta jest zmienną. Różni ludzie mają różne skale wartości. Co więcej, każdy człowiek zmienia swoją skalę wartości z upływem czasu i jego postępowanie nie może być z góry przewidziane. Matematyka, czy jej gałąź, statystyka, nie może mieć zastosowania w zagadnieniach dotyczących stosunków społecznych, gdyż nie ma miary, którą można by mierzyć idee i wartości. Statystyka należy do historii. Zajmuje się przeszłością, a nie przyszłością. Skoro nauki społeczno-polityczne opierają się głównie na możliwości przewidywania, automatycznie są wyłączone z badań naukowych. Nikt nie jest w stanie przewidzieć co jest dla człowieka najlepsze. Nikt nie jest w stanie orzec co dany człowiek woli najbardziej, za wyjątkiem jego samego. Preferencje człowieka są dla niego skarbem. One nadają kierunek jego postępowaniu. Nie powinno się tworzyć utopii pomniejszających znaczenie grzechu, usprawiedliwiających słabość woli człowieka, odciągających go od prawa Bożego. Pan nasz, Jezus Chrystus, głosił otwarcie, że “z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa” (św. Mateusz 15;19). Gdy nadejdzie pora, każdy będzie musiał zdać sprawozdanie ze swojego włodarstwa. Przed Panem Bogiem. Żadne wykręty i sztuczki tu nie pomogą. Share this: Email Ten wpis został dodany w 2012-08-08 (środa) @ 06:02:10 i znajduje się w kategorii Historia, Kościół, Kultura, Polityka. Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanał. możesz napisz odpowiedź, lub trackback z Twojej własnej witryny. Odpowiedzi: 8 to “Non Serviam (1)” Kapsel powiedział/a 2012-08-08 (środa) @ 07:14:15 …..ostrzec, szczególnie młodzież, przed niebezpieczeństwem….. Madonna modli się o uwolnienie Pussy Riot Madonna podczas koncertu w Moskwie powiedziała, że modli się o to, aby młode członkinie rosyjskiego zespołu punkrockowego Pussy Riot odzyskały wolność Prokurator zażądał trzech lat więzienia dla kobiet, które w świątyni wykonały pieśń-modlitwę. - Wiem, że każda historia ma wiele odcieni – powiedziała piosenkarka, nazywając “odważnym” występ Pussy Riot z 21 lutego. Tego dnia w moskiewskim soborze Chrystusa Zbawiciela kobiety wykonały w maskach utwór “Bogurodzico, przegoń Putina”. Te “trzy dziewczyny zapłaciły za to i modlę się o ich wolność; zasługują na to” – mówiła Madonna do fanów. Amerykańska artystka podkreśliła, że cieszy się, iż żyje w kraju, w którym wolność słowa jest szanowana. “Mam prawo do wyrażania swoich poglądów” – mówiła. We wtorek prokurator zażądał trzech lat pozbawienia wolności dla trzech członkiń Pussy Riot. Maksymalna kara za zarzucany im czyn to siedem lat więzienia. 22-letnia Nadieżda Tołokonnikowa, 29-letnia Jekatierina Samucewicz i 24-letnia Maria Alochina zostały oskarżone o “chuligaństwo motywowane nienawiścią religijną”. O uwolnienie performerek apelowali – bezskutecznie – rosyjscy i zagraniczni twórcy kultury i artyści. Według oponentów rosyjskich władz proces trzech młodych kobiet jest motywowany politycznie i stanowi jedną z prób uciszenia rosyjskiej opozycji, która w minionych miesiącach organizowała liczne i wielkie protesty. Przeczytaj więcej o: Pussy Riot, koncert, madonna, moskwa http://www.rp.pl/artykul/9131,922848-Madonna-modli-sie-o-uwolnienie-Pussy-Riot.html niestety ale nigdzie nie mogę się doczytać do kogo modli się ta anty artystka. 21 lutego 2012 grupa Pussy Riot weszła do Cerkwii Chrystusa Zbawiciela w Moskwie i, szokując zebranych tam ludzi, wykonała „punkową pieśń modlitewną” “Bogurodzico, przegoń Putina”. Akcja miała na celu zwrócenie uwagi na powiązania władz Rosji, zwłaszcza Władimira Putina, z Cerkwią Prawosławną.

Żirudło:
marucha.wordpress.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz