poniedziałek, 1 czerwca 2015

ODKRYCIE I UJAWNIENIE NAJWIĘKSZEJ TAJEMNICY MASONERII

W tym niezwykłym świadectwie zwracam się do wszystkich ludzi dobrej woli, a także do tych, którzy wstąpili do masonerii i do tych którzy zamierzają wstąpić do tej śmiertelnie niebezpiecznej struktury zła. Aby dokładniej zrozumieć treść i sens przekazu zaleca się przynajmniej trzykrotne przeczytanie i przeanalizowanie w ciszy. Pisząc to będę się starał używać prostych i zrozumiałych słów. Na wstępie podam ogólną definicję masonerii.
Jest to organizacja tajna, ogólnoświatowa, naturalistyczna, hierarchiczna dążąca do całkowitego opanowania świadomości i duszy swych członków a także żądająca bezwzględnego posłuszeństwa. Następnie przez swą tajną działalność swych członków zmierzająca do opanowania świata, celem zrealizowania swych planów zniszczenia ludzkości. Została powołana przez tajne kręgi anty kościoła jako wyraz buntu przeciw Bogu objawionemu w Jezusie Chrystusie i Jego przesłaniu do ludzkości i Jego Kościołowi. Jest to anty kościół kierowany i sterowany przez szatana za pośrednictwem ludzi, którzy mu się dobrowolnie oddali. Święty Maksymilian nazwał masonerię głową węża piekielnego. Jest to wszechświatowa sekta zła. Prawdziwe cele tej organizacji poznaje mniej niż 1% ogółu członków masonerii. Do najwyższej wtajemniczonych należą wybrani z wybranych. Ponad 99% do końca życia nie zna i nie pozna prawdziwych celów masonerii, są. trzymani w całkowitej nieświadomości. Dzieje to się tak dlatego, że gdyby wcześniej znali prawdziwe oblicze i cele tej tajnej struktury, to nikt przy zdrowych zmysłach nie wstąpiłby do takiej organizacji. Zdarza się, że z tych co dostąpili najwyższego wtajemniczenia, poznając prawdę zapragnie wystąpić i wtedy okazuje się, że jest to niemożliwe. Podobnie jak wystąpienie z bandyckiej mafii. Zdarza się, że ktokolwiek z masonów wysoko wtajemniczony wystąpił to po pewnym czasie zginął bez wieści. Wychodzi wtedy obłuda i perfidia masonerii. Z kościoła Chrystusowego jeżeli
ktoś pragnie wystąpić to występuje i nikt nie grozi mu śmiercią. Wręcz przeciwnie Ojciec
Miłosierny cierpliwie czeka na powrót syna marnotrawnego. W masonerii, kościele szatana nie ma odwrotu. Grożą śmiercią i zdradziecko zabijają. Taka jest właśnie wolność u lucyfera.
Kim jestem
Jestem nędzą nad nędzami, nicością, prochem ziemskim, wobec Wszechmocy, Wszechpotęgi Bożej. Byłem ponad 20 Jat opętany przez szatana w tym 7 lat w sposób ukryty i przez 13 lat w sposób jawny dla mnie. Przez 13 lat toczyłem walkę na śmierć i życie, aby się uwolnić z jego niewoli. Całe to przeżycie, i doświadczenie opisałem w 2006 r. pt. "Wstrząsający opis mężczyzny, który był ponad 20 lat opętany". Jego przeżycia i doświadczenia.
- w I części tego świadectwa opisałem jak do tego doszło i jak zostałem uwolniony. Podałem przykłady i opisałem różne zdarzenia jak bronić się przed zniewoleniem i opętaniem.
- w II części opisałem o tajemnych oddziaływaniu szatana na umysł i duszę ludzką przez media.
- w III części ujawniłem jak zostały odbyte te tajemne oddziaływania śmiertelne i niebezpieczne tylko dlatego, że nikt o nich nie wie. Gdy się te tajemnice oddziaływania pozna wtedy stają się bezsilne.
Napisałem też wiele innych pism. Gdy w latach 90-tych otrzymałem dar rozeznawania, duchów wtedy zrozumiałem w jakim stanie jest obecny świat.
W 2000 r. dane mi było poznać tajemne oddziaływanie złych duchów
/ tzw. 4 wtajemniczenie/ w mediach, wtedy do reszty zrozumiałem co piekło i jego słudzy
masonerii zgotowały dla świata. Nie mogłem sobie z tym poradzić, gdy okazało się ,że
wszystkie te zdarzenia mają potwierdzenie w rzeczywistym życiu jako empiryczne dowody naukowe. Przełom nastąpił 02 lutego 2005r w święto Matki Bożej Gromnicznej, kiedy usłyszałem wewnętrzny głos aby wbrew wszelkim przeszkodom opisać i ujawnić to wszystko, zachowując ostrożność i roztropność gdyż szatan posługując się swymi ludźmi mógłby mnie zabić. Dlatego opisuję te wszystkie wydarzenia jako osoba anonimowa. Tego samego zdania był mój spowiednik, a i moje wewnętrzne pragnienie jest aby nie być znanym za życia i po śmierci. Nie mając dostępu do żadnych mediów, ale dzięki pomocy Bożej rozprowadziłem wiele egzemplarzy. Widząc jak wielkie owoce to wydało, gdyż świadectwo to zostało przetłumaczone na wiele języków przez Polaków mieszkających w innych krajach. Gdy rozmawiałem z osobami, które czytały, a nie wiedzą, że jestem autorem, przekonałem się jak bardzo to było potrzebne.
Z uwagi na to, że wydarzyło się niezwykłe zdarzenie, które nie planowałem i przez myśl mi nie przeszło, że coś takiego może się zdarzyć postanowiłem to wszystko opisać i ujawnić światu. Dziś wiem, że stało się to według zamiarów Bożych i Jego Wszechmocy.
Kto czytał moje świadectwo, gdzie szczegółowo opisałem jak dwóch naiwnych i ogłupionych satanistów zostało spalonych przez nieznany ogień a trzeci z przerażenia padł martwy, ten wie, że udało się to ujawnić dzięki szczególnej łasce Bożej, która sprawiła, że człowiek walczący ze złymi duchami w odpowiednim czasie staje się dla nich niewidzialny. Podobnie i analogicznie odbyło się to w wykryciu największej tajemnicy masonerii. Bóg uczynił, że demony nie rozpoznały, że wśród swoich sług masonów jest obcy. Podobnie i masoni nie rozpoznali, że nie jestem ich bratem, lecz uznali mnie za swojego. To wszystko udowadnia jak słaby i ograniczony jest szatan wobec Wszechmocy,
Wszechpotęgi naszego Pana Jezusa Chrystusa, Jego Matki Maryi Niepokalanej zawsze
Dziewicy i Św. Michała Archanioła. Gdyby nie ta Moc Boża ja natychmiast byłbym rozpoznany i zabity przez masonów już na samym początku. Szatan jest tylko mocny w ludziach, którzy mu się dobrowolnie i świadomie oddali a szczególnie pysznych i buntowniczych grzesznikach. Wobec ludzi bez reszty oddanych Bogu i Matce Bożej, pokornych i czystego serca szatan jest bezsilny. Może czynić tylko tyle, na ile mu pozwoli Bóg, aby doświadczyć cnoty i wierność oddanych mu dusz. Jak napisałem w swoim świadectwie, kto boi się grzechu z zdrady Chrystusa Pana, tego boi się szatan. Wobec pozostałych, a szczególnie masonów, liberałów, ateistów, zdrajców judaszowych, gorszycieli, zatwardziałych grzeszników, magów, wróżbitów, okultystów itp. szatan jest panem ich życia i śmierci. Bóg w Trójcy Świętej Jedyny, Ojciec, Syn i Duch Święty, Pan nad Panami, Król na Królami, Wszechmoc, Miłość odwieczna posłużył się mną nędzą nad nędzami, nicością, prochem ziemskim i wprowadził mnie swa ręka do jaskini wilka, aby ujawnić światu w jaki sposób szatan zwodzi, ogłupia, zaślepia i oszukuje mistrzów masonerii i co planuje wobec ludzkości. Masoni szczycą się tym, Ŝe nikt z zewnątrz nie uczestniczył i nie będzie uczestniczył w ich tajemnych rytuałach i nie pozna ich rzeczywistych tajemnic. I tak rzeczywiście było aż do pewnego czasu. Stało to się wbrew ich zapewnieniom, czujności, tajemniczości i niedostępności. Dane mi było uczestniczyć w jedynym tego rodzaju rytuale za zastrzeżonym tylko dla wybranych z wybranych.
Opis zdarzenia Będę się starał opisywać istotę. zagadnienia, gdyż szczegóły przekraczały by ramy tego pisma. Celowo nie podaję dat, miejsc, nazwisk, aby pozostałych uchronić od zemsty masonerii, chociaż oni nic nie zawinili i nie zdawali sobie sprawy, że jestem obcym a także abym. sam nie został rozpoznany.
Na jednym z lotnisk kraju zachodniego w hali przylotów podchodzi do mnie znany euro
deputowany z Polski w towarzystwie nieznanego mi pana. Witając się ze mną zaprasza mnie do podstawionej na zewnątrz limuzyny z kierowcą, gdy chciałem zaprotestować i wyjaśnić, że to wielka pomyłka, że nie jestem tym człowiekiem za którego mnie uważają, natychmiast usłyszałem znany mi wewnętrzny glos nie lękaj się. Zamilkłem i zrozumiałem, że dzieje się coś, co nie zależy od mojej woli. Pierwszym cudem było to, że rozmawiałem z nimi w obcym języku i wiedziałem co mówić. Prawdziwy mistrz masonerii w ogóle nie przyleciał. Ważnym spostrzeżeniem było to, że zanim dojechaliśmy na właściwe miejsce, trzy razy zatrzymywaliśmy się w różnych miejscach i za każdym,
razem zmieniany był samochód i kierowcę. Dlaczego taka ostrożność i konspiracja. Dziś już wiem, że była to tajemnica wewnątrz samej masonerii. Było to super tajne spotkanie w którym uczestniczyli masoni tylko pochodzenia żydowskiego. Po dojechaniu na miejsce i po odpoczynku zaprowadzono nas do miejsca gdzie przywitał nas dziwnie wyglądający człowiek tzw. mag medium. Gdy i on mnie nie rozpoznał, że nie jestem ich człowiekiem ogarnął mnie niezwykły pokój duszy i bezgraniczna ufność w Moc Chrystusa Pana,
Następnie mag wskazał abyśmy podążali za nim. Drzwi się same otwierały i zamykały. Jak się później okazało bez udziału ręki ludzkiej i ludzkiej techniki. Przed wejściem do specjalnego miejsca mag oznajmił, że jesteśmy wybrani z wybranych godnych najwyższego wtajemniczenia i będziemy uczestniczyć w jedynej tego rodzaju naradzie nowej ery. Informuje nas, że w naradzie będą uczestniczyć zmarli bracią, którzy przebywają w szczęśliwej krainie światłości. Wyznaczony będzie plan działania dla nas na ziemi na XXI wiek. Po wprowadzeniu nas do tajemnego miejsca mag wymawiał znane tylko jemu zaklęcie. Nastąpiła dziwna ciemność i jakby z otchłani wprost ze ściany wyszli tzw. synowie światłości. Każdego z osobna przywitał mag po imieniu i nazwisku.
Byli to rzekomo zmarli bracia masom, którzy dostąpili najwyższego wtajemniczenia za życia. Po tym nastąpiła całkowita ciemność. I w tej ciemności zjawia się główny przywódca narady. Mag jego nie wita tylko kłania mu się i w rym momencie następuje dziwna światłość, tak, że się wszyscy widzimy.
Ogólna I istotna treść narady Opowiadają nam żyjącym, jak są szczęśliwi w tym stanie za wierność w działaniu za życia wg królewskiej nauki i posłuszeństwie istocie boskiej światłości /lucyferowi/. Uczestniczą też w naszym życiu sposób niewidzialny i obserwują nasze działania. Dlatego my jako wybrani z wybranych będziemy po śmierci uczestniczyć w tym szczęściu. Ale głównym celem ich i naszego szczęścia po śmierci będzie ponowne przyjście na ziemię przez reinkarnację do przyszłego ziemskiego raju, który będzie istniał tysiące miliony lat. Ale ten ziemski raj musi być najpierw przygotowany dla nich przez żyjących na ziemi braci masonów. Od starań i szybkości realizacji określonych celów zależy czas nadejścia tego ziemskiego raju. Ale jak z dyskusji wynikało, raj ten ma być tylko dla wybranych synów pochodzenia żydowskiego. Dlatego wszyscy uczestniczący w tej naradzie są pochodzenia judaistycznego / żydowskiego/. Mnie też uważano za Żyda odpowiedzialnego za określony rejon świata. Wybrani, którzy ponownie wrócą na ziemię do tego raju, będą już nieśmiertelni. Pozostała część śmiertelników jako niewolnicy o określonej ilości /około 200 milionów/ będą pracować, służyć i obsługiwać panów nowej ery jako nieśmiertelnych. Ale przez posłuszeństwo i wierną służbę będą.
mieli szansę w następnym wcieleniu stać się nieśmiertelnymi. Aby to się stało, przed śmiercią muszą być naznaczeni przez kapłana światłości żyjącego już w tym raju ziemskim jako nieśmiertelnego. Posypały się też ostre słowa pod adresem żyjących na ziemi braci. Za mało jeszcze starań i szybkości realizacji celów.
Z dyskusji wynikało też, że określone centra ideologiczne, finansowe, polityczne, instytuty naukowe, kliniki pracują tylko dla tych celów i mają zapewnioną pomoc od samego władcy światłości / lucyfera/.
Ale o jakie to główne cele chodzi
1. Powołanie globalnego rządu, który przejmie realną władzę nad światem. Obecnie już takie
gremium istnieje, ale działa nieoficjalnie zajmując się koordynacją i ustalaniem daleko
idących planów.
2. Całkowite zniszczenie kościoła rzymsko-katolickiego przez wewnętrzne rozbicie i podział wśród kardynałów, biskupów, kapłanów. Wprowadzenie do wewnątrz kościoła coraz więcej agentów, dywersantów, którzy zajmując różne, stanowiska zrealizują do końca ich plan / tzn. lucyferyczny plan zniszczenia kościoła/ a także czyniąc coraz większe zgorszenia dla wiernych, nie ponosząc za to żadnej kary od swych przełożonych. Bezwzględne tabu /milczenie/ w głoszeniu o istnieniu szatana i karze wiecznej w piekle. Wychwalanie biskupów i wbijanie ich w pychę jacy to oni są postępowi, nowocześni i otwarci na dialog i kompromis. Było dla mnie wielką pociechą, kiedy uznali, że jawna i zewnętrzna walka z kościołem nie przyniesie zaplanowanego zwycięstwa. Chrystus powiedział "A bramy piekielne nie zwyciężą go".
3. Oderwanie dzieci od rodziców i umieszczenie ich w specjalnych ośrodkach, szkołach
kierowanych przez ludzi masonerii. Poddanie ich całkowitej i powszechnej demoralizacji, aby stały się ludzkimi zwierzętami podatnymi na wszelką manipulację i kłamstwo. Manipulując naukami ścisłymi należy przekonać ich, że poza materią nic nie istnieje, a człowiek sam dla siebie jest bogiem. I sam dla siebie ustala prawa.
4. W stosunku do ludzi, którym do końca nie uda się zniszczyć resztek wiary w Jezusa Chrystusa, należy uczynić wszystko aby jednocześnie wierzyli we wszelkie zabobony, różne tajemne moce, gdyż całkowity materializm spowodowałby choroby psychiczne. A choroba psychiczna zwalnia od winy i odpowiedzialności przed prawdziwym Bogiem. Chodzi o to aby po śmierci ponieśli za swe czyny jak największą karę i winę. Kierowane to było głównie do ludzi w Ameryce, Europie i Australii.
5. Powszechna i bez ograniczeń aborcja.
6. Powszechna i bez ograniczeń eutanazja ludzi starych i niepełnosprawnych.
7. Powszechna prostytucja i istnienie powszechnych domów publicznych.
8. Najwyższe przywileje dla homoseksualistów, lesbijek, wszelkiego zboczenia moralnego na całym świecie.
9. Wprowadzenie do powszechnego spożycia tajemnych substancji, które w organizmach kobiet i mężczyzn będą powodowały bezpłodność. Określone instytuty pracują nad tym. Chodzi o wyprodukowanie takiej substancji, której nie można by było wykryć i udowodnić, że ma takie własności.
10. Forsowanie za wszelką cenę badań w genetyce aby przekroczyć krytyczną granicę, która spowoduje nieodwracalny stan dla życia roślinnego i biologicznego na ziemi.
11. Dobrowolnie i bez ograniczeń spożywanie narkotyków. Zaniechanie karania za spożywanie.
12. Wykorzystanie na wielką skalę magii, okultyzmu, spirytyzmu w mediach aby w sposób tajemny manipulować, zwodzić, ogłupić a w końcu doprowadzić miliony ludzi do obłędu, aby powstał powszechny chaos, bezład i doprowadzić do wzajemnego mordowania.
13. Promowanie za wszelką cenę ruchu nowej szatańskiej religii "New Age" wschodnich religii / buddyzmu, hinduizmu./. Finansowanie wszelkich sekt antykościelnych i satanistycznych, zespołów rockowych.
14. Wprowadzenie jak tylko możliwie szybko czipowanie ludzi na rękę lub czoło. Należy wmówić im, że to dla ich bezpieczeństwa. Gdy to się stanie Centra masońskie przejmą całkowitą kontrolę ekonomiczną nad ludzkością Dlatego, że bez tego znaku nie będzie można nic kupić ani sprzedać. Opanują całą dystrybucję i handel na świecie.
15. Pozorne zwalczanie terroryzmu na świecie. W rzeczywistości podejmowanie tajnych działań, aby podsycać nienawiść i doprowadzać do wzajemnego mordowania plemion w Afryce, Azji, Ameryce Południowej, aby doprowadzić do całkowitej zagłady całych rejonów świata.
16. Za. wszelką cenę ograniczyć ilość ludzi w świecie aż do określonej ilości około 200 mil. Były omawiane jeszcze inne cele ale dotyczyły one nie całej ludzkości tylko, wybranych narodów i rejonów świata. W tej super tajnej naradzie uczestniczył mason także z Polski gdyż dla mocy piekielnych naród
polski jest wyjątkowo znienawidzony i do końca XX wieku był zaporą do realizacji ich celów. Po omówieniu celów i pouczeń nasz główny ziemski mag oznajmia, że będziemy się przygotowywać do złożenie ofiary na cześć najwyższego wodza światłości /lucyfera/, który na tę okoliczność specjalnie się zjawi.
Ofiarą będą cztery dziewicze dziewczynki. Było nas czterech do złożenia ofiary, gdyż mag
wcześniej dokonał tej ofiary, on miał tylko nadzorować. Każdy z nas miał dokonać gwałtu i mordu na przydzielonej dziewczynce. Następnie po odpowiednich rytach mieliśmy je złożyć jeszcze żywe w ogień nas cześć wodza. Mag miał udać się po dziewczynki aby je to przyprowadzić. Były to dziewczynki z Azji prawdopodobnie z Indii. Wtedy zrozumiałem grozę cierpienia i straszliwą śmierć w płomieniach ognia tych niewinnych
dzieci. Z natchnienia Bożego z całych sił zacząłem krzyczeć. "Ja tego nie uczynię. To nie są duchy waszych zmarłych, braci tylko demony, złe dachy, które przybrały ich ludzki wygląd aby was oszukać. Jest to wielkie kłamstwo aby was całkowicie doprowadzić do opętania i pozbawić wszelkiego zdrowego rozumu i wolnej woli". Gdy tak krzyczałem zaczęli mnie otaczać, aby mnie zabić. Gdy śmierć była bliska zawołałem. "Jezu Chryste Synu Ojca Przedwiecznego - ratuj, Klatko Najświętsza Królowa Nieba i Ziemi - ratuj, Św. Michale Archaniele Książę Wojsk Niebieskich - ratuj".
Nagle nastąpił oślepiający błysk, potworny nie do wytrzymania huk. Na ich oczach te piękne rzekomo szczęśliwe duchy braci zmarłych zaczęły przemieniać się w straszliwe potwory, których rozum ludzki nie jest w stanie sobie wyobrazić. Nieznany ogień i zapach nie do wytrzymania. Potworny wygląd demonów tak przeraził masonów, że byli jak kamienne trupy. Kiedy znikły złe duchy nastąpiła nieznana ciemność i w tej ciemności ujawniła się wizja piekła W tej wizji zobaczyli straszny wieczny los w mękach, prawdziwych zmarłych braci masonów, których wcześniej przedstawiały złe duchy jako szczęśliwych synów światłości przebywających rzekomo w krainie szczęśliwości. Przed ich oczami przesuwały się następne wizje różnych czasów. Trudno sobie wyobrazić przerażenie masonów. Runął cały ich system pychy i pewność panowania. Jeszcze przed tą wizją obiecywano im i zapewniano ich o milionach lat szczęśliwego życia w przyszłym ziemskim raju. A tu widzą niewyobrażalne cierpienia i męki znanych powszechnie w XX wieku i wcześniejszych wiekach filozofów, naukowców, finansistów, polityków, sędziów, rzekomych uczonych, nawet noblistów, judaszowych zdrajców itp. Wizja zakończyła się na poziomie piekielnego "hollywood". Z tego właśnie poziomu nieznany ogień ogarnął trzech masonów w tym, także głównego maga. Gdy ten ogień zbliża! się do masona z Polski chwyciłem go rękę i zacząłem się modlić w myślach o jego uratowanie. Ale on był już cały czas nieprzytomny. Stracił przytomność na początku w czasie przemiany złych duchów. Jak się później okazało on nie doświadczył własnymi zmysłami wizji piekła. Po wizji, ogień nie cofnął się lecz już do końca palił tych trzech masonów. Ich przeraźliwe krzyki były jeszcze większe niż tych dwóch satanistów, których pochłonął podobny
ogień / szczegółowo to opisałem w swym świadectwie/. Jak pisze Św. Paweł: ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani w sercu człowieka nie wstąpiło co Bóg przygotował tym co go miłują, to jest dla tych co przebywają w szczęśliwości Nieba.
Odwrotnie jest w stosunku do tych co go nie miłują i świadomie odrzucają Jego Miłość i Jego Objawienie, to jest tych co przebywają w piekle. Dlatego mój rozum, ani słowa nie są w stanie opisać potworności cierpień w piekle i to, że jest to wieczny los. Ktokolwiek tego doświadczył nie będzie już obojętny na to co dzieje w życiu ziemskim. Dlatego wszyscy święci i pobożni ludzie, którym dane było doświadczyć wizji piekła tak bardzo cierpią i martwią się o przyszły los niepoprawnych grzeszników.
Dopiero w piekle jak ukazała wizja zdają sobie sprawę jaki los ich spotkał. Niestety już jest na późno. Czas ostatecznie dla nich minął. Co by dali aby można było cofnąć czas. Niektóre z tych zagadnień opisuje niezwykła książka" Ostrzeżenie za światów "autora Bonawentura Meyer. Gdy dyskutuję z ludźmi, którzy odrzucają istnienie piekła, zawsze im zadaję pytanie: Czy będziesz wiecznie żył i nigdy nie umrzesz? Prawda ta była znana od zarania życia ludzkiego, ale tą straszną prawdę potwierdził nam Jezus Chrystus. Jedyna Droga, Prawda i Zycie przez swe cudowne i chwalebne zmartwychwstanie.
Prawdę tą ciągle przypominają nam Matka Bożą w swych licznych objawieniach. Ktokolwiek temu zaprzecza lepiej byłby dla niego aby się nie narodził.
Gdy ogień piekielny doszczętnie ich spalił i nic po nich nie zostało. Mason z Polski jeszcze był nieprzytomny. Modliłem się bez przerwy i prosiłem Niebo o ratunek, gdyż tylko spalony mag wiedział jak z tego miejsca wyjść. Straciłem już orientację czasu ale ufność w moc Bożą i pokój duszy były niezachwiane. Gdy mason z Polski przeżył omdlenie z przerażenia wstrząsnąłem nim aby doszedł do siebie i nakazałem milczenie. Ale wyglądał on jak trup. Nagie nawiedziły mnie pokusy i myśli, że tu na pewno skończymy życie, ale z drugiej strony przyszły mi myśli, że skoro Bóg pokazał mi jak masoni są oszukiwani i zwodzeni przez moce piekielne, to chyba po to aby ta tajemnica została ujawniona światu. Gdy tak rozmyślałem i bez przerwy się modliłem pojawiło się cudowne światło, ale jakieś inne od światła demonicznego. Chwyciłem masona z Polski i podążałem z nim za tym niezwykłym światłem. Pękały ściany, skały, ziemia się rozsuwała a myśmy szli. W końcu znaleźliśmy się w jakiej jaskini. Niebiańskie światło znikło i zobaczyłem światło dzienne w skale góry. Po wyjściu na zewnątrz padliśmy na ziemię. Martwiłem się, gdyż mason z Polski dalej nie mógł nic przemówić i wyglądał jak trup. Zorientowałem się, że znajdujemy się poza zasięgiem posiadłości masońskiej. Przebywaliśmy w tym tajemniczym miejscu ponad 15 godzin. Nie będę ujawniał treści rozmowy z masonem z Polski. Przed rozstaniem się prosił mnie o zachowanie absolutnej tajemnicy i ja mu to przyrzekłem. On mnie osobiście nie znał i nie ujawniłem mu swej tożsamości.
Poznał rzeczywistą prawdę choć nie doświadczył wizji piekła gdyż był nieprzytomny. Ale zobaczył przemianę złych duchów i cudowne wyprowadzenie nas z tajemnego miejsca wbrew wszelkim prawom materii / ściany pękały, skały się rozsuwały, ziemia się przesuwała/. Wskazałem mu trzech pewnych biskupów do jego wyboru, aby najpierw przedstawił tę sprawę wybranemu biskupowi na zasadzie spowiedzi a następnie z wybranym biskupem udał się do Rzymu i tam wobec całego świata ujawnił całe to zdarzenie. Powiedziałem mu, że stanie się najsławniejszym nawróconym masonem jaki kiedykolwiek żył wcześniej. Miał to uczynić do 30 grudnia 2008 r. Niestety zginął tragicznie parę miesięcy przed tą datą. Czy był to prawdziwy wypadek wie -tylko Bóg. Czy miało do jakiś związek z tym niezwykłym zdarzeniem? Ja tego nie wiem. Tajemnicę zabrał do grobu. Wnioski i nasuwające się pytania Zanim będę omawiał poszczególne cele z tej tajnej narady, które już od czasu rewolucji francuskiej masoneria częściowo realizuje należy przypomnieć objawioną prawdę przez Chrystusa Pana co jest spirytyzm?
Każdy spirytyzm jaki by nie był, jak by nie był nazwany zawsze pochodzi z piekła.
Wszelkiej maści magowie, spirytyści, okultyści, mistrzowie masońscy itp. wywołując
tajemne moce nie wiedzą, że zawsze zostaną, oszukani i zwodzeni. Zamiast zmarłych duchów ludzi ujawniają się złe duchy podszywające się pod nich. Nie widzą i nie chcą wiedzieć, że tylko prawdziwy Bóg Jezus Chrystus ma moc aby zmarła osoba zjawiła się żyjącemu człowiekowi jeżeli będzie to zgodne z wolą bożą. Szatan nie ma takiej mocy. On jest tylko zdolny do kłamstwa, oszustwa, zwodzenia itp. Jest on anty prawdą i anty miłością. Spalony mag masoński zwracając się do zmarłych w rzeczywistości zwracał się do demonów. Dzieje się to tak zawsze od wieków w kulturach anty chrześcijańskich tzn: indian amerykańskich, plemion afrykańskich, azjatyckich, australijskich, w hinduizmie, buddyzmie, w europejskich pogańskich kulturach i w masonerii/. Żydowska kabała to nauka mocy piekielnych. Kto nie chce uznać, że jedyną Drogą i Prawdziwym życiem jest Jezus Chrystus, ten zawsze będzie oszukiwany, zwodzony i ogłupiony a po śmierci otrzyma wieczny los potępienia w piekle. Wiadomo, że spalony mag i jemu podobni zawsze na końcu wywoływali szatana do przyjęcia ofiary, jak w tym rytuale wywoływany został sam lucyfer, ale nie wiedział, że ci pierwsi to demony, a nie jak myślał, że to zmarli bracia masońscy. W tym tkwi tajemnica oszustwa, perfidii i przewrotności mocy piekielnych. Słuchając tej narady napawa przerażenie co szatan wlewa, do tych obłąkanych głów masonów. Jak bardzo chciałoby się rzec, że to złudzenie.
Ale czy złudzenie może spalić materialne ciało człowieka. Nie da się oszukać wszystkich
zmysłów. Niestety była to realna rzeczywistość i przerażająca prawda. Ale ta prawda, nigdy nie zostanie ujawniona światu przez masońsko-liberalne media.
Gdy się dobrze przyjrzeć działaniom liberałów wg tzw. politycznej poprawności to wszystko zmierza ku temu. Masoński liberalizm jest wielokrotnie groźniejszy niż hitleryzm i komunizm razem wzięte. Ich cele były jawne i znane światu. Cele masonerii były i są tajne. Teraz są już jawne. W mediach liberalnych nie ma poważnej i merytorycznej dyskusji o otaczającej nas rzeczywistości, tylko zabawy, magia, horror, gwałt, mord i ogłupiające seriale. Od trzech wieków wmawiali i dalej wmawiają miliardom, że nie ma Boga, ani szatana, nieba, piekła, sądu bożego, i po śmierci nic nie istnieje.
Od czasu rewolucji francuskiej realizują praktyczny materializm w nauce, ekonomii,
kulturze, sztuce itp. Oszukują nawet, swych członków masonów do 30 stopnia wtajemniczenia, że po śmierci nic nie istnieje. Mówią im, możesz wierzyć w co chcesz z wyjątkiem wiary w objawienie Jezusa Chrystusa.
Sami natomiast, wybrani z wybranych realnie i widzialne kontaktują, się ze światem duchów i z mocami piekielnymi, planując tylko dla siebie przyszły raj na ziemi.
Wiadomo, że żadnego raju na ziemi nie będzie. Istniej tylko on w obłąkanych głowach
mistrzów masońskich tzw. syjońskich mędrców żydowskich, którzy od wieków są oszukiwani i zwodzeni przez moce piekielne.
Te ich obłąkane, plany spowodowały ogromne cierpienie i wielkie straty dla całej ludzkości. Ich ideologia jest anty Chrystusowa i anty ludzka. To oni powołali i kierująca świecie cywilizację śmierci. To oni świadomie i celowo przez mafijne spekulacje co pewien czas wywołują, kryzysy światowe jak ten obecny.
Na tej naradzie pouczono ich jak to perfidnie i przewrotnie czynić. Chodzi oto aby panował powszechny chaos i bezład na całej kuli ziemskiej. W takich warunkach ujarzmia się cale narody i łatwiej realizować swe podstępne cele.
Gdy się przyjrzeć jakie decyzje były wcześniej podejmowane przez Komisję
Europejską i nowego prezydenta USA Obamę to rzeczywiście te cele są już stopniowo
realizowane. To pokazuje jak śmiertelnie niebezpieczna dla świata jest masoneria.
Jest nadzieja, że moce piekielne nie zwyciężą kościoła chrystusowego i Matka Boża
Niepokalana zawsze Dziewica zmiażdży głowę węża piekielnego.
Odkrycie i ujawnienie największej tajemnicy masonerii bezspornie potwierdza
nieskończoną Moc i Wszechpotęgę Jezusa Chrystusa i jego Matki Maryi Niepokalanej
Dziewice, całkowitą kieskę i słabość lucyfera, szatana i ich złych duchów.
Do jakiego stanu opętania i obłąkania doprowadza mistrzów masońskich. Będziecie jak
bogowie. Te same słowa powiedział do Ewy i Adama w raju na początku dziejów. Wiemy jak to się skończyło. Wierzą w reinkarnację, że będą nieśmiertelni w materialnym ciele. Przeczy to zdrowemu rozumowi i nauce.
Bo jak można wierzyć, że człowiek żyjący na ziemi podlegający prawom materii będzie
nieśmiertelny. Można sztucznie przedłużyć czas życia ale nie można zmienić istoty materii. To jest ta sama pycha i zaślepienie co jest u lucyfera który jako stworzenie chciał być równy Bogu Stwórcy.
Szatan ich po to ogłupią zwodzi i obiecuje przyszły raj na ziemi, aby oni realizowali
jego piekielne cele i przez to miliardy ludzi doprowadzili do upadku moralnego, aby po
śmierci większość z tych ogłupionych ludzi trafiła do piekła.
Wielkim nieszczęściem tych ludzi jest to, że dają się manipulować i ogłupiać
masońskim i liberalnym mediom.
Tylko zmartwychwstały Jezus Chrystus prawdziwy Bóg daje życie wieczne po śmierci i to
nie jest sprzeczne z rozumem i nauką jak u ogłupionych masonów, że materialne ciało ludzkie na tej ziemi będzie nieśmiertelne. Gdyż chwalebne ciało Chrystusa Pana nie podlega prawom materii, nie jest ograniczone ani czasem ani przestrzenią. Apostołowie i inni uczniowie widzieli realnie Pana, rozmawiali z nim, dotykali go, jedli z nim. Ponad 500 osób było świadkami rzeczywistego, realnego wstępowania do Nieba.
Za tą prawdę oddali życie w strasznych torturach, paleni żywcem, przybijani do krzyża.
Zaraz by im darowano życie, gdyby zaprzeczyli tej prawdzie. A jednak woleli straszną śmierć bo wiedzieli, że to jedyna prawda. Nikt w dziejach świata nie oddał życia w mękach za kłamstwo.
Cuda eucharystyczne jakie działy i wciąż dzieją w kościele katolickim gdzie opłatek w czasie mszy świętej przemienia się w prawdziwe ciało i krew Chrystusa. Stwierdzono i udowodniono naukowo ponad 100 takich cudów.
Naukowe badania nawet ateistycznych uczonych stwierdziły:
- ciało jest prawdziwym ciałem, krew jest prawdziwą krwią,
- ciało i krew mają tę samą grupę krwi /AB/,
- ciało i krew są łowią i ciałem osoby żyjącej,
- diagram tej krwi odpowiada krwi ludzkiej pobranej z ciała człowieka w dniu pobrania,
- ciało pochodzi z tkanki mięśnia sercowego,
- ciało i krew przez całe lata i wieki nie ulega rozkładowi co przeczy wszelkim prawom
materii. Jeszcze jeden ważny szczegół. Gdy ważono różne wielkości różnej wielkości kawałki ciała każda ważyła tyle co wszystkie pozostałe. Potwierdza to rzeczywistą prawdę, że w każdej konsekrowanej cząstce chleba i wina jest obecny Bóg Człowiek z duszą i Bóstwem. Ta sama krew jest na Całunie Turyńskim. Gdy badano krwawe Łzy Matki Bożej, okazało się, że jej krew na tę samą grupę co jej syn Jezus Chrystus.
Są to bezsporne i ostateczne dowody naukowe na prawdziwość naszej wiary.
Tylko zaślepiony i opętany człowiek może w to nie wierzyć.
Ciała wielu osób świętych od wielu lat i wieków nie uległy rozkładowi wbrew wszelkim prawom materii Jako dowód, że byli wyjątkowo święci. Ale te cuda występują tylko w kościele chrystusowym. Jest dużo takich świętych.
Tylko w Lnie Jezusa Chrystusa i Jego Matki Maryi egzorcyści wyrzucają szatana z człowieka. Nigdy w dziejach świata nikt nie wyrzucił szatana z człowieka i imię innych bogów /Buddy, Hary Kriszna i im podobnych/. Bo nie może przecież szatan wyrzucić szatana lub jego sługa. Wszelkiej maści magowie,, szamani, czarownicy, okultyści, egzegeci jeżeli coś uczynili to na zasadzie oszustwa, że jeden zły duch zastępuje innego złego ducha. Dzieje się to. tak dlatego, że szatan wie, że tylko Jezus Chrystus i Jego Matka Maryja mają moc nad nim. Jak bardzo żal mi narodu żydowskiego. Był narodem wybranym. Przez Mojżesza Bóg przekazał im 10 przykazań dla nich a przez nich dla całej ludzkości. Przez całe wieki Bóg posyłał proroków aby ich przygotować na przyjście Mesjasza /Jezusa Chrystusa./. Prorocy przepowiadali wszystko w
jakim czasie i gdzie się narodzi. Narodził się w cudowny sposób z Maryi Dziewicy. Nauczał i czynił tak wielkie cuda, których nikt przedtem i potem nie czynił i nie będzie czynił. Gdyby ktoś dzisiaj wskrzesił na cmentarzu człowieka, który przebywał cztery dni w grobie to by się cały świat zatrząsł. Wskrzesił Łazarza i inne osoby a arcykapłani i uczeni w piśmie powiedzieli, że mocą złego ducha belzebuba to czyni.
Wiedzieli, że Pan Jezus zmartwychwstał co potwierdzili apostołowie a na dowód tego mocą tego zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa wyrzucali złe duchy, uzdrawiali i czynili podobne cuda co ich mistrz, Jezus. Jest to najwyższy stopień zaślepienia i pychy. Świadomie i celowo zaprzecza prawdzie i służy złu w swojej nienawiści. Mówi, że czyni na złość Bogu. A Pan Jezus ostrzega. Kto za życia nie chce dobrowolnie służyć mej dobroci ten w wieczności / piekle/ będzie służył mej sprawiedliwości. Czyli wszyscy. Zbawieni w Niebie będą wiecznie chwalić i wielbić Boga za jego miłosierdzie i dobroć. Potępieni w piekle będą wiecznie cierpieć męki służyć Bożej sprawiedliwości. Zaiste i zdumiewające jest jak Bóg w Trójcy świętej Jedyny w swej przedwiecznej i nieskończonej miłości, mądrości, wszechwiedzy i wszechmocy tak uczynił. Wiece) nie potrzeba już dowodów, że jedyną Drogą, Prawdą i życiem jest Bóg Miłości Jezus Chrystus. Gdyby nie ta Prawda i Miłość to sens istnienia człowieka na ziemi nie miałby racji bytu.
No bo po co się trudzić, rodzić dzieci, cierpieć itp. Sam zdrowy rozum i logika to udowadnia.
Jaki to paradoks. Wizja piekła ujawniła, że ci co zażycia dobrowolnie i świadomie służą
demonom, oddając im cześć są najbardziej za to męczeni i torturowani przez złe duchy. Przewidziała to przedwieczna Mądrość Boża. Przez bunt i pychę szatan z samej istoty stał się anty miłością i anty prawdą. Oddawanie mu czci za życia to pewien rodzaj miłości do szatana. On po śmierci w piekle srogo zapłaci swym czcicielom gdyż on z istoty jest anty miłością. Marks, który tak przysłużył się mocom zła w wizji piekła był pokazany w najstraszniejszym poziomie mąk piekielnych razem z ludobójcami i dobrowolnymi zdrajcami judaszowymi. Siedem demonów posłużyło się jego duszą i umysłem do wymyślenia tak absurdalnej rzekomo teorii naukowej. W rzeczywistości cały wszechświat podlega prawom ustalonym przez Boga Stwórcę. To pycha zaślepia wielu naukowców, którzy są inspirowani przez szatana do badań, które prowadzą do samozagłady. Jak
wiemy z historii ludzkości najwięksi uczeni z pokorą stwierdzali wielkość Boga i nie stracili wiary. Gdyż tylko pokora, otwiera człowieka naprawdę.
Skrótowa analiza celów.
Z dyskusji i z tej tajnej narady wynikało, że masoneria zamierza realizować te strategiczne cele wobec całej ludzkości do końca XXI w, gdyż od 2112 roku miałby zacząć powstawać nowy ziemski raj dla wybranych z wybranych,
Jak wcześniej napisałem żadnego raju na ziemi nie będzie. Istnieje tylko w obłąkanych i
zaślepionych głowach tych szalonych ludzi. Ale gdyby Bóg zezwolił na dalsze działania aby ludzkość w końcu doświadczyła wolności szatana /tzw. swawoli/, to zrealizowanie tych przerażających celów w XXI wieku może stać się realną rzeczywistością, ale raju o jakim marzą masoni nie było i nie będzie. Cel osiągnął by tylko szatan a cała ludzkość doświadczyła by już piekła na ziemi gorszego niż obozy zagłady II wojny światowej, gdyż obecny stan demoralizacji ludzi szczególnie dzieci i młodzieży jest wielokrotnie groźniejszy niż przed II wojną światową. Czy jest możliwe aby w ciągu 100 lat ograniczyć ilość ludzi na ziemi do 200 milionów.? Cel nr 16. Jeżeli w dalszym ciągu dzieci i młodzież będą poddawane tak zmasowanej deprawacji przez media i przez celowo zaprogramowane wychowanie w szkołach i dodatkowo jeszcze poddawane
tajemnym oddziaływaniom /cel nr 12/. To za kilkanaście lat wzajemne mordowanie stanie się tragiczną rzeczywistością.
Nikt nad tym już nie zapanuje, bo wojsko i policja też będą zarażone tą piekielną chorobą. Zdemoralizowana kobieta nie będzie ani matką ani żoną. W głowie tylko marzenia o karierze, sławie i rozpuście. Druga część tylko jedno lub dwoje dzieci.
Zdemoralizowany mężczyzna jest jeszcze większym zagrożeniem niż kobieta. Ani mąż, ani ojciec, ani pracownik / alkoholik, narkoman, leń, bandyta, hazardzista, rozpustnik itp./. Gdy do tego dołączyć aborcję, eutanazję to wszystko staje się realne. Planują aby ilość ludzi w obu Amerykach, Europie, Rosji i niektórych krajach azjatyckich do 2060 r. zmniejszyć do połowy obecnego stanu. Afrykę zniszczy głód, aids i inne choroby i wzajemne mordowanie plemion. Kraje islamskie i inne azjatyckie, które nie poddają się masońskiej demoralizacji, będą zaatakowane tajemną substancją podawaną do spożycia w żywności. Nad tą tajemną i niewykrywalną substancją pracują tajne laboratoria / cel nr 9/. Substancja ta powoduje, że kobiety i mężczyźni po pewnym czasie staną się niepłodni. Szaleńcze badania w genetyce niech będą ostrzeżeniem dla pysznych i zaślepionych naukowców, do czego to doprowadzi cel nr 10/
Konsumenci całego świata niech pomyślą jak zostaną ujarzmieni ekonomicznie i
administracyjnie jeżeli pozwolą na powszechne czipowanie /znakowanie/ na rękę lub czoło rzekomo dla ich bezpieczeństwa /cel nr 14/. Słudzy piekła cały czas mówią o wolności a w rzeczywistości zniewalają.
Jeżeli człowieka pozbawi się wszelkich hamulców moralnych i upodobni do zwierzęcia to jak taki człowiek zapanuje nad bronią nuklearną, chemiczną, biologiczną, laserową itp.
Trzecia wojna światowa stanie się nieunikniona. Cały czas dąży do tego szatan o czym ostrzega Matka Bożą w swych objawieniach.
Szerzej omówię cel nr 12 i 13.
Jak napisałem w II części swego świadectwa 2006 r. miliony ludzi doprowadza się do ukrytych opętań przez satanistyczną muzykę rockową, filmy, programy telewizyjne, portale internetowe, książki, gazet, bajki dla dzieci itp. poddane wcześniej tzw. 4 wtajemniczeniu. Czytający, słuchający, oglądający nie zdają sobie sprawy, że są poddawani tajemnym i niewidzialnym siłom zła. Człowiek w grzechu ciężkim staje się całkowicie bezbronnym wobec tych oddziaływań. Tylko ludzie oddani Bogu, Matce Bożej , pokorni i czystego serca są skutecznie chronieni przez moc Bożą przez odczucie odrazy do tych oddziaływań choć są one niewidzialne. Człowiek grzeszny poddany ciągle tym oddziaływaniom od pewnego momentu zaczyna myśleć i działać inaczej niż
myślał i działał. A najgorsze jest to, że nie wie, że się zmienił. W odpowiednim czasie uczyni to co chce ukryty w nim zły duch, demon.. A gdy tak uczyni zostanie w drugą stronę oszukany i będzie myślał, że to on sam tego chciał. Co potwierdza fakt,
że wielu ludzi wierzących wybiera do parlamentów, samorządów ludzi bezbożnych,
zdemoralizowanych głosując na partie lewicowe i liberalne. W Polsce takimi partiami są SLD, Platforma Obywatelska, i częściowo PSL. Oznacza to, że nie wybiera tych co powinien tylko tych co chce ukryty w nim zły duch. Jest zrozumiałe, ze ateista wybiera ateistę, złodziej złodzieja, się jak człowiek wierzący może wybierać sługę szatana Jest to grzech śmiertelny prowadzący na wieczne potępienie. Bo ci wybrani ustanawiają potem prawa anty Boże i anty ludzkie. Nie tylko oni za to odpowiedzialni, ale także ci co na nich głosowali. Ja tego doświadczyłem jak nikt inny. Byłem ponad 20 lat opętany w tym 7 lat w sposób ukryty nie wiedząc co się ze mną działo. Badania psychiczne nic nie wykryły.
Dwóch niezależnych, wybitnych psychologów potwierdziło, że jestem całkowicie zdrowy o
wybitnej inteligencji. A jak się później okazało byłem opętany w sposób ukryty. Aleja wtedy nie wiedziałem, że te zjawiska są dla nauki nie do wykrycia. Do tego zdolni są tylko ludzie posiadający nadprzyrodzony Dar Ducha Świętego, rozeznawania duchów.
Np. taki dar miał Św. Ojciec Pio i wielu świętych. I mnie nędzy nad nędzami, nicości,
prochowi ziemskiemu, po uwolnieniu z mocy szatana Bóg udzielił takiego daru pod koniec lat 90 XX wieku. W moim przeżyciu i doświadczeniu ukryte opętanie objawiło się tym, że nagle straciłem wiarę, nagle przestała mi się podobać żona, nie chciałem dzieci, żądałem aborcji. Zdolny byłem tylko do czynienia zła i sprawiało mi to wielką przyjemność. Odczuwałem nie zrozumiałą dla mnie samego nienawiść do krzyża Chrystusa, różańca, Matki Bożej, kościoła. Strasznie nienawidziłem kapłanów. Traciłem sens istnienia. Ciągle myślałem o samobójstwie. Nie mogłem zrozumieć dlaczego miałem taką inteligencję i spryt do kłamstwa, manipulacji ludzi, zaspakajania swych egoistycznych pożądliwości. Niemożliwa była u mnie miłość i miłosierdzie dla rodziny i innych ludzi. Gdybym miał ateistyczna i wyzwoloną feministkę za żonę to na pewno popełniłbym samobójstwo i cierpiał męki wieczne w piekle. Ale w mym strasznym nieszczęściu miałem wielkie szczęście, że miałem bardzo wierzącą i praktykującą żonę, która bardzo cierpiała ale
nie zostawiła mnie. Szczegółowo opisałem do w "Liście do żony" w 2007 r. Dopiero gdy w 1979 r. przyprowadzony na siłę przez żonę na Plac Zwycięstwa w Warszawie, gdzie Ojciec Św. Jan Paweł II wypowiedział słowa " Nie stąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi. Poczułem straszliwy wstrząs i usłyszałem w sobie, zimny i twardy głos szatana "oddany zostałeś mnie i ja cię nie opuszczę". W tedy dopiero odzyskałem swawolną wolę bo poznałem przyczynę mej tragedii. Przez 13 lat walczyłem na śmierć i życie o uwolnienie od niego. Po uwolnieniu jest tak jakby się człowiek narodził na nowo. Jaka radość, jakie szczęście dla mnie i mojej rodziny. Szczegółowo opisałem to w swym świadectwie w 2006r. Miliony ludzi nieświadomych swego zagrożenia korzysta z usług wszelkiej maści wróżbitów, spirytystów, bioenergoterapeutów, mistrzów sztuk i religii wschodnich. Reiki, Joga to otwarcie serca i duszy dla szatana. Jest to śmiertelny grzech przeciw pierwszemu przykazaniu bożemu. Ktokolwiek ciągle z tego korzysta i pasjonuje się tym ten na 100% zostanie opętany w sposób ukryty gdyż szatan się jest zainteresowany aby człowiek wiedział co się z nim stało. Żyje dalej ale nie wie, że jest już
inspirowany i kontrolowany przez obcą ,inną inteligencję /złego ducha/. Jest wielkim cierpieniem i bólem dla mnie, że na ten temat nie ma żadnych ostrzeżeń i pouczeń dla
wiernych ze stron kościoła. Analizując cel nr 6 nasuwa się pytanie dlaczego szatan tak bardzo pragnie eutanazji dla ludzi starszych i niepełnosprawnych. Wiemy z Objawienia Bożego, że ludzie starsi, niepełnosprawni, cierpiący są-skarbem dla nieba, jeżeli swe cierpienia i troski łączą z cierpieniami Chrystusa Pana na Krzyżu. Dla zdrowych są możliwością zdobywania zasług o służebnej i ofiarnej posłudze miłości. Jak wcześniej napisałem masoński liberalizm jest wielokrotnie groźniejszy od byłego jawnego
totalitaryzmu, komunizmu i hitleryzmu, które mordując fizycznie niewinnych ludzi przyczynili się, że miliony ludzi zostało zbawionych a nawet świętych przez swą niewinną śmierć i wielkie cierpienie. Bóg w swej wszechmocy wydobywa dobro ze zła.
Natomiast masoński liberalizm nie morduje fizycznie lecz morduje moralnie. Czyli to co jest powiedziane w ewangelii "nie bójcie się tego co może ciała zabić, bójcie się raczej tego kto duszę i ciało może zatracić w piekle". Przez tajemne oddziaływanie na umysł i duszę , manipulację , kłamstwo, obłudę, cynizm powodują, że :
sami ludzie dobrowolnie będą chcieli się uśmiercać, gdyż nie wiedzą o wartości cierpienia dla zbawienia. Człowiek obdarty z wiary nie widzi sensu cierpienia, dalszego istnienia życia w cierpieniu, ci co ze strachu nie zechcą poddać się eutanazji zostaną to tego zmuszeni przez swe egoistyczne i ateistyczne dzieci lub organizacje opieki socjalnej. Po co płacić emerytury. Odpowiedni tajni agenci funduszów emerytalnych już działają w krajach zachodnich, a także częściowo już w Polsce.
Czy można sobie wyobrazić bardziej zakłamany i wyrafinowany system niż masoński liberalizm. A cóż powiedzieć o bajkach dla dzieci. Tu już została przekroczona granica piekła, każda bajka to magia, to okultyzm, to horror. W bajkach tych zło przedstawia się jako dobro a dobro jako zło. Np., do apokaliptycznych rozmiarów reklamowano i promowano książki o Harym Poterze i im podobne. A przecież jest to śmiertelnie niebezpieczna książka dla duszy ludzkiej. Ktoś powiedział, że chodzi tu o pieniądze. Według mnie nie chodzi o pieniądze gdyż te struktury zła posiadają ogromne środki finansowe. Chodzi tu o świadome, celowe, skoordynowane na wielką skalę promowanie magii, spirytyzmu, wróżbiarstwa, okultyzmu, czyli o otwarcie na oścież serc i
X dusz niewinnych dzieci dla sił piekielnych i o wieczną ich zgubę. Pomimo ostrzeżeń Ojca św. Benedykta XVI i słynnych egzorcystów świata na temat tej książki i jej podobnych. Wielu rodziców katolickich bezmyślnie kupuje dla swych dzieci te niebezpieczne
książki. Wiadomo, że nikt nikomu nie zabroni czytania takiej czy innej książki. Ale jeżeli zostaną ostrzeżeni to wielu się uratuje.
Siła szatana i jego sług tkwi w jego ukryciu i nierozpoznawalności .Na tej naradzie dowiedziałem się jak wielkim zagrożeniem dla piekła jest Radio Maryja w Polsce. Jedyne medium na ziemi, które jest wolne od wpływów masonów. Moce piekielne nie mogą znieść, że miliony ludzi modli się jednocześnie i głoszona jest prawdziwa nauka Chrystusa Pana. Boją się aby podobne medium nie powstało w innych krajach. Są przerażeni, że nasyłani agenci do wyższej szkoły kultury społecznej i medialnej w Toruniu po spotkaniu z prawdziwymi mistrzami / profesorami/ dowiadują się prawdy i wielu z nich nawraca się na prawdziwą wiarę Chrystusa Pana. Chwytają się wszelkich niegodnych i haniebnych czynów aby zniszczyć to dzieło Boże i charyzmatycznego Kapłana Ojca Tadeusza
Rydzyka. Boją się jawnego uderzenia aby nie było następnego św. męczennika jak w przypadku Ks. Jerzego Popiełuszki. Ks. Jerzy miał lżej gdyż w tamtym czasie wilk był jawny i znany. Obecny wilk jest zakryty i przez to bardziej niebezpieczny. Ubiera się w ornat i ma mszę ogonem miata. Dla sztucznie wykreowanego idola wielkiego deprawatora młodzieży polskiej giw-Owsiaka gra tak
zwana orkiestra. Jak napisałem w swym świadectwie na Sądzie Bożym ludzie wszystkich
czasów zobaczą jak grała ta obłudna orkiestra i komu tak naprawdę grała. Oj głupi A narodzie Polski dlaczego jesteś tak naiwny. Powiem cel owszem szczytny. Czy wiecie, że \/ organizator tego medialnego szoł dobrowolnie oddał się mocom piekielnym, nosi jawnie symbol ./ N szatana i organizuje współczesną sodomę i gomorę dla waszych dzieci, tzw. przystanek Woodstok. Co czynić jak się bronić.
Musimy powołać Wszechświatowy ruch obrony cywilizacji życia Idea niech wyjdzie z Polski z ojczyzny Ojca Św. Jana Pawła II. Należy połączyć wszystkie siły ludzi dobrej woli na całym świecie z błogosławieństwem Ojca Św. Benedykta XVI, Pod sztandarem Chrystusa Króla Wszechświata, Niepokalanej Maryi Dziewicy i Św. Michała Archanioła zatrzymamy cywilizację śmierci. Aby osiągnąć zamierzony cel musimy podążać dwoma drogami jednocześnie. - Nadprzyrodzoną Drogą Bożą
ludzką drogą, gdyż będziemy toczyli walkę z tajnymi strukturami zła na ziemi i niewidzialnymi mocami zła we wszechświecie.
Z tej supertajnej narady wynikłe że masoneria światowa ma do pokonania w zasadzie dwie przeszkody:
- Kościół Rzymsko-Katolicki jako całość i wierny teren kościołowi jeszcze naród Polski.
- Rosję jako państwo łącznie z Cerkwią Prawosławną.
Wobec powyższego zwracam się publicznie do Pana Premiera Putina w Rosji oddzielnym listem otwartym, który jest integralną częścią tego niezwykłego opisu. Proszę ludzi dobrej woli aby przetłumaczyli i napisali pismem rosyjskim. Wiem, że zostanie to przetłumaczone na wiele języków
i umieszczone w Internecie. Mam nadzieję, że znajdą się na świecie odważni ludzie filmu i
wyprodukują film w oparciu o ten opis. Sprawa jest niezwykłej wagi. Ktokolwiek pozostanie obojętny wobec tego to tak jakby sam siebie zniszczył, swoich najbliższych, swoje narody. Zwracam się do:
- rodziców, nauczycieli i wychowawców.
Stop barbarzyństwu, demoralizacji, deprawacji i homoseksualizmowi, wszelkiemu wynaturzeniu Chodzi o was samych, wasze dzieci, wnuki. Niezależnie od tego czy jesteście wierzącymi czy
niewierzącymi. Chodzi o elementarne człowieczeństwo. Nie pozwalajcie aby wmawiano dzieciom, że związek mężczyzny z mężczyzną, czy kobiety z kobietą to małżeństwo czy rodzina. Ustalcie skuteczne sposoby protestu. Np. w określone dni nie posyłajcie dzieci do szkół, kategorycznie domagajcie się zmiany programów szatańskich na wychowawcze programy ludzkie. dziennikarzy. Przyszedł czas abyście kategorycznie powiedzieli stop kłamstwu, zrzucili z siebie pęta tzw. politycznej poprawności. Ciągle myślę co się stało z tymi 4 dziewczynkami, które miał być ofiarowane lucyferowi przez zgwałcenie ich i żywcem wrzucone do ognia. Przypomniał mi się prawdziwy przypadek 12 letniej dziewczynki, którą matka prowadziła do pedofilów z Europy na wyżywanie się. Matka miała otrzymać pieniądze od tych zwyrodnialców. Działo to się w momencie, kiedy ogromne fale tsunami uderzyły w rozpustne plaże i hotele. Przed samym wejściem do hotelu fale zalały cały sodomski hotel a także matkę dziewczynki. Przez 7 dni i nocy
12 letnia dziewczynka unoszona była na falach oceanu indyjskiego wśród krwiożerczych rekinów. Kiedy fale ponownie wyrzuciły ją na brzeg było poruszenie. Wydawało się, że cały świat będzie o tym krzyczał i byłby na pewno krzyczał gdyby nie fakt, ze cudownie uratowana dziewczynka modliła się do pięknej Pani, której Imię Niepokalana Maryja Dziewica i ta Pani obroniła ją przed rekinami i utonięciem. Nie wiadomo skąd ta islamska dziewczynka wiedziała o Matce Bożej. Moce piekielne niezależne jak są nazywane w islamie nie dopuściły aby świat się dowiedział kto cudownie uratował tą dziewczynkę. Takie właśnie dziewczynki prawdopodobnie są porywane w tych krajach aby je potem w okrutny sposób zamordować w czasie rytuałów masońskich. Masoni wobec całego świata pokazują się jacy to oni oświeceni, postępowi a w rzeczywistości są to bestie
groźniejsze od zwierząt. Gdyby taki sam przypadek zaistniał w Ameryce czy Europie na pewno świat by się o tym też nie dowiedział. Jest tzw. masońska poprawność polityczna. Wy dziennikarze dobrze wiecie jak obecnie jesteście zniewoleni przez swych poprawnych politycznie mocodawców.Dobrze o tym wiedzą np. dziennikarze TVN, Polsatu, gazety wyborczej itp. kobiet
a/ które dokonały aborcji
b/ które zamierzają to uczynić.
Jak wiecie w telewizji a szczególnie jednej komercyjnej promowana jest aborcja. Do specjalnie manipulowanego programu zapraszane są kobiety, które dokonały wielokrotnej aborcji i publicznie szczycą tym. Być może czynią to za pieniądze, ale występują też kobiety, które mówią, że mają wyrzuty sumienia, ale program jest tak prowadzony, aby była promocja i zachęta do aborcji. Znana mi pani socjolog głęboko wierząca w Boga zapragnęła przeprowadzić wywiad z jedną z takich kobiet, która publicznie szczyciła się z tego, że dokonała wielokrotnej aborcji. Poprosiła mnie o udział w tym wywiadzie. Po wielo miesięcznych trudach doszło do spotkania. Na pytanie czy to prawda co mówiła w telewizji odpowiada, że zna kobietę , którą namawiano do takich wyznań aleją nikt nie namawiał, gdyż ona rzeczywiście nic sobie z tego nie robi i nie ma wyrzutów sumienia.
Jest ateistką, feministką i dla niej to nic. Poprosiliśmy ją aby się zgodziła na odmówienie w jej obecności specjalnej modlitwy. Odpowiedziała, proszę to robić szybko, gdyż ja w te bzdury nie wierzę. Zapłaciliście mi za wywiad i to muszę się i na to zgodzić.
W trakcie modlitwy zostaliśmy nagle zablokowani. Nastąpiła niezwykła cisza i jakby z oddali słychać zbliżający się coraz głośniejszy głos płaczącego dziecka. Słyszalny głos dziecka okrążył nas i oddalił się, Za chwilę drugi, trzeci następny głos płaczącego dziecka.
Ta kobieta wiedziała ile dokonała aborcji i tyle było płaczących głosów dzieci. Nie ma. mowy o złudzeniu, gdyż wszyscy troje własnym zmysłami realnie to słyszeliśmy. Nawet odczuliśmy powiew przesuwanego powietrza prze te dzieci.
Głos i niezmierny żal tych płaczących dzieci był nie do przeżycia. Nie ma na ziemi istoty
ludzkiej a szczególnie kobiety, która z samej istoty stworzona jest do miłości i dawania życia aby mogła spokojnie to przeżyć. Ponad 2 godziny nie byłem w stanie nic powiedzieć ani ruszyć się z miejsca. Kobieta, która przed modlitwą mówiła, że to dla niej nic to nie dzieci tylko kawałek ciała, które wrzucono do foliowego worka. Straciła przytomność z przeżycia. Bo jak wyżej napisałem nie ma na ziemi takiego serca, które na płacz tych dzieci nie pękło by z przeżycia i bólu. Nagle zrozumiała swój błąd, doświadczyła istnienia świata nadprzyrodzonego. Przekonała się, że każde poczęte życie, to dziecko z duszą nieśmiertelną. Po trzech dniach sama skontaktowała się z panią socjolog i błagała o pomoc co ma dalej czynić. Zapragnęła publicznie to wszystko ujawnić w tej telewizji, w której występowała. Myślała, że to telewizją która głosi prawdę, nie wiedziała, że jest kierowana przez ludzi ateistycznych i masonów. Nawet nie wpuszczono ją do budynku. Pisma wysłane nie były rejestrowane tylko wrzucane do kosza. Z bólu i rozpaczy nie wiem czy nie postradała zmysłów. Nie wiadomo co się dalej z nią dzieje. To wydarzenie niech będzie ostrzeżeniem dla tych kobiet i dziewcząt, które zamierzają dokonać aborcji. Dla tych co na nieszczęście to uczyniły niech będzie naglącym wołaniem do czynienia
pokuty, modlitwy, postu i duchowej adopcji dziecka poczętego. Cierpienia złączone z cierpieniem Chrystusa na Krzyżu.
Błagać trzeba o nieskończone miłosierdzie. Jezus Chrystus miłość odwieczna i nieskończona przebaczy. Ale biada dla tych co nie czują takiej potrzeby i dla tych co zachęcają i zmuszają do aborcji – chorych. Jak wcześniej napisałem w świadectwie i apelu do chorych w 2006 r. Wielu ludzi korzysta z wszelkiej maści tzw. uzdrowicieli bioenergoterapeutów. W tej dziedzinie szatan osiągną najwyższy stopień zwodzenia i oszustwa Wykorzystał naturalne pragnienie każdego człowieka do zdrowia w sytuacji choroby. Ci uzdrowiciele nie wykorzystują naturalnych praw materii, tylko posługują się kłamstwem, iluzją, wykorzystują naiwność wielu ciężko chorych ludzi. Wśród nich są prawdziwi szarlatani, mający kontakt z mocami piekielnymi. Kierują się tylko rządzą
panowania, chciwością niegodziwego zysku i bogacenia się. Ktokolwiek korzystał z ich usług a chwilowo poczuł się lepiej niech wie, że jest to powód do największego zaniepokojenia i lęku. Szatan za swą usługę zażąda wielkiej ceny już w tym życiu nie mówiąc, że jest to wielki grzech, który prowadzi do ukrytych zniewoleń. Doświadczyło tego wielu ludzi. Podaje się, że w Polsce działa około 70 000 tych uzdrowicieli. Dla porównania w Polsce posługuje tylko około 70 kapłanów egzorcystów, czyli 1000 razy mniej. Jeżeli kto ktokolwiek z niewiedzy lub za namową, korzystał z tych usług, powinien dokonać generalnej spowiedzi i poddać się surowej pokucie. Przecież od choroby ciała mamy prawdziwych lekarzy a od choroby duszy a także i ciała mamy boskiego lekarza naszego Pana Jezusa Chrystusa i jego ukochaną Matką Niepokalana Maryję Dziewicę. Gdyby ktoś kto korzystał z tych usług poczuł w sobie obcą inteligencję lub coś co pogwałca jego wolną wolę to niech niezwłocznie szuka ratunku i pomocy u katolickich kapłanów i egzorcystów. Ale niech ręka boska broni aby szukał pomocy u tak zwanych ezoteryków, samozwańczych szarlatanów, bo jak wcześniej napisałem nie może przecież
sługa szatana wypędzić szatana z człowieka. Skończy to się jeszcze większą tragedią.
Do młodzieży -Miliony z was – nie świadomych zagrożenia pasjonuje się i często słucha satanistycznej muzyki rockowej. Począwszy od 60 lat ubiegłego wieku zespoły te są wspierane i finansowane przez światową lożę masońską "Iluminatii" . W muzyce tej występują trzy stopnie wtajemniczenia, o których słuchający nic nie wiedzą. Muzyce tej oddaje się część i uwielbia szatana. Np. w Brazylii w śród tych co słuchali tej demonicznej muzyki Micka Jaggerra zespołu Roling Stones ponad 122 tys. zostało opętanych w sposób ukryty a 666 w sposób jawny. Tysiące młodych ludzi popełniło samobójstwo i dalej popełnia. Podobne zjawiska dzieją się też na tzw. "Przystanku Wodstock organizowanym przez Jerzego Owsiaka sztucznie wykreowanego idola przez liberano-masońskie media. Kochany młody człowieku nie piszę aby ci zakazywać słuchać tej muzyki, masz wolną wolę. Jako człowiek, który doświadczył niewoli szatana mam obowiązek prawo i obowiązek cię ostrzegać. Szczegółowo to opisałem w II części 'swego świadectwa w 2006r. Ale biada dla tych, którzy wiedzą o tych zagrożeniach ale nie ostrzegają niezależnie czy to są osoby świeckie czy duchowne. Nie bójcie się szatana. Bójcie się ciężkiego grzechu, zdrady Chrystusa Pana. Kto boi się zdrady Chrystusa Pana i ciężkiego grzechu tego bardzo boi się szatan. Ludziom bez reszty oddanych Bogu i Jego Matce Maryi, pokornym szatan nic nie uczyni. Natomiast jest on panem życia i śmierci ludzi buntowniczych, pysznych, niepoprawnych grzeszników itp. Głoście całą prawdę. Nie bójcie się głosić prawdy o osobowym istnieniu szatana, karze wiecznej w piekle, o sądzie Bożym po śmierci. To zaniechanie jest główną przyczyną, że zanikła Bojaźń Boża wśród wiernych. Jest to największy sukces szatana, że przestaną wierzyć w jego istnienie. Można zadać pytanie co uczyni Bóg z tymi co widzą jak wilki pożerają nieświadome zagrożenia owca, a oni nie tylko, że ich nie bronią ale nawet nie ostrzegają o
zagrożeniu.
USTALENIA KOŃCOWE
Ostatecznie zostało potwierdzone, że bogiem dla masonerii jest władca królestwa ciemności /piekła/ zły duch - lucyfer.
Z pośród złych ludzi, którzy mu się świadomie i dobrowolnie oddali na całą wieczność wybiera tzw. magów. Z ich pomocą w sposób tajny kieruje całą strukturą zła na ziemi.
Tylko magowie są wtajemniczeni w jaki sposób nawiązywać kontakty z demonami w czasie rytuału. Najczęściej są to kontakty słuchowe. Ale w sytuacjach wyjątkowych są kontakty realne w sposób widzialny i słyszalne, odbierane wszystkimi zmysłami jak ten, w którym ja uczestniczyłem. Magami w masonerii są osoby tylko pochodzenia żydowskiego. Ilu ich jest nikt nie wie. W porozumieniu z szatanem wybierają wybranych z wybranych i tylko ich kompleksowo wtajemniczają co do celów i planów. v
Pozostali członkowie masonerii są utrzymywani w ciągłym kłamstwie i nieświadomości. W lożach poddawani są iluzji i praniu mózgu. Wśród nich są wybierani tajni agenci, którzy piastują różne stanowiska w polityce, gospodarce, sądownictwie, wojsku, strukturach
wychowawczych i naukowych realizują tajne ich cele. To przez nich moce zła kierują
cywilizacją śmierci a na salonach i polityce obowiązuje polityczna poprawność.
Magom i najwyżej wtajemniczonym szatan obiecuje szczęście po śmierci i przyszły ziemski raj na ziemi. Wizja piekła pokazała jakie to szczęście ich czeka po śmierci i co z nimi robią demony w piekle.
Wg objawienia bożego przeciwnikiem Chrystusa Pana jest zły duch lucyfer. Na
ziemi jedynym przeciwnikiem masonerii jest kościół rzymsko-katolicki z Ojcem Św. na
stolicy Piotrowej.
Jest pytanie dlaczego dwóch satanistów i trzech masonów zostało spalonych przez nieznany ogień. Jest zastanawiające dlaczego ten ogień najpierw rozrywa od wewnątrz całe ciało, spalając je całkowicie a dopiero na końcu pali nie rozerwane serce i głowę. Wg mnie ale tylko wg mnie, zarówno ci sataniści jak i masoni oddali swe ciało i duszę szatanowi na całą wieczność czyniąc to świadomie i dobrowolnie. Kiedy przekroczyli granicę krytyczną w czasie wizji piekła własnymi zmysłami i rozumem poznali rzeczywistą prawdę. Doznali na pewno wielkiego wstrząsu i przerażenia. Szatan jako inteligentny byt osobowy wiedział, że jeżeli oni to przeżyją to mogą próbować uwolnić się z jego mocy i ostrzec pozostałych, że są oszukiwani, ogłupiani i prowadzeni na wieczną zgubę. Wiadomo, że mocą ludzką to jest własnymi siła nie byli by do tego zdolni. Ale zwracając się o pomoc do kościoła katolickiego mogli by zostać uratowani. I w tym chyba tkwi istota dlaczego zostali spaleni. Oddając się ostatecznie szatanowi byli jego całkowitą własnością, gdyż Bóg szanuje wolną wolę i wolny wybór człowieka. Szatan nie chcąc ryzykować postanowił ich spalić, gdyż w tym momencie byli całkowicie jego własnością. Podobnie i analogicznie można wytłumaczyć sytuację i postępowanie Judasza. Sataniści i masoni dopuszczają się większego grzechu niż Judasz, bo Judasz zdradzając Chrystusa Pana nie wiedział, że on Zmartwychwstanie i potwierdzi, że jest prawdziwym Bogiem. Na pewno słyszeli i wiedzieli czego naucza kościół ale świadomie i dobrowolnie odrzucili tą prawdę. Kiedy Judasz zrozumiał, że popełnił wielkie zło wpadł w rozpacz.
Jest to stan umysłu i duszy, w którym szatan wmawia człowiekowi, że nie ma dla
niego ratunku. Tylko skończyć z sobą, czyli popełnić samobójstwo. Gdyby w tym czasie zwrócił się o pomoc i ratunek do Jezusa Chrystusa uznając swą winę, byłby uratowany, ale będąc we władzy szatana nie miał woli i siły i zginął wiecznie. Jak ci spaleni sataniści i masoni. Niech to będzie ostrzeżenie dla wszystkich, tych którzy czynią podobnie niezależnie kim są i jak się nazywają. Sprzymierzeńcami masonerii na ziemi są wszelkie pogańskie religie i wierzenia, łącznie z buddyzmem, hinduizmem i sektami materializm praktyczny i wszelkie prądy filozoficzno-społeczne, sprowadzające człowieka do rangi zwierzęcia, który ma myśleć tylko o napełnieniu brzucha i swych egoistycznych pożądliwościach. - W polityce masoneria opanowała partię liberalne i lewicowe. Platforma Obywatelska w Polsce jest całkowicie opanowana przez agentów masonerii. Największym zagrożeniem dla Europy, Ameryki i wielu innych krajów jest to, że masoneria opanowała media. Aby pokonać masonerię na ziemi w sensie ludzkim trzeba pozbawić ją siłą środków przekazu lub powołać nowe niezależne. Jedyne niezależne i wolne od masonerii jest medium Radio Maryja i telewizja Trwam, Nasz Dziennik, WSKS i M w Toruniu, które w prawdzie służą Bogu, Kościołowi, Narodowi Polskiemu i przyjaźni między narodami według prawdy historycznej. Z tego właśnie powodu siły piekielne i ich ziemscy słudzy tak zawzięcie walczą z nimi.
ZAKOŃCZENIE
Ktokolwiek to przeczyta niech nie pozostanie obojętny. Sprawa jest najwyższej wagi chodzi o istnienie cywilizacji życia. Proszę o kserowanie i dalsze rozpowszechnianie, przesyłając do różnych instytucji, szkół mediów i osób prywatnych. Może ktoś zechce wyprodukować film w oparciu o mój opis wydarzeń. Jak wcześniej napisałem ja nie mogę się ujawnić nie chcę być znany ani za życia ani po śmierci. Co by się stało gdybym 1998 r. zgłosił wymiarowi sprawiedliwości o dwóch spalonych satanistach i śmierci trzeciego. Ten właśnie wymiar sprawiedliwości byłby dla mnie największym zagrożeniem, gdyż tam najwięcej jest masonów. Zostałbym w skrycie, zabity. W ostatniej chwili usłyszałem wewnętrzny głos: "nie czyń tego bo zostaniesz zabity, przed tobą wiele tajemnic do odkrycia, które musisz ujawnić światu". Dzięki temu ostrzeżeniu uratowałem życie i zostało ujawnionych wielu nieznanych zjawisk dla współczesnych ludzi.
Nikt by nie wiedział o 1,2,3, i 4 wtajemniczeniu w mediach i szkodliwości muzyki rockowej. Gdybym nie napisał listu otwartego do ks. Tadeusza Isakiewicza-Zaleskiego to byłby on zdradziecko zabity w nocy - 2/3 maja 2007 r. o którym on może nawet nic nie wie. Ale ci co to planowali dowiedzieli się, że istnieje osoba, której dano było poznać ich zdradzieckie plany i z tego powodu zaniechali tej zbrodni. Na 9 dni przed odkryciem największej tajemnicy masonerii miałem bardzo uporczywe pokusy aby się ujawnić. Ale uratowało mnie posłuszeństwo spowiednikowi. Gdybym nie posłuchał spowiednika to być może nie dostąpiłbym łaski do odkrycia tajemnicy masonerii. Jak wielkie znaczenie ma posłuszeństwo kościołowi. Ujawnienie tajemnicy otworzy dla wielu oczy. Wiele o masonerii napisano ale nikt z piszących nie uczestniczył ich największym rytuale zastrzeżonym tylko dla wybranych z wybranych pochodzenia żydowskiego. A jeżeli
kiedykolwiek uczestniczył to podobnie jak masoni został oszukany, zwodzony i ogłupiony. Tylko dzięki niezwykłej Łasce Bożej i Jego Mocy można było odkryć tą tajemnice. Bardzo proszę każdego co ze mną się spotkał, choć nie zna mej tożsamości niech zachowa to w tajemnicy, będą różne pokusy. A nawet siły zła mogą zastosować prowokację, że rzekomo osoba ta ujawniła się i nie wierzcie sługom piekła. Oni mogą spowodować, że rzekomo ujawniona ta osoba za pieniądze może głosić różne herezje aby podważyć moje świadectwa. A osoby, które domyślają mej tożsamości mogą zaprotestować, że to nie ta osoba i w ten sposób mogą być wciągnięte w niebezpieczną grę. Proszę nie dać się sprowokować. Jak wcześniej napisałem wielu się tylko domyśla. Ja pomagam tylko anonimowo i bezinteresownie, nawet ci, którzy uczestniczyli różnych zdarzeniach nie znają mej tożsamości. Dla mnie ludzkie uznanie nic nie znaczy. Jedyną moją radością, szczęściem i sensem istnienia jest Bóg. w Trójcy Św. Jedyny Ojciec, Syn i Duch Św.
Miłość odwieczna i Nieskończona a także Matka Boża, Najświętsza Maryja Panna Niepokalana zawsze Dziewica, która jest Córką Ojca, Matką Syna i Oblubienicą Ducha Św.. Czy można sobie wyobrazić większe szczęście niż życie wieczne w Bogu.
Z Bożym błogosławieństwem
14 marzec 2009r. Długopis

Źródło: http://gloria.tv/media/ZRki9bJhJek

piątek, 29 maja 2015

Widziałem twarz diabła – prawdziwe świadectwo głębokiego nawrócenia

Mam 34 lata. Opowiem Wam historię, którą przeżyłem. Historię, która opowiada o tym, że Bóg kocha i o tym, że zła nie można lekceważyć.

Najprościej będzie zacząć od początku. Zaczęło się to kiedy byłem dzieckiem. Miałem 10-12 lat. Pewnego wakacyjnego dnia będąc u babci, odwiedził nas dawno nieobecny przyjaciel mojej rodziny. Rozmawiali o różnych rzeczach. W czasie tej pogawędki powiedział, że teraz jest radiestetą. Bardzo zaciekawił tym moją rodzinkę, więc dalsza część rozmowy dotyczyła tego. Zaczął pokazywać jakieś pisemka o radiestezji, tłumaczyć, o co w tym wszystkim chodzi itd. Powstał pomysł, by sprawdzić na ochotnikach, co pokaże na nich wahadełko. Pierwszy był mój tata. Potem miałem być ja. Walczyłem z tym psychicznie. Nie wierzyłem temu wszystkiemu, ale jak przyszła kolej na mnie, to wiem, że „z grzeczności” poddałem się duchowo. Nie wiem dobrze, czy to wydarzenie zaczęło całą falę tego, co potem miało miejsce, ale tak przypuszczam.

Była noc. Koło 3. rano. Wakacje. Nocowałem u babci na górnym piętrze domu. Na parterze spała babcia. Na piętrze w pokoju obok mnie spał dziadek. Oni się bardzo kochali, ale woleli spać oddzielnie. Ot, taka wygoda. W pokoju, w którym nocowałem okno było skierowane na ulicę. Tuż przy domu stała latarnia, więc światło z latarni wpadało do mojego pokoju. W wakacje jako dziecko lubiłem sobie oglądać TV do później nocy. Nawet nie przypuszczacie, ile fajnych i ciekawych programów wtedy leciało. W pewnym momencie poczułem się zmęczony. Zgasiłem światło. Wyłączyłem TV pilotem i obróciłem się, żeby odłożyć pilota na stolik.

Jak wracałem ciałem do poprzedniej pozycji, zauważyłem, że zrobiło się ciemno. W miejscu, gdzie wpadały promienie światła z latarni, nie było już tak jasno. W nogach łóżka stało zło w czystej postaci. Zasłaniał całe światło. Był wysoki. Sięgał prawie po sufit. Nie był ani dobrze zbudowany, ani chudy. Był średniej budowy ciała. Normalnej. Nie miał oczu, nie miał twarzy. Nie posiadał żadnych szczegółów. Jakby na człowieka wylać czarną smołę. Tak czarną, że nie widać na niej nawet faktury. To był ludzki kształt bez żadnych szczegółów. Chociaż nie miał oczu, wiedziałem, że na mnie patrzy. Obserwował mnie na wskroś. Byłem przerażony. Nie potrafiłem się poruszyć. Nie miałem odwagi. Siedziałem skulony po przeciwnej stronie łóżka i patrzyłem na niego, a on na mnie. Nie wiedziałem, co zrobić. Przypomniałem sobie, że moja babcia mówiła: „jak odwiedzi cię coś, czego nie rozumiesz, zapytaj: „czego dusza potrzebuje?” i pomódl się za tą duszę. Ale ja wiedziałem, że to nie była żadna dusza. Patrzyliśmy na siebie tak kilka minut. W końcu zebrałem się na odwagę. Coraz głośnej i głośniej krzyczałem o pomoc. Nikt nie odpowiadał. Ściana, która dzieliła mój pokój i pokój dziadka była cienka. Wiem o tym, bo często słyszałem sprężyny łóżka, kiedy dziadek się wiercił podczas snu. Wrzeszczałem na granicy ochrypnięcia, jakby od mojego głosu zależało, czy mam umrzeć czy żyć. Jakbym bronił swojego życia. Nikt nie przyszedł z pomocą. Wrzeszczałem ze wszystkich sił – sam zdziwiony, że mam ich aż tyle. Nikt nie słyszał. Nie wiedziałem, co mógłbym jeszcze zrobić. Byłem przerażony.

On stał tam ciągle i mnie obserwował. Jakby czerpał przyjemność z mojej paniki. Ostatkiem i strzępkami racjonalnych myśli wpadłem na pomysł, że włączę TV na cały regulator. Może to ktoś usłyszy i przyjdzie zobaczyć, co się dzieje. Nabrałem odwagi i obróciłem się za ramię, żeby sięgnąć po pilota. I wtedy zły zniknął, a w pokoju znowu zrobiło się jasno. Nie pamiętam, co się potem działo, ale nie wiedziałem, co mam zrobić. Nie chciałem tam już nigdy spać. I już nigdy nie spałem. Tamtej nocy zasnąłem z babcią w jednym łóżku i tak do końca wakacji. Następnego dnia powiedziałem o tym każdemu z mojej rodziny. Szybko wyjaśniono to tym, że to moja bujna wyobraźnia, że to pompowany ponton, a nie żadna zjawa czy demon. Problem polegał na tym, że ponton stał z boku łóżka, pod ścianą, a nie w nogach, gdzie stała zjawa i nie zasłaniał światła okiennego, jak zjawa to uczyniła. Pamiętam, że moja mama powiedziała, że jeszcze dziś powinienem pójść do kościoła i do spowiedzi, żeby mnie nic nie dręczyło. Nie wiedzieć czemu, ja myślałem, że to głupi pomysł.

Minęło sporo lat. W między czasie byłem ministrantem, lektorem. Potem wszystko zaczęło się walić. Przestało mnie to wszystko obchodzić. Myślałem, że chodzi tu o dorastanie. Że jestem na tyle dorosły, że jakoś nie bawi mnie to już wszystko. Ta cała chrześcijańska otoczka. Przestałem się modlić regularnie. Potem już wcale się nie modliłem. Nie widziałem w tym sensu no i w niczym mi to nie przeszkadzało. Zacząłem odkrywać frajdę życia bez nakazów i zakazów kościelnych. Było przyjemnie i sympatycznie. Wtedy też po długim czasie nieobecności, wróciły rzeczy, których normalnie się nie spotyka. Zaczynało się niewinnie. Od lekkiego dotknięcia mojego ramienia. Jak w tej zabawie w „a kuku”, kiedy kogoś klepniesz w ramię, ten ktoś się obraca, ale ty jesteś w innym miejscu niż on przewidywał i robi się zabawnie. Moje „a kuku” nie było zabawne. Kiedy się odwracałem, nie było żywej duszy w promieniu kilkuset metrów. Były to dotknięcia w ramię. Jakby szturchnięcie palcem. Czułem też na mym ramieniu położenie niewidzialnej dłoni. Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy wariuje, czy traci zmysły. Bo to nie jest przecież nic normalnego, to, co czujesz i widzisz.

Pewnego razu leżałem sobie na łóżku i czytałem książkę. W pewnym momencie usłyszałem wyszeptane swoje imię. Jakby czyjeś niewidzialne usta prawie dotykały mojego ucha i szeptały moje imię. Przez kilka sekund leżałem w odrętwieniu z powodu szoku, jakiego doznałem. Potem się obróciłem, ale w domu nikogo nie było. Innym razem słyszałem też nie tylko szepty, ale i normalny monolog. Tzn. nie był on normalny, bo wydobywał się znikąd. Z głębi pustego pomieszczenia, w którym przebywałem. Nie potrafię powtórzyć tego, co słyszałem. Nie trzymało to się kupy. To był jakiś bełkot. Nie znałem znaczenia żadnego ze słów, które słyszałem. Jakby ktoś mówił w jakimś zupełnie mi obcym języku. Z dnia na dzień czułem się wyobcowany. Jak na początku chciałem zasięgnąć opinii kogokolwiek to potem ten pomysł wydawał się niebezpieczny. Nie chciałem komukolwiek o tym mówić w obawie przed tym, że zostanę uznany za wariata, schizofrenika, który słyszy głosy. Zacząłem odchodzić od ludzi. Nie czułem chęci obcowania z kimkolwiek. Bałem się ludzi. Niektórzy mnie drażnili, inni męczyli swoim byciem.

Potem poznałem swoją przyszłą żonę i zaczęło się na nowo. Tym razem to był wrzask. Wrzask, który siedział mi w głowie. Nieludzki wrzask. Skrzeczący. Zagłuszał moje myśli. Słał w stronę mojej przyszłej żony niesamowicie wulgarne i najbardziej wyszukane wiązanki przekleństw, jakie tylko można wymyślić. Bolało mnie to bardzo i jednocześnie niepokoiło. Bolało, bo kto by chciał słyszeć takie rzeczy o osobie, którą się bezgranicznie kocha. Niepokoiło, bo to siedziało w mojej głowie, ale nie było moimi myślami, a to przecież nie jest normalne.

Potem uczestniczyłem w pieszej pielgrzymce. Moja przyszła żona mnie tam „zaciągnęła”. Na pielgrzymce o wrzasku powiedziałem księdzu, który pomodlił się nade mną i razem ze mną. Uważnie mnie obserwował. Posłusznie wykonywałem jego polecenia modlitwy, znaku krzyża. Bez żadnego sprzeciwu. Spodziewałem się jakiejś niemocy i przyznam, że to mnie trochę zaskoczyło. Potem wrzaski zniknęły. Miałem mętlik w głowie. Nie wiedziałem co myśleć. Uważałem, że musiałem być w jakiś sposób opętany, bo wrzaski zniknęły po modlitwie, ale jednocześnie zaprzeczałem opętaniu, bo przecież niczemu nie sprzeciwiałem się. Wiec jak to? Jak zło mogło się nie sprzeciwiać? Nie walczyło o mnie? Ot tak sobie ustąpiło?

Potem przestałem o tym myśleć, czego finałem było to, że jakiekolwiek wytłumaczenie tego całego zajścia przestało mnie obchodzić. Przestałem zupełnie się modlić. Przestałem chodzić do kościoła. Nie czułem Boga. Nie czułem chęci walczenia o Boga. Zacząłem się wstydzić swojej wiary. Żyłem z dnia na dzień, powoli popadając w depresję. Zabrakło celu w życiu. Czego się nie łapałem, nudziło mnie, nie miało sensu, szybko stawało się nieważnym. Przychodziłem z pracy do domu, z domu do pracy. Życie stawało się nudne. Nie miało celu. Traciło sens. Wszystko, co robiłem, traciło sens. Cały czas byłem zmęczony. Zmęczony niczym. Zmęczony byciem nikim. Żona o mnie się martwiła. Stałem się niesamowitym pesymistą. Ciągle gadałem z nią o smutnych rzeczach i dobijających sprawach. Wiedziałem, że męczy ją to ogromnie, że męczy się ze mną. Tak ją kochałem, że bardzo żałowałem, że mnie wybrała, że zniszczę jej marzenia o pięknym życiu. Widziałem jej smutną twarz za każdym razem. Chodziłem jak zbity pies.

Wtedy też doszedł kolejny problem. Wrócił głos w mojej głowie. Nie był to już wrzask, ale bardzo opanowany, czasem bardzo wulgarny komentarz do wszystkiego, co mnie otaczało, co robiłem, na co patrzyłem. Opisywał on ludzi, wydarzenia, czyny, miejsca, sytuacje. Komentował wszystko z bardzo złej strony. Jakby chciał wszystko i wszystkich oczernić w moich oczach. Źle się odnosił do wszystkiego i kibicował mi we wszystkim, co nie było dobre. Próbowałem z nim rozmawiać. Bez rezultatów. Był za mądry.

Przypomniałem sobie wtedy o Bogu. Pomyślałem, że warto do Niego się zwrócić. Jako ostatnia deska ratunku. Każdy spacer z psem wykorzystywałem, żeby porozmawiać z Bogiem. Jednakże każda rozmowa kończyła się tak samo: wielką depresją. Jakby samobiczowaniem się. Bóg stwierdzał, że sam sobie jestem winny. Że jak trwoga, to do Boga. Poddałem się. Żyłem dalej w smutku i w depresji. Bałem się śmiertelnie, że pewnego dnia najdzie mnie bardzo niebezpieczna myśl, żeby z tym wszystkim skończyć. Skoro sam Bóg o mnie zapomniał, to kto pozostał?

Był 10 grudnia 2014 roku. Przeglądałem Facebooka. Zauważyłem, że na mojej tablicy pojawił się wpis, na którym zostałem oznaczony. Bardzo się zdziwiłem. Było to zdjęcie z Jezusem wyciągającym dłoń topiącemu się człowiekowi. Był tam też podpis. Moją uwagę przyciągnął następujący fragment:

„Znam twoją nędzę, twoje zmagania, twoją słabość i choroby, twoje przygnębienia, i mimo to mówię ci: Daj mi twoje serce, kochaj Mnie będąc takim, jaki teraz jesteś! Jeśli będziesz czekać, aż staniesz się aniołem, by powierzyć się miłości, nigdy nie będziesz Mnie kochać. Nawet jeśli często popadasz w grzechy, nawet jeśli jesteś zbyt leniwy, aby coś w sobie zmienić – kochaj Mnie! Kochaj Mnie teraz, bez względu na stan, w jakim się znajdujesz, w zapale czy też w oschłości, w wierności czy w niewierności. Kochaj Mnie teraz. Pragnę miłości twego biednego serca.”

Pamiętam, że czytałem to wiele razy i nie potrafiłem doczytać do końca. Łzy mi tak rozmywały wzrok. Odpisałem tej osobie, że bardzo dziękuję, że dziś bardzo mi to pomogło. Potem odszedłem od komputera i mocno zapłakałem.

Po pewnym czasie odezwała się ta osoba. Powiedziała, że chciała oznaczyć kogoś innego, a nie mnie, ale teraz wie, że tak miało być. Nie ma pomyłek, zbiegów szczęścia, przypadków. Po prostu Bóg tak chciał. Zaczęliśmy rozmawiać. Dowiedziałem się, że ona przeżywała podobne męki jak ja teraz. Że wie co ja teraz przeżywam, że powinienem się zacząć modlić, rozmawiać z Bogiem. Odpowiedziałem, że próbowałem, że każda moja rozmowa z Bogiem kończy się moim przygnębieniem. Użalaniem się nad sobą. Ona odpowiedziała, że to nie może być Bóg. Bóg kocha człowieka jakim by nie był. Bóg mi nie powie: jak trwoga, to do Boga. Powiedziała, że to musiał być szatan, który podawał się za Boga.

Wszystko zaczęło nabierać sensu. Przypomniałem sobie moje prawdziwe spotkanie z Bogiem. Było to na jednym z czuwań w kościele. Było to może z 15-19 lat temu. Modliłem się, żeby Bóg mną tak pokierował, żebym zauważył sens tego wszystkiego. Chęć bycia przy nim. Nie rozumiałem, jak można kochać Boga. Nie rozumiałem konieczności kochania go. Dlaczego mam się zmuszać, kochać go i wielbić? To przyświecało mojej modlitwie. Podczas czuwania były osoby, na które zstąpił Duch Św. Niektóre zaczęły się modlić w obcych językach, inne miały inne dary. Pamiętam, że niektórzy zaczęli płakać, inni zaczęli się śmiać. Poczułem niepokój przed czymś nieznanym. W trakcie czuwania była szansa podejść do „epicentrum”, pod samą Hostię i poprosić o modlitwę wstawienniczą. Znalazłem w sobie odwagę i zrobiłem tak. Wtedy podeszły do mnie osoby, którymi kierował Duch Święty, nałożyły na mnie ręce i zaczęły się modlić nade mną.  Najpierw skupiałem się nad ich modlitwą. Fascynowała mnie. Ich dobór słów, sposób w jaki się modlą, ta moc modlitwy, ta wiara. Rozpoznałem język niemiecki, angielski francuski, ale była też łacina i inne, których nie kojarzyłem zupełnie. Coś mi w sercu powiedziało, że powinienem się skupić na sobie, a nie na innych. Tak zrobiłem i się zaczęło. W sekundę poczułem wolność. Poczułem jakąś łaskę, rozluźnienie, duchowy spokój. Przestał istnieć jakikolwiek problem. Czułem się błogo. Wspaniale. Zebrało mi się na łzy. Ale takie oczyszczające łzy. Uczucie, radości, że Bóg mi odpowiedział, że mnie tu znalazł. Następnie jedna z tych osób natchniona Duchem Świętym otworzyła Pismo Święte i za sprawą natchnienia trafiła na fragment, który mi przeczytała, a który miał być specjalnie dla mnie. Dowiedziałem się, że jestem dla Boga jego słoneczkiem. Rozweselam go codziennie. Zawsze jak na mnie patrzy, to uśmiecha się. Płakałem jak dziecko. Nie mam pojęcia co to był za fragment i jak naprawdę brzmiał. Byłem tak przejęty, że nie słuchałem, jak mi mówiono, jaki fragment mi przeczytano. Jak przez mgłę pamiętam, że to chyba któryś z psalmów. Również nie kojarzę, jak to brzmiało w oryginale, ale ja tak to rozumiałem i interpretowałem. Poczułem się zauważonym. I to nie przez byle kogo. To takie uczucie jakbyś wybrał się na koncert swojego życiowego idola. Pojawiasz się na koncercie, ale jest miliardowy tłum, a ty gdzieś niewidoczny w tłumie. I widzisz jak twój idol schodzi ze sceny i idzie w Twoim kierunku. Mija wszystkich i podchodzi do Ciebie. Spośród tylu miliardów ludzi, widzi ciebie. I mówi, że wie o Twoim istnieniu. Zna Twoje imię. Mało tego, dowiadujesz się że, On jest ciągle przy tobie i  nigdy cię nie opuścił, nawet jeśli wydawało ci się, że jest inaczej.

Podczas rozmowy z ową osobą z Facebooka wszystko to sobie przypomniałem i wzruszyłem się. Dziwiłem się, dlaczego wcześniej tego nie zrozumiałem. Dlaczego wcześniej nie zauważyłem, że w moich późniejszych rozmowach z „Bogiem” coś się nie zgadzało? Czyżbym aż tak mocno miał klapki na oczach, że tego nie dostrzegałem? A może to zły tak zawładnął moim rozumem?

Zacząłem szukać Boga. Modliłem się, wróciłem na msze święte. Złemu to się nie podobało. Robił wszystko, żebym zwątpił na nowo. Żebym się poddał. Wiedziałem, że zaczyna się wściekać. Niczego się nie bał. Kiedy zawodziły jego nawoływania, zaczął sprawiać, że zacząłem mylić się w modlitwach. Nie potrafiłem sobie przypomnieć niektórych modlitw. Na samym początku bałem się, że nawet nie zdołam sobie przypomnieć znaku krzyża świętego. Podczas odmawiania różańca, tzw. „zdrowasiek”, zdarzało się, że nie mogłem dokończyć żadnej „zdrowaśki”. Zaczynałem poprawnie, a potem zamiast tej modlitwy zacząłem gadać jakieś niestworzone rzeczy. Jakiś bełkot. Zdania, które nie miały żadnego sensu, a które nie były modlitwą. Podobnie było z uczęszczaniem do kościoła. W świątyni czułem się strasznie. Czułem jak bezwolnie napinają mi się mięśnie, przyspiesza tętno, mam zawroty głowy, stany bliskie omdlenia, gwałtowna senność. Nie potrafiłem zebrać myśli do kupy. Wszystko odchodziło jak tylko opuszczałem mury świątyni. Dodatkowo ten głos. Złośliwe komentarze nie opuszczały mnie. Nie pozwalały mi się cieszyć czynieniem dobra. Każdą chwilę szczęścia i radości, swoimi złośliwymi komentarzami zmieniał w koszmar. Komentarze zaczęły się nasilać. Mimo to, nie poddawałem się. Wszelkie inne „przeszkadzacze” powoli i stopniowo zaczęły zanikać. Zło jakby powoli odpuszczało. Zdarzały się jednak wciąż dziwne rzeczy. Czasem kątem oka widziałem żywe cienie poruszające się i uciekające przed moim spojrzeniem. Czasem coś pacnęło mnie w głowę kilka razy, innym razem będąc w pracy, na korytarzu słyszałem potajemną dyskusję dwóch mężczyzn. Ciekaw byłem, co oni knują. Nie rozumiałem słów, ale po tonie wypowiedzi i sposobie mówienia można było wywnioskować, że to jakiś spisek. Rozmawiali już dość długo. Może 10 minut, może więcej. W końcu nie wytrzymałem i wyszedłem na korytarz pod byle pretekstem i z ciekawości, żeby zobaczyć kto spiskuje. Korytarz był pusty. Nikogo nie było. Kiedy pojawiłem się w centrum skąd dobiegała rozmowa, ta szybko (niczym pędzący bez ładu balonik, z którego wystrzeliło powietrze nim napełnione) rozwiała się po przestrzeni i „uciekła”. Wiedziałem, że to, co chce mną kontrolować i czemu staram się wymknąć, zbiera ostatki sił, żeby zmusić mnie do zaprzestania tego, co robię. Zaprzestania mojego powrotu do Boga. Chciał, żebym znów czuł się jak wariat.

Podczas naszych rozmów z wcześniej wspomnianą przeze mnie osobą z Facebooka doszliśmy do potrzeby spowiedzi. Bardzo się tego bałem, ale chciałem się uwolnić. Nie chciałem, by ktoś za mnie myślał, oceniał sytuację i wydarzenia. Zwlekałem prawie cztery miesiące. Albo się bałem, albo on mi nie pozwalał. I tak to się ciągnęło. Zbliżała się Wielkanoc. Najważniejszy dzień dla chrześcijan. Tego dnia Jezus pokonał śmierć. Pokonał szatana. Razem z moją przyjaciółką z Facebooka doszliśmy do wniosku, że albo teraz, albo nigdy. Zacząłem się modlić o dobrego spowiednika oraz o to, żebym się sumiennie wyspowiadał i jak najlepiej się przygotował do tej spowiedzi. Do Świąt Wielkiej Nocy pozostały dwa tygodnie. Czas pędził nieubłaganie. Zacząłem czuć presję. Olbrzymią presję. Ciągle w głowie powtarzałem słowa: „teraz albo nigdy, teraz albo nigdy”, zaś zły w głowie podkreślał: NIGDY.

W niedzielę poszedłem na mszę św. Co chwilę powtarzałem: „proszę, daj mi siłę, proszę, wskaż mi księdza”. Przechodzili różni księża. Nie działo się nic. Nastała część mszy, kiedy rozdawano Ciało Chrystusa. W tym czasie do kościoła zaczęli wchodzić różni inni księżą w celu pomocy w rozdawaniu komunii. Pojawił się też ksiądz X. Wtedy mi serce zabiło szybciej. To było takie wrażenie, jak zakochanie się. Sławne motyle w żołądku. Wtedy też zaczął wściekać się zły. Wiedział, co chcę zrobić. Wiedział, że podejdę po mszy do księdza X i poproszę o spowiedź. Zaczął z pełnym opanowaniem oraz skrupulatnie, komentować zaistniałą sytuację i moje myśli. Powiedział, że ten cały mój teatrzyk jest mi niepotrzebny. Że niepotrzebnie robię tyle szumu wokół siebie. Czyż nie powinienem być skromny? A zachowuję się jak jakiś gwiazdor, któremu potrzebny jest specjalny ksiądz, specjalne pomieszczenie. Przecież ja boję się ludzi, a rzucam się z motyką na księżyc. I co on ten ksiądz? Myślisz, że nie ma swoich spraw? Że będzie specjalnie dla takiego zera, jak ty, marnował swój czas? Jeszcze cię wyśmieje. …Posłuchałem i poddałem się. Tamtego dnia zrezygnowałem.

Był wtorek. Ostatni przed Wielkim Tygodniem. Wróciłem z pracy. Cały dzień nie dawała mi spokoju myśl, że to już koniec. Nie chciałem, żeby to już był koniec. Nie miałem żadnego kontaktu do księdza X. Zacząłem przeglądać Internet w poszukiwaniu jakiegoś telefonu, e-maila. Nic takiego nie znalazłem. Potem powstała myśl, że mogę się skontaktować przez pewną osobę, która może mieć kontakt do księdza X. Jest to osoba bardzo mocno związana z Kościołem. Skontaktowałem się z nią przez Internet. Odpisał bardzo szybko. I już tego samego dnia miałem się spotkać z księdzem X.

Dla Boga nie ma przypadków. Okazało się, że osoba, która mnie skontaktowała z księdzem, bardzo cierpi duchowo i wiele wycierpiała się w przeszłości. Śmiertelna choroba; pastwienie się emocjonalnie i fizyczne innych ludzi nad nim; decyzja, której nie da się cofnąć… Swoim sposobem rozumowania świata stał się dla mnie pięknym świadectwem wiary i zaufania Bogu. Zauważyłem również w nim emocjonalną chęć, a nawet żądzę posiadania zaufanego przyjaciela, któremu może się zwierzyć. W życiu został bardzo skrzywdzony. Pomyślałem, że moja w tym misja, żeby potrafił znowu zaufać człowiekowi. Poczułem się doceniony przez Boga. Byłem w szoku. On, sam Bóg, znając moje serce, moje życie, nie boi się i poleca mi „opiekę” nad bardzo wierzącym człowiekiem i jest w tym pewien, że Go nie zawiodę. Ponownie okazuje się, że nic nie dzieje się z przypadku. Bóg stawia nam na drodze ludzi, których możemy ominąć, ale też możemy ich zauważyć.

Z księdzem X umówiliśmy się na konkretny dzień na spowiedź generalną. Cały dzień było szaroburo i deszczowo. Jako że interesuję się filmami, wiedziałem, że w filmach taka pogoda jest symbolem oczyszczenia głównego bohatera. Symbolem zmian, które mają wielki wpływ na jego przyszłe życie. Mając taką wiedzę, ucieszyłem się z takiego symbolu.  Zbliżała się godzina mojej spowiedzi. Starałem się na nią przygotować jak najlepiej. Jak najbardziej sumiennie. Ruszyłem na plebanię. Bardzo się bałem, ale i jednocześnie chciałem mieć to już za sobą i nie mogłem się doczekać. Wtedy stało się coś, co mnie przeraziło. Kiedy szedłem na plebanię, zły szalał. Moje ciało całe drżało ze strachu, nie z zimna. W pewnym momencie usłyszałem jakiegoś „rajdowca”, który pędził bardzo szybko przez miasto. Zły powiedział, że jak chcę, mogę rzucić się pod koła tego samochodu. Wtedy będę miał argument, żeby nie iść do spowiedzi. To zmroziło moją krew w żyłach i tylko potwierdziło, że robi się coraz bardziej niebezpiecznie w moim życiu. On chciał, żebym się zabił. Był tak zdeterminowany. Zrobiłby wszystko, żebym tylko nie wyspowiadał się. Przerażony, przyspieszyłem kroku.

Na miejscu udaliśmy się z księdzem X do kaplicy na plebani. I tam odbyła się spowiedź. Wyciszyłem się i zaczęliśmy. Usiedliśmy obok siebie w jednej ławce. Nie patrzyłem na księdza, ale przed siebie na ołtarz. To była spowiedź inna niż wszystkie. Nie czułem, że spowiadam się księdzu, ale samemu Jezusowi. Na ołtarzu kaplicy stała figura zmartwychwstałego Jezusa. Tam miałem wpatrzone oczy podczas spowiedzi. Rozmawiałem z Nim, a nie z kapłanem. Czasem niechcący, kątem oka spoglądałem na księdza X. Widziałem, jak współcierpi ze mną. Jak przeżywa moją spowiedź. Były momenty, że miałem czarną dziurę w głowie. Momenty, gdzie wszystko, co pamiętałem uciekało. Innym razem tak mnie dusił żal, że nie potrafiłem nic powiedzieć. Nie wiem czy to kapłan, czy ktoś inny się za mnie modlił w tej chwili, ale to mi bardzo pomagało. Czułem siłę, że mogę temu podołać. Że mogę postawić się złemu duchowi.

Zły ciągle walczył. Ciągle wszystko komentował. Ciągle mi wypominał, że robię z siebie idiotę, że robię jakieś przedstawienie, teatrzyk, że nie jestem godzien. Klepał mi to cały czas w głowie. Przeszkadzał mi, jak tylko mógł.

Sam ksiądz był idealny. Taki, o jakiego się modliłem. Cierpliwy, nie popędzał mnie, nie osądzał, lecz cierpiał ze mną. Kiedy ksiądz rozpoczął naukę, zły oczerniał księdza. Powiedział, że wybrałem beznadziejnego księdza, który w kółko mówi to samo, że cały czas się powtarza, że klecha nie wie tak naprawdę, co ma powiedzieć. Mówił, że ksiądz X nie ma pojęcia o dobrej spowiedzi, że miał być ktoś mądry, a ten tu chyba pierwszy raz w życiu spowiedzi udziela. Klepał coraz głośniej. Tak, że ciężko mi było słuchać kapłana. Ciężko było mi się skupić na jego nauce. I wiecie co? Gdy ksiądz w imię Trójcy Świętej zaczął odpuszczać mi moje winy, zło zamilkło. Już się nie odezwało, a ja byłem lekko zdezorientowany, bo żyłem z tym już tak długo, że cisza była dla mnie szokiem.

Uśmiechnąłem się przez łzy. Następnie cały ciężar powolutku zaczął ustępować. Trwało to może z 2 minuty. Wszystko zaczęło ze mnie spływać, a ja czułem się coraz lżejszy. Spływało bardzo wolno. Potem spojrzałem na kapłana. Był zmęczony, ale szczęśliwy. Miał czerwoną twarz i przyspieszony oddech. Widać, że ta spowiedź kosztowała go sporo wysiłku i jest teraz bardzo zmęczony.  Mimo to, uśmiechnął się i powiedział, że teraz w niebie jest karnawał. Na co również odpowiedziałem uśmiechem. Wyciągnął dłoń i pogratulował mi. Czułem się jakbym zrobił coś niesamowitego, co było niemożliwe dla zwykłego śmiertelnika. Jakbym góry przenosił jedną ręką. Czułem wielką radość, ale i wdzięczność. Wdzięczność Bogu, że nie pozwolił mi zniknąć. Że on sam nie zniknął zupełnie dla mnie. Byłem mu wdzięczny za ludzi, których postawił na mojej drodze, a którzy przyczynili się do mojego ratunku. Patrząc na tabernakulum w kaplicy, zapytałem, czy jest tu Jezus. Ksiądz X powiedział, żebym chwilkę poczekał, przebierze się i udzieli mi komunii. Zgodziłem się z radością. Od roku nie przyjmowałem komunii i miałem olbrzymią ochotę. Następnie na początku prywatnie, potem we dwójkę z księdzem X wielbiliśmy Boga. Na odchodne nie wiedziałem, co powiedzieć księdzu X w ramach mojej wdzięczności. Jedyne, co mi przyszło do głowy, to: „on już nic nie mówi”. Na co ksiądz X odpowiedział: „Bo mu Jezus nie pozwala”. Wyszedłem z plebani z wielką frajdą, dumą i wdzięcznością i udałem się do domu z Jezusem w sercu i poczuciem bezpieczeństwa. Teraz nic mi już nie groziło, bo oto dzięki Jezusowi pokonałem złego, który mnie zniewalał. Myślałem, że to już koniec.

Jednakże cały finał miał miejsce tej samej nocy. We czwartek, między godziną 23. a 24. odmawiałem różaniec, wciąż przeżywając wdzięczność Bogu za wolność. Potem ułożyłem się w łóżku gotów do pogrążenia się we śnie z uśmiechem na twarzy. Wtem nad moją głową coś ryknęło. To był bardzo długi ryk i bardzo mroczny. Można go porównać do szybko ciągniętego po betonie niemożliwie wielkiego głazu. Jak byłem spokojny, tak szybko przeraziłem się, odskoczyłem i wtedy ryk zza mojej głowy bardzo szybko uciekł w górę i zniknął. Szybko włączyłem światło w pokoju i zapytałem żony, czy też to słyszała. Zaspana zaprzeczyła. Potem przez jakiś czas analizowałem, co się mogło wydarzyć.

Następnego dnia rozmawiałem o tym ze swoją znajomą z Facebooka. Zapytała mnie, o której godzinie się modliłem. Okazało się, że nieświadomie modliłem się w Świętej Godzinie, kiedy Jezus modlił się w Ogrójcu. Wtedy modlitwa ma jeszcze mocniejsze działanie. Bardzo się ucieszyłem, że tamtego dnia przyjąłem Jezusa do serca. Przypuszczam, że było tak, że zły uciekł, ale jeszcze tej samej nocy chciał wrócić. Kiedy się zaczął włamywać do mnie, drzwi od środka otworzył Jezus, a zły z wściekłości podkulił ogon i z rykiem niemocy uciekł.

Teraz żyję na nowo. Widzę rzeczy, których nigdy wcześniej nie widziałem. Czuję rzeczy, których nie odczuwałem. Przede wszystkim ta cisza. Już nikt nie myśli zamiast mnie. Nikt mi nie komentuje. Podczas uczestniczenia we Mszy Św. również jest inaczej. Nie czuję się niesamowicie śpiący, nie mam zawrotów głowy ani przyspieszonego oddechu. Zamiast tego widzę, że w kościele jest bardzo jasno. Nigdy tak jasno nie było. Zawsze było ciemno. Dodatkowo mam uczucie, jakbym nad głową miał bardzo dużo miejsca. Jakby sufity wszędzie były wyższe. Nawet podczas spaceru niebo wydaje się być wyżej niż wcześniej, o które prawie zawadzałem głową. Przede wszystkim czuję spokój i radość. Nie wściekam się z byle powodu. Nie denerwuję. Nie jestem zmęczony, zawsze chętny do pomocy. Czuję, że nareszcie jestem wolny. Nawet moja żona to zauważa. Mówi, że jestem inny, lepszy. Do kościoła nie chodzę z przymusu, ale z chęci. Z modlitwą jest podobnie. Chcę by Bóg cały czas się do mnie uśmiechał, tak jak wtedy mi to powiedział podczas pamiętnego czuwania.

Napisałem to, ponieważ czuję tak olbrzymią wdzięczność Bogu, że chcę, by mój przykład był dla podobnych mnie ostrzeżeniem. Zaś dla innych wzmocnieniem swojej wiary. Tekst ten nie ma na celu sprawić, bym miał sławę i poklask wśród innych. Nie ma też celu wywyższenia się czy udowodnienia, że moja wiara jest lepsza, czystsza – bo tak nie jest. Dlatego też piszę to anonimowo. Dzielę się z Wami tym, co sam przeżywałem. Przyznam, że gdybym tego sam nie przeżył, nie uwierzyłbym. Aż tak wydaje się to być niewiarygodnym. Pragnę przestrzec, że zły, szatan, diabeł, itd., to nie jest tylko wymyślony symbol grzechu. jakaś przenośnia. To nie są bajeczki o panu z widłami i rogami, które opowiada się, gdy dzieci są niegrzeczne, żeby je nastraszyć. On istnieje naprawdę i jest przerażający. Potrafi zamienić życie człowieka w piekło. Nawet dosłownie. Sprawić, że człowiek stanie się jego niewolnikiem. Zaś całkowite poddanie mu się może nawet grozić utratą życia, a co gorsze utratą Boga na wieczność. Każde spotkanie ze złym zostawia w psychice człowieka krwawiącą ranę. Ranę, która nigdy się nie zagoi. Oparzenie po jego dotyku, po którym blizna nigdy nie zejdzie. I z tym trzeba żyć do końca. Z urazem w psychice.

Ostrzegam, mówcie świadomie, co mówicie, ponieważ każdy odpowiada za to, co mówi. Nie „rzucajcie swoich słów na wiatr”. Nie przeklinajcie nikogo. Uciekajcie od wróżek, tarotów, okultyzmu. Nie pozwólcie na otwarcie się drzwi, przez które przejdzie coś, z czym bez Boga nie jesteście w stanie się zmierzyć.

Zastanawiałem się dlaczego Bóg pozwolił na to, co mi się przytrafiło? Jaki miał plan? Analizowałem to wszystko i doszedłem do takiego wniosku: zło w najczystszej postaci i żywe istnieje. Musi więc istnieć dobro w najczystszej postaci, Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty i również być żywym. Wmawia się nam, że Kościół katolicki manipuluje ludźmi. Okłamuje ich. Wciska bajeczki. A ja się pytam, czy zło aż tak wierzy ludziom, że przeraźliwie boi się Boga „wymyślonego” przez ludzi, przez Kościół? Moim zdaniem, to jest dowód na to, że Bóg istnieje i żyje.

Przypominam sobie mój pierwszy żywy kontakt z prawdziwym Bogiem. Kiedy prosiłem Go na pamiętnym czuwaniu, żeby mi pokazał, dlaczego jest potrzebny i dlaczego ludzie go tak kochają. Myślę, że tym, co doświadczyłem do tej pory w życiu, odpowiedział mi na to pytanie i wzmocnił moją miłość do Niego. Powrócił uśmiech na Jego twarzy. Teraz uśmiecha się do mnie… i do Ciebie.


Źródło: Gość Niedzielny

Za: https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2015/04/20/widzialem-twarz-diabla-prawdziwe-swiadectwo-glebokiego-nawrocenia/

czwartek, 28 maja 2015

"Lalkarz": Ucieczka wielkiego mistrza Licio Gellego [P2]


[Poświęcam świętej pamięci Papieżowi Janowi Pawłowi I  i  św.p. metropolicie Leningradu Nikodemowi. MD]


Z książki „Czarna Księga masonerii” Guido Grandt, wyd. Wektory, 2010. Str. 162 inn.

Licio Gelli, wielki mistrz loży P2, poruszał się w tym gąszczu lekko i sprawnie niczym pająk. Ale w pewnym momencie w jego "sieci" pojawiła się rysa: włoski wymiar sprawiedliwości zarzucił mu udział w przestępstwie politycznym, m.in. w zamachu bombowym na dworcu w Bolonii (razem z neofaszystą Stefano delle Chiaie), w wyniku którego śmierć poniosło osiemdziesiąt pięć osób, a ponadto w oszukańczym bankructwie dla własnej korzyści oraz w spisku.

Podczas rewizji, przeprowadzonej 17 marca 1981w jego willi ,,Wanda” na­zwanej tak od imienia żony, w Castiglion Fibocchi nieopodal toskańskiego Arezzo, policja finansowa pod dowództwem pułkownika Bianchi znalazła w szafie pancer­nej listę z niemal tysiącem nazwisk członków loży P2, tajne dokumenty rządowe i dossier wielu znanych osobistości życia publicznego. W tym nazwiska mafiosów przekupujących polityków. "W lożach masońskich spotykali się i jedni, i drudzy: businessmani i politycy". Wszystkie te sprawy wyszły na światło dzienne wy­łącznie dzięki pułkownikowi Bianchi. Mimo że jego przełożony Orazio Giannini, generał policji finansowej i członek loży P2, próbował go zastraszyć, Bianchi nie poddał się i nie zatuszował wyników rewizji.

Faktem jest, że w jego ręce wpadła jedynie niekompletna lista, ponieważ pozostałe jej części Gelli zdążył zabrać ze sobą do Montevideo. Przebywał tam także w trakcie przeszukania, ale był na bieżąco informowany o przebiegu wydarzeń. Jedynie opinia publiczna musiała czekać na choćby jedno słowo prawdy. Niebezpieczna lista została wręczona chadeckiemu premierowi Amaldo Forlaniemu, który trzymał ja pod kluczem przez dwa miesiące, zanim wreszcie zdecydował się ją opublikować.

Wielki mistrz Gelli przebywał najpierw w Brazylii, a następnie, w kwietniu 1981 roku, przeniósł się do Urugwaju, później do Paragwaju, aby w końcu polecieć do Buenos Aires, gdzie posiadał dobra, grunty i majątek, warte w przeliczeniu osiem milionów euro. Jego stanowisko przejął Francesco Pazienza - poza Licio Gellim jeden z najważniejszych pośredników między rządem Reagana i włoskimi władzami politycznymi. Pazienzę krył ówczesny premier Giulio Andreotti.

Mimo to Gelli wrócił do Europy. Za pośrednictwem pewnego szwajcarskie­go banku w Genewie chciał dokonać transferu 55 milionów dolarów do Ameryki Południowej. Mimo fałszywego argentyńskiego paszportu i przebrania - przefar­bował siwe włosy na brązowo i dokleił sobie wąsy - 13 września 1982 roku został aresztowany w banku. Krótko potem prokurator z Ticino wydał nakaz zamrożenia jego genewskich kont.

Ale Gelli nie pobył zbyt długo w gościnnych progach szwaj­carskiego więzienia w Champ Dollon. Pewnie dlatego, że potężni ludzie mają potęż­nych przyjaciół. Jak na przykład Umberto Ortolani, były "minister finansów" loży P2 i prawa ręka wielkiego mistrza. 10 sierpnia 1981 Licio Gelli uciekł z więzienia, dzięki czemu uniknął ekstradycji do Włoch. Podobno pomógł mu w tym strażnik Umberto Cerdena, którego Gelli przekupił sześcioma tysiącami dolarów i który wywiózł go z więzienia w koszu z bielizną. W każdym razie tyle można przeczytać w oficjalnym raporcie policyjnym.

Ale nikt w to nie wierzył i pewnie dlatego politycy zawiązali w Genewie specjalną komisję śledczą, która ujawniła coś wprost niewia­rygodnego: Gelli przebywał na oddziale o złagodzonym rygorze, choć władze były wielokrotnie informowane o jego planach ucieczki. W noc ucieczki strażnicy odkryli dziurę w ogrodzeniu, a kiedy chcieli włączyć alarm - urządzenie nie zadziałało! Gelli został przewieziony przez granicę przez swego syna Mauriziego i zawieziony do Monte Carlo. Wcześniej zdążył sobie załatwić hiszpański paszport, który czekał na niego w Genewie, w domu Ferdinando Mora, włoskiego konsula generalnego i byłego członka loży P2. W Monaco zaś stał już gotowy do podróży jacht Francesco Pazienzy, jego brata z loży i przyjaciela. Ten włoski biznesmen utrzymywał kontakty z mafią, włoskim wywiadem wojskowym, CIA i wywiadem francuskim. Pazienza był też zaprzyjaźniony z późniejszym sekretarzem stanu USA Alexandrem Haigiem i zaliczał się do jego biznesowych partnerów. Biorąc pod uwagę liczbę i wagę tych kontaktów, wielki mistrz loży P2 mógł spokojnie, nienagabywany przez nikogo, uciec do Ameryki Południowej, do swojej willi w pobliżu Montevideo.

Podczas kwerendy natknąłem się na zapytanie szwajcarskiej niższej izby parlamentu (Nationalrat) z 5 października 1983 roku skierowane do rządu, czyli Bundesratu, z którego też można wyczytać nieprawdopodobne historie. Oka­zało się bowiem, że włoskie władze wysłały cztery teleksy do władz Szwajcarii, w których uczulały swoich kolegów, że istnieją "precyzyjne plany siłowego lub pozbawionego przemocy uwolnienia wielkiego mistrza loży P2”. Pytanie brzmiało następująco: "Dlaczego urzędnicy federalni nie zareagowali na te informacje i nie zrobili niczego, aby wzmocnić ochronę aresztowanego?”. Ale to jeszcze nie wszyst­ko, ponieważ wyszło na jaw, że w uwolnieniu Gellego "decydującą rolę odegrały zapewne" prywatne genewskie służby specjalne "wraz z pewnymi zagranicznymi służbami specjalnymi”. Do tej kwestii jeszcze wrócę.

We wrześniu 1987 roku Gelli powrócił do Genewy i dobrowolnie stawił się przed organami wymiaru sprawiedliwości. Oczywiście, "stary lis" musiał mieć dobry powód, skoro zdecydował się opuścić swoją bezpieczną kryjówkę. Wielki mistrz loży P2 spodziewał się, że Szwajcarzy odeślą go do Włoch z powo­du oskarżenia o zniesławienie dwóch sędziów i oszukańcze bankructwo Banco Ambrosiano, gdyż genewski rząd chciał się go jak najszybciej pozbyć. I tak oto, przy aplauzie obrońców, sędzia śledczy Jean Pierre Trembley otworzył przeciwko Gellemu jedynie postępowanie w sprawie o przekupienie strażnika więziennego. Dzięki temu adwokatom Gellego udało się wywalczyć w sądzie federalnym, że Gelli zostanie deportowany do Włoch tylko wówczas, gdyby miał zostać oskarżony o przestępstwo polityczne, czyli współudział w aktach terrorystycznych. I tak też się stało. Włoski wymiar sprawiedliwości zaakceptował to rozwiązanie, przez co upadły zarzuty związane z przestępstwami politycznymi, szpiegostwem i spiskowa­niem przeciwko Konstytucji, mówiąc mało kulturalnie: spuszczono je do kanału. W lutym 1988 roku Gelli został wydalony do Włoch i już siedem miesięcy później opuścił areszt śledczy "z przyczyn zdrowotnych". Ponoć cierpiał na serce i musiał być natychmiast operowany, ale do operacji nigdy nie doszło.

"Władcy marionetek" znów udało się uniknąć najgorszego, czyli oskarżenia o współautorstwo "strategii napięcia”. Napisał nawet książkę pod tytułem La Verita, w której starał się wybielić. W końcu został skazany "jedynie" za finansowanie grupy terrorystycznej na osiem lat więzienia, a w 1988 roku na dziesięć lat za tuszowanie faktów w związku z zamachem bombowym w Bolonii. Dwa lata póź­niej sąd apelacyjny zrobił wszystko, żeby go zwolnić. "Pomocna sieć loży P2 jest nadal aktywna” uważa Regine Igel. Wytoczono dalsze postępowania, ale Gelli jest zbyt "potężny", zbyt groźny, zbyt starannie kazał usunąć obciążający go materiał, a przede wszystkim świadków, aby w tych wszystkich wybuchowych jak dynamit sprawach dało się jeszcze zebrać rzeczywiście przydatny materiał dowodowy". Z przyczyn zdrowotnych, karę wymierzoną za przestępstwa związane ze skandalem wokół Banco Ambrosiano odbywał w "areszcie domowym”. ,,Władca marionetek" mógł zatem w komforcie spędzać jesień swego życia, napawając się ciszą i spokojem swej luksusowej willi ,,Wanda". Na marginesie element dość żartobliwy: w 1996 roku zgłoszono kandydaturę Gellego do literackiej Nagrody Nobla.

Wiedza "lalkarza" mogła pogrążyć wszystkich: ministrów, parlamentarzy­stów, funkcjonariuszy służb specjalnych wszystkich szczebli, bankierów, a także Watykan. Posiadał dawne archiwa SIFAR (Servizio Informazioni Forze Armate), czyli wywiadu wojskowego (który w 1966 roku zmienił nazwę na SlD, Servizio Informazione Difensa, Wywiad Obronny, a od 1977 na SIMSI, Servizio per la Informazioni e la Sicurezza Militare Italiana), którymi mógł szantażować połowę Włoch.

Gdyby stanął przed sądem, jego archiwum, w którym zgromadził setki nazwisk i adresów osobistości włoskiego życia publicznego oraz inne kontakty mogłyby wstrząsnąć republiką w najdosłowniejszym znaczeniu tego słowa. To on miał dwadzieścia dwie fotografie papieża Jana Pawła II, pokazujące najpotężniej­szego człowieka Kościoła katolickiego w kąpielówkach. Gelli sam o tym wspomniał w 2006 roku podczas wywiadu telewizyjnego. Jak wyjaśnił, dostał te zdjęcia przed publikacją od zaprzyjaźnionego wydawnictwa, przekazał je Giulio Andreottiemu, a ten z kolei oddał je papieżowi. W ten sposób chciał pokazać Andreottiemu, że wywiad jest mało skuteczny, skoro paparazzim udało się dostać tak blisko papieża, że mogli zrobić te zdjęcia. Ponadto chciał pokazać głowie Kościoła, kto dzierży we Włoszech "prawdziwą" władzę. Podczas wywiadu Gelli mówił też o tym, że Opus Dei było postrzegane jako "biała masoneria” a loża P2 jako "czarna”.

W rękach Gellego miał się znajdować inny niebezpieczny dokument, do któ­rego opublikowania nie wolno było dopuścić dosłownie za żadną cenę. W połowie lat siedemdziesiątych turecka gazeta Baris zapowiedziała publikację materiału, ale dziennikarz, który zajmował się tą sprawą i miał dokument, zniknął bez śladu. Chodziło o "Field Manua130-31” najbardziej znaczący tajny dokument, zawiera­jący treść "strategii napięcia”, którego prawdziwość została, co oczywiste, zakwe­stionowana przez CIA. Były tam wskazówki dotyczące przeprowadzania tajnych akcji przez wojsko amerykańskie, operacji specjalnych w "krajach gościnnych”, obejmujących ataki terrorystyczne, infiltrację, prowokacje, zakłócanie porządku publicznego i tak dalej. Były to zatem wytyczne dotyczące tajnej polityki USA związanej z zapewnieniem stabilizacji a także "instrukcje infiltracji dowództwa wojskowego krajów gościnnych”.

W dokumencie można było przeczytać również takie oto zdanie: "W żadnych okolicznościach nie może zostać ujawniony fakt, że zaangażowanie wojsk USA sięgało głębiej, niż można by było zakładać". Wiel­ki mistrz Gelli musiał mieć ten dokument o wybuchowej treści, ponieważ, gdy w 1981 na rzymskim lotnisku aresztowano jego córkę, w jej bagażu znaleziono część tych właśnie papierów. Zdaniem specjalistów, instrukcje zawarte w "Field Manual 30-31" miały obowiązywać do końca lat siedemdziesiątych lub do chwili wybuchu skandalu wokół loży P2.


Wpisał: Mirosław Dakowski   
19.04.2015.